Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > Michał Winiarski: Awans jest blisko, a zarazem daleko

Michał Winiarski: Awans jest blisko, a zarazem daleko

fot. archiwum

- Wiemy o co gramy i z jakim celem przyjechaliśmy do Japonii. Z Fukuoki do Tokio dotarliśmy z pozycją lidera i taki stan dodaje nam siły, a te są potrzebne, gdyż zmęczenie narasta z dnia na dzień - mówi w rozmowie z katowickim Sportem Michał Winiarski.

Do tego dochodzi ogromna tęsknota za domem, a przed nami bardzo wymagający rywale – dodaje przyjmujący reprezentacji Polski siatkarzy Michał Winiarski.Atmosfera w zespole jest bardzo dobra, motywacji nam nie brakuje, wygrywane mecze tak nas nastrajają i dopingują.

Wielka trójka na deser…

Michał Winiarski:Tak, Włochy, Brazylia i Rosja, nic dodać nic ująć, zdajemy sobie doskonale sprawę kto stanie po drugiej stronie siatki na koniec turnieju, ale wcześniej też pokonaliśmy wielkich – Kubę, Serbię, Stany Zjednoczone, a ci teoretycznie słabsi tak naprawdę potrafią również zaleźć za skórę. Mamy w pamięci mecz z Iranem, byliśmy na siebie źli, ale co zrobić, takie porażki też są wliczone w nasz sportowy życiorys.



Długo przeżywaliście tę przegraną z Iranem?

Nie, ale była w nas złość, ale nie rozpamiętywaliśmy długo tej porażki. Następny mecz z Japonią nie był łatwy, ale fakt, że tworzymy zgrany i wyrównany zespół pozwolił nam wygrać z gospodarzami, następne mecze też.

Michał Winiarski zajmuje pierwsze miejsce wśród najlepiej przyjmujących siatkarzy trwającego w Kraju Kwitnącej Wiśni Pucharu Świata. Pierwsze miejsce w klasyfikacji najlepiej blokujących ma również nasz kapitan Marcin Możdżonek.

Każdy z nas taką klasyfikację odda za każdy wygrany mecz w Tokio, który da nam bilet do Londynu na igrzyska olimpijskie. Gramy jako zespół, wygrywamy i przegrywamy jako drużyna. Jechaliśmy na Puchar Świata wiedząc, że przed nami morderczy turniej, bardzo długi, wyczerpujący pod względem fizycznym i psychicznym. Gramy prawie codziennie, do tego dochodzą długie podróże, ale każda z drużyn przeżywa to samo. Ja, osobiście, bardzo już tęsknię za domem, żoną, synkiem, ale motywacji do jak najlepszej gry mi nie brakuje. Nikomu z nas nie brakuje, wiemy jak ważny jest ten turniej i co może nam dać miejsce na podium – spokój w przygotowaniach na igrzyska.

Podkreślacie, że najważniejsze to być skoncentrowanym na najbliższym meczu.

Jak najbardziej. Najważniejszy jest ten mecz, który przed nami za kilka godzin. Starcie z Włochami, następnie z Brazylią. Turniej jest bardzo długi, żadna z drużyn nie gra równo i na najwyższym poziomie przez cały ten czas. Bardzo byśmy chcieli grać w każdym meczu tak jak ze Stanami Zjednoczonymi, ale tak się nie da, ważne, aby w tych gorszych momentach też sobie radzić. Nie udało się z Iranem, ale wygraliśmy z Japonią, Chinami, Egiptem, a też nie było łatwo. Szkoda tego meczu z Iranem, ale taki jest sport, nie zawsze wszystko wychodzi tak jakby się chciało. Musimy do końca utrzymać koncentrację i skupienie, grać jak najlepszą siatkówkę, a inne myśli odkładać na bok.

Z Włochami mamy swoje porachunki. Podchodzi pan do tego spotkania jak do rewanżu?

Ja, nie, to jest po prostu kolejny, bardzo ważny mecz, i wiemy, że zwycięstwo za trzy punkty da nam awans olimpijski. Jednak nie ma co się nakręcać, trzeba opanować myśli, wyjść na pełnej koncentracji i zagrać najlepszą siatkówkę na jaką nas stać. Włosi w tej konfrontacji z nami są w roli faworyta, to chyba dla nas lepiej, to oni pokonywali nas ostatnimi czasy w ważnych meczach. Ewentualna porażka z nimi to jeszcze nie koniec szans i nadziei. Walczyć będziemy do samego końca o jak najwięcej zwycięstw.

Bije od pana ogromny spokój, nawet w tych nerwowych momentach, jak tego można się nauczyć?

Dziękuję, ale nie wiem jak to wytłumaczyć. Zachowuję się naturalnie, taki już jestem. Wygrywamy to się cieszę, a jak jest gorzej – trzeba walczyć i myśleć o każdej następnej akcji i zdobywaniu punktów. Mam 28 lat, coraz większe doświadczenie, wiele meczów już przeżyłem tych z gatunku trudnych, beznadziejnych i super łatwych – chyba z większym spokojem podchodzę do meczów. Dziś wiem, że nerwy przeszkadzają, nie są dobrym doradcą.

Gra cała „12", nie ma pojęcia podstawowy skład w reprezentacji Polski.

W tym też jest nasza siła, gdyż każdy gra i każdy otrzymuje czas na mały wypoczynek, na regenerację sił, których tracimy bardzo dużo. To jest morderczy turniej.

Czego wam życzyć przed tymi decydującymi rozstrzygnięciami?

Zdrowia i oby ta końcówka była tak samo szczęśliwa i udana jak nasza gra do tej pory, abyśmy wytrzymali do końca. Najtrudniejsze spotkania przed nami, ale, żeby znaleźć się w tym miejscu z tą ilością zdobytych punktów, trzeba było wygrywać i pokonywać rywali tak jak to zrobiliśmy do tej pory. Powiem tak, awans jest blisko, a zarazem daleko…

* rozmawiała Małgorzata Gotowiec (Sport)
* materiał zamieszczony dzięki uprzejmości katowickiego Sportu

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved