Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: Orzeł Międzyrzecz pokonany w Kaliszu

II liga M: Orzeł Międzyrzecz pokonany w Kaliszu

fot. archiwum

Siatkarze MKS Kalisz pokonali w czterech setach drużynę Orła Międzyrzecz 3:1. Gościom niewiele pomógł nowy szkoleniowiec - Jerzy Boguta, który jeszcze oficjalnie nie może prowadzić własny zespół w czasie meczów ligowych.

Początek premierowej odsłony był niezwykle zacięty. Obie ekipy próbowały wypracować sobie kilkupunktową przewagę, ale przeszkadzały im własne błędy w polu serwisowym 10:10. Inicjatywę po kilku minutach przejęli goście, którzy zatrzymali blokiem atak Michała Makowskiego. Trener zawodników z nad Prosny poprosił o czas 14:12. Po wznowieniu gry, siatkarze Orła w dalszym ciągu utrzymywali swoją skromną przewagę, a nawet udało im się powiększyć swój dorobek punktowy do trzech punktów 18:15. Kaliski szkoleniowiec chcąc ratować swój zespół, dokonał zmiany i za Michała Makowskiego na parkiecie pojawił się przyjmujący Dawid Kowalewski. Niestety manewr w składzie okazał się nieskuteczny, bowiem Kowalewski zaatakował piłkę w aut 19:15. Marian Durlej zdecydował się na kolejną przerwę dla swojej ekipy. Gdy obie drużyny powróciły na plac boju, dobrą passę kontynuowali międzyrzeczanie, którzy byli lepsi od kaliszan w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Zespół z najstarszego miasta w Polsce starał się odrobić straty, ale psuł dużo zagrywek, co uniemożliwiało im osiągniecie zamierzonego celu 24:20. Gospodarze, co prawda zdobyli jeszcze dwa punkty, ale to nie wystarczyło do remisu. Pierwszy akt zakończył atakiem z lewego skrzydła zawodnik Orła – Łukasz Kaczorek 25:22.

Druga partia miała już znacznie inny przebieg. Kaliszanie znacznie wzmocnili serwis, co szybko przełożyło się na wynik. Mocnymi zagrywkami popisywali się Michał Makowski oraz środkowy MKS – Błażej Kuna 7:3. Po skutecznym ataku kaliskich siatkarzy Piotr Haładus, który pełnił rolę kapitana poprosił o czas 10:4. Po powrocie na parkiet goście całkowicie stracili pomysł na grę a do tego zaczęli popełniać proste, niewymuszone błędy. Doświadczeni zawodnicy z Kalisza skrupulatnie wykorzystywali tą sytuację, spokojnie kontrolując grę 16:9. Przy stanie 18:11 goście z Międzyrzecza chcieli dokonać zmiany, jednak sędziowie stwierdzili, że zmiana jest nieprzygotowana i nie dopuścili do roszady w składzie. Patryk Spychała, dzięki dobremu przyjęciu, mógł swobodnie rozgrywać. W efekcie atak w kaliskiej ekipie rozkładał się równomiernie na wszystkich siatkarzy. Kaliszanie grali spokojnie, pewnie wykorzystując błędy rywali. Nie do zatrzymania w ataku był Michał Makowski, który popisywał się efektownymi atakami. Międzyrzeczanie co chwilę mylili się – żaden element nie funkcjonował poprawnie – począwszy od przyjęcia, na ataku skończywszy. Drugi akt zespół pod wodzą Mariana Durleja wygrał 25:16.

Początek trzeciej partii, był dosyć wyrównany. Obie drużyny toczyły rywalizację „punkt za punkt”. MKS Kalisz zdołał jednak wypracować sobie kilkupunktową przewagę 8:5, ale goście zdołali jednak odrobić straty. Kaliskim kibicom przypomniał o swojej obecności na boisku Piotr Haładus, która jeszcze dwa lata temu występował w drużynie z Kalisza. Zawodnik pochodzący z Międzyrzecza, zaatakował drugą piłkę i po kilku minutach na tablicy wyników widniał remis 8:8. Szkoleniowiec zespołu z najstarszego miasta widząc to co dzieję się na parkiecie poprosił o czas. Po powrocie drużyn na plac boju, kaliszanie przystosowali się do cennych wskazówek swojego trenera, co zaowocowało skromną przewagą 15:12. Przyjezdni jedynie przez chwilkę „deptali po piętach” kaliszanom. Później kaliska ekipa powiększyła swoją przewagę dzięki dobrej grze w bloku i w ataku. Rywale z województwa lubuskiego prosili o czas i dokonywali zmian. Na parkiecie pojawili się tacy siatkarze jak Miłosz Olejniczak i Paweł Czyż. Nie zdołali oni jednak odwrócić losów tego seta na korzyść swojego zespołu i Orzeł przegrał trzecią odsłonę 17:25.

Wydawać mogło się, iż po takiej wygranej w trzeciej partii kaliszanie będą spokojnie kontrolować przebieg całego spotkania. Teorię potwierdzał początek czwartego aktu, kiedy to siatkarze z Międzyrzecza ponownie zaczęli popełniać niewymuszone błędy. Dzięki temu ekipa Mariana Durleja szybko objęła kilkupunktowe prowadzenie 4:1. Gospodarze długo nie cieszyli się z przewagi, bowiem goście skutecznie ustawili podwójny blok, na który najpierw „nadział się” Piotr Dłubała, a chwilę później Michał Makowski 6:6. Chwilę później zawodnicy z Kalisza popełnili dwa błędy, co spowodowało, że Orzeł wygrywał 10:8. Szkoleniowiec z Kalisza dokonał zmiany i na parkiecie pojawili się Mateusz Skadłubowicz i Dawid Kowalewski. Po kilku minutach, manewry te okazały się dobrym posunięciem, bowiem MKS najpierw odrobił straty i później wypracował sobie trzypunktową przewagę 15:12. Kaliszanie jednak nie potrafili utrzymać swojej dobrej passy i na tablicy wyników widniał remis 16:16. Następnie na placu boju kibice mogli obserwować zaciętą rywalizację obu drużyn. Przyjezdni uporządkowali swoją i grę i dzięki asowi Pawła Czyża, Orzeł nieznacznie prowadził 21:20. Gospodarzom udało się uzyskać skromną przewagę, a to dzięki Dawidowi Kowalewskiemu, który po długiej akcji, skutecznie zaatakował z lewego skrzydła 23:21. Ostatni punkt w tym spotkaniu zdobyli Mateusz Skadłubowicz i Michał Lipa, którzy zatrzymali atak Dominika Srogi. MKS Kalisz wygrał czwartą i odsłonę 25:22 i mógł cieszyć się z kolejnej wygranej.



Po meczu powiedzieli:
Piotr Haładus (rozgrywający Orła) – Uważam, że rozegraliśmy dobre spotkanie. Myślę, że w chwili obecnej mamy bardzo krótką ławkę rezerwowych. Dwaj nasi podstawowi siatkarze są kontuzjowani i nie mogli wystąpić w pojedynku w Kaliszu. Dzisiaj zawiodło przyjęcie i po części braku pewności w ataku. Moglibyśmy nawiązać walkę z rywalem z najstarszego miasta w Polsce, ale brakło nam właśnie tych elementów, aby spróbować osiągnąć zamierzony cel. W spotkaniu w Kaliszu trener nie mógł prowadzić naszego zespołu i sami musieliśmy dokonywać zmian i prosić o czas, co powodowało czasami dekoncentrację i trochę chaosu. To na pewno w pewnym stopniu wpłynęło na naszą grę. Gratuluję drużynie z Kalisza zwycięstwa.

Dawid Kowalewski (przyjmujący MKS Kalisz) – W pierwszej partii niezbyt ciekawie się zaprezentowałem i opuściłem parkiet. Przemyślałem swoje błędy i powróciłem na plac boju. Wydaję mi się, że pokazałem się z dobrej strony, nabrałem pewności i pomogłem naszej ekipie w odniesieniu cennej wygranej.

Patryk Spychała (rozgrywający MKS Kalisz) – W meczu z Orłem troszkę się męczyliśmy, ale udało nam się wygrać to spotkanie za trzy punkty. Naszym atutem jest serwis, zdobywamy tym elementem wiele punktów, ale również czasami popełniamy błędy w zagrywce. Podczas treningów ćwiczymy serwis, aby ustabilizować naszą zagrywkę. W następnych kolejkach będziemy mieli trudne mecze, bowiem za tydzień pojedziemy do Wrześni, a za dwa tygodnie na własnej hali będziemy podejmować akademików z Poznania. Te konfrontację są bardzo ważne i musimy się do nich odpowiednio przygotować.

MKS Kalisz – KS Orzeł Międzyrzecz 3:1
(22:25, 25:16, 25:17, 25:22)

Składy zespołów:

MKS Kalisz: Lipa, Kuna, Makowski, Dłubała, Porada, Spychała, Odwarzny (libero) oraz Kowalewski, Wroniecki, Skadłubowicz

KS Orzeł: Haładus, Sroga, Malinowski, Barański, Kaczorek Łukasz, Szala, Wanat (libero) oraz Czyż, Olejniczak, Stafyniak, Szulikowski

Zobacz również:
Wyniki 11. kolejki oraz tabela gr. 1 II ligi mężczyzn

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved