Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > Fred Winters: Staramy się dawać z siebie wszystko

Fred Winters: Staramy się dawać z siebie wszystko

fot. archiwum

W środę, w Stalowej Woli odbył się towarzyski mecz pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów a rosyjskim Jarosławiczem Jaroslaw. O meczu z rzeszowską drużyną opowiada Frederic Winters, jedna z jaśniejszych postaci tego starcia.

Dla jednej, i drugiej strony, był to bardzo trudny mecz. Jak sądzisz, co było kluczowym elementem, by wygrać to spotkanie?

Frederic Winters: – Sądzę, że wygraliśmy, ponieważ to rzeszowianie popełnili więcej błędów w piątym secie. To nie było nasze najlepsze spotkanie, ale z drugiej strony Resovia grała bez kilku podstawowych zawodników.

Czy jest duża różnica między polskimi drużynami i tymi grającymi na co dzień w SuperLidze?



– Uważam, że nie. Zarówno liga polska, jak i rosyjska są na bardzo wysokim poziomie, przyciągają najlepszych graczy z całego świata. Nasz zespół nie jest najlepszym w SuperLidze, ale staramy się dać z siebie wszystko w każdym spotkaniu, by zbudować formę na drugą część sezonu, tak jak nasi rywale z Rzeszowa. Obydwie ligi prezentują zbliżony poziom.

Przed tym sezonem mówiło się, że masz zagrać w PlusLidze. Czy dostałeś jakąś propozycję od polskiego klubu?

– Rzeczywiście, pojawiła się oferta z Kielc. Prowadziłem rozmowy z ich menadżerem. Chciałem tam grać, sądziłem, że to będzie dobra decyzja. W końcu jednak zdecydowałem się na powrót do mojego starego klubu, z którego oferta była po prostu lepsza.

Pojawiła się wizja sporych pieniędzy?

– Dużo większych pieniędzy. Chciałbym kiedyś móc zagrać w PlusLidze, ale jestem jeszcze młody i muszę zarabiać, jeżeli mam taką możliwość. A oferta z Rosji była kilka razy wyższa.

To nie jest Twoja pierwsza wizyta w tym kraju. Wraz z VfB Friedrichshafen w zeszłym sezonie podczas rozgrywek Ligi Mistrzów zawitałeś do Polski.

– Tak, pamiętam. Skra "skopała nam tyłki" wygrywając 3:0 (śmiech). Ale było zabawnie. Panuje tu świetna atmosfera na meczach. Dziś graliśmy jedynie spotkanie towarzyskie, a przyszło jakieś dwa tysiące ludzi by nas oglądać. Coś niesamowitego.

W tym roku, Twoja drużyna narodowa zakwalifikowała się do następnej edycji Ligi Światowej. Czy myślisz, że z tą bardzo odmłodzoną reprezentacją możesz coś osiągnąć?

– Poprzedni nasz występ w Lidze Światowej w 2007 roku to była to głównie ekscytacja i mieliśmy bardzo kiepski rezultat. Od pięciu lat mamy świetnego trenera. Mamy ambicje zakwalifikować się na Igrzyska Olimpijskie w Londynie, pokazywać na co nas stać. Teraz już nie jest tak, że jak grasz w reprezentacji Kanady to jesteś słabeuszem i nie czekają cię wymagające spotkania. Teraz jesteśmy lepsi. Kto wie, może zagramy w Polsce podczas Ligi Światowej?

W Jaroslawiczu gra wielu bardzo młodych i utalentowanych graczy, którzy triumfowali podczas Mistrzostw Świata Juniorów w Brazylii: Filippov, Tselntalovich, Pluzhnikov i Kolesnik. Czy sądzisz, że mają szansę dostania się w szeregi Sbornej?

– Myślę, że są bardzo pracowici, a przede wszystkim mają niesamowite warunki fizyczne: wystarczy na nich spojrzeć, mają zaledwie po dwadzieścia lat a są wysocy i bardzo silni. Żeby jednak dostać się do tak silnej reprezentacji, jaką ma Rosja potrzebna jest im współpraca z dobrym trenerem. Sporo pracy przed nimi, ale jeżeli natrafią na dobrego szkoleniowca to myślę, że wszystko jest dla nich możliwe.

Dopiero co zakończyła się pierwsza faza rozgrywek Pucharu Świata. Czy masz jakichś faworytów?

– Chciałbym, aby zespoły USA i Kuby zaszły daleko. Amerykanie pokonali nas w Pucharze Norreca, więc to chyba naturalne, że liczę właśnie na nich. Kubańczycy to dobra drużyna. Przegrali mecz, ale wciąż mają szansę na dobry wynik. Te dwa zespoły mogę uznać za moich prywatnych faworytów.

Czy masz jakiegoś siatkarskiego idola?

– Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Jestem wielkim fanem koszykówki, więc nie łatwo znaleźć w świecie siatkówki kogoś, kogo mógłbym nazwać tym mianem. Jestem zwykłym chłopakiem, który obserwuje jak grają inni na jego pozycji i staram się choć w małym stopniu pokazać to w mojej grze. To jak Kazijski serwuje, to jak atakuje Juantorena, można powiedzieć, że po części wykorzystuję, wzorując się na nich. Jest wielu facetów w tym sporcie, których podziwiam, mimo, że nie są tytanami siatkówki, niemniej ich regularność, ich dążenie do perfekcji jest zadziwiające – tu mogę wymienić mojego dobrego przyjaciela, Adriana Gontariu (uśmiech).

Dlaczego wybrałeś właśnie siatkówkę? Nie jest to najpopularniejszy sport w Kanadzie, a na pewno przegrywa z koszykówką i hokejem.

– Hokej odpada, bo nie potrafię jeździć na łyżwach. Koszykówka była sporą częścią mojego życia do czasu, gdy skończyłem osiemnaście lat. Musiałem podjąć ważną decyzję, dotycząca mojego dalszego życia, a siatkówka dała mi możliwość studiowania na dobrym uniwersytecie. To właśnie dlatego teraz mogę grać na parkietach całego świata.

Autorka wywiadu: Sylwia Marszałek

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved