Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Wojciech Żaliński: Padliśmy ofiarą własnej dobrej gry

Wojciech Żaliński: Padliśmy ofiarą własnej dobrej gry

fot. archiwum

Inżynierowie awansując do kolejnej rundy Challenge Cup zapisali się kartach historii warszawskiej siatkówki. - Wygrana jest jedynym pozytywnym aspektem dzisiejszego meczu - krytycznie grę swojego zespołu w meczu rewanżowym ocenił Wojciech Żaliński.

W pierwszej potyczce AZS Politechnika Warszawska wygrała z Metallurgiem Żłobin na wyjeździe 3:1. Znacznie więcej problemów miała jednak z pokonaniem swojego rywala w rewanżu rozgrywanym w warszawskiej hali Torwaru…

– Wygrana jest jedynym pozytywnym aspektem dzisiejszego meczu. Jeśli chodzi o naszą grę… Praca, praca, praca! Nasza koncentracja nie była odpowiednia. Dużo elementów siatkarskiego rzemiosła w tym starciu nie zadziałało. Gdyby po przeciwnej stronie siatki znajdowała się silniejsza ekipa, bylibyśmy w szatni dużo szybciej… – suchej nitki na sobie i swojej drużynie nie zostawił Wojciech Żaliński. W Żłobinie graliśmy bardziej zdecydowanie. W rewanżu natomiast męczyliśmy się sami ze sobą. W tie-breaku zawodnicy z Białorusi popełnili jeszcze więcej błędów niż my… Chcieli nas w tym chyba przebić! – dorzucił z goryczą w głosie.

Konfrontacja ta swoim poziomem znacznie odbiegała od niedzielnej potyczki Politechniki z Treflem Gdańsk. Warszawiacy wygrali wówczas 3:0, zaś MVP został nie kto inny, jak będący w środę cieniem samego siebie Żaliński. Padliśmy ofiarą swojej własnej dobrej gry w ostatnich pojedynkach skomentował to popularny „Cisola”. – Myślę, że była to też kwestia zmęczenia i takiej… niecierpliwości. Czekaliśmy już na święta – dodał z kolei Mikołajczak.



Nasi rywale zaprezentowali się w obu potyczkach bardzo podobnie. Tak jak i na Białorusi, tak i w Warszawie bardzo dobrze zagrali blokiem. Kawał dobrej roboty odwala zawsze w przyjęciu ich libero, dlatego mieliśmy problem, aby ich ugryźć zagrywką – zaczął rozkładać owo spotkanie na czynniki pierwsze. – Atakowali z wysokich piłek, bo zawodnicy na skrzydłach są naprawdę wysocy. Mieliśmy spore kłopoty z blokiem – nie wiedzieliśmy, jak się ustawiać… Momentami udawały nam się jednak obrony i w ich konsekwencji kontrataki. Bywało też tak, że to oni się po prostu mylili, atakując w aut – Mikołajczak zaprezentował nam skróconą wersję analizy tego pojedynku „na gorąco”.

Kolejną drużyną, której dziewiąty aktualnie team PlusLigi stawi czoła w Challenge Cup, będzie jeden z chorwackich zespołów. – Znamy oczywiście drabinkę turniejową, jednak na razie nic jeszcze nie wiemy o naszych przyszłych rywalach – zdradził nam Wojciech Żaliński.Dotychczas nie koncentrowaliśmy się na innych rywalach w Pucharze Challenge. I tak gramy sporo spotkań, ledwo się wyrobiliśmy, aby przeanalizować postawę naszych przeciwników ze Żłobina przed rewanżem. Nie myśleliśmy więc o tym, co będzie dalej – wtórował mu Paweł Mikołajczak. Na pewno jednak szybko zdobędziemy o nich jakieś wideo – zakończył stołeczny przyjmujący.

* autorem jest Joanna Seliga
* więcej na SportoweFakty.pl

źródło: SportoweFakty.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-12-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved