Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Beniaminek ograł wicelidera

I liga M: Beniaminek ograł wicelidera

fot. archiwum

Siatkarze Pekpolu Ostrołęka wywiozą spod Wawelu tylko jeden punkt. Dość niespodziewanie wiceliderujący rozgrywkom ostrołęczanie nie sprostali Wandzie Kraków i ulegli beniaminkowi w tie-breaku. Tym samym mecz zakończył się podziałem punktów.

Sobotnie spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki, jednak to ostrołęczanie szybciej zdołali narzucić swoje warunki gry. W ich szeregach niemal nieomylny był kapitan, Paweł Pietkiewicz. Po ataku tego zawodnika z przechodzącej piłki goście prowadzili już 9:5. Krakowianie natomiast zupełnie nie mieli pomysłu na grę. Ich dotychczasowy atut, czyli zagrywka, nie przynosił efektów. Ostrołęczanie przyjmowali wszystkie serwisy w punkt, a niemal każdy atak był podbijany. Gospodarze za to sami mieli problemy z przyjęciem i po niezbyt dokładnych odbiorach Mariusz Syguła musiał ratować, a nie wystawiać piłkę. W efekcie krakowianie „nadziewali" się na blok Pekpolu (12:7 po bloku Tomasza Stańczuka na Bartłomieju Soroce) lub mieli problemu z umieszczeniem jej w polu gry przeciwnika. Zdeprymowani takim obrotem spraw popełniali błędy ustawienia (dwa w pierwszym secie), kapitan Syguła za dyskusję z sędzią otrzymał żółtą kartkę, dzięki czemu ostrołęczanie prowadzili 18:9. W końcówce krakowianie, dzięki silnej zagrywce Adama Łukasika odrzucili rywali od siatki i odrobili część strat (16:23), jednak zawodnicy Pekpolu zachowali spokój i po ataku Krzysztofa Ferka cieszyli się z wygranej 25:18.

Początek drugiej partii pozwalał przypuszczać, że spotkanie zakończy się w przysłowiową godzinę z prysznicem. Dzięki skutecznym atakom Artura Żylińskiego ostrołęczanie prowadzili już 6:2, a o czas zdecydował się poprosić Grzegorz Silczuk. Po powrocie na boisko o swojej obecności przypomniał Bartłomiej Soroka, który znakomicie spisywał się w ataku, a po jego punktowej zagrywce Wanda niemal odrobiła straty (7:8). Od tego momentu trwała wyrównana walka. Podopieczni trenera Andrzeja Dudzieca cały czas znajdowali się na nieznacznym prowadzeniu, jednak krakowianie nie pozwalali im na powiększenie i utrzymanie przewagi (19:20 po ataku Soroki). Po skutecznym ataku Artura Jacyszyna Pekpol wyszedł na prowadzenie 22:19 i wydawało się, że to do nich będzie należała końcówka tej partii. Wtedy jednak ciężar gry na swoje barki wziął Ferek – najpierw odrzucając rywali od siatki zagrywką, a później kończąc jeden z ataków (22:22). Syguła posyłał w końcówce piłki do Soroki i Ferka, natomiast Woroniecki postawił na bardzo dobrze spisującego się Jacyszyna. Przez długi okres czasu utrzymywał się status quo. Sytuacja zmieniła się dopiero przy stanie 28:28, kiedy to w polu serwisowym po raz kolejny pojawił się Ferek. Jego silna zagrywka odrzuciła rywali od siatki, utrudniając jednocześnie skonstruowanie skutecznej akcji. Najpierw piłkę w aut posłał Paweł Pietkiewicz, a chwilę później Jacyszyn „nadział" się na blok Syguły i Damiana Domonika. Dzięki temu krakowianie mogli się cieszyć z wygranej 30:28.

Podrażnieni porażką, ostrołęczanie rozpoczęli trzecią odsłonę od mocnego uderzenia. Po trzech skutecznych atakach kapitana, Pawła Pietkiewicza, prowadzili już 3:0. Krakowianie nie pozwolili im jednak długo cieszyć się z tego i po bloku Domonika i Syguły na Jacyszynie doprowadzili do wyrównania 6:6. Od tego momentu żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć i utrzymać choćby przez chwilę przewagi większej niż dwa punkty. W tym okresie gry kibice mogli oglądać korespondencyjny pojedynek dwóch liderów – Pawła Pietkiewicza i Bartłomieja Soroki, którzy uczestniczyli niemal w każdej akcji swojej drużyny. Z pojedynku zwycięsko wyszedł Soroka, bowiem to Pietkiewicz pierwszy zaczął popełniać seryjnie błędy. Najpierw piłkę po ataku Domonika posłał w sufit, a chwilę później nie przyjął zagrywki Ferka. W kolejnej akcji na pojedynczym bloku Jacyszyn zaatakował w aut i krakowianie wyszli na prowadzenie 18:15. Okazało się to być wiatrem w żagle Wandy, której zawodnicy powrócili do swojej „normalnej" gry, czyli silnej, odrzucającej zagrywki i konsekwentnej gry w ataku. Co prawda w końcówce popełnili kilka błędów, jednak pewnie wygrali seta, kończąc go pojedynczym blokiem Ferka na Arturze Żylińskim (25:21).



Ostrołęczanie szybko wybili gospodarzom z głów nadzieję na wygraną za trzy punkty. Po bloku na Soroce i ataku Grzegorza Pietkiewicza oraz jego asie serwisowym Pekpol prowadził 8:4, a o pierwszy czas poprosił Silczuk. Niewiele to jednak pomogło. Jego podopieczni zupełnie nie mieli pomysłu na grę. – Czego byśmy się nie dotknęli, to wychodziło nam to źle – przyznał po meczu szkoleniowiec krakowian. Ostrołęczanie robili natomiast na boisku co tylko chcieli. Odrzucając silną zagrywką rywali od siatki narzucili swoje warunki gry i wyeliminowali z gry Sorokę, którego przy stanie 11:19 zmienił Jacek Pić. W szeregach Pekpolu koncertową grą popisywał się Paweł Pietkiewicz, który niemal wszystkie posłane do niego piłki zamieniał na punkt. Krakowianie wyglądali natomiast, jakby czekali już tylko na koniec tej odsłony. Nadszedł on szybko, bo po ataku Ruteckiego, kiedy na tablicy pojawił się wynik 25:15.

Przez długi czas trwania tie-breaka, żadna z drużyn nie potrafiła narzucić swojego stylu gry. Najpierw na prowadzenie wysunęli się ostrołęczanie (2:0 po autowym ataku Ferka), chwilę później, po bloku Domonika i Soroki na Ruteckim to Wanda była bliżej wygranej (5:3). Środek seta można bez obaw nazwać pojedynkiem środkowych. To właśnie na barkach Domonika i Mateusza Sacharewicza spoczywał ciężar w ataku (7:8). Najpierw Sacharewicz wraz z braćmi Pietkiewiczami powstrzymał blokiem Ferka (9:7). Na odpowiedź Domonika nie musiał długo czekać. Najpierw po jego serwisie piłka zatańczyła na taśmie i wpadła w pole Pekpolu, a chwilę później środkowy Wandy „ustrzelił" libero, Adriana Mihułkę (11:9). Także Sacharewicz pokazał, że „w te klocki" nie jest gorszy od rywala. Po serii jego zagrywek Pekpol odrobił straty i nawet wyszedł na prowadzenie (12:11). W końcówce więcej zimnej krwi zachowali krakowianie, a dokładnie Soroka. Dzięki jego atakom krakowianie dwukrotnie mieli piłki meczowe (14:13, 15:14), by zakończyć spotkanie asem serwisowym (18:16).

KA Wanda Instal Kraków – Pekpol Ostrołęka 3:2
(18:25, 30:28, 25:21, 15:25, 18:16)

Składy drużyn:
Wanda: Syguła, Tepling, Domonik, Łukasik, Soroka, Ferek, Mrozowski (libero) oraz Szablewski, Dzierwa, Pić.
Ostrołęka: Woroniecki, Pietkiewicz P., Jacyszyn, Stańczuk, Sacharewicz, Żyliński, Mihułka (libero) oraz Pietkiewicz G., Rutecki, Szczygielski, Stanisławajtys, Białek.

Zobacz również:
Wyniki 9. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved