Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. B: Pewne wygrane Włochów i Rosjan, Brazylia lepsza od USA

PŚ, gr. B: Pewne wygrane Włochów i Rosjan, Brazylia lepsza od USA

fot. archiwum

Celujący w wygraną w Pucharze Świata Azzuri okazali się dużo lepsi od reprezentacji Egiptu. Również Rosjanie nie mieli problemów z pokonaniem Chin. W niezwykle ważnym meczu Brazylijczycy pokonali 3:1 siatkarzy ze Stanów Zjednoczonych.

Pierwsza partia tego pojedynku rozpoczęła się dość zaskakująco, bowiem po serii asów serwisowych Mohamed Badawy wyprowadził Egipt na prowadzenie 9:6. Z biegiem czasu Włosi zaczęli jednak przejmować inicjatywę i po kilku akcjach zniwelowali przewagę rywali (13:13), by po chwili zdobyć kolejne trzy punkty z rzędu. W końcówce pierwsze skrzypce w zespole prowadzanym przez Mauro Berruto grał Ivan Zaytsev, po którego atakach Włosi prowadzili 24:19. Zdeterminowanym Egipcjanom udało się jeszcze zmniejszyć nieco rozmiary porażki, jednak wobec ataku Michała Łasko okazali się bezradni i przegrali ostatecznie 22:25.

Drugi set rozpoczął się od mocnego uderzenia Zaytseva, po którego atakach Włosi wyszli na prowadzenie 3:0. Egipcjanom kontakt z rywalami udało utrzymać się jednak tylko do stanu 9:7. Później prym na parkiecie wiedli już tylko Włosi, którzy za sprawą skutecznych ataków Zaytseva i Savaniego odskoczyli rywalom na 9 punktów (18:9). W tej sytuacji Egipcjanie nie byli już w stanie nawiązać wyrównanej walki i po nieco ponad 20 minutach Włosi mogli cieszyć się z wygrania drugiej partii, tym razem do 15.

Egipcjanie z animuszem przystąpili jednak do kolejnej partii i po efektownych atakach swojego lidera Ahmeda Abdelhaya, wyszli na prowadzenie 3:0. Niestety, w kolejnych akcjach drużynie z Afryki przydarzyło się kilka prostych błędów, które pozwoliły Włochom wyjść na prowadzenie 15:10. Kiedy po ataku w siatkę Abdalla Ahmed wyładował swą frustrację na piłce, wydawało się, że nic nie przeszkodzi Włochom w odniesieniu gładkiego zwycięstwa. Wtedy jednak do pogoni zabrali się Egipcjanie, którzy po serii skutecznych bloków zniwelowali straty do zaledwie dwóch punktów (21:19). Końcówka należała jednak do Alessandro Fei, który ku uciesze licznie zgromadzonych na trybunach japońskich uczennic poprowadził Włochów do zwycięstwa 25:20 w trzecim secie i 3:0 w całym spotkaniu.



Po meczu powiedzieli:
Mauro Berruto (trener reprezentacji Włoch): – Wspaniale jest grać przeciwko takiej ekipie jak Egipt. To bardzo dobry zespół, skupiający w swych szeregach zawodników o ogromnym duchu sportowej walki. Spodziewaliśmy się, że to nie będzie łatwe spotkanie, widząc ich determinację w spotkaniu z Brazylijczykami. Dlatego tym bardziej jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się odnieść zwycięstwo bez straty seta. Teraz czeka nas niezwykle trudny sprawdzian przeciwko ekipie „Canarinhos”. Zrobimy jednak wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony.

Cristian Savani (kapitan reprezentacji Włoch): – Jestem szczęśliwy, że udało nam się wygrać i mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będziemy kontynuować tę passę. Jutro czeka nas bardzo ciężki mecz, ale granie przeciwko zespołom, które wyprzedzają nas w rankingu jest dla nas tylko dodatkową motywacją.

Elshemerly Sherif (trener reprezentacji Egiptu): – Pragnę złożyć Włochom gratulacje z dwóch powodów. Po pierwsze za zwycięstwo, po drugie zaś, że widziałem kompletne nowe oblicze tego zespołu, co świadczy o dobrej pracy wykonanej przez Mauro Berrutiego. Z całego serca życzę Włochom szczęścia w kolejnych meczach. Jeśli chodzi o mój zespół, nadal potrzebujemy czasu, by być coraz lepsi. Poza mistrzostwami Afryki nie rozegraliśmy żadnych innych meczów. W spotkaniu z Włochami zdarzały nam się okresy, w których naprawdę zagraliśmy bardzo dobrze. Naszym kolejnym rywalem będzie zespół Chin. Szanujemy ich, ale przylecieliśmy do Japonii po to, aby wygrać trzy, może cztery mecze i mamy nadzieję, że jednym z pokonanych przez nas ekip będzie właśnie zespół Chin. Udało nam się już trzykrotnie pokonać ten zespół, więc wierzę, że jeśli zagramy dobry mecz, to będziemy mogli dopisać do swojego konta pierwszą wygraną.

Ashraf Abouelhassan (kapitan reprezentacji Egiptu): – Staramy się grać lepiej z meczu na mecz i moim zdaniem dziś rzeczywiście pokazaliśmy się z dużo lepszej strony, niż w meczu z Brazylią. Naszym problemem było dzisiaj to, że myliliśmy się często w najważniejszych momentach meczu. Dziś postaramy się spotkać i razem z trenerem poszukać rozwiązania, by tego typu błędy nie przydarzały nam się w kolejnych meczach.

Egipt – Włochy 0:3
(22:25, 15:25, 20:25)

Składy zespołów:
Egipt: Ahmed Abdalla (1), Abdelhay (13), Ahmed Abdellatif (4), Atia (5), Afifi (4), Badawy (7), Alaydy (libero) oraz Abouelhassan (1), Haikal (1), Abdel Fattah (3), Abd El Kader i Issa (1)
Włochy: Lasko (10), Zaytsev (10), Savani (11), Buti (3), Travica (1), Fei (12), Giovi (libero) oraz Parodi (5), Maruotti, Boninfante i Sabbi


Spotkanie pomiędzy Brazylią i Stanami Zjednoczonymi miało bardzo istotne znaczenie dla tabeli Pucharu Świata, gdyż w hali w Kagoshimie spotkały się dwie ekipy, które w pierwszym dniu imprezy odniosły przekonywające zwycięstwo. Dla kibiców była to kolejna okazja do zobaczenia w akcji drużyn, który starły się ze sobą w finale Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Wtedy górą byli Amerykanie, którzy wygrali tamto spotkanie 3:1.

Początek pierwszego seta miał niezwykle wyrównany przebieg. Obie ekipy miały problemy z zagrywką i żadnej z nich nie udało się osiągnąć przewagi większej niż jeden punkt. Przełomowym momentem pierwszej partii były dwa ataki ze skrzydła Endresa Murilo, które wyprowadziły ekipę Brazylii na prowadzenie 15:12. W kolejnych akcjach podopieczni Bernardo Rezende spokojnie kontrolowali wydarzenia na parkiecie, a dzięki świetnej postawie w bloku Lucasa Saatkampa i Theo Lopesa wygrali seta do 17.

Druga partia znów rozpoczęła się od walki „punkt za punkt”. W ataku Brazylijczyków świetnie spisywał się Visotto, jednak głównie za sprawą świetnej postawy w bloku Claytona Stanleya Amerykanie nie pozwalali rywalom na uzyskanie bezpiecznej przewagi. W drugiej części seta ciężar gry wziął jednak na siebie kapitan „Canarinhos” Giba, po którego atakach Brazylia wyraźnie odskoczyła przeciwnikom (23:16). Zrezygnowanych zawodników ze Stanów Zjednoczonych „dobił” jeszcze Visotto, który efektownym asem serwisowym zakończył drugiego seta.

Trzecia partia pojedynku należała jednak do Amerykanów, którzy szybko odskoczyli zbyt pewnym siebie Brazylijczykom. Świetne zawody rozgrywał w tym fragmencie gry Stanley, który raz po raz nękał Brazylijczyków swoją zagrywką oraz Matthew Anderson, który w trzecim secie zdobył dla swojej drużyny osiem punktów. Właśnie po jednym z ataków Andersona Amerykanie prowadzili już 17:10 i stało się niemal pewne, że spotkanie nie zakończy się po trzech setach. Podopieczni Alana Knipe’a bez problemów dowieźli prowadzenie do końca seta, zwyciężając ostatecznie do 16.

Podrażnieni Brazylijczycy w czwartym secie ostro ruszyli do zmasowanego ataku i dzięki świetnej postawie Santosa wyszli na prowadzenie 9:7. Dodatkowo podopieczni Rezende kapitalnie spisywali się w bloku (16 punktów w całym meczu), co pozwoliło odskoczyć im na siedem punktów (17:10). Amerykanie robili co mogli, by powalczyć o tie-breaka, jednak błędy z linii serwisowej ostatecznie przekreśliły ich szanse na korzystny rezultat w tym spotkaniu. Brazylijczycy pewnie kontynuowali zaś swój festiwal w defensywie, zwyciężając w czwartym secie 25:16 i w całym spotkaniu 3:1.

Po meczu powiedzieli:
Bernardo Rezende (trener reprezentacji Brazylii): Mecze przeciwko USA zawsze są trudne, ale też mają dla nas szczególne znaczenie. W tym roku jest to już szósta potyczka między tymi zespołami i wiele się nauczyliśmy, grając przeciwko nim. Dziś staraliśmy się zagrać bardziej agresywnie na zagrywce. Myślę, że dobrze zrealizowaliśmy nasze założenia i skuteczniej kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie. Przygotowania do meczu z Włochami rozpoczniemy już za chwilę. Zdajemy sobie sprawę, że jest to świetna ekipa i darzymy ich należytym szacunkiem. Postaramy się jednak znów zagrać twardo na zagrywce, by wywrzeć na nich presję.

Gilberto Godoy Filho „Giba” (kapitan reprezentacji Brazylii): Tak jak powiedział trener, z drużyną USA zawsze grało nam się bardzo trudno. Obie drużyny znają się jednak świetnie, bo spotykaliśmy się naprzeciw siebie już wiele razy. W pierwszych dwóch setach bardzo dobrze funkcjonowała nasza zagrywka, ale w trzeciej partii ten atut był po stronie Stanleya i Andersona. W czwartym secie obie drużyny pokazały silną zagrywkę, jednak to my dzięki dobrej pracy bloku wyszliśmy z pojedynku zwycięsko. Teraz musimy odpocząć i pomyśleć o jutrzejszym meczu z Włochami. Traktujemy to spotkanie jako kolejny „finał”.

Alan Knipe (trener reprezentacji USA): To był bardzo dobry mecz we wykonaniu Brazylijczyków. Rywale świetnie serwowali, co spowodowało nasze problemy w dwóch pierwszych setach. Ważny był też fakt, że naszą słabą stroną w dzisiejszym meczu było mijanie, co przy agresywnej grze Brazylijczyków nie mogło się dla nas skończyć dobrze. Teraz jednak nie ma czasu na smutki, gdyż jutro czeka nas kolejny ważny mecz i musimy zastanowić się co należy zmienić, by nasza gra wyglądała lepiej.

Clayton Stanley (kapitan reprezentacji USA): Gratuluję Brazylijczykom i życzę im powodzenia w kolejnych spotkaniach. Dzisiejszy mecz był w naszym wykonaniu zbyt nerwowy. Mieliśmy w sobie zbyt dużo energii i może przez to zupełnie straciliśmy koncentrację. Brazylijczycy nieustannie wywierali na nas presję swoim serwisem. Mieliśmy dobry fragment gry w trzecim secie, jednak później to oni znów przejęli inicjatywę.

Brazylia – USA 3:1
(25:17, 25:18, 16:25, 25:16)

Składy zespołów:
Brazylia: Sidnei (8), Vissotto (18), Giba (11), Murilo (13), Lucas (16), Marlon, Sergio (libero) oraz Bruno i Theo (3)
USA: Anderson (19), Lee (7), Priddy (6), Stanley (7), Hansen, Holt (1), Lambourne (libero) oraz Patak, Millar (5) i Thornton (1)


Rosja, która w meczu otwarcia pokonała silną ekipę Azzurich, w drugim dniu turnieju spotkała się z ekipą Chin, która w swoim pierwszym pojedynku uległa zdecydowanie Stanom Zjednoczonym. Przed meczem było więc już niemal pewne, że mecz z Azjatami będzie dla niezwykle zmobilizowanej Sbornej dobrym przetarciem przed kolejnymi ważnymi z spotkaniami w Pucharze Świata.

Początek pierwszego seta miał dość wyrównany przebieg, jednak stroną dominującą byli Rosjanie. Świetnie spisywał się Maxim Michajłow i to po jego atakach faworyci odskoczyli na 11:7. W późniejszej fazie tej partii świetnie uzupełniał go Denis Biriukow i kiedy na tablicy świetlnej pojawił się wynik 20:13, stało się jasne, że Chińczycy nie będą w stanie nawiązać wyrównanej walki z faworytami meczu. Mimo kilku skutecznych ataków Ping Chena Rosjanie spokojnie dowieźli wynik do końca seta, wygrywając do 18.

Drugą partię Azjaci rozpoczęli niezwykle zmotywowani i dzięki świetnej grze defensywnej długo utrzymywali kontakt z rywalami. Rosjanie jednak popisali się kapitalną serią pięciu punktów z rzędu i za sprawą ataków Nikołaja Apalikowa odskoczyli Chińczykom na trzy punkty (15:12). Dodatkowo świetnie grać zaczął Dmitrij Muserskij, który zdobywając punkty zarówno skutecznym atakiem, blokiem, jak i zagrywką dał swojej drużynie prowadzenie 23:17. Chińczycy po raz kolejny musieli więc uznać wyższość rywali, przegrywając tym razem do 20.

Trzeci set był w zasadzie powtórką z pierwszej partii – z tą tylko różnicą, że w składzie Sbornej pojawił się Alexander Butko. Rosjanie szybko odskoczyli rywalom na kilka punktów i mimo ogromnego poświęcenia Chińczycy mogli tylko bezradnie kiwać głowami po atakach rywali. Podopieczni Władimira Alekny wygrali trzeciego seta 25:18 i po nieco ponad godzinie i dziesięciu minutach mogli unieść ręce w geście końcowego tryumfu.

Po meczu powiedzieli:

Władimir Alekno (trener Rosji): – Dzisiejszy mecz miał dla nas dwa cele. Po pierwsze chcieliśmy zdobyć trzy punkty, po drugie zaś wykorzystać niektórych zawodników, którzy w pierwszym meczu nie dostali zbyt wielu okazji do gry. Pierwsze zadanie udało się zrealizować bez zarzutu, jednak mecz trwał zbyt krótko, by wszyscy zawodnicy z ławki mogli zaprezentować swe umiejętności.

Siergiej Tietuchin (kapitan Rosji): – W tym turnieju zdobycie każdego punktu może okazać się kluczowe dla końcowej klasyfikacji. Mieliśmy nadzieję na zdobycie kompletu oczek w meczu z Chinami i na całe szczęście udało nam się to.

Jianan Zhou (trener Chin): – To był dla nas bardzo trudny mecz, bo Rosja jest niezwykle silnym zespołem. Mimo to jestem zadowolony ze swoich zawodników. Staraliśmy się ze wszystkich sił i walczyliśmy najlepiej jak umiemy. Myślę, że mimo niekorzystnego wyniku zrobiliśmy krok naprzód, bo zebraliśmy dużo cennego doświadczenia.

Jianjun Cui (kapitan Chin): – Chciałbym pogratulować Rosji dzisiejszego zwycięstwa. To bardzo mocny zespół, który sprawił nam ogromne trudności. Wiele nauczyliśmy się dzięki dzisiejszemu spotkaniu i mam nadzieję, że wykorzystamy tę wiedzę w kolejnych meczach.

Rosja – Chiny 3:0
(25:18, 25:20, 25:18)

Składy zespołów:
Rosja: Birjukow (9), Apalikow (7), Tietiuchin (9), Butko (3), Muserskij (10), Michajłow (17), Sokołow (libero) oraz Siwożelez, Makarow, Jakowlew (1) i Krugłow (4)
Chiny : Bian Hongmin (6), Zhang Chen (3), Liang Chunlong (1), Zhong Weijun (4), Chen Ping (13), Li Runming (2), Ren Qi (libero) oraz Zhan Guojun, Yuan Zhi, Cui Jianjun (3), Geng Xin (4) i Kong Fanwei

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki i tabela Pucharu Świata mężczyzn

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved