Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. B: Kolejna wygrana Serbów, Argentyńczyków i Amerykanów

PŚ, gr. B: Kolejna wygrana Serbów, Argentyńczyków i Amerykanów

fot. archiwum

Serbowie wygrali kolejny mecz Pucharu Świata, tym razem pokonując reprezentację Chin 3:1. W grupie B w sobotę Argentyna wygrała 3:0 z reprezentacją Egiptu, a Kuba przegrała z USA. Wszystkie te zespoły walczą o jak najwyższą pozycję i punkty do rankingu FIVB.

Już pierwsze akcje premierowej odsłony pojedynku zapowiadały, że Chińczycy nie odpuszczą i będą walczyć z Serbami jak równy z równym. Blok Zhong Weijuna na Miljkoviciu tylko to potwierdził. Kapitan reprezentacji Serbii jednakże szybko powrócił do gry, do jakiej wszystkich przyzwyczaił, i przy stanie 10:4 dla Chińczyków jego kilka znakomitych ataków spowodowało, że podopieczni trenera Kolakovicia zminimalizowali dystans dzielący ich do rywali (8:10). Azjaci szybko ponownie „odskoczyli" na cztery „oczka" po asie Zhanga i bloku Liang Chulonga na Stankoviciu, lecz po krótkiej chwili na tablicy wyników widniał remis, do którego doprowadził Podrascanin, punktując zagrywką (15:15). Blok Lianga na Nikiciu dał chińskim zawodnikom trzypunktowe prowadzenie (19:16). Nie trwało ono jednak długo, gdyż Serbowie po atakach Miljkovicia mieli już piłkę setową (24:23). Nie zdołali jej jednak wykorzystać, a świetna końcówka partii w wykonaniu Yuana, który popisał się dwoma efektownymi zbiciami, spowodowała, że to Chińczycy objęli w całym meczu prowadzenie 1:0.

Drugiego seta lepiej otworzyli Serbowie, którzy szybko wyszli na czteropunktowe prowadzenie (9:5). Chińczycy próbowali jeszcze odrabiać straty, a prym w ich szeregach wiódł Yuan, lecz znakomite zagrywki Nikoli Kovacevicia i efektowne ataki Milosa Nikicia spowodowały, że to ich ekipa na drugą przerwę techniczną schodziła z trzema „oczkami" zapasu. Po powrocie na boisko Kovacević popisał się jeszcze kilkoma dobrymi zbiciami, Stanković natomiast zapisał na swym koncie kolejny punkt, blokując Lianga (21:14). Kilka błędów, które popełnili zawodnicy stojący po obu stronach siatki spowodowało, że set zakończył się wynikiem 25:18 na korzyść drużyny z Europy.

Trzecią partię lepiej rozpoczęli Chińczycy. Blok Lianga dał im cztery „oczka przewagi (9:5), lecz tuż po nim popełnili trzy błędy własne, dzięki którym Serbowie zdołali doprowadzić do remisu (10:10). W kolejnych akcjach Azjaci nie potrafili wyeliminować pomyłek, co bez skrupułów wykorzystywali podopieczni trenera Kolakovicia. Pojedynczy blok Miljkovicia na Zhang Chenie dał jego drużynie dwupunktowe prowadzenie (18:16), które po asie serwisowym serbskiego atakującego wzrosło do trzech „oczek (21:18). Serbscy reprezentanci nie mieli problemów z pewnym pokonaniem swych rywali i zwyciężeniem seta 25:19.



Czwartą i, jak się później okazało, ostatnią partię spotkania Serbowie rozpoczęli z wysokiego C. przewagę objęli w dużej mierze dzięki świetnej postawie Miljkovicia, znakomicie dysponowanego w polu serwisowym, oraz dzięki Podrascaninowi, który na siatce był nie do przejścia. Trener Kolaković, będąc pewnym zwycięstwa, dał odpocząć swoim podstawowym zawodnikom, wpuszczając na boisko Atanasijevicia oraz Rasicia. Obaj rezerwowi wnieśli do gry Serbów nową energię i zapisali na swoim koncie siedem z ośmiu ostatnich punktów zdobytych przez ich drużynę, czym znacznie przysłużyli się do triumfu 25:12 nad chińską reprezentacją.

Serbia – Chiny 3:1
(24:26, 25:18, 25:19, 25:12)

Składy zespołów:
Serbia: Kovacević N. (17), Petković (2), Stanković (9), Nikić (10), Miljković (17), Podrascanin (11), Rosić (libero) oraz Kovacević U. (2), Terzić, Mitić, Rasić (3) i Atanasijević (2)
Chiny: Bian Hongmin (5), Yuan Zhi (19), Zhang Chen (9), Liang Chunlong (8), Zhong Weijun (9), Li Runming (2), Ren Qi (libero) oraz Zhan Guojun, Cui Jianjun, Geng Xin i Kong Fanwei

Po meczu powiedzieli:
Igor Kolaković (trener reprezentacji Serbii): – W pierwszym secie mieliśmy szansę na łatwe zwycięstwo, ale ją zaprzepaściliśmy. Jednakże krok po kroku i set po secie polepszaliśmy swoją grę, dzięki czemu cieszymy się teraz z triumfu.

Ivan Miljković (kapitan reprezentacji Serbii): – Jestem bardzo zadowolony z tego zwycięstwa i szczęśliwy, że nikt nie odniósł kontuzji w tym porannym spotkaniu. To bardzo ważna rzecz. To nasz piąty mecz o tak wczesnej porze, więc w mniejszym bądź w większym stopniu przywykliśmy do tego. Wczoraj także graliśmy o 11 rano, a przedwczoraj wybraliśmy się do Disnelandu. Dziś zamierzamy się przygotować do jutrzejszego meczu mniej więcej w podobny sposób. Myślę, że jutrzejszy pojedynek dla obu drużyn, zarówno dla Serbii jak i dla stanów Zjedoczonych, nie ma zbyt dużego znaczenia.

Zhou Jianan (trener reprezentacji Chin): – W pierwszym secie skoncentrowaliśmy się na grze i zagraliśmy to, co potrafimy. W kolejnych partiach niestety zabrakło nam wytrzymałości i umiejętności technicznych, co w efekcie zakończyło się naszą porażką. Nie mogliśmy pokazać w pełni swoich umiejętności, w naszą grę wkradło się wiele błędów, które były przyczyną przegranej.

Cui Jianjun (kapitan reprezentacji Chin): – W pierwszych trzech setach zagraliśmy dobrze, w czwartym zaś mieliśmy lepsze i gorsze momenty. Ostatecznie, niestety, przegraliśmy i chciałbym pogratulować Serbom zwycięstwa.


Siatkarze Argentyny nie mieli większych kłopotów z pokonaniem reprezentacji Egiptu w przedostatnim swoim meczu w ramach Pucharu Świata. Najskuteczniejszymi zawodnikami w zespole Albicelestes byli w tym spotkaniu Federico Pereyra (15 pkt.) i Facundo Conte (14 pkt.). Mecz rozpoczął się jednak dość nerwowo, siatkarze z Ameryki Południowej psuli serwy i dopiero udane akcje Conte w obronie poderwały zespół do walki. Po skutecznym bloku Sebastiana Sole Argentyna wyszła na prowadzenie 12:8. Coraz lepiej radził sobie Conte, a po przeciwnej stronie siatki próbował odrabiać straty Abdelhay. Przy stanie 20:15 dla Albicelestes z dobrej strony pokazał się jeszcze Ahmed Afifi, ale podopieczni Javiera Webera nie dali sobie już odebrać zwycięstwa. Seta wynikiem 25:20 zakończył udany atak Pablo Crera.

Egipt odważniej rozpoczął drugą partię i po trzech skutecznych atakach Abdela Ahmeda doprowadził do remisu po 7. W zespole Argentyny coraz lepiej grali w ataku Pereyra i Rodrigo Quiroga i na drugiej przerwie technicznej siatkarze z Afryki przegrywali już czterema punktami. Egipcjanie nie poddawali się jednak i w kolejnych akcjach zmniejszyli straty do jednego punktu (20:19). Udane ataki Pereyry i asy serwisowe Quirogi dały jednak pewne zwycięstwo 25:21 siatkarzom z Argentyny Południowej. Mistrzowie Afryki jeszcze w trzecim secie po ataku Ashrafa Abouelhassana wyszli na prowadzenie 6:5, jednak od tego momentu na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Z 11 kolejnych wymian Argentyńczycy wygrali 10 i prowadzili już 15:7. Abdelhay jeszcze zmniejszył przewagę rywali do czterech punktów, jednak było już za późno. Argentyńczycy jeszcze przyspieszyli w końcówce i po ataku Pereyry wygrali trzeciego seta do 17.

Jestem zadowolony z tego, że graliśmy dziś dobrze przez całe spotkanie. Pięć ostatnich spotkań przegraliśmy i w końcu udało się wygrać. Graliśmy dobrze blokiem, który wyśmienicie współpracował z obroną. Teraz skupiamy się na ostatnim meczu, bowiem ważne jest, by taki turniej zakończyć zwycięstwem – mówił po spotkaniu trener reprezentacji Argentyny, Javier Weber.Jestem zadowolony ze zwycięstwa, ale już zmęczony tym długim turniejem – dodawał Rodrigo Quiroga, kapitan Albicelestes. – Naszym celem były dwie wygrane w ostatnich meczach. Egipt to dobry zespół, ale dziś pokazaliśmy swoją grę. Mam nadzieję, że podobnie będzie jutro w meczu z Chinami.

Argentyński zespół grał bardzo dobrze, ograniczyli liczbę własnych błędów, a my się sporo myliliśmy. My po powrocie do kraju musimy wciąż pracować nad zagrywką, a także grą w bloku i w obronie. Mieliśmy dziś kilka dobrych momentów, ale mieliśmy problemy na początku każdego seta. Chcielibyśmy jutro zagrać lepiej i pozostawić po sobie lepsze wrażenie – mówił trener siatkarzy Egiptu, Sherif El-Shemerly.

Argentyna – Egipt 3:0
(25:20, 25:21, 25:17)

Składy zespołów:
Argentyna: Conte (14), Quiroga (9), Sole (8), Pereyra (15), Crer (7), De Cecco (6), Gonzalez (libero) oraz Bruno (1)
Egipt: Ahmed Abdalla, Abdelhay (8), Ahmed Abdellatif (9), Atia (5), Afifi (6), Badawy (4), Alaydy (libero) oraz Abouelhassan, Haikal (3), Abd El Kader i Issa


Mecz rozpoczął się od serii skutecznych zagrywek w wykonaniu Ryana Millara, które pomogły Amerykanom wyjść na prowadzenie 4:0. Po ataku Priddy’ego oraz pomyłce Perdomo, mistrzowie olimpijscy prowadzili już 12:7. Pięciopunktowy dystans między obiema drużynami utrzymywał się, po bloku Priddy’ego na Hernandezie było 20:15 i mimo dobrej gry Leona, Kubańczycy nie zdołali zniwelować strat. USA wygrało pierwszą partię 25:20.

W drugim secie Kubańczycy przeszli do ofensywy i po serii dobrych zagrywek Hernandeza oraz skutecznych blokach Leona, wicemistrzowie świata prowadzili 10:4. Amerykanie jednak zdołali odrobić część strat i po mocnym zbiciu Priddy’ego, rywale prowadzili już tylko 14:11. Trochę w tym pomogli sami podopieczni trenera Samuelsa, popełniając kilka prostych błędów w środkowej części seta. Trzy kolejno zdobyte przez Perdomo punkty z rzędu, przywróciły Kubańczykom wysokie prowadzenie (20:12). Po zepsutym ataku Amerykanów, siatkarze z Kuby mieli piłkę setową, którą wykorzystał Mesa, ustalając wynik seta na 25:14.

Od początku trzeciej partii wspaniale atakował Henry Bell, dodatkowo punktowy blok na Priddy’ym dołożył Mesa i Kubańczycy mieli prowadzenie 9:6. Jednak trzy skuteczne zbicia Andersona dały Amerykanom remis, a blok Priddy’ego na Hernandezie , a potem Holmesa na Bellu, dały podopiecznym Alana Knipe’a prowadzenie 16:13. Od tego momentu nie do zatrzymania był Anderson, który oprócz skutecznej gry w ataku, dołożył jeszcze dwa asy, co dało jego drużynie wygraną w secie 25:18.

Kubańczycy oczywiście nie zamierzali się poddawać i w czwartej partii znów szaleli w ataku, zwłaszcza Hernandez. Po bloku Mesy na Pataku było już 8:5 dla Kuby. Ale seria błędów podopiecznych Orlando Samuelsa, pozwoliła Amerykanom wyjść na prowadzenie 16:14. Końcówka seta była bardzo zacięta i lepiej swoje szanse wykorzystali Kubańczycy, wygrywając tę partię 25:22 i doprowadzając tym samym do tie-breaka.

Pierwsze punkty w decydującej partii przypadły Kubie, po udanych atakach Hernandeza. Jednak to Amerykanie prowadzili przy zmianie stron 8:6, po bloku Priddy’ego. Kubańczycy jeszcze doprowadzili do remisu 10:10, ale trzy kosztowne błędy dały podopiecznym Alana Knipe’a bezpieczną przewagę. As Ryana Millara, a następnie zbicie Priddy’ego, dało Stanom Zjednoczonym wygraną 15:11 i w całym meczu 3:2.

Po meczu powiedzieli:
Alan Knipe (trener reprezentacji USA): – Tak jak się spodziewaliśmy, było ciężko, bardzo wyrównany mecz, jak to zawsze z Kubą. Momentami wkradała się pewna niekonsekwencja, także po naszej stronie, ale nadal jestem zadowolony. To już prawie koniec tego turnieju i my rozegraliśmy, jedno po drugim, dwa pięciosetowe pojedynki. Moi chłopcy wykonali kawał dobrej roboty trzymając się założeń przedmeczowych i w tych setach, w których wygraliśmy, naprawdę dobrze zagraliśmy. Riley Salmon spisał się świetnie na libero. On dużo wnosi do naszej drużyny. To naprawdę przyjemność, patrzeć jak gra.

Reid Priddy (kapitan reprezentacji USA): – To była dobra walka. Kuba to świetna drużyna. Mają naprawdę duże możliwości w polu zagrywki, ich atak oraz blok są naprawdę dobre. To była długa bitwa. Ogólnie rzecz biorąc, to było dobre spotkanie. Jako drużyna chcielibyśmy zagrać lepiej, ale jestem naprawdę zadowolony, że piątym secie udało nam się wygrać.

Orlando Samuells Blackwood (trener reprezentacji Kuby): – Jak zwykle nasz mecz przeciwko USA był bardzo nerwowy. Moja drużyna miała dobre i złe momenty w tym spotkaniu. Niestety po rozegraniu pięciu setów, przegraliśmy ten mecz.

Wilfredo Leon Venero (kapitan reprezentacji Kuby): – Dzisiejszy mecz był długi i nerwowy i niestety ostatecznie go przegraliśmy. Myślę, że dzielnie walczyliśmy. Nasza forma nie była dzisiaj jakaś wyśmienita.

Kuba – USA 2:3
(20:25, 25:14, 18:25, 25:22, 11:15)

Składy zespołów:
Kuba: Leon (21), Perdomo (9), Bell (12), Mesa (13), Diaz, Hernandez (21), Gutierrez (libero) oraz Estrada i Hierrezuelo 
USA: Anderson (25), Patak (8), Priddy (18), Millar (12), Holmes (8), Thornton, Salmon (libero) oraz Lotman, Hansen i Holt

Zobacz również:
Wyniki 10. kolejki oraz tabela Pucharu Świata mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-12-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved