Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. A: Argentyńczycy pokonali Kubę, pierwsza wygrana Serbii

PŚ, gr. A: Argentyńczycy pokonali Kubę, pierwsza wygrana Serbii

fot. archiwum

Siatkarze Argentyny nadzwyczaj dobrze spisują się w tegorocznym Pucharze Świata. Wprawdzie przegrali z biało-czerwonymi, ale dziś odnieśli trzecie zwycięstwo, pokonując 3:1 Kubę. Serbowie odnieśli pierwsza wygraną, pokonując po tie-breaku Japończyków.

Siatkarze reprezentacji Argentyny szybko puścili w niepamięć porażkę z polskim zespołem. Podopieczni Javiera Webera pokonali w czterech setach reprezentację Kuby. Dzięki kompletowi punktów siatkarze z Ameryki Południowej wciąż liczą się w walce o awans na Igrzyska Olimpijskie z tego turnieju. Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla reprezentacji Kuby, która szybko odskoczyła na cztery punkty przewagi (8:4). Argentyńczycy nie potrafili znaleźć sposobu na zatrzymanie Wilfredo Leona (11:5). Kubańczycy kontrolowali grę. Na drugiej regulaminowej przerwie poświęconej na kosmetykę parkietu, prowadzili sześcioma punktami (16:10). Siatkarze z Ameryki Południowej nie byli w stanie w tym secie nawiązać wyrównanej walki z rywalami. Atak Henrego Bella, dał Kubańczykom pierwszą piłkę setową. Ostatecznie pierwsza partia zakończyła się nieudanym atakiem Federico Pereyry (17:25). Druga partia również rozpoczęła się lepiej dla aktualnych wicemistrzów świata, którzy prowadzili jednym oczkiem na pierwszej przerwie technicznej (8:7). Argentyńczycy po skutecznym bloku Rodrigo Quirogi doprowadzili do remisu (10:10), żeby po kilku skutecznych akcjach wyjść na dwupunktowe prowadzenie (13:11). Od tego momentu inicjatywę na boisku przejęli podopieczni Javiera Webera. Czwarta drużyny Ligi Światowej skutecznie prezentowała się na siatce i punkt po punkcie powiększała przewagę (16:12, 20:15). Ostatecznie Argentyńczycy wygrali drugą odsłonę meczu 25:16.

Kubańczycy szybko puścili w niepamięć poprzednią partię. Na początku trzeciej odsłony meczu, starali się narzucić rywalom swój styl gry. Na pierwszej przerwie technicznej mieli dwa oczka w zapasie (8:6). Przeciwnicy zabrali się jednak do odrabiania strat. Po ataku w aut Wilfreda Leona, na tablic wyników widniał rezultat remisowy (12:12). W końcowym fragmencie seta podopieczni Javiera Webera wypracowali sobie trzypunktową przewagę (22:19), której nie oddali już do końca wygrywając trzeciego seta 25:21. Będąca na fali po wygraniu poprzedniej odsłony meczu, reprezentacja Argentyny z dużym animuszem rozpoczęła kolejną odsłonę pojedynku (4:1). Kubańczycy nie potrafili znaleźć sposobu na zatrzymanie coraz pewniej grających rywali (8:3). Bardzo dobra gra Facundo Conte i Sebastiana Sole, pozwalała Argentyńczykom kontrolować to co dzieje się na parkiecie (14:7). Przy stanie 21:12 dla rywali, Orlando Samuels próbowała ratować sytuację prosząc o przerwę. Jego uwagi nie przyniosły jednak zamierzonego efektu. Siatkarze z Ameryki Południowej po skutecznym ataku Facundo Conte, wygrali czwartego seta 25:17 i całe spotkanie 3:1.

Argentyna – Kuba 3:1
(17:25, 25:16, 25:21, 25:17)



Składy zespołów:
Argentyna: Conte (20), Quiroga (8), Solé (15), Pereyra (13), Crec (10), De Cecco (5), González (libero) oraz Cavanna i Giustiniano
Kuba: Leon (14), Perdomo (7), Bell (9), Hierrezuelo (2), Mesa (4), Hernandez (14), Gutierrez (libero) oraz Estrada, Cepeda i Díaz

Po meczu powiedzieli:

Javier Weber (szkoleniowiec reprezentacji Argentyny): – Popełniliśmy wiele błędów własnych w pierwszym secie. Wyeliminowaliśmy problemy i dzięki temu odnieśliśmy zwycięstwo. Jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa nad tak silnym rywalem, jakim jest reprezentacja Kuby.

Orlando Samuels (szkoleniowiec reprezentacji Kuby): – Rozpoczęliśmy dobrze dzisiejszy pojedynek. Od drugiego seta nasza gra pogorszyła się. W naszej drużynie jest wielu młodych graczy, którzy nie są zaawansowani technicznie i gubią koncentrację. Argentyna jest doświadczonym zespołem z wieloma doświadczonymi zawodnikami.

Rodrigo Quiroga (kapitan reprezentacji Argentyny): – Jestem zadowolony ponieważ po raz pierwszym pokonaliśmy reprezentację Kuby. Na początku popełniliśmy zbyt wiele błędów w ataku, ale później poprawiliśmy naszą zagrywkę i przyjęcie. Również nasz atak uległ poprawie. Mamy zaufanie do siebie na boisku, dlatego też staramy się grać szybko. To jest dobry dzień dla nas. Pokonaliśmy silną drużynę.

Wilfredo Leon (kapitan reprezentacji Kuby): – Zaprezentowaliśmy się z dobrej strony w pierwszym secie. W kolejnych popełniliśmy zbyt wiele błędów własnych. Nie potrafiliśmy zaprezentować się w dzisiejszym spotkaniu, tak jak podczas treningów.


Po ciekawym i stojącym na wysokim poziomie spotkaniu, reprezentacja Seribi pokonała gospodarzy Pucharu Świata w tie-breaku. Dla podopiecznych Igora Kolakovica to pierwsze zwycięstwo w tym turnieju. Drużyna Japonii nadal pozostaje po czterech kolejkach bez wiktorii.

Pierwsza partia spotkania rozpoczęła się od wyrównanej walki punkt za punkt (5:5). Udany atak Ivana Miljkovica sprowadził zespoły na pierwszą przerwę techniczną (8:7). Po chwili odpoczynku obraz gry na boisku nie uległ zmianie. Obydwa zespoły prezentowały się skutecznie w ataku i nie pozwalały rywalom na zbudowanie zbyt wysokiej przewagi. Sytuacja zmieniła się od stanu 13:13. Serbowie za sprawą udanego ataku Kovacevica oraz punktowej zagrywki Nikica, wypracowali trzypunktowe prowadzenie (16:13). Od tego momentu siatkarze z Bałkanów kontrolowali to co dzieje się na boisku, utrzymując kilku punktowe prowadzenie (18:15, 21:19). Gospodarze walczyli zaciekle o każdy punkt, ale ostatecznie przegrali inauguracyjną odsłonę meczu 21:25.

Druga partia rozpoczęła się lepiej dla aktualnych mistrzów Europy (6:4). Japończycy nie potrafili odnaleźć swojego rytmu gry z początku spotkania i po zagrywce w siatkę Yuto Abe, przegrywali 5:8. Podopieczni Igora Kolakovica starali się kontrolować to co dzieje się na parkiecie, punkt po punkcie powiększając swoją przewagę (16:11). Kiedy wydawało się, że losy seta są już przesądzone, do gry wrócili gospodarze. Po szczelnym bloku Shimizu przegrywali tylko dwoma punktami (15:17), a kilka akcji później jednym (20:21). Końcówka partii to jednak popis gry w wykonaniu Ivana Miljkovica, który swoimi udanym atakami poprowadził zespół to zwycięstwa w tej odsłonie meczu 25:22.

Dziesięciominutowa przerwa nie podziałała zbyt dobrze na zespół z Europy. Japończycy z dużym animuszem rozpoczęli trzecią odsłonę meczu. Po kilku skutecznych akcjach wyszli na czteropunktowe prowadzenie (7:3), które utrzymali do pierwszej przerwy technicznej (8:4). Serbowie po chwili odpoczynku odrobili część strat (7:8), ale udane ataki Takahiro Yamamoto pozwoliły odzyskać wysokie prowadzenie gospodarzom (13:9). Siatkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni pewnie zmierzali do wygrania tej odsłony meczu, utrzymując, a nawet powiększając wypracowane w pierwszej fazie seta prowadzenie (17:13, 22:16). Serbowie poniesionych strat nie byli już w stanie odrobić i przegrali trzecią partię spotkania 18:25.

Czwarty set rozpoczął się od walki punkt za punkt, ale na pierwszej przerwie poświęconej na kosmetykę parkietu, dwa oczka w zapasie mieli gospodarze (8:6). Japończycy dość niespodziewanie bardzo dobrze spisywali się w bloku, raz po raz zatrzymując ataki Serbów. Mistrzowie Europy chcieli jednak powalczyć o komplet punktów i z pomocą Ivana Miljkovica wyszli na dwupunktowe prowadzenie (14:12). Wówczas o czas poprosił szkoleniowiec gospodarzy, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Zawodnicy z Azji najpierw doprowadzili do wyrównania (14:14), a po kilku skutecznych akcjach przede wszystkim w bloku, wyszli na czteropunktowe prowadzenie (21:17). Takiej przewagi nie byli w stanie zmarnować i ostatecznie wygrali tę odsłonę meczu 25:22.

Tie-break lepiej rozpoczął się dla podopiecznych Igora Kolakovica. Dzięki punktowej zagrywce Milosa Vemica, Serbowie wyszli na dwupunktowe prowadzenie (5:3), które udało się im utrzymać do zmiany stron (8:6). W kolejnych akcjach po raz kolejny bardzo dobrze prezentował się Ivan Miljkovic, co pozwoliło siatkarzom z Europy powiększyć prowadzenie (11:7). Ambitnie walcząca drużyna gospodarzy, mimo usilnych starań nie była w stanie odrobić strat i przegrała decydującą odsłonę meczu 12:15 i całe spotkanie 2:3.

Po meczu powiedzieli:

Igor Kolakovic (trener reprezentacji Serbii): Zagraliśmy trudny mecz przeciwko reprezentacji Japonii. Zawsze trudno gra się z tym rywalem. To było ważne spotkanie dla nas. To było ważne jeśli chodzi o pewność siebie dla młodych graczy, którzy kończyli dzisiejsze spotkanie. Prawdopodobnie straciliśmy szansę na awans na Igrzyska Olimpijskie z tego turnieju po trzech meczach, ale będziemy starali się zaprezentować jak najlepiej w pozostałych pojedynkach.

Ivan Miljkovic (kapitan reprezentacji Serbii): Możemy byś zadowoleni dzisiaj tylko ze zwycięstwa. Zmieniliśmy naszą mentalność na taką, która jest potrzebna do odnoszenia zwycięstw.

Tatsuya Ueta (trener reprezentacji Japonii): Nasz nastrój nie był dobry po zakończeniu dzisiejszego spotkania. Nasz blok nie prezentował się dobrze, Mieliśmy problem z przejściem do ataku.

Daisuke Usami (kapitan reprezentacji Japonii): Kluczowy był pierwszy i drugi set. Zaprezentowaliśmy się dobrze w trzeciej i czwartej partii. Musimy rozwiązać nasze problemy i zagrać lepiej w jutrzejszym spotkaniu.

Serbia – Japonia 3:2
(25:21, 25:22, 18:25, 22:25, 15:12)

Składy zespołów:
Serbia: Kovacević N. (12), Petković (2), Stanković (12), Nikić (14), Miljković (26), Podrascanin (12), Rosić (libero) oraz Vemić (4), Terzić (1), Mitić, Atanasijević (1) i Petrović (2)
Japonia: Abe (6), Matsumoto (3), Yamamura (5), Shimizu (6), Fukuzawa (4), Ishijima (19), Nagano (libero) oraz Yamamoto (13), Yokota (4), Yako (1) i Yoneyama (20)

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela Pucharu Świata mężczyzn

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved