Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Reportaże > Polaków droga po awans

Polaków droga po awans

fot. archiwum

Za nami ostatni akcent tegorocznego sezonu reprezentacyjnego. Za nami niezwykle wyczerpujący turniej, który przyniósł nam prócz niesamowitych emocji i nerwów, mnóstwo radości. Polscy siatkarze wywalczyli awans na igrzyska olimpijskie.

Z całą pewnością był to udany rok dla polskiej siatkówki w wydaniu reprezentacyjnym. Podopieczni trenera Anastasiego trzykrotnie stawali na podium, zdobywając dwa brązowe i jeden srebrny medal. Ten ostatni mamy świeżo w pamięci. Cieszyliśmy się z niego zaledwie kilka dni temu po raz kolejny szczęśliwej dla nas, choć odległej, Japonii.

Dokładnie pięć lat minęło od Mistrzostw Świata 2006, kiedy to polscy siatkarze, właśnie w Japonii odbierali srebrne medale. Wtedy prócz nich na podium stali reprezentanci Brazylii i Bułgarii. Ci pierwsi tym razem wypadli nieco słabiej, plasując się na trzecim miejscu, natomiast Bułgarów w Japonii nawet nie było. Polacy zachowali status quo, ponownie stając na drugim stopniu podium.

Jeszcze nieco ponad dwa tygodnie temu, kiedy nasi siatkarze wyjeżdżali do Japonii wszyscy z ogromnymi nadziejami oczekiwaliśmy tego, co może się wydarzyć. Wiedzieliśmy, że gdyby nie udało się wywalczyć kwalifikacji olimpijskiej już teraz, będziemy mieć jeszcze szansę w przyszłym roku. Wszyscy zdawali sobie jednak sprawę, że im później, tym trudniej będzie ten awans uzyskać. Dlatego też od pierwszego pojedynku podopieczni Anastasiego rozpoczęli marsz ku olimpijskiej przepustce.



Wydaje się, iż w tym turnieju były dwa momenty, kiedy wszyscy drżeliśmy o to, co może się wydarzyć, analizując wszystkie ewentualności. Przez pierwszą fazę przeszliśmy jak burza, pokonując w trzech setach Kubę, a w czterech Argentynę i Serbię. Wtedy jeszcze nie spodziewaliśmy się, iż mistrzostwie Europy nie będą liczyli się w tym turnieju w walce o bilety do Londynu. Dziewięć punktów w trzech spotkaniach sprawiało, że śmielej spoglądaliśmy na to, co przed nami. I wtedy, po pierwszym meczu drugiej rundy, pojawiły się pierwsze nerwy. Ponieśliśmy porażkę z Iranem. W momencie, w którym nikt się tego nie spodziewał. Jednak już wtedy Irańczycy mieli na swoim koncie sensacyjną wygraną z Serbią. Myślę, że każdy z nas drżał, patrząc w tabelę i listę naszych kolejnych rywali, czy oby te dwa stracone punkty nie odbiją się nam czkawką w końcowym rozliczeniu. Dziś wiemy, że nie, jednak wtedy wesołych min nie mieliśmy. Bynajmniej ja nie miałam. Nadeszła jednak wygrana z Japonią, a fakt, że znaleźliśmy się na czele tabeli sprawił, iż powoli zapominaliśmy o tamtejszej wpadce. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy trzeciej fazy turnieju. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, iż trzy najbliższe mecze: z Chinami, USA i Egiptem mogą znacznie przybliżyć nas do awansu lub od niego oddalić. Paradoksalnie mecz z najtrudniejszym rywalem – USA – okazał się najłatwiejszym. Dziś wydaje mi się, że tamto zwycięstwo pozwoliło nam jeszcze bardziej uwierzyć w to, że stać nas na awans do igrzysk już teraz, z tego turnieju. Po ośmiu spotkaniach mieliśmy 22 punkty, zajmowaliśmy pierwsze miejsce i w ostatnich trzech meczach musieliśmy zdobyć trzy punkty, by osiągnąć cel założony przed wyjazdem do Japonii.

Myślę, że właśnie w tym momencie, w przeciągu dwóch dni, które dzieliły nas od ostatniej fazy turnieju, nastąpiła kumulacja nerwów. Każdy z nas zastanawiał się, czy damy radę. Czy wywalczymy awans już po piątkowym meczu z Włochami, czy najważniejszych punktów będzie trzeba szukać w starciach z Brazylią i Rosją. Ja sama przez te dwa dni biłam się z własnymi myślami, rozpatrywałam różne scenariusze, ale też czekałam. Czekałam z ogromną wiarą i nadzieją, że jesteśmy na tyle silni by pokonać ‚wielką trójkę’.

O meczu z reprezentacją Włoch powiedziano już wiele. To była wojna nerwów. Myślę, że w większości polskich domów tego ranka, aż kipiało od emocji. Podobnie jak dzień później, kiedy w starciu z Brazylią walczyliśmy o tej jeden, upragniony, brakujący do awansu punkt. I ta radość po dwóch wygranych setach. Jedziemy na igrzyska – tego dnia chyba nikt nie myślał o niczym innym. Gdzieś z tyłu głowy była pewnie ta porażka z podopiecznymi Bernardo Rezende, bo jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko pokonania ich, ale jednak nawet to, nie mogło zmącić radości z upragnionego awansu.

I w końcu ostatni mecz turnieju z reprezentacją Rosji, który tak naprawdę okazał się wielkim finałem, walką o Puchar Świata. Już po trzecim secie, kiedy to siatkarze Sbornej objęli prowadzenie 2:1 wiedzieliśmy, że zajmiemy drugie miejsce. Może i pozostał niedosyt, bo udało się doprowadzić do tie-breaka i powinniśmy byli go wygrać. Myślę jednak, że nikt nie będzie zarzucał naszym siatkarzom, że cokolwiek i komukolwiek odpuścili. Zrobili swoje, osiągnęli cel i chyba dla każdego z nas są Mistrzami.

Zawsze jednak, gdy coś się kończy, przychodzi czas na wnioski i podsumowania. Zanim o Polakach, słów kilka o pozostałych drużynach. Dla mnie największym rozczarowaniem jest słaba postawa Serbów, którzy zajęli dopiero ósme miejsce. Gdzieś zagubiła się też Argentyna, no i bardzo dobrze spisujący się w początkowej fazie Irańczycy. Zaskoczeniem jest też na pewno nierówna gra Brazylijczyków, którzy do końca nie byli pewni awansu i dopiero w ostatnim meczu zapewnili sobie bilety do Londynu.

Ale zostawiając już innych. Osobiście jestem pozytywnie zaskoczona postawą zespołu. Pokazaliśmy, jak wielką siłą jest zespołowość i śmiem twierdzić, że to właśnie nasz zespół miał najbardziej wyrównany skład na tym turnieju. Zachwyciła mnie gra Piotra Nowakowskiego, który dojrzał siatkarsko. Rola kapitana sprawiła, iż nowe siły wstąpiły w Marcina Możdżonka. Świetny come back zaliczył Michał Winiarski, który był ostoją drużyny. Wrażenie zrobiła na mnie także gra Łukasza Żygadło, który nabrał pewności siebie i pokazał, że potrafi zastąpić Pawła Zagumnego. Ale tak chwalić można każdego z naszych zawodników. Każdy z nich dał z siebie maksimum. Każdy dołożył cegiełkę do tego awansu, dlatego wszystkim należą się słowa uznania i gratulacje. „Poszli jak dziki w żołędzie".

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Reportaże, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved