Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. A: Włoszki, Chinki i Amerykanki cieszą się z awansu

PŚ, gr. A: Włoszki, Chinki i Amerykanki cieszą się z awansu

fot. archiwum

Włoszki potwierdziły dziś swój awans do igrzysk olimpijskich, nie dając szans reprezentacji Kenii. Niemki przegrały natomiast w trzech setach z ekipą Chin, która również uda się do Londynu. Mimo przegranej z awansu cieszyły się też Amerykanki.

Przed meczem z Kenią włoskie siatkarki wiedziały, że awans na igrzyska mają w kieszeni. Wystarczyło tylko i wyłącznie potwierdzić dobrą grą w tym spotkaniu. Wydawało się, że Włoszki mogą dostosować się do poziomu przeciwniczek. Nic bardziej mylnego. Już od samego początku rozpoczęły od wysokiego „C". Prowadzenie 13:0 wypracowały dzięki m.in. Bosetti – zdobywającej dwa punkty zagrywką, oraz Costagrande i Anzanello, które świetnie pracowały na siatce. Kenijki nie mogły w tej partii nic zrobić ze swoją grą, ani zatrzymać szalejących Włoszek. W wyniku czego set zakończył się niecodziennym wynikiem 25:6.

Makuto starała się pomóc swojej drużynie, jak mogła. Jednak jej cztery potężne ataki na początku kolejnej odsłony na nic się zdały, gdyż w dalszej kolejności to praktycznie tylko reprezentacja Włoch zdobywała punkty. W tej partii kluczowy był włoski blok. Kenijki nie mogły przebić praktycznie żadnej piłki na stronę rywalek. Uległy ponownie bardzo wysoko, bo do 10.

Po raz kolejny na początku seta, bardzo ambitnie grała Makuto, jednak ciągle bardzo dobrze prosperował włoski blok. Różnicą było jednak to, że Kenijki zaczęły zdobywać więcej punktów i Włoszki nie miażdżyły swoich rywalek tak niemiłosiernie, jak to było w poprzednich setach. Po asie serwisowym Moim oraz ataku Murambi zawodniczki z Afryki zbliżyły się nawet na cztery oczka do swoich europejskich przeciwniczek (20:16). Włoszki jednak po raz kolejny odskoczyły i wygrały ostatecznie do 17.



Jestem zadowolony z mojej drużyny, ponieważ ważne było to by spróbować zakończyć turniej w najlepszy możliwy sposób. Myślę, że to zrobiliśmy – powiedział po spotkaniu szkoleniowiec reprezentacji Włoch Massimo Barbolini. – Tak, jak na początku turnieju chciałbym podziękować federacji za dziką kartę, ponieważ było to i jest dla nas niezwykle ważne – dodał trener. Włoszki teraz spokojnie mogą myśleć o Londynie. – Wydaje mi się, że będzie bardzo trudno dostać się do czołowej trójki Igrzysk Olimpijskich w Londynie, ale będziemy próbowali. Jesteśmy dobrym zespołem, ale musimy być perfekcyjni. To dobrze, że nie musimy martwić się o kwalifikowanie się do igrzysk w maju. Możemy pracować przez 10 tygodni tylko nad przygotowaniem do igrzysk – zakończył Włoch.

Jestem zadowolona z dzisiejszego rezultatu. Moje koleżanki z zespołu zagrały bardzo dobrze. Podsumowując zawody jestem dumna z mojej drużyny i chcę im wszystkim pogratulować, tak samo trenerowi i reszcie ekipy. Zagrałyśmy świetny turniej i jesteśmy usatysfakcjonowane – wtórowała swojemu trenerowi Eleonora Lo Bianco.

Moje zawodniczki wyszły na ten mecz trochę bojaźliwie. Nie jestem rozczarowany moim zespołem, nawet dlatego, że przegrał z Algierią – stwierdził Paul Bitok, trener Kenii. – Wiedziałyśmy, że to będzie ciężki mecz z ciężkim przeciwnikiem, ale nie myślałyśmy, że Włoszki zagrają aż tak dobrze – powiedziała z kolei kenijska kapitan Everlyne Makuto.

Włochy – Kenia 3:0
(25:6, 25:10, 25:17)

Składy zespołów:
Włochy: Anzanello (10), Costagrande (8), Bosetti C. (9), Bosetti L. (5), Signorile (6), Folie (13), Sirressi (libero) oraz Barcellini (2) , De Gennaro
Kenia: Makuto (9), Wangeshi (2), Khisa (4), Wanja, Moim (1), Khadambi (5), Tarus (libero) oraz Murambi (4), Bosire


Mimo, że od mocnych ataków rozpoczęła Fürst i Niemki odskoczyły na prowadzenie 5:2, to Chinki w dalszej części seta zdobywały punkty i wyszły na prowadzenie 11:6. To one były tym zespołem, dla którego od tego meczu zależał awans na igrzyska. Porażka wykluczyłaby Azjatki z pierwszej trójki turnieju. Najbardziej starająca się w niemieckiej ekipie Fürst nie była w stanie sama walczyć z chińskimi przeciwniczkami, które konsekwentnie budowały przewagę i wygrały seta 25:18.

Niemka nie rezygnowała jednak, sprawiając przeciwniczkom wiele problemów na początku kolejnej partii. Europejski zespół prowadził niezwykle wyrównaną walkę, nie pozwalając tak jak w secie premierowym odskoczyć rywalkom. Chinki mimo, że z problemami starały się by Niemki nie rozpędziły się za bardzo. Gra łeb w łeb trwała do stanu 16:16. Wtedy piąty bieg włączyły Azjatki, które praktycznie do końca zapisywały punkty tylko na swoim koncie, wygrywając do 18.

Sfrustrowane przegraną Niemki nie mogły przedostać się na drugą stronę siatki. Świetnie w bloku ustawiały się Chinki. Dzięki temu już na początku prowadziły 10:2. Nie pomogły starania Brinker, która zdobyła kolejno trzy punkty dla swojego zespołu – dwa atakiem i jeden blokiem. Mimo to, na prowadzeniu pewnie czuły się reprezentantki Chin (19:10). Wtedy w ich drużynie coś się zacięło i Kożuch z Ssuschke-Voigt odrobiły dużą część strat (24:21). Taka przewaga i tak pozwoliła azjatyckiej drużynie pewnie zakończyć całe spotkanie i cieszyć się z biletu do Londynu.

To był najlepszy mecz na turnieju. Jestem szczęśliwy z powodu kwalifikacji do Londynu. W ciągu trwania tego turnieju borykaliśmy się z wieloma problemami i zdobyliśmy wiele doświadczenia a także znaleźliśmy wiele sfer, które musimy poprawić przed Londynem – powiedział po spotkaniu Niemkami, trener Yu Juemin.Przed przybyciem na zawody nasza forma nie była taka, jaka powinna. Mamy młody zespół. Tak naprawdę, żadna z nas nie spodziewała się, że możemy być w pierwszej trójce i możemy wrócić do domu z kwalifikacją olimpijską – przyznała z kolei Hui Ruoqi.Chciałabym również podziękować Niemkom za świetne spotkanie dzisiaj – dodała.

Gratuluję Chinkom, myślę, że zasłużyły na awans. Zagrały bardzo dobrą siatkówkę i bardzo poprawiły się od Grand Prix. Przyjechaliśmy tu z niewieloma oczekiwaniami. Moje zawodniczki nie są za bardzo zadowolone teraz, musimy się dojść do siebie. Ciągle mamy kilka możliwości by pojechać do Londynu. Jestem pewny, że możemy tam być – powiedział trener Niemek, Giovanni Guidetti.Chinki zagrały dziś dobry mecz. Był on dla nas tak samo ważny, jak dla nich. Dobrze zaczęłyśmy, ale nie miałyśmy szczęścia. Mając przewagę, nie potrafiłyśmy jej utrzymać. W drugim i trzecim secie Chinki nie popełniały błędów – dodała Małgorzata Kożuch.

Chiny – Niemcy 3:0
(25:18, 25:18, 25:21)

Składy zespołów:
Chiny: Wang Yimei (10), Hui Ruoqi (11), Wei Qiuyue (5), Yang Junjing (5), Ma Yunwen (9), Zhang Lei (9), Zhang Xian (libero) oraz Xu Yunli (11)
Niemcy: Weiß, Grün (4), Ssuschke-Voigt (8), Fürst (11), Kozuch (8), Brinker (10), Tzscherlich (libero) oraz Matthes (1), Hippe, Thomsen i Apitz (2)

 


Przed tym meczem Amerykanki wiedziały już, że do Londynu na pewno pojadą. Walczyły o pierwszą lokatę w turnieju, tak więc dobrze rozpoczęły partię premierową tego spotkania. Dzięki atakowi i skutecznej akcji w bloku prowadziły 7:4. Wtedy dobrze zaczęły spisywać się Ymaguchi i Ebata, dzięki czemu japońska drużyna wyrównała po13. Amerykanki lekko przeważały. Miały nawet piłkę setową przy stanie 24:22, ale jej nie wykorzystały. Zemściło się to dość szybko. Japonki wykorzystały kontrę i raz dwa przejęły prowadzenie i wygrały seta.

Wymiana punkt za punkt rozpoczęła kolejną odsłonę, by niedługo później Hooker zatrzymała Saorii i drużyny mogły zejść na pierwszą przerwę techniczną, przy prowadzeniu USA 8:6. Na drugiej przerwie technicznej sytuacja się odwróciła i to Japonki prowadziły dwoma oczkami. Przewagę tą starały się utrzymywać, a nawet po błędzie Amerykanek prowadziły czterema punktami. Reprezentantki USA straty zniwelowały, jednak nie wystarczająco i uległy w partii do 23.

Po przegraniu przez Stany Zjednoczone drugiej partii, jasne stało się, że pierwsze miejsce w tegorocznym Pucharze Świata zajmą Włoszki. Amerykanki nadal jednak walczyły. Prowadzenie mogły utrzymać jedynie do stanu 7:6. Później Japonki zaczęły podkręcać tempo. Dzięki temu odskoczyły do stanu 17:12. Końcówka również należała do nich i to Azjatki cieszyły się z trzysetowego zwycięstwa.

Nasza obrona była bardzo dobra dziś. I byłem bardzo zadowolony, że to tak działa. Naszym celem była olimpijska kwalifikacja, stracenie takiej szansy jest dla nas zawodem. Moje zawodniczki i ekipa spisały się dobrze, dlatego jestem zadowolony – powiedział po meczu szkoleniowiec Japonii Masayosi Manabe.Fajnie było wygrać ostatni mecz w Pucharze Świata. Zdobyłyśmy wiele doświadczenia i będziemy próbowały walczyć jak najlepiej w maju – dodała Saori Kimura.

Zakwalifikowałyśmy się na igrzyska to jest pozytywne. Zagrałyśmy świetny turniej, ale nie wykorzystałyśmy, z Niemkami i dziś z Japonkami – powiedziała kapitan Amerykanek Lindsey Berg.To nie był nasz dzień. Japonia zagrała dobrze, w drugiej połowie zawodów znacznie poprawiły swoją grę. Dla nas najważniejsze było wywalczyć kwalifikację i to zrobiliśmy. Po dzisiejszym wieczorze mam w sobie jednak wiele negatywnych emocji – dodał trener USA Hugh McCutcheon.

Japonia – USA 3:0
(29:27, 25:23, 25:18)

Składy zespołów:
Japonia: Takeshita Yoshie (1), Yamaguchi Mai (14), Iwasaka Nana (5), Araki Erika (8), Kimura Saori (16), Ebata Yukiko (21), Sano Yuko (libero) oraz Nakamichi Hitomi, Zayasu Kotoki, Kano Maiko (1)
USA: Berg, Bown (4), Larson (7), Tom (10), Akinradewo (11), Hooker (9), Davis (libero) oraz Glass, Scott-Arruda (1), Haneef-Park (6), Barboza, Hodge (4)

Zobacz również:
Wyniki 11. kolejki i tabela Pucharu Świata kobiet

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved