Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. A: Rosjanie już świętują, Włosi pokonali Japończyków

PŚ, gr. A: Rosjanie już świętują, Włosi pokonali Japończyków

fot. archiwum

Siatkarze Rosji niezwykle męczyli się w pierwszym secie meczu z Iranem. Potem poszło już gładko i po wygranej 3:0 Rosjanie świętują medal Pucharu Świata i awans na IO. Gospodarze turnieju natomiast musieli uznać wyższość włoskich siatkarzy.

Od zwycięstwa rozpoczęli kolejny, przedostatnią już dzień zmagań w Pucharze Świata siatkarze rosyjscy. Tym razem, bez większych problemów, rozprawili się z reprezentacją Iranu. Zwycięstwo w dwóch pierwszych setach dało im, jako pierwszej ekipie, awans na igrzyska olimpijskie w Londynie. Walka toczyła się tylko w pierwszym secie, którego na przewagi wygrali Rosjanie. Najwięcej punktów w spotkaniu zdobył Amir Ghafour (19). Po drugiej stronie siatki najskuteczniejszy był Maxim Michajłow (15). Początek pierwszej odsłony był wyrównany. Przełamanie nastąpiło przy stanie 6:4 dla Sbornej, kiedy to w kontrze świetnie spisał się Wołkow. Jeszcze przed przerwą techniczną przewagę powiększył Butko, wykonując skuteczny blok. Pierwsze oczko po przerwie zdobył Mousavi, ale kilka kolejnych padło łupem zespołu z Europy, głównie za sprawą dobrze spisującego się bloku. Nie tylko tego punktowego, ale także wybloku, po którym piłki podbijali zawodnicy dobrze ustawiający się w obronie. Kiedy Michajłow skończył piłkę na 12:8, wydawał się, że podopieczni trenera Alekny będą już tę partię kontrolować. Wtedy niespodziewanie Irańczycy zaczęli odrabiać straty. Jeszcze przed drugą kosmetyką parkietu niemal doprowadzili do remisu (14:13). Od tej chwili zespoły grały punkt za punkt i dopiero punktowa Rosjan dała im minimalny bufor bezpieczeństwa (21:19). Piłkę setową dał Europejczykom błąd w polu serwisowym Ghafoura. Tego prezentu przeciwnicy nie wykorzystali. Taras Chtiej pomylił się w ataku, a Mousavi posłał asa serwisowego, dającego możliwość zakończenia ten odsłony mistrzom Azji. Jednak kolejna zagrywka była już nieskuteczna, w przeciwieństwie do Denisa Birjukowa blokującego na lewym skrzydle. Teraz przewaga znów była po stronie czwartej drużyny Europy (27:26). Ale po raz kolejny podopieczni Julio Velasco podjęli walkę i po kontrze Ghafoura przejęli pałeczkę pierwszeństwa. Na krótko, bo po skończeniu swojej akcji atak rywali zatrzymał Michajłow. Set zakończył się po zagrywce Azjatów w siatkę i kolejnym punktowym bloku Birjukowa.

Iran miał szansę wygrać pierwszą partię, ale jej nie wykorzystał. W kolejnej odsłonie już nie potrafił stawić czoła rywalom. Na samym początku prowadzenie objęli Rosjanie (6:3). Niewiele pomogła interwencja trenera Velasco. Co prawda udało się odrobić jedno oczko, ale na pierwszej przerwie technicznej Sborna prowadziła 8:6. Skuteczna kontra w wykonaniu Maxima Michajłowa dała prowadzenie 13:10. Niezwykle skuteczny był Denis Birjukow, który zdobył ostatni punkt przed drugą przerwą techniczną (16:12). Nadzieja dla Azjatów powróciła, kiedy zagrywkę zamienił w punkt Ghafour. Co prawda podopiecznym trenera Alekny udało się jeszcze powiększyć różnicę, głównie za sprawą pomyłek rywali, ale najpierw najlepszy zawodnik irański Ghafour zakończył kontrę, a potem Nadi popisał się blokiem i Irańczycy doprowadzili do remisu (20:20). Rosjanie nie zamierzali doprowadzać do kolejnej nerwowej końcówki. Asa serwisowego posłał Apalikow, Ghafour jeszcze dał nadzieje swojej drużynie, ale Michajłow szybko je rozwiał. Set zakończył się blokiem punktowym Sbornej, która po tej partii mogła już się cieszyć z awansu na igrzyska olimpijskie. Rozluźnionej reprezentacji Rosji nie mogli powstrzymać już Azjaci. Od samego początku trzeciej partii kontrolowali grę i wynik. Atak Chtieja i aut Mousaviego dały olimpijczykom prowadzenie 8:5. Birjukow kończył większość piłek i to właśnie jego akcja zmusiła Julio Velasco do poproszenia o przerwę dla jego zespołu. Skorzystali na tym jego zawodnicy, bo zaczęli zdobywać punkty także przy swojej zagrywce i tym samym strata się zmniejszała (13:11). Ale kiedy na boisku pojawił się Muserskij, rywale nie potrafili zatrzymać go blokiem i do drugiej przerwy technicznej Rosjanie odbudowali przewagę (16:12). W obliczu tak dobrej gry drużyny z Europy Irańczycy nie potrafili już odrobić strat. Co gorsza dla nich, mieli problemy w przyjęciu. I to właśnie dwa błędy w tym elemencie dały liderom Pucharu Świata zwycięstwo 25:18 w tym secie i 3:0 w całym meczu. Rosjanie na tym turnieju przegrali jak dotąd tylko jedno spotkanie – z reprezentacją Brazylii. Jutro ostatni dzień zmagań, miejmy nadzieję, że kolejnym ich pogromcą będzie reprezentacja Polski.

Iran – Rosja 0:3
(29:31, 21:25, 18:25)



Składy zespołów:
Iran: Mousavi (8), Nadi (7), Ghafour (19), Nazari (6), Mahdavi (2), Kamalvand (4), Zarif (libero) oraz Hosseini, Zarini (3), Keshavarzi i Bazargarde (2)
Rosja: Birjukow (14), Apalikow (9), Chtiej (13), Butko (5), Michajłow (15), Wołkow (4), Sokołow (libero) oraz Siwożelez i Muserskij (3)


Reprezentacja Włoch pokonała drużynę gospodarzy 3:0. W ten sposób utrzymała się ona w grze o awans na przyszłoroczne Igrzyska Olimpijskie. MIP spotkania został Alessandro Fei, który zdobył 11 punktów. Jednak najwięcej akcji skończył, tradycyjnie już, Michał Łasko (13). W przeciwnej drużynie prym w ataku wiódł Tatsuya Fukuzawa (14).

Początek meczu był wyrównany. Pierwsze przełamanie nastąpiło przy stanie 5:3, kiedy Japończycy zablokowali Savaniego. Kolejny punkt tym elementem gospodarze zdobyli zatrzymując Łasko i doprowadzając do pierwszej przerwy technicznej (8:4). Straty częściowo udało się odrobić, kiedy w polu zagrywki pojawił się Travica. Atak w aut Matsumoto i skuteczna akcja Mastrangelo zmniejszyły stratę do dwóch oczek. Do remisu Włosi doprowadzili po asie serwisowym Travicy (14:14). Na drugą kosmetykę parkietu zespoły schodziły po bloku Shimizu na Łasko (16:14). Tę stratę również udało się odrobić dzięki dobrej grze w obronie i skutecznej kontrze w wykonaniu Feia. W końcowej fazie seta do gry włączył się Savani, który najpierw zaatakował z lewego skrzydła, brał udział w potrójnym bloku, zatrzymując Gottsu i posłał asa serwisowego, wyprowadzając swój zespół na dwupunktowe prowadzenie. Włosi nie oddali go do końca partii, która zakończyła się autowym atakiem Shimizu.

Przegrana w pierwszym secie nie załamała gospodarzy. Od początku dzielnie stawiali czoła wicemistrzom Europy. Skuteczność w ataku odzyskał Shimizu, który wspierał w tym elemencie Fukuzawę. Po drugiej stronie siatki coraz lepiej przyjmował Zajcew, Łasko i Savani kończyli kolejne piłki. Tuż przed przerwą techniczną skuteczną kontrą popisali się Japończycy, obejmując prowadzenie 7:5. Od tego momentu zespoły grały, zdobywając punkty seriami. Pierwszą mieli gospodarze, kiedy na zagrywce pojawił się Fukuzawa. Wówczas Włosi mieli problemy ze skończeniem własnych akcji, co podopieczni Uety skrzętnie wykorzystywali. Serię zakończyła dopiero zagrywka w siatkę Fukuzawy. Szybko jednak siatkarze z Europy odzyskali koncentrację. Efektowne i przede wszystkim skuteczne bloki pozwoliły odrobić niemal całą stratę (15:14). Wtedy, za sprawą dobrej gry w obronie, padła kolejna seria dla Japończyków. Ale Włosi wiedzieli, że nie mogą stracić seta. Bardzo pomógł im w osiągnięciu tego celu Shimizu, który w końcówce tej odsłony zepsuł pięć ataków. Z kolei podopieczni Berruto kończyli swoje akcje i szanowali piłkę w polu zagrywki. Ostatecznie Europejczycy wygrali tą partię na przewagi 26:24.

Na kolejnego seta Italia wyszła w pełni skoncentrowana, od początku nadając ton wydarzeniom na parkiecie. Na boisku w miejsce Savaniego wszedł Parodi, który znacznie wsparł w ataku Łasko i Zajcewa. To właśnie po jego akcji zespoły schodziły na pierwszą przerwę techniczną przy prowadzeniu faworytów 8:5, po której wicemistrzowie Europy kontynuowali dobrą grę. Świetnie spisywali się środkowi, blokując najpierw Gottsu, potem najlepszego w ekipie Japonii Fukuzawę (12:7). Przez dużą część seta to właśnie Mastrangelo i Fei zdobywali punkty nie tylko blokując, ale także wykonując efektowne akcje w ataku. Gospodarze odzyskali nadzieję na dobry wynik w tym secie, kiedy rywale dwukrotnie źle przyjęli zagrywkę Yamamoto a Parodi nie przebił się przez ich blok (20:17). Kolejnego asa posłał Gottsu i zostały już tylko dwa punkty do odrobienia. Ale podopieczni trenera Berruto nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa. Dwa błędy w polu serwisowym nie pozwoliły Japończykom na odrobienie strat. To właśnie zagrywka w siatkę Fukuzawy zakończyła tę partię i tym samym całe spotkanie.

Japonia – Włochy 0:3
(22:25, 24:26, 22:25)

Składy zespołów:
Japonia: Usami (4), Matsumoto (8), Yamamura (3), Shimizu (6), Fukuzawa (14), Ishijima (5), Tanabe (libero) oraz Abe, Suzuki (1), Yamamoto (3) i Yoneyama (3)
Włochy: Mastrangelo (5), Łasko (13), Zaytsev (6), Savani (7), Travica (4), Fei (11), Giovi (libero) oraz Parodi (7), Birarelli (2)

Zobacz również:
Wyniki 10. kolejki oraz tabela Pucharu Świata

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-12-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved