Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. A: Stracony set Włochów, Brazylia z medalem i awansem

PŚ, gr. A: Stracony set Włochów, Brazylia z medalem i awansem

fot. archiwum

Siatkarze Włoch wygrali wprawdzie swój ostatni pojedynek w Pucharze Świata z Iranem, ale i tak nie zdołali wskoczyć na podium. Brazylia wykorzystała swą szansę i po wygranej 3:0 z Japonią zakwalifikowała się na igrzyska olimpijskie, zdobywając brązowy medal.

W swoim ostatnim meczu Pucharu Świata reprezentacja Włoch pokonała Iran 3:1. Było to kolejne dla Italii spotkanie, które musieli wygrać, aby uzyskać bilet na igrzyska olimpijskie w Londynie. Toczą oni bowiem korespondencyjny pojedynek z reprezentacją Brazylii. Do zwycięstwa najbardziej przyczynił się Michał Łasko, który zapisał na swoim koncie 25 oczek. Ale to Cristian Savani cieszył się z tytułu MIP spotkania. Mecz od początku kontrolowali wicemistrzowie Europy. Tradycyjnie już wysoką skutecznością popisywał się Łasko, który walczy o tytuł najlepiej punktującego zawodnika całego turnieju. Włosi nie tylko kończyli swoje akcje, ale także ustawiali dobry blok, po którym mogli podbić piłkę w obronie i wyprowadzać skuteczne kontry. Podejmowali także ryzyko na zagrywce, co przynosiło wymierne korzyści. To właśnie punkt w tym elemencie zdobyty przez Savaniego dał jego drużynie prowadzenie 4:2. Z akcji na akcję Italia grała coraz lepiej, więc na pierwszą przerwę techniczną schodziła z czteropunktowym prowadzeniem. Przewagę powiększył Luigi Mastrangelo, który zanotował blok na swoim koncie. Mistrzowie Azji nie mieli nic do powiedzenia w tej partii. Travica większość piłek posyłał do swojego atakującego, który kończył piłki z niemal 60% skutecznością. Przy stanie 18:10 o czas dla swojego zespołu poprosił Julio Velasco. Pierwszy punkt po jego interwencji zdobył Bazargarde, jednak już seria kolejnych padła łupem rywali za sprawą asa serwisowego Zaytseva i bloku Feia. Do końca tej odsłony Irańczycy zdobyli zaledwie trzy punkty i skończyła się ona wynikiem 25:13, po autowym ataku Bazargarde.

W drugim secie Velasco wymienił aż trzech zawodników. Na parkiecie pojawili się Fayazi, Ghafour oraz Mahdavi. Zmiany przyniosły oczekiwany efekt bo początek drugiej odsłony był nieco bardziej wyrównany. Walka punkt za punkt toczyła się do stanu 7:5, kiedy to nie kto inny jak Michał Łasko zakończył kontrę. Następną akcję zamienił na punkt Fayazi, jedna jeszcze przed kosmetyką parkietu rywali zaskoczył Travica, kiwając z drugiej piłki, a chwilę po przerwie dopisał na swoje konto jeszcze jeden punkt, tym razem z zagrywki. Znów Włosi byli na trzypunktowym prowadzeniu, którego rywale nie potrafili zmniejszyć. Wręcz przeciwnie, po drugiej przerwie technicznej różnica punktowa powiększyła się po zepsutej zagrywce Mousaviego i kilku z rzędu skutecznych kontrach w wykonaniu skrzydłowych Italii. Najpierw Zaytsev, potem Łasko i blok oraz Savaniego dały podopiecznym Mauro Berruto piłkę setową, którą wykorzystał ich kapitan.

Kiedy wydawało się, że Włosi już mają mecz pod kontrolą, sytuacja uległa całkowitej odmianie w trzeciej partii. Irańczycy objęli prowadzenie 4:0. Trafione okazały się zmiany ich trenera przeprowadzone w poprzedniej odsłonie. Świetnie spisywał się Ghafour, który w tej fazie seta najczęściej atakował. Pierwszy punkt dla Włochów zdobył Savani (4:1), ale znów kontrę po drugiej stronie siatki wykorzystał Ghafour, Nadi zatrzymał atak rywali i na pierwszej przerwie technicznej Azjaci prowadzili 8:3. Chwila odpoczynku dobrze zrobiła wicemistrzom Europy, bo dzięki Travicy, który ustawił blok zbliżyli się już na dwa punkty. Chwilę potem kolejnego asa serwisowego posłał Zaytsev i tym samym doprowadził do wyrównania 9:9. Wówczas Velasco zaprosił swoich siatkarzy na przerwę. Jego interwencja okazała się niezwykle skuteczna, bo Mousavi zatrzymał atak rywali a Ghafour zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki i skończył kontrę. W efekcie Irańczycy odbudowali trzypunktową przewagę. Po kolejnym bloku Mousaviego na drugą przerwę techniczną zespoły schodziły przy stanie 16:12. Takiej różnicy Włosi już nie byli w stanie odrobić, tym bardziej, że zmiennicy po drugiej stronie siatki spisywali się znakomicie. Kolejnym asem serwisowym popisał się Ghafour a blokiem – Nadi. Siatkarze z Europy popełniali błędy i to właśnie pomyłka w przyjęciu dała piłkę setową Irańczykom, którą wykorzystał Mousavi.



Kolejna partia zaczęła się podobnie jak poprzednia, od prowadzenia mistrzów Azji 4:1. Jednak Italia wyciągnęła wnioski z przegranej poprzedniej odsłony. As serwisowy Łasko i blok Feia doprowadziły do wyrównania, tym razem jednak siatkarze prowadzeni przez Mauro Berruto utrzymali koncentrację i nie popełniali już tyle błędów. Na pierwszej przerwie technicznej mieli minimalną przewagę (8:7). Kilka kolejnych akcji kończyły oba zespoły. Przełomowy okazał się skuteczny atak Zaytseva tuż przed drugą kosmetyką parkietu. Od tego momentu przewaga Włochów zaczęła wzrastać. Ciągle nie do zatrzymania był Łasko, wspomagany na lewym skrzydle przez Zaytseva. Ponadto mocna zagrywka utrudniała przeciwnikom rozegranie akcji, co wykorzystywali zawodnicy w bloku Italii. I to właśnie tym elementem zakończył się set wynikiem 25:18. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Mauro Berruto przedłużyli szansę na awans na igrzyska olimpijskie, jednak muszą czekać na wynik konfrontacji Japonii z Brazylią, podczas której Canarinhos musieliby podzielić się punktami z gospodarzami turnieju.

Iran – Włochy 1:3
(13:25, 17:25, 25:20, 18:25)

Składy zespołów:
Iran: Hosseini, Mousavi (10), Nadi (9), Nazari (1), Bazargarde (4), Kamalvand (12), Zarif (libero) oraz Fayazi (7), Ghafour (11) i Mahdavi (2)
Włochy: Mastrangelo (6), Lasko (25), Zaytsev (10), Savani (13), Travica (6), Fei (7), Giovi (libero) oraz Parodi (5), Boninfante i Birarelli


W ostatnim meczu Pucharu Świata gospodarze, reprezentacja Japonii, uległa w trzech setach mistrzom świata z Brazylii. Tym samym Canarinhos wywalczyli ostatni w tym turnieju bilet na Igrzyska Olimpijskie w Londynie, przekreślając szansę Włochów. Tytuł MIP otrzymał środkowy Sidao, który na swoim koncie zapisał 15 punktów.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie od prowadzenia 2:0 po złym przyjęciu zagrywki Matsumoto przez Murilo. Jednak mistrzowie świata szybko odrobili starty, kiedy kontrę na punkt zamienił Vissotto (4:4). Od tego momentu trwała wyrówna walka, oba zespoły kończyły swoje akcje. Skuteczny był Vissotto a na środku dobrze spisywał się Sidao, który nie tylko w efektowny sposób zdobywał punkty, ale także utrudniał rywalom grę dobrą zagrywką. To właśnie jego as serwisowy dał przełamanie drużynie z Ameryki Południowej (13:11). Kolejny punkt w tym samym elemencie zdobył Vissotto i na drugiej przerwie technicznej Canarinhos prowadzili już czterema punktami. Takiej różnicy nie byli w stanie zniwelować. Nie pomagała im w tym trudna zagrywka przeciwników. Z kolei dobre przyjęcie wykorzystywał Bruno, posyłając kolejne piłki do swoich środkowych. Przy zagrywce Shimizu udało gospodarze odrobili trzy punkty (22:18), ale przewaga była już zbyt duża. Ostatnią akcję tego seta zamienił na punkt Giba.

Druga partia rozpoczęła się podobnie jak pierwsza. Trzypunktowe prowadzenie dała gospodarzom dobra gra blokiem. Najpierw zatrzymali Vissotto, potem Shimizu zablokował Murilo. Bruno szybko powrócił do tego, co dawało najwięcej punktów jego drużynie – do gry środkiem. Dwa ataki Sidao i jeden Lucasa, Przekroczenie linii trzeciego metra w ataku Fukuzawy zmniejszyły różnicę do dwóch punktów (8:6). Tuż po przerwie dwie akcje skończył Vissotto, Shimizu został zatrzymany i w ten sposób Brazylijczycy dogonili rywali (9:9). Długo z remisu się nie cieszyli Canarinhos, bowiem Matsumoto posłał asa serwisowego, a skrzydłowi Vissotto i Murilo mylili się w ataku. I po raz kolejny mistrzowie świata musieli gonić rywali (15:10). Nie było to łatwe, bo Azjatom wszystko wychodziło. Kiedy już się wydawało, że ten set padnie łupem gospodarzy, w polu zagrywki pojawił się Giba. I, jak się okazało, był to kluczowy moment dla losów całego spotkania. Przyjmujący posyłał bardzo trudne piłki, z przyjęciem których nie mogli sobie poradzić podopieczni trenera Uety. Yoneyama nie kończył ataków, w przeciwieństwie do skrzydłowych brazylijskich, którzy wykorzystywali każdą nadarzającą się okazję. Skuteczne kontry Murilo i Theo a także dobra gra blokiem dały piłkę setową siatkarzom Rezende. Ostatni punkt zdobył Giba, którego zagrywki nie przyjęli przeciwnicy.

Trzecią odsłonę Brazylijczycy mieli już pod kontrolą. Wciąż najlepiej punktował Sidao, który dał pierwsze przełamanie w tej partii (4:2) a chwilę potem wraz z Vissotto zatrzymał Fukuzawę. Mistrzowie świata uzyskali w ten sposób trzy punkty przewagi, których, jak się okazało, nie potrafili już zniwelować. Po akcji Giby zespoły schodziły na pierwszą przerwę techniczną (8:5). W tej fazie seta w ekipie gospodarzy najczęściej atakował Fukuzawa, poderwał jeszcze swoich kolegów do walki. Natomiast Brazylijczycy popełnili kilka błędów. Murilo nie przyjął zagrywki, atak Vissotto zatrzymali Usami i Yamamura a Lucas zaatakował piłkę w aut. Środkowy brazylijski szybko się zrehabilitował: najpierw zatrzymał Yoneyamę a chwilę później Fukuzawę, nie pozwalając Japończykom odrobić strat (17:14). Japończycy nie popełniali już tak dużo błędów, kończyli swoje akcje, ale nie zdobywali punktów przy swojej zagrywce. Końcówka partii należała do środkowych Bernardo Rezende. Sidao i Lucas zatrzymywali kolejne akcje rywali. To właśnie skończony atak Lucasa z piłki przechodzącej dał ostatni punkt Brazylijczykom i awans na igrzyska olipmpijskie.

Spotkanie wyłoniło ostatniego uczestnika turnieju w Londynie. Wicemistrzowie ostatnich igrzysk w Pekinie mieli spore problemy w całym turnieju. Nie ma jednak wątpliwości, że będą po raz kolejny stawiani w roli faworytów. W Londynie na pewno zobaczymy gospodarzy, reprezentację Wielkiej Brytanii, Polskę, Rosję i właśnie Brazylię. Pozostałych uczestników wyłonią turnieje kontynentalne i interkontynentalne. 

Japonia – Brazylia 0:3
(21:25, 19:25, 22:25)

Składy zespołów:
Japonia: Usami, Matsumoto (7), Yamamura (6), Shimizu (15), Fukuzawa (11), Yoneyama (7), Tanabe (libero) oraz Abe, Nagano (libero), Yamamoto i Ishijima
Brazylia: Bruno (3), Sidao (15), Vissotto (12), Giba (13), Murilo (6), Lucas (11), Sergio (libero) oraz Theo (3) i Marlon

Zobacz również:
Wyniki 11. kolejki oraz tabela Pucharu Świata mężczyzn

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved