Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Challenge Cup: Dreszczowiec w Warszawie

Challenge Cup: Dreszczowiec w Warszawie

fot. archiwum

Dopiero po pięciu setach siatkarze AZS-u Politechniki Warszawskiej na własnym parkiecie rozprawili się z Metalurgiem Żłobin. Podopieczni Radosława Panasa, przegrywali już 1:2 w setach, jednak w czwartej i piątej odsłonie trzymali rękę na pulsie i uniknęli złotego seta.

Siatkarze z Warszawy na początku meczu nie potrafili przejąć kontroli nad przebiegiem wypadków. Po stronie Białorusinów dobrze spisywał się Mikali Kachmarou, który wraz z Remano Ejame był wiodącym ogniwem ataku Metalurga. Nie bez znaczenia dla przebiegu rywalizacji były również liczne błędy pojawiające się w polu serwisowym, zarówno po jednej, jak i drugiej stronie siatki. To właśnie po serwisie w siatkę Patricka Steuerwalda, akademicy schodzili na przerwę z dwoma oczkami straty (8:6). Po wznowieniu jednak obraz gry gospodarzy się odmienił. Skutecznie atakowali Paweł Mikołajczak oraz Wojciech Żaliński dzięki czemu warszawianie cieszyli się z prowadzenia 9:8. Od tego momentu gra stołecznych siatkarzy stała się pewniejsza, a po efektownym bloku Krzysztofa Wierzbowskiego i Ardo Kreeka to oni prowadzili 16:14 na przerwie technicznej. Podopieczni Radosława Panasa spokojnie prowadzili grę. Gdy wydawało się, że set zakończy się ich pewnym zwycięstwem, skutecznie zaatakował Ramano Ejame, na blok nadział się Paweł Mikołajczak i na tablicy wyników pojawił się remis 22:22, a po chwili po bloku Siarheia Tarasa i Mikalaia Kachmarou na Wojciechu Żalińskim przyjezdni wyszli na prowadzenie 24:23. Ostatecznie jednak Białorusini nie przeszkodzili warszawianom, którzy po dwóch akcjach w wykonaniu Marcina Nowaka wygrali 27:25.

Białorusinów nie zdeprymował koniec pierwszej partii. Kolejną odsłonę rozpoczęli równie dobrze jak poprzednią pozwalając warszawianom jedynie na prowadzenie gry punkt za punkt. Siatkarze ze Żłobina nie chcieli jednak na tym poprzestać. Silny serwis Ramano Ejame pozwolił im na wyprowadzenie drużyny na trzypunktowe prowadzenie (9:6), a w połączeniu częstszym włączeniem do gry środkowych oraz słabym przyjęciem gospodarzy i błędami własnymi pozwoliło to na powiększanie przewagi Metalurga do sześciu oczek (15:9). Akademikom na nic zdało się wprowadzenie Grzegorza Szymańskiego, bowiem nadal nie mogli oni przełamać niemocy w ataku. Podopiecznym Radosława Panasa udało się jeszcze na chwilę postraszyć rywali, a po sprytnym zagraniu Wierzbowskiego na siatce zmniejszyć straty do dwóch oczek (22:20). Ponownie jednak błędy własne przeszkodziły polskiemu zespołowi w odniesieniu zwycięstwa, a tryumf przyjezdnych przypieczętował aut Krzysztofa Wierzbowskiego.

Otwarcie trzeciej partii było znacznie bardziej wyrównane niż ten sam moment seta poprzedniego. Ponownie jednak siatkarze z Warszawy mieli kłopoty z przyjmowaniem trudnych serwisów rywali, co w połączeniu z błędami własnymi znów ułatwiło zadanie ekipie Metalurga. Siatkarze przyjezdni wykorzystując błędny serwis Pawła Mikołajczaka, atakiem Vadzima Mitsko wypracowali trzy oczka przewagi (14:11). Podopieczni Radosława Panasa próbowali jeszcze zmniejszyć straty wzmacniając na chwilę zagrywkę (15:14), ale w dokończeniu tego dzieła przeszkodziły im kłopoty w przyjęciu oraz świetny moment gry Aliaksandra Elistratova. Białorusini powrócili bowiem do kilkupunktowej przewagi, a akademikom nie pomogły przeprowadzone w końcówce zmiany. Warszawianie atakiem Macieja Krzywieckiego obronili pierwszą piłkę setową, ale po chwili piłka umieszczona w siatce po zagrywce Marcina Nowaka zakończyła rywalizację w partii trzeciej.

Podenerwowani warszawianie rozpoczęli kolejną partię z wysokiego „C". Białorusini zaś wyglądali na sparaliżowanych możliwością zwycięstwa i zaczęli popełniać sporo niewymuszonych błędów. Mylić zaczęli się miedzy innymi Mikalai Kachmarou i Aliaksandr Elistratov, co w połączeniu z efektowną serią trudnych zagrywek Ardo Kreeka, pozwoliło wypracować akademikom sześć oczek przewagi (11:6). Zaliczki tej gospodarze już nie zmarnowali, utrzymując je dzięki skutecznym atakom Wierzbowskiego, Mikołajczaka i Żalińskiego. Sytuacje Białorusinów próbował zmienić Mikhail Kosach, który w ostatnich minutach seta wziął na siebie ciężar gry. Czas, o który poprosił Radosław Panas (21:18) pozwolił jednak warszawianom wybić z rytmu rywala i pewnie wygrać 25:20.

Ostatnie odsłona spotkania pełna była emocji. Akademicy rozpoczęli od budowy przewagi nad Białorusinami, do czego znacznie przyczyniły się ataki Wojciecha Żalińskiego i Marcina Nowaka. Kiedy po ataku Krzysztofa Wierzbowskiego zespoły z różnicą czterech oczek zmieniały się stronami zapewnie wielu kibiców spodziewało się gładkiej wygranej warszawian. Siatkarze przyjezdni nie dawali jednak za wygraną, a po błędzie Wojciecha Żalińskiego (12:11) trener Radosław Panasa poprosił o czas. Zmotywowani Białorusini po wznowieniu zablokowali jeszcze Pawła Mikołajczaka (12:12), ale po chwili Maciej Zajder i Patryk Steuerwald odpowiedzieli podobnym zagraniem. Warszawianie nie dali już sobie odebrać zwycięstwa i wygrali 15:12.

AZS Politechnika Warszawska – Metalurg Żłobin 3:2
(27:25, 21:25, 21:25, 25:20, 15:12)

Składy zespołów:
Politechnika: Steuerwald, Mikołajczak, Żaliński, Wierzbowski, Nowak, Kreek, Wojtaszek (libero) oraz Szymański, Krzywiecki, Zajder i Gorzkiewicz
Metallurg: Derevianchenko, Ejame, Elistratov, Kachmarou, Taras, Mitsko, Sidziuk (libero) oraz Rusak, Charapovich i Kosach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-12-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved