Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. A: Iran pokonał też Argentynę, Kuba lepsza od Serbii

PŚ, gr. A: Iran pokonał też Argentynę, Kuba lepsza od Serbii

fot. archiwum

Siatkarze Iranu wyrastają na "czarnego konia" Pucharu Świata. Po wygranych z Japonią, Serbią i Polską dziś mistrzowie Azji po tie-breaku pokonali Argentynę. W grupie A w piątek Kubańczycy mimo porażki w pierwszym secie pokonali 3:1 reprezentację Serbii.

Mecz lepiej rozpoczęli Argentyńczycy, którzy w inaugurującym secie, na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:4. Po czasie ich czteropunktowa przewaga utrzymywała się do stanu 10:6. Chwilę potem zaczęła wzrastać, a przy stanie 12:6 trener Julio Velasco poprosił o czas dla Iranu. Po wznowieniu gry zapunktował Fayazi, ale wysoka przewaga Argentyny utrzymała się do drugiej przerwy technicznej (16:10). Po niej osiem kolejnych punktów padło łupem siatkarzy z Ameryki Południowej, którzy przy stanie 24:10 mieli pierwszą piłkę setową. Pięć z nich Irańczycy obronili, przy szóstym podejściu seta zakończył już udany atak Sebastiana Sole (25:15). W drugiej partii szybko na prowadzenie wyszli Irańczycy, a prym w ich szeregach wiódł Fayazi. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczni trenera Velasco prowadzili 8:5. Po powrocie zespołów na parkiet przewaga Iranu wzrosła do pięciu oczek (10:5), a selekcjoner Argentyny poprosił o czas. Po nim jego drużyna zaczęła odrabiać straty i zbliżyła się do rywala na trzy oczka (11:8). Na drugiej przerwie technicznej 16:11 prowadzili jednak Irańczycy. W końcowej fazie seta ich przewaga stopniała do trzech punków (18:15), ale nie oddali oni już prowadzenia. Ostatecznie Iran wygrał tę partię 25:21 i wyrównał tym samym stan rywalizacji w meczu.

Trzeciego seta od prowadzenia rozpoczęli Argentyńczycy. Na pierwszej przerwie technicznej siatkarze Javiera Webera prowadzili 8:6. Ich dwupunktowa przewaga utrzymywała się do stanu 10:8. Wówczas Irańczycy zaczęli odrabiać straty i doprowadzili do remisu 11:11, a po skutecznym bloku wyszli na prowadzenie 12:11. Cztery kolejne punkty padły jednak łupem Argentyny (15:12), która na drugiej przerwie technicznej wygrywała 16:13. Po przerwie jej trzypunktowa przewaga utrzymała się do stanu 22:19, ale chwilę potem stopniała do jednego oczka (22:21). Gra zaczęła się toczyć punkt za punkt. Przy stanie 23:23 trener Argentyny poprosił o czas dla swojego zespołu. Po nim zapunktował Conte, dając swojej ekipie piłkę setową (24:23). W kolejnej akcji blokiem popisał się Ghafour i był remis 24:24. Końcówkę na przewagi, 26:24, wygrali Argentyńczycy.

Czwartą partię od prowadzenia 4:0 rozpoczęli Irańczycy. Na pierwszym regulaminowym czasie prowadzili oni zaś 8:5. Po wznowieniu gry ich przewaga zmalała do dwóch oczek (9:7). Starty jednak szybko zostały przez nich odrobione. Po dwóch kolejnych akcjach bowiem wynik podniósł się na 11:7, a następnie 12:7. Wówczas o czas poprosił trener Argentyny. Na drugą przerwę techniczną jednak zespoły schodziły przy prowadzeniu Iranu 16:11. Po wznowieniu gry Irańczycy kontrolowali sytuacje na boisku. Ich przewaga znacznie zaczęła wzrastać i wkrótce była aż dziewięciopunktowa (21:12). Ostatecznie wygrali oni seta 25:16 i doprowadzili do tie-breaka. Podbudowani zwycięstwem w poprzedniej partii Irańczycy rozpoczęli piątego seta od minimalnego prowadzenia, 5:4. Po chwili jednak ich przewaga wzrosła do dwóch, a następnie trzech oczek (7:5, 8:5). Przy stanie 9:5 dla Iranu trener Argentyny poprosił o przerwę w grze. Po niej jego podopieczni odrobili do rywala trzy punkty i wkrótce było już tylko 9:8. Na 10:8 podwyższył jednak Ghafour, a wkrótce jego zespół prowadził już 13:10 i pewnie zaczął zmierzać do zwycięstwa. Irańczycy nie oddali trzypunktowej przewagi już do końca seta, którego wygrali ostatecznie 15:12.



Iran – Argentyna 3:2
(15:25, 25:21, 24:26, 25:16, 15:12)

Składy zespołów:
Iran: Fayazi (18), Hosseini (1), Mousavi (15), Zarini (15), Nadi (8), Bazargarde (6), Hossein (libero) oraz Ghafour, Nazari i Mahdavi (2)
Argentyna: Conte (16), Quiroga (9), Solé (14), Pereyra (17), Crer (8), De Cecco (8), González (libero) oraz Castellani, Cavanna, Poglajen (1) i Giustiniano (3)

Po meczu powiedzieli:

Julio Velasco (trener reprezentacji Iranu): – Jesteśmy bardzo szczęśliwi z powodu tego zwycięstwa. Argentyna to silna drużyna, ale młoda. My dzisiaj bardzo dobrze zagrywaliśmy. Dobrze funkcjonował nasz system blok-obrona. Dobrze w bloku spisywał się nasz rozgrywający Mehdi Mahdavi.

Javier Weber (trener reprezentacji Argentyny): – We wszystkich setach grało nam się trudno. Było ciężko. Mieliśmy problem szczególnie w ataku. Źle funkcjonowały nasz blok i obrona. Wszystko to w połączeniu przyczyniło się do naszej porażki dzisiaj.

Alireza Nadi (kapitan reprezentacji Iranu): – Argentyna ma wielu doświadczonych zawodników. My dobrze graliśmy w bloku. Jeszcze lepiej wyglądał ten element w naszym wykonaniu od drugiego seta. Nasza mentalność się zmieniła. Wszyscy pracujemy razem, by osiągnąć jeden cel. W poprzednich turniejach, w których graliśmy zdobyliśmy cenne doświadczenie.

Rodrigo Quiroga (kapitan reprezentacji Argentyny): – Irańczycy zagrali świetny mecz. Ich blok i zagrywka wywarły na nas dużą presję. Nie zagraliśmy dobrze w ataku. Musimy teraz myśleć już o kolejnym meczu. Następne trzy spotkania (z Brazylią, Rosją i Włochami) będą dla nas bardzo trudne.


Dobrze, bo od prowadzenia 5:1, mecz rozpoczęła reprezentacja Serbii. Trener Kuby nie czekał z wzięciem czasu dla swojego zespołu. Do pierwszej przerwy technicznej przewaga mistrzów Europy nieco stopniała, Serbowie prowadzili na niej bowiem 8:6. Po powrocie na parkiet ich dominacja stała się wyraźniejsza w efekcie czego, na drugiej regulaminowej przerwie w grze, podopieczni Igora Kolakovicia wygrywali wysoko (16:10). Po przerwie punkt dla Serbii zdobył Kovacević i jego drużyna wyprzedzała już Kubańczyków o aż siedem „oczek”(17:10). Tak dużej straty do rywala kubańscy siatkarze nie byli już w stanie odrobić. Serbowie wygrali pierwszą partię pewnie, 25:17.

Wyraźnie zmotywowani porażką w poprzedniej odsłonie Kubańczycy energicznie rozpoczęli kolejnego seta i to oni po kilku pierwszych akcjach prowadzili 6:4. Dwupunktowa przewaga zespołu Orlando Samuelsa Blackwooda utrzymała się do drugiej przerwy technicznej (8:6). Po niej drużyna Kuby powiększyła swoje prowadzenie do czterech „oczek” (11:7). Serbowie doprowadzili jednak do remisu po 11, a następnie wyszli na prowadzenie (14:11). Pięć kolejnych punktów padło potem łupem Kubańczyków, którzy ponownie objęli prowadzenie i na drugiej przerwie technicznej wygrywali 16:14. Po powrocie na parkiet gra toczyła się punkt za punkt, a wkrótce znów był remis, 17:17. Wyrównana walka trwała do stanu 21:21. Później punkty zdobywali już tylko reprezentanci Kuby, którzy wygrali tę partię ostatecznie 25:21.

Trzeci set zaczął się lepiej dla Kubańczyków, którzy po ataku Leona wyszli na dwupunktowe prowadzenie (5:3). Serbowie doprowadzili jednak do wyrównania (5:5), a po autowym ataku Mesy mieli nad przeciwnikiem „oczko” przewagi (6:5). Do pierwszej przerwy technicznej punkty zdobywali już jednak tylko Kubańczycy, którzy prowadzili na niej 8:6. Po wznowieniu gry nadal górowali siatkarze z Karaibów i na drugim regulaminowym czasie wygrywali oni 16:13. W końcówce siatkarze z Kuby ani na chwilę nie odpuścili przeciwnikowi i przy stanie 24:20 mieli pierwszą piłkę setową. Wykorzystali ją za trzecim podejściem, pokonując Serbów 25:22.

Równie pewnie siatkarze Orlando Samuelsa rozpoczęli kolejną odsłonę. Szybko wyszli na trzypunktowe prowadzenie (6:3), które utrzymali do pierwszej przerwy technicznej (8:5). Serbowie zbliżyli się do Kubańczyków na dwa „oczka” przy stanie 11:9, ale chwilę potem przewaga rywali znów zaczęła wzrastać. Przy wyniku 14:10 trener Kolaković poprosił o czas. Wkrótce jednak, na drugiej przerwie technicznej, po atakach Hernandeza, Kuba znów wysoko prowadziła (16:11). Po przerwie Hernandez kontynuował swoja dobrą grę, a jego drużyna kontrolowała sytuację na boisku. Kubańczycy wygrali czwartą partię wysoko, 25:17, i mogli cieszyć się z triumfu 3:1 w całym spotkaniu.

Kuba – Serbia 3:1
(17:25, 25:21, 25:22, 25:17)

Składy zespołów:
Kuba: Leon (17), Perdomo (9), Bell (9), Hierrezuelo, Mesa (8), Hernandez (21), Gutierrez (libero) oraz Estrada, Bisset (1), Cepeda i Diaz (5)
Serbia: Kovacević N. (21), Petković (2), Stanković (10), Nikić (1), Rasić (12), Miljković (12), Rosić (libero) oraz Vemić (2), Terzić (3), Mitić i Atanasijević (3)

Po meczu powiedzieli:

Orlando Samuels (trener reprezentacji Kuby): – Wiemy, że forma Serbii nie jest na tym turnieju najwyższa. Ale jest ona jedną z najlepszych drużyn na świecie. Byliśmy dzisiaj mocni we wszystkich aspektach – w zagrywce, bloku i ataku.

Igor Kolaković (trener reprezentacji Serbii): – Po dobrym początku, nasza gra się zatrzymała. Zabrakło nam energii, siły i charakteru w walce, dlatego łatwo przegraliśmy.

Wilfredo Leon (kapitan reprezentacji Kuby): – Nasza drużyna była dzisiaj w dobrej formie, zagraliśmy bardzo dobrze. Przede wszystkim popełniliśmy mało błędów i do końca utrzymaliśmy koncentrację.

Ivan Milijković (kapitan reprezentacji Serbii): – Pokazaliśmy dzisiaj po prostu to, że jesteśmy szczęśliwi, że tu jesteśmy… Cała reszta jest zależna od różnych czynników. Jesteśmy dalecy od dobrej gry i zwycięstw.

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki oraz tabela Pucharu Świata

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved