Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Hugh McCutcheon obejrzy finał PP kobiet

Hugh McCutcheon obejrzy finał PP kobiet

fot. archiwum

Jeden z najlepszych trenerów siatkarskich na świecie, Nowozelandczyk Hugh McCutcheon, gościł w czwartek w Rzeszowie. Spotkał się m.in. z prezydentem miasta i poprowadził kursokonferencję szkoleniową. W weekend obejrzy finał PP kobiet w Radomiu.

W hali ROSiR pokazowe zajęcia szkoleniowe o tematyce „Współpraca bloku z obroną – ćwiczenia doskonalące” prowadzone przez McCutcheona obserwowało blisko 400 widzów; wśród nich obecni byli m.in. trenerzy i studenci. Wstępem do zajęć była rozgrzewka z elementami treningu funkcjonalnego opartego na wykorzystaniu naturalnych zdolności motorycznych człowieka. W zajęciach praktycznych trenerowi McCutcheonowi pomagali młodzi siatkarze Resovii.

Hugh McCutcheon w 2008 roku poprowadził męską reprezentację Stanów Zjednoczonych do olimpijskiego złota w Pekinie i wygrał też Ligę Światową. Aktualnie jest trenerem reprezentacji kobiet USA, z którą w ostatnich dwóch latach wygrywał World Grand Prix. 43-letni McCutcheon do Rzeszowa przyjechał na zaproszenie prezesa Podkarpackiego Wojewódzkiego Związku Piłki Siatkowej i jednocześnie wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Wiesława Radomskiego. Z Rzeszowa McCutcheon udał się do Radomia, gdzie obejrzy zaplanowany na weekend finałowy turniej Pucharu Polski kobiet i spotka się z trenerami PlusLigi Kobiet.


Ma pan szansę wygrać dwa złota olimpijskie z reprezentacjami mężczyzn i kobiet. Jeśli uda się zdobyć olimpijskie złoto w Londynie, będzie pan pierwszym trenerem, który tego dokonał. Jakie są różnice w pracy z kobietami i mężczyznami?



Hugh McCutcheon: Różnice są ogromne. Gdy trenowałem męską reprezentację USA, mieliśmy bardzo dobry zespół. Nie byliśmy tacy szybcy jak Brazylia, tacy wysocy jak Rosjanie czy tacy mocni jak Bułgarzy, ale stanowiliśmy bardzo zgrany zespół. Praca z nimi to była wielka przygoda i ogromna satysfakcja, że udało nam się zdobyć ten tytuł.

Teraz chcę wywalczyć złoto z reprezentacją kobiet na igrzyskach w Londynie. Do tego jest jeszcze Grand Prix. To będzie bardzo pracowite i szybkie lato. Nie myślę jednak o samym medalu. Chcemy się pokazać z jak najlepszej strony. Liczy się dla mnie przede wszystkim to, żeby poprowadzić zespół tak, żebym był z niego dumny. Oczywiście wygranie igrzysk to fantastyczna sprawa, ale dla mnie najważniejsze jest, żebyśmy byli zadowoleni z pracy, którą wykonaliśmy. Jeżeli skupię się na samym medalu, możemy stracić wszystko.

Jak wygląda praca szkoleniowa trenerów w USA?

Mamy specjalny system szkoleniowy, co roku spotykamy się na kongresie, na tygodniowym szkoleniu połączonym z zawodami uniwersyteckimi. Zjeżdżają się trenerzy z całego kraju, ale nie tylko, także z innych państw. To konferencja otwarta, każdy może się na nią zgłosić. W poprzednim roku było tam około 2 tysięcy trenerów [w takim szkoleniu uczestniczył m.in. trener Asseco Resovii, Andrzej Kowal – przyp. red.].

Jest okazja do porozmawiania, wymiany doświadczeń, zobaczenia i analizowania, jak się pracuje, porównania tego. Podglądnięcia systemów gry, systemów treningów. Jest też okazja do poznania nowych trendów w ubiorach, w sprzęcie potrzebnym do pracy.

W USA zawodowej ligi nie ma. Jak więc wygląda praca selekcjonera kadry USA, jak wygląda selekcja zawodniczek, możliwość podglądania ich formy? Większość gra przecież rozrzucona po całym świecie.

To faktycznie trudne. Część zawodniczek gra w Polsce, stąd też moja wizyta u was. Później pojadę podglądać siatkarki do Włoch. Ale cały czas jesteśmy w kontakcie, oglądam mecze moich siatkarek, dostaję wideo z nagraniami. Ciągle obserwuję, oceniam, co powinno być poprawione. Będziemy mieli teraz taki luksus, że w kwietniu spotkamy się na zgrupowaniu i od razu będziemy mogli pracować nad naszymi słabościami. W tej chwili na bieżąco obserwuję 32 zawodniczki i z tej grupy wybieram później 12.

Jakie plany po igrzyskach? Wielki sukces z męską reprezentacją już ma pan na koncie, z żeńską zwycięstwa w World Grand Prix i spore szanse na podobne osiągnięcie w Londynie. Nie chciałby pan teraz sięgać po największe trofea z jakąś klubową drużyną?

To bardzo prawdopodobne, że po igrzyskach zajmę się pracą w klubie. Jestem bardzo blisko podjęcia pracy na Uniwersytecie z Minnesocie. Mam młodego syna, z żoną czekamy na kolejne dziecko i chciałbym być bliżej rodziny. W Minnesocie mieszka rodzina mojej żony i byłoby bardzo miło móc pracować i być blisko domu. Chciałbym się jednak też dalej udzielać w siatkówce światowej, jeździć na szkolenia, wykłady.

A gdyby przyszła propozycja od jakiegoś klubu z Europy?

Na pewno rozpatrzyłbym tę propozycję, ale to raczej plan na dalszą przyszłość. Na razie praca z zespołem z Minnesoty jest tym, co zamierzam robić w najbliższej przyszłości.

A co pan sądzi na temat łączenia funkcji trenera reprezentacji i trenera w klubie? Da się to pogodzić?

Myślę, że to bardzo trudne. Często rozgrywki się nakładają na siebie i nie byłoby jak pracować w dwóch miejscach równocześnie. Za dużo się dzieje. Trenowanie i zespołu klubowego, i reprezentacji to chyba zbyt duże wyzwanie. Co innego doraźne konsultacje.

Rozmawiał: Marcin Lew
Więcej w serwisie gazeta.pl

źródło: gazeta.pl, pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved