Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Oskar Kaczmarczyk: Czasami decyduje dyspozycja dnia, a nie taktyka

Oskar Kaczmarczyk: Czasami decyduje dyspozycja dnia, a nie taktyka

fot. Cezary Makarewicz

- W tym turnieju nie ma faworytów. Każda z tych czterech drużyn może mieć swoje dwa dni - o najbliższej rywalizacji kędzierzynian i walce o Puchar Polski mówił w wywiadzie dla Strefy Siatkówki scout ZAKSY, Oskar Kaczmarczyk.

Ostatnia wasza rywalizacja z Jastrzębskim Węglem nie zakończyła się dla was szczęśliwie. Patrząc na to spotkanie, to nie jest chyba wasz wymarzony rywal? Co może być kluczem do pokonania jastrzębian?

Oskar Kaczmarczyk:Szczerze mówiąc, w tej lidze nie ma dla nas łatwych rywali. Zespół z Jastrzębia Zdroju opiera się na bardzo mocnych skrzydłach, gdzie mają dwóch reprezentantów Polski i Michała Łasko, który rozgrywa chyba swój najlepszy sezon w karierze. Michała będzie ciężko zatrzymać, widzimy to nawet analizując nasz poprzedni mecz ligowy z Jastrzębskim Węglem. Na początku tego spotkania udawało nam się jeszcze powstrzymywać skuteczność jego zagrań, ale od połowy trzeciego seta grał w zasadzie na 80% skuteczności.

Zaskoczeniem może być gra Tiago Violasa. Jaka jest wasza wiedza na temat nowego rozgrywającego jastrzębian?



– Tiago Violas jest pierwszym rozgrywającym reprezentacji Portugalii, oglądałem mecze Portugalczyków. Nie możemy jednak mówić o jakiejś taktyce w danym ustawieniu, wiedzę mamy, natomiast szukamy jakiegoś schematu dotyczącego jego gry.

Kto z czterech uczestników turnieju finałowego może być więc faworytem w walce o Puchar Polski? W tym gronie najczęściej wymienia się was i Skrę Bełchatów…

Myślę, że w tym turnieju nie ma faworytów, każdy może wygrać. Resovia gra u siebie, więc dlaczego nie oni? Dla nas zawsze najważniejsze jest to, żebyśmy grali najlepiej jak potrafimy, jednak wiedza o rywalu jest zawsze jest przydatna. Mamy za sobą ciężki tydzień, zaczęliśmy meczem w niedzielę ze Skrą. Później była podróż do Serbii i cały czas odczuwamy jej skutki. Będzie ciężko, nie stawiamy się w roli faworytów, każda z czterech drużyn chce wygrać ten puchar.

W ostatnim meczu Ligi Mistrzów można było zobaczyć dość eksperymentalny skład ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. To spotkanie miało być odpoczynkiem dla podstawowych zawodników?

– Odpoczynkiem sportowym – tak. Od początku wiedzieliśmy, że jeżeli zapewnimy sobie awans już w meczu z Teruel, to do Belgradu będziemy jechać po to, żeby zagrać drugą szóstką. Pojechać musieli wszyscy, raz że przepisy CEV tak nakazywały, dwa gdyby coś się stało, ktoś musiałby wejść na boisko. Fizycznie i sportowo na pewno odpoczęliśmy, natomiast podróż zrobiła swoje.

W tym meczu potwierdziło się, że macie silną ławkę rezerwowych.

– Cały czas o tym wiedzieliśmy, często dochodziły do nas słuchy, gdzie zarzucano nam, że gramy stałym składem, nic nie zmieniamy. Ale to nie jest tak – mamy określony cel i schemat pracy, ten zespół był budowany, żeby zdobyć być może nawet mistrzostwo Polski. Nie mogliśmy sobie jednak pozwolić na to, żeby mieć tylko sześciu zawodników na parkiecie. Rzeczywiście dało nam to taką pewność, że jeżeli któryś z zawodników wejdzie z ławki, to na pewno pomoże.

Dobrze wpasował się do zespołu Jiri Popelka, mimo że wielu skazywało go na „siatkarską emeryturę”.

Już nawet nie pamiętam, w ilu grał klubach, chyba w dwunastu. Dla niego to przyjście do nowego, a raczej nowego-starego klubu, bo był kiedyś w Kędzierzynie, dlatego też nauczył się szybko adaptować. Miał pierwsze paręnaście dni, żeby doprowadzić się do stanu używalności fizycznej, bo sam powtarzał, że w Katarze raczej się nie trenowało.

Grając w europejskich pucharach, PlusLidze i walcząc o Puchar Polski macie dość duże natężenie spotkań. Wasi najbliżsi rywale mają jednak więcej czasu na odpoczynek, to może zaplusować?

Nie ukrywamy, że jesteśmy tym ostatnim wyjazdem fizycznie trochę rozregulowani. Jednak nie myślimy już o tym, teraz jest finał Pucharu Polski. Mówimy o taktyce, a Puchar Polski to są dwa dni, czasami to nie taktyka decyduje, ale jak to się magicznie mówi – dyspozycja dnia. Dwa lata temu zdobyłem Puchar Polski z Łodzią, gdzie nikt na nas nie stawiał. Dlatego, że to były właśnie te dwa dni, tak samo może być tutaj. Każda z tych czterech drużyn może mieć swoje dwa dni i mam nadzieję, że to będzie ZAKSA.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-01-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved