Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. B: Udany początek Amerykanów, Rosjan i Brazylijczyków

PŚ, gr. B: Udany początek Amerykanów, Rosjan i Brazylijczyków

fot. archiwum

Siatkarze reprezentacji USA nie mieli większych kłopotów z pokonaniem Chińczyków. W drugim spotkaniu tej grupy Rosjanie w czterech setach odnieśli zwycięstwo nad siatkarzami z Półwyspu Apenińskiego, a następnie Brazylia uporała się z Egiptem.

Inauguracyjny set rozpoczął się po myśli reprezentantów USA. Dzięki udanym akcjom Matthew Andresona, podopieczni Alana Knipe’a wysunęli się na prowadzenie 9:6. Do tego dodali skuteczny blok – David Lee zatrzymał Zhang Chena i dystans miedzy zespołami wzrósł do pięciu oczek (14:9). Chiński środkowy zrehabilitował się bardzo szybko – „czapa” na Claytonie Stanleyu umożliwiła Chińczykom odrobienie strat. Wówczas na wysokości zadania ponownie stanął Anderson , tym razem w polu zagrywki. Silne serwisy amerykańskiego przyjmującego wzbudziły wiele zamieszania w szeregach rywali i zwiększyły przewagę USA do siedmiu punktów (21:14). Zwycięstwo 25:14 przypieczętował Stanley, popisując się udanym blokiem.

Początek drugiej odsłony był wyrównany, lecz mocno zmotywowani porażką Chińczycy z akcji na akcję grali coraz lepiej. Dzięki solidnej pracy bloku i skwapliwie wykorzystywanym kontrom zaczęli oddalać się od rywali. Dzieła dopełnił Liang Chunlong, zatrzymując najpierw Wiliama Priddy’ego, a następnie Andersona (11:6). Od tej pory chiński zespół spokojnie kontrolował rozwój wypadków na boisku. Przy stanie 18:13 do szturmu ruszyli mistrzowie olimpijscy. Fenomenalna postawa Richarda Lambourne’a w obronie oraz Priddy’ego w ataku pozwoliła amerykańskim zawodnikom zniwelować dystans do jednego oczka (19:20). W końcówce wrzała zacięta walka o zwycięstwo, jednak as serwisowy Stanley’a, a następnie udana krótka Lee rozstrzygnęły seta na korzyść ekipy z Ameryki Płn. (25:23).

Chińczycy nie mają w zwyczaju łatwo się poddawać, co udowodnili w trzecim secie, błyskawicznie obejmując prowadzenie, które po asie serwisowym Zhong Weijuna wzrosło do czterech oczek (6:2). Reprezentacja USA wzmocniła zagrywkę i po „trafieniu” Priddy’ego zbliżyła się nieco do przeciwników. Jednak inicjatywa nadal pozostawała w rękach ekipy chińskiej. Podopieczni Zhou Jianana utrzymywali dystans, dzięki skutecznej pracy bloku (15:13). Sytuację USA uratował ponownie Anderson. Kolejna punktowa zagrywka w wykonaniu amerykańskiego atakującego zmniejszyła przewagę Chińczyków do jednego oczka. Końcówka to popis amerykańskiego bloku, wobec którego zawodnicy z Kraju Środka okazali się zupełnie bezradni. Zwycięski punkt zdobył, po skutecznym ataku, Anderson (25:21).



Powiedzieli po meczu:
Alan Knipe, trener reprezentacji USA: Przede wszystkim pragnę podkreślić jak cieszymy się z tak udanego otwarcia turnieju. Sądzę, że zwycięstwo w pierwszej partii to w dużym stopniu zasługa znakomitych serwisów Matta Andersona, które odrzuciły przeciwników od siatki i pozwoliły nam grać swobodnie na kontrze. w drugiej odsłonie Chińczycy zaprezentowali się dużo lepiej, z kolei moi zawodnicy zaczęli popełniać błędy. Jednak potrafili zachować spokój i nadal grali swoją grę aż do wygranej. Trzeci akt był wyrównany od początku do końca. Szalę zwycięstwa na naszą stronę przechyliła nie tylko udana praca bloku, ale również świetna gra w obronie i skuteczny atak. Życzę naszym rywalom jak najlepiej w dalszej fazie turnieju.

O środkowym Maxwellu Holcie: Mamy czterech znakomitych środkowych w kadrze. Turniej jest długi i każdy z nich będzie miał okazję wnieść wiele do gry reprezentacji. Max prezentuje dobrą formę i nie powinno być zaskoczenia, że rozpoczął Puchar Świata w pierwszej szóstce.

O awansie amerykańskich siatkarek na Igrzyska Olimpijskie w Londynie: To powód do dumy, a dla nas ogromna motywacja do jeszcze większych wysiłków. Oczywiście chcemy powtórzyć ich sukces. Jednak obecnie musimy skupić się na własnej grze.

Clayton Stanley, atakujący reprezentacji USA: Myślę, że zaprezentowaliśmy się dziś nieźle. W każdym z setów pokazaliśmy mocną zagrywkę, dobrą grę w obronie i w ataku. W drugiej i trzeciej partii Chińczycy sprawili nam niemało kłopotów, jednak nie straciliśmy koncentracji, wzmocniliśmy zagrywkę, poprawiliśmy przyjęcie i wszystko ułożyło się po naszej myśli.

O jutrzejszym rywalu, reprezentacji Brazylii: Sądzę, że przede wszystkim musimy wywierać dużą presję na przeciwniku. Bardzo lubimy grać z Brazylijczykami. Mamy za sobą szereg pojedynków, gdzie walczyliśmy jak równy z równym. Nie możemy tracić punktów seriami jak to miało miejsce w dzisiejszym meczu, jednak jeśli już to się stanie, nie musimy zachować spokój i nadal grać swoje. Przeciwko tak silnemu rywalowi musimy zaprezentować bardzo silną zagrywkę, wysoki atak i dobry blok.

William Priddy, kapitan reprezentacji USA: Mogę tylko przytaknąć wszystkiemu, co powiedział mój poprzednik. Reprezentacja Chin grała szybko, cały czas kontrolowała piłkę, prezentując dodatkowo znakomitą obronę. To było trudne, jednak cieszę się, że byliśmy w stanie im sprostać i wielu momentach spotkania narzucić własny styl gry. To obiecująca inauguracja turnieju.

Zhou Jianan, trener reprezentacji Chin: Inauguracja Pucharu Świata to bardzo ważne spotkanie i przygotowywaliśmy się do niego bardzo starannie. W pierwszym secie zagraliśmy słabo, jednak w kolejnych dwóch partiach mieliśmy szansę na wygraną. Nie byliśmy w stanie jednak utrzymać równej formy do końca. Jutrzejsze starcie z reprezentacją Rosji będzie bardzo ciężkie, jednak postaramy się zaprezentować jak najlepiej. W tej drużynie grają bardzo wysocy zawodnicy, toteż będzie duża presja w walce na siatce.

Cui Jianjun, kapitan reprezentacji Chin: Mamy za sobą bardzo trudny mecz. Mimo że ponieśliśmy porażkę, wiele się nauczyliśmy. Wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski i na pewno wcielimy je w życie w jutrzejszym pojedynku. Drugiego i trzeciego seta przegraliśmy, ponieważ graliśmy o wiele słabiej niż Amerykanie. Jesteśmy młodą drużyną, a naszym przeciwnikiem był bardzo doświadczony zespół. Przede wszystkim nie potrafiliśmy odbudować naszej gry po serii nieudanych akcji. Oni w takich momentach zachowywali spokój, naszej drużynie tego zabrakło.

Zhong Weijun , przyjmujący reprezentacji Chin: Gratulacje dla reprezentacji USA, w pełni zasłużyli na to zwycięstwo. Staraliśmy się dziś jak najlepiej, niestety to nie wystarczyło. W jutrzejszym pojedynku z Rosją postaramy się pokazać lepszą grę.

Chiny – USA 0:3
(14:25, 23:25, 21:25)

Składy zespołów:
Chiny: Bian (10), Zhang (8), Liang (9), Zhong (9), Chen (3), Li (1), Ren (libero) oraz Zhan i Yuan
USA: Anderson (14), Lee (5), Priddy (14), Stanley (17), Hansen (2), Holt (4), Lambourne (libero) oraz Patak i Millar (1)


Starcie dwóch drużyn typowanych na kandydatów do podium było niewątpliwie jednym z najciekawszych pojedynków pierwszego dnia Pucharu Świata 2011. Rosjanie rozpoczęli spotkanie od mocnej zagrywki, która odrzuciła rywali od siatki, a im pozwoliła wypracować i  utrzymać  dwupunktowe prowadzenie (8:6, 6:4). Błąd Alessandro Fei w ataku, skuteczna i efektowna akcja Siergieja Tietiuchina oraz „czapa” na Christianie Savanim zwiększyła dystans rosyjskiej drużyny do pięciu oczek (15:10). Przy stanie 17:13 zdenerwowany trener Mauro Berruto przywołał zawodników do siebie. Początkowo wydawało się, że ostre słowa włoskiego szkoleniowca nie przyniosły efektu – po ataku Michajłowa ekipa „Sbornej” prowadziła 19:15. Wówczas jednak Włosi pokonali niemoc. W ataku przypomnieli o sobie Savani wraz z Fei, do tego włoski zespół dodał znakomitą grę w obronie, co sprawiło, że zniwelowali straty do jednego oczka (18:19). „Kropkę nad i” postawił Fei, doprowadzając do remisu (19:19). Trwający w uporczywym zastoju Rosjanie oddali kolejne dwa punkty po błędach (22:20). Ataki Ivana Zaytseva i Michała Łaski dopełniły reszty. Reprezentacja Włoch zwyciężyła 25:22.

W drugim secie Władimir Alekno postanowił poprawić blok i na miejsce niezbyt dobrze spisującego się Dmitrija Muserskiego pojawił się Nikołaj Apalikow. Rozpędzeni „Azzurri” rozpoczęli mocno – asem serwisowym popisał się Zaytsev, co dało im trzypunktową przewagę 4:1. Wówczas do akcji wkroczył Tietiuchin. Udane akcje rosyjskiego przyjmującego przyniosły rosyjskiemu zespołowi remis 7:7. Przez moment trwała wyrównana gra, lecz dwie pomyłki Zaytseva i Savaniego oddały prowadzenie w ręce Rosjan (13:11). Czwarta drużyna ostatnich ME utrzymywała dystans za sprawą dobrej dyspozycji Michajłowa. Po bloku Alexandra Wołkowa na Savanim oraz kolejnej pomyłce kapitana reprezentacji Włoch w ataku, Rosja prowadziła 17:15. Wówczas sprawę w swe ręce wzięli Zaytsev wraz z świeżo wpuszczonym na boisko Simone Parodim. Znakomita współpraca bloku z obroną oraz skuteczne kontry dały Włochom wyrównanie (18:18, 20:20). Dwie krótkie w wykonaniu Wołkowa i Apalikowa oraz kolejna udana akcja Michajłowa okazały się nie do obrony (23:20). Pierwszą piłkę setową „uratował” jeszcze Łasko (22:24), jednak w decydującym momencie nie zawiódł Michajłow (25:22).

Przed trzecia partią trener Berruto intensywnie nawoływał swych podopiecznych, by nie zaprzestali wywierania dużego „ciśnienia” na przeciwniku. Zawodnicy byli posłuszni – skuteczne ataki Łasko oraz silna zagrywka Savaniego przyniosły włoskiemu zespołowi czteropunktową przewagę (12:8). Wówczas jednak przypomniał o sobie rosyjski „mur”. W roli głównej wystąpili Butko wraz z Wołkowem, do tego Denis Biriukow dołożył silną zagrywkę i sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Po bloku na Łasko Rosjanie prowadzili już 18:13. „Azzurri” rzucili się do odrabiania strat. Udana akcja Savaniego oraz kiwka Travicy zmniejszyły dystans do trzech oczek (18:15). Dalszą pogoń przerwał Michajłow, serwując asa (20:15). Ekipa z Półwyspu Apenińskiego nie ustawała w wysiłkach. Savani popisał się punktową zagrywką, kolejną, skutecznie kiwając, wykorzystał Travica i w szeregach włoskich znowu zakwitła nadzieja (18:20). W odpowiedzi ekipa Alekny zaprezentowała serię mocnych serwisów i wykorzystując problemy rywali z przyjęciem, odskoczyła na cztery oczka (23:19). Nadzieje Włochów na zmianę losów seta rozwiali najpierw Travica, psując zagrywkę i dając tym samym przeciwnikom piłkę setową, a następnie Zaytsev, popełniając ten sam błąd, który dał Rosji wygraną 25:22.

Dobra dyspozycja w tej wojnie nerwów wyraźnie dodała ducha Rosjanom, którzy w następnym akcie postanowili szybko rozprawić się z rywalami. Dzięki skutecznej pracy bloku odskoczyli na dwa punkty (4:2). Jednak reprezentacja Włoch pośpieszyła do ataku i szybko uzyskała wyrównanie. Po bloku na Savanim na pierwszej przerwie technicznej minimalnie prowadziła ekipa „Sbornej” (8:7). Po powrocie na boisko zawrzała walka punkt za punkt, cały czas jednak z nieznaczną przewagą rosyjskich siatkarzy (13:13). Znakomita gra w obronie Andrei Giovi dała Włochom prowadzenie (14:13). O palmę pierwszeństwa w ataku walczyli Biriukow i Łasko. W decydującym momencie na wysokości zadania stanął Wołkow. Dwa bloki na Zaytsevie zwiększyły przewagę Rosjan do dwóch punktów (21:19). Dzieło zwieńczył Michajłow, który „pocelował” Giovi’ego (23:20). Mimo prób Włosi nie byli już w stanie odrobić strat i Rosja zwyciężyła 25:21.

Powiedzieli po meczu:
Władimir Alekno, trener reprezentacji Rosji: Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego zwycięstwa. Kiedy mamy do czynienia z tak długim turniejem, udana inauguracja jest niezmiernie ważna. Cieszy mnie również atmosfera zaufania w drużynie. Przed spotkaniem było pewne napięcie dotyczące dyspozycji naszego rozgrywającego (Alexander Butko – przyp. red.), jednak byłem pewien, że sprawdzi się grze. Tak też się stało. To duża odpowiedzialność „reżyserować” grę w meczu o tak istotnej wadze, toteż był zdenerwowany. Jednak otrzymał duże wsparcie od kolegów z drużyny.

O Dmitriju Muserskim: Nie mogę nic złego powiedzieć, jednak zdecydowanie to nie był jego dzień.

Taras Chtiej, kapitan reprezentacji Rosji: Cieszę się, że zapisaliśmy na naszym koncie komplet punktów. To było ważne, żeby dobrze zacząć, by nabrać pewności siebie, szczególnie mam tu na myśli nowych zawodników w reprezentacji. Włochy są naprawdę dobrą drużyną i bardzo cieszy mnie fakt, że zdołaliśmy ich pokonać.

Mauro Berruto, trener reprezentacji Włoch: Przede wszystkim chciałbym pogratulować reprezentacji Rosji. Są bardzo silną drużyną i kiedy złapią swój rytm gry, naprawdę trudno stawić im opór. W porównaniu z ostatnimi meczami, poprawili bardzo grę w obronie. Jeśli chodzi o moją drużynę, to mamy jeszcze wiele elementów do poprawienia. Jednak jestem optymistą – jestem pewny, że z meczu na mecz będziemy grac coraz lepiej.

Christian Savani, kapitan reprezentacji Włoch: To był ciężki początek turnieju – mecz przeciwko tak mocnej drużynie jak Rosja. W naszej grze dostrzegam zarówno wiele pozytywów, jak i negatywów. Jednak to dopiero początek i jestem pewien, że już jutro pokażemy lepszą grę.

Włochy – Rosja 1:3
(25:22, 22:25, 22:25, 21:25)

Składy zespołów:
Włochy: Mastrangelo (3), Łasko (26), Zaytsev (14), Savani (13), Travica (4), Fei (3), Giovi (libero) oraz Parodi, Buti
Rosja: Biriukow (13), Tietiuchin (13), Butko (4), Muserskij (1), Michajłow (19), Wołkow (11), Obmoczajew (libero) oraz Apalikow (8)


Zwycięstwo nad Egiptem przyszło Brazylijczykom dosyć łatwo. Więcej strachu ekipa brazylijska odczuła, widząc zwijającego się z bólu Dante czy utykającego Marlona.

Już od początku spotkania inicjatywę przejęli „Canarinhos”. Skuteczne akcje Abdela Latifa Ahmeda pozwalały Egipcjanom „trzymać się” blisko rywali (7:9). Jednak Leandro Vissotto Neves szybko pozbawił złudzeń siatkarzy znad Nilu. Znakomite ataki brazylijskiego zawodnika pomogły zwiększyć prowadzenie do sześciu oczek (16:10). Wysiłki Ahmeda Abdelhaya w ataku nie przynosiły większego efektu. Zespół brazylijski spokojnie kontrolował rozwój wypadków na boisku. Zwycięstwo 25:19 efektownie przypieczętował Murilo, blokując egipskiego atakującego.

W drugim secie sił Egipcjanom wystarczyło tylko na udany początek, gdzie, dzięki dobrej postawie w bloku, wysunęli się na prowadzenie. Nie na długo. Do akcji wkroczył Lucas i na tablicy wyników pojawił się remis 4:4. Brazylijczycy „postraszyli” rywala zagrywką i blokiem, co sprawiło, że błyskawicznie „odjechali” na dziewięć punktów (15:6). Radość z prowadzenia zmąciła kontuzja Dante, który z powodu prawdopodobnej kontuzji mięśni brzucha musiał zejść z boiska. Zastąpił go Giba. Brazylijczycy z łatwością dyktowali warunki na parkiecie, Egipt był zaledwie tłem dla rywali. Seta zakończył Lucas, popisując się asem serwisowym.

Ekipa z Afryki postanowiła postawić wszystko na jedną kartę i mocno ryzykując w polu zagrywki, dzielnie dotrzymywała kroku przeciwnikom. Na pierwszej przerwie technicznej, dzięki dobrej dyspozycji Abdelhay’a w ataku, Egipcjanie prowadzili 8:7. Nieszczęścia lubią chodzić parami – Marlon, walcząc na siatce zderzył się z rywalem, po czym musiał opuścić boisko, skarżąc się na ból łydki. Na rozegraniu zastąpił go Bruno Rezende. Wyrównana walka trwała do stanu 15:14. Wówczas znakomite ataki Rodrigao i Murilo pozwoliły wicemistrzom świata odskoczyć na cztery oczka (18:14). W końcówce Rodrigao po raz kolejny błysnął w bloku, zatrzymując Abdelhay’a. Zwycięski punkt zdobył Giba (25:19).

Powiedzieli po meczu:
Bernardo Rezende, trener reprezentacji Brazylii: Przede wszystkim chciałem pogratulować egipskiej drużyny – nigdy się nie poddają, co jest niezmiernie ważne w siatkówce. Jeśli chodzi o moją drużynę – nie rozegraliśmy zbyt wiele spotkań po mistrzostwach Ameryki Płd. i martwiliśmy się o stabilność naszej formy. Faktycznie w tym spotkaniu czasem gubiliśmy nasz rytm gry, również nasza zagrywka przypominała sinusoidę. Mam nadzieję, że Dante nie odniósł poważnej kontuzji, ponieważ jego brak oznacza duże osłabienie zespołu. Jutro pojedynek z ekipą USA, musimy zaprezentować się jak najlepiej.

Marlon Muraguti Yared, rozgrywający reprezentacji Brazylii: Uważam, że pokazaliśmy dziś dobrą grę. Starałem się grać jak najlepiej potrafię, jednak mały wypadek przeszkodził mi w rozegraniu całego spotkania. Jednak z moją nogą jest wszystko w porządku i jestem gotów do dalszej gry.

Gilberto Godoy Filho (Giba), kapitan reprezentacji Brazylii: Przed nami długi i wyczerpujący turniej. Dziś przestraszyliśmy się, widząc kontuzję Dante czy wypadek Marlona. Potrzebujemy wszystkich zawodników na każdy mecz tego turnieju. Teraz musimy szybko odzyskać siły i przygotować się na ciężki pojedynek z USA.

Elshemerly Sherif, trener reprezentacji Egiptu: Pragnę pogratulować ekipie brazylijskiej – mam nadzieję, że zajdą jak najwyżej w tym turnieju. Dzisiejszy mecz był pierwszą potyczką naszej drużyny po mistrzostwach Afryki. Rozegraliśmy tylko dwa towarzyskie spotkania przed przyjazdem do Japonii. Od września nie rozegraliśmy żadnego meczu, a tutaj na otwarcie musieliśmy zmierzyć się z najlepszą drużyną na świecie. Podołanie temu zadaniu było bardzo trudne. Mam nadzieję, że ze wszystkich spotkań Pucharu Świata zbierzemy potrzebne doświadczenie, które będziemy mogli wykorzystać w innych turniejach dających przepustkę do Londynu.

Ashraf Abouelhassan, kapitan reprezentacji Egiptu: Brazylia prezentuje bardzo wysoki poziom. Staraliśmy się grać najlepiej jak potrafimy. Jednak rywale nie pozwalali nam na rozwinięcie skrzydeł. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach pokażemy się z lepszej strony.

Egipt – Brazylia 0:3
(19:25, 13:25, 19:25)

Składy zespołów:
Egipt: Ahmed Abdalla (3), Abdelhay (14), Ahmed Abdellatif (3), Atia (4), Afifi (4), Badawy (4), Alaydy (libero) oraz Abouelhassan, Haikal (1), Ketat (1), Abd El Kader (1)
Brazylia: dos Santos Jr. (5), Vissotto (10), Endres (13), Saatkamp (6), Muraguti (3), Amaral (4), Sérgio (libero) oraz Rezende (2), Godoy (5), Lopes (1), Santana (3)

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki i tabela Pucharu Świata mężczyzn

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved