Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. A: Iran też wygrał z Serbią, porażka gospodarzy

PŚ, gr. A: Iran też wygrał z Serbią, porażka gospodarzy

fot. archiwum

Serbowie doznali trzeciej porażki w Pucharze Świata. Podopieczni Igora Kolakovica po przegranych z Argentyną i Polską dziś ulegli po tie-breaku reprezentacji Iranu. Gospodarzom nie udało się zaś pokonać dobrze grających dziś Kubańczyków.

Iran od początku spotkania odważnie walczył, nie przejmując się tym, że po drugiej stronie siatki stoi niezwykle utytułowany rywal. Po ataku Bazagarde prowadzili 8:7 na pierwszej przerwie technicznej. Serbowie trzymali się blisko irańskiego zespołu, ale gdy ci zdobyli cztery punkty z rzędu, serbska drużyna przegrywała 9:13. Irańczycy czując, że rywale sobie nie radzą, wykorzystywali każde ich potknięcie. Drugi czas dla swojej drużyny Igor Kolaković poprosił, gdy ta traciła już sześć oczek (14:20). Chwila oddechu pomogła. Serbowie odrobili trzy oczka, ale i to nie pomogło. Dobrze dysponowani Irańczycy spokojnie dowieźli przewagę, w końcówce podwyższając ją do ośmiu punktów.

Poirytowani przegraną gracze serbscy od mocnego uderzenia rozpoczęli kolejną odsłonę. Po potężnym uderzeniu Miljkovica prowadzili 5:2.Taka przewaga utrzymała się do pierwszej przerwy technicznej. Po niej siedem punktów na swoim koncie zapisali Irańczycy, którzy po raz kolejny nabrali przysłowiowego wiatru w żagle. Po bloku Bazargarde było 12:8. Serbowie zdołali wyrównać. Po ataku z kontry Podrascanina było po 12, a na drugiej przerwie technicznej serbski team prowadził już 16:14. Po niej trzy punkty zdobyli podopieczni Igora Kolakovica, którzy rozpoczęli batalię o wygraną w secie. Konsekwentna gra Serbów przydała się i pozwoliła odskoczyć na 23:17. Tego seta pewnie wygrali zatem gracze z Serbii.

Do pierwszej przerwy technicznej trzeciego seta trwała wyrównana gra. W kolejnych akcjach na czele zaczęli wysuwać się Serbowie, którzy na drugim czasie wiedli czterema punktami. Iran zbliżył się do przeciwników na jeden punkt straty (17:18), jednak kolejne akcje w ataku punktowały na ich korzyść. Po zbiciu Miljkovica było 23:20. Blok tego zawodnika zakończył seta.

Gracze z Iranu poczuli, że mecz wymyka się im z rąk. Po bardzo dobrym secie premierowym, dwa kolejne nie były już tak skuteczne. Kilka słów od trenera po trzecim secie przyniosło skutek. Po akcji w bloku Bazargarde Iran prowadził 7:3. Na pierwszej przerwie technicznej przewaga stopniała do dwóch oczek, natomiast po niej błąd własny irańskich siatkarzy dał wyrównanie po 10. Podopieczni Julio Velasco ponownie zaczęli budować nadwyżkę i na drugim czasie technicznym mieli o cztery punkty więcej od rywali. Dodatkowo Serbowie zaczęli popełniać błędy. Po autowym ataku Miljkovica było 19:13. W samej końcówce prowadzenie Iranu stopniało do trzech oczek, ale to wystarczyło, by zakończyć seta wygraną.



Set decydujący był, tak jak się spodziewano, zacięty. Po długiej walce punkt za punkt, akcja za akcję drużyny zmieniły strony boiska przy jednopunktowym prowadzeniu serbskiego zespołu. Blok Alireza pozwolił jego ekipie przejąć prowadzenie (10:9). Chwilę później było już 11:9. Kontra Bazargarde zmusiła trenera Kolakovica do wzięcia czasu. Jego zespół przegrywał już 9:13. Przewaga ta była za wysoka, by Serbowie mogli cokolwiek zrobić, zwłaszcza przy dobrej grze Iranu, który wygrał całe spotkanie.

Po meczu powiedzieli:
Julio Velasco (trener reprezentacji Iranu): Cieszymy się z tego zwycięstwa. Nie tylko dlatego, że pokonaliśmy mistrzów Europy, ale dlatego, że to był zespół, który pokazywałem moim zawodnikom jako wzorzec. Moi siatkarze nauczyli się od nich, jak wygrywać długie akcje. Serbowie nie zagrali na swoim najlepszym poziomie. Powiedziałem moim zawodnikom, że jeśli jest w tym meczu szansa, musimy ją wykorzystać.

Igor Kolaković (trener reprezentacji Serbii): Ciężko jest cokolwiek powiedzieć po trzeciej prostej porażce. Zawodzimy. Nie mamy energii i uczuć. To zły dzień. Mieliśmy miesiąc, by przygotować się do mistrzostw Europy, ale tylko siedem dni do Pucharu Świata. Mamy też wielu kontuzjowanych graczy.

Alireza Nadi (kapitan reprezentacji Iranu): Serbia to bardzo dobry zespół. Byłem pewny, że zagramy lepiej niż wczoraj, i że pokonamy mistrzów Europy.

Ivan Miljković (kapitan reprezentacji Serbii): To był trudny mecz. Iran grał dobrze i pokazał, że potrafi. My możemy grać na wyższym poziomie, ale będzie trudno, by powrócić w tym turnieju. Spodziewaliśmy się zespołu, który dobrze broni. Iran zrobił postęp w ciągu ostatnich 3-4 lat. Mają teraz realną szansę w meczach przeciwko lepszym zespołom.

Iran – Serbia 3:2
(25:17, 18:25, 21:25, 25:21, 15:11)

Składy zespołów:
Iran: Hosseini (1), Mousavi (14), Nadi (11), Keshavarzi (3), Bazargarde (17), Kamalvand (13), Zarif (libero) oraz Fayazi (11), Ghafour (1), Nazari (6) i Mahdavi
Serbia: Kovacević N. (1), Petković (2), Stanković (14), Nikić (10), Miljković (22), Podrascanin (14), Rosić (libero) oraz Kovacević U. (11), Terzić, Mitić i Atanasijević (2)


Japończycy dopingowani przez swoich kibiców stracili jednopunktowe prowadzenie tuż przed pierwszą przerwą techniczną, na której to Kuba przewodziła 8:7. Po chwili oddechu Kubańczycy wygrali trzy kolejne akcje i odskoczyli na 11:7. Gospodarze turnieju zdołali wyrównać po 11, jednak już chwilę później po ataku Hernandeza siatkarze z Kuby prowadzili 14:11, podwyższając stan seta na 16:11. Blok Mesy dołożył kolejne oczko do przewagi jego zespołu (20:14). Japończycy nie poddawali się. Zdołali jednak odrobić tylko część strat (24:21) i zabrakło im czasu.

Nie przeszkodziło to miejscowym lekko przewodzić na początku kolejnej odsłony (8:7). Błędy własne Kuby dołożyły jeszcze punkt (13:11). Prowadzenie Japończyków trwało do drugiej przerwy technicznej (16:15). Po niej rywale rozpoczęli pościg i wyrównali przy stanie 18:18. Od tego momentu trwała zacięta walka. Żadna z drużyn nie odpuszczała. Po ataku Shimizu było po 22. Piłkę setową Kuba wywalczyła bokiem Hernandeza, a partię zakończyła skutecznym zbiciem.

Podobnie jak set wcześniejszy rozpoczęła się odsłona numer trzy. Japończycy po błędach Kuby prowadzili podczas pierwszej przerwy technicznej 8:5. Dodatkowo kilka akcji później kontra Yako podwyższyła przewagę do stanu 11:7. Cztery oczka nad Kubańczykami utrzymywały się przez dłuższy czas. Dopiero po drugim czasie technicznym kubańska drużyna wzięła się powoli za odrabianie strat. Stan meczu udało im się wyrównać dopiero przy stanie 20:20. Jednak rytm, jaki złapali Kubańczycy, pozwolił im zapisywać kolejne punkty na swoim koncie i tak po bloku Mesy mieli dwa oczka więcej od rywali (23:21). Przewagę utrzymali do końca, co pozwoliło im wygrać spotkanie w trzech partiach.

Po meczu powiedzieli:
Orlando Samuells (trener reprezentacji Kuby): Jestem bardzo zadowolony z wygranych dwóch meczów i zdobytych sześciu punktów. Dzisiejsza wygrana 3:0 była czymś więcej niż oczekiwałem. Są sytuacje, w których nie potrafimy grać taktycznie. Japoński zespół ma dobrą obronę. Nasz blok musiał być silny a zagrywka precyzyjna. Nie kontrolowaliśmy żadnego z setów od początku do końca.

Wilfredo Leon (kapitan reprezentacji Kuby): Zagraliśmy świetnie. To dobry rezultat. Mieliśmy kilka trudnych momentów, ale przebrnęliśmy przez to.

Tatsuya Ueta (trener reprezentacji Japonii): Czuję, że wygrywaliśmy w pierwszym secie, ale zagrywki Hernandeza i Leona były bardzo silne. Nie mogliśmy poradzić sobie z ich wysokimi piłkami.

Daisuke Usami (kapitan reprezentacji Japonii): Nasz system obronny został zniszczony przez ich silne zagrywki. Nasza szybkość i kombinacje ataku zależały od przyjęcia.

Japonia – Kuba 0:3
(21:25, 23:25, 22:25)

Składy zespołów:
Japonia: Usami, Matsumoto (3), Yamamura (4), Shimizu (16), Fukuzawa (1), Yoneyama (1), Nagano (libero) oraz Abe (3), Yamamoto, Yakota, Yako (13), Ishijima (7)
Kuba: Leon (11), Pedromo (8), Bell (7), Hierrezuelo (4), Mesa (9), Hernandez (19), Gutierrez (libero) oraz Estrada

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki oraz tabela Pucharu Świata mężczyzn

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved