Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > PP: Resovia o krok bliżej turnieju finałowego

PP: Resovia o krok bliżej turnieju finałowego

fot. archiwum

Siatkarze Resovii Rzeszów pokonali w meczu VI rundy Pucharu Polski olsztynian. Podopieczni Tomaso Totolo po wygranej pierwszej partii, w kolejnych trzech ulegli Resovii. Tym samym to podopieczni trenera Kowala są o krok bliżej kolejnej rundy.

Jeśli rzeszowianie sądzili, że pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie Pucharu Polski z AZS-em Olsztyn będzie równie łatwą przeprawą jak rozgrywany zaledwie kilka dni wcześniej mecz ligowy, srodze się zawiedli. Los zetknął oba zespoły w parze pucharowej tuż po bezproblemowej wygranej Resovii w Olsztynie 3:0.

W Nidzicy zespoły wyszły na boisko w takich samych składach jak w meczu czwartkowym. Jednak pierwszy set od początku układał się inaczej niż wszystkie trzy partie spotkania w hali Urania. Wprawdzie w pierwszych akcjach to goście uzyskali niewielką przewagę, ale już po pierwszej przerwie technicznej akademicy przystąpili do odrabiania strat. As serwisowy Łukasza Kadziewicza dał jego zespołowi wyrównanie 10:10. Potem było jeszcze lepiej dla gospodarzy. Ten sam Kadziewicz zablokował atak Wojciecha Grzyba, wyprowadzając AZS na wynik 15:13. Rzeszowianie wydawali się coraz bardziej bezradni. Zatracili swoją główną broń z poprzedniego spotkania, czyli zagrywkę. Co chwila ich serwisy lądowały w siatce lub na autach, a akademicy powiększali przewagę. Przy stanie 21:17 dla AZS-u o przerwę poprosił trener Andrzej Kowal i trzeba przyznać, że tych kilka chwil wytchnienia w końcówce odniosło skutek. Wojciech Grzyb zaczął zagrywać na tyle skutecznie, że jego zespół odrobił kilka punktów. Był to słabszy moment w ataku Bartosza Krzyśka. Jednak nie wystarczyło to do wygrania seta przez gości, bo przy wyniku 24:23 dla AZS-u z kolei trener Tomaso Totolo zaprosił swoich zawodników na rozmowę. Po wznowieniu gry Grzyb zaserwował w aut i wygrana gospodarzy stała się faktem.

Podbudowani akademicy po przerwie wyszli na boisko z taką samą determinacją. Rozpoczęli od bloku na zaskoczonym Gyorgy Grozerze oraz asa serwisowego Bartosza Krzyśka. W kontynuowaniu dobrej gry pomagała im też dobra zagrywka innych zawodników, m.in. Pawła Siezieniewskiego. Rzeszowianie z kolei mylili się w ataku. Coraz mocniej zdenerwowani takim obrotem sprawy, od stanu 12:9 dla AZS-u ruszyli do odrabiania strat. Wzmocnili zagrywkę, a po złym przyjęciu Wojciecha Ferensa i zablokowanym ataku Bartosza Krzyśka wyszli na prowadzenie 14:12. Od tego momentu akademicy zaczęli tracić rezon. Coraz lepiej poczynający sobie kapitan gości, Olieg Achrem, skutecznie atakował, czego nie można powiedzieć o młodym Krzyśku, walczącym coraz częściej z potrójnym blokiem. Przewaga Resovii stopniowo rosła. W rezultacie końcówka seta nie była już emocjonująca, bo goście opanowali sytuację. Ostatni punkt zdobyli po autowym ataku Dawida Guni.



Od początku trzeciej partii na boisku pojawił się Mariusz Gaca w miejsce Dawida Guni. Tego seta lepiej zaczęli goście, uzyskując trzypunktową przewagę. Wojciech Grzyb wciąż zaskakiwał swoją zagrywką. Akademicy stracili trochę energii po przegranej w poprzedniej partii i mecz toczył się w dość sennej atmosferze. Rzeszowianie starali się utrzymywać wypracowany kilkupunktowy dystans, kontrolując wydarzenia na boisku. Udawało im się to prawie do końca. Przy stanie 17:20 na zagrywkę wszedł Gunia i zagrał asa serwisowego. Akademicy uwierzyli, że można w tym secie jeszcze coś zwojować. Kiedy Paul Lotman pomylił się w ataku, wynik brzmiał 23:23. Nie pomogła przerwa na żądanie trenera Kowala, bo po silnej zagrywce Kadziewicza Siezieniewski wykorzystał kontratak i to AZS nieoczekiwanie miał piłkę setową. Jednak nie potrafił postawić kropki nad i. W grze na przewagi górę wzięło opanowanie gości, a ostatni punkt dał im Wojciech Ferens po swoim autowym ataku.

Zawiedzeni gospodarze źle rozpoczęli czwartą partię. Przy stanie 6:2 dla Resovii trener Totolo zmuszony był poprosić o czas. Wydawało się jednak, że prowadząc 2:1 w setach goście z Podkarpacia będą już panować nad sytuacją na boisku. Gospodarze zerwali się jeszcze do walki w środkowej części tej partii. Udało im się doprowadzić do wyrównania 13:13. Wyróżniającą się postacią w ich szeregach był kapitan Paweł Siezieniewski. Dobrze spisywał się też Łukasz Kadziewicz, któremu służyła współpraca z rozgrywającym Guillermo Hernanem. Mimo to końcówka seta i meczu należała znów do gości. Po drugiej przerwie technicznej ponownie rozpoczęli budowanie przewagi. Dość powiedzieć, że od stanu 15:15 doprowadzili do wyniku 20:16. Olsztynianie mieli coraz większe problemy z przyjęciem i nie stać ich już było na toczenie równorzędnej walki. Uspokojeni bezpiecznym wynikiem goście nie popełniali już większych błędów i bez problemu doprowadzili mecz do końca. Ostatni atak należał do ich kapitana, Oliega Achrema. Dzięki temu zwycięstwu w sobotnim rewanżu na swoim boisku rzeszowianie będą mieli łatwiejsze zadanie niż akademicy.

Autorką relacji jest Edyta Gwóźdź – sportowefakty.pl

AZS Olsztyn – Resovia Rzeszów 1:3
(25:23, 19:25, 25:27, 18:25)

Składy drużyn:
AZS: Ferens (9), Siezieniewski (9), Hernan (1), Gunia (4), Kadziewicz (12), Krzysiek (16), Mierzejewski (libero) oraz Gaca (6) i Łukasik,
Resovia: Grozer (14), Achrem (15), Tichacek, Grzyb (8), Nowakowski (9), Lotman (14), Ignaczak (libero) oraz Perłowski (2), Mika (1) i Kosok

Zobacz również:
Wyniki VI rundy Pucharu Polski

źródło: SportoweFakty.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-01-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved