Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. A: Amerykanki i Włoszki wygrały po tie-breakach

PŚ, gr. A: Amerykanki i Włoszki wygrały po tie-breakach

fot. archiwum

Siatkarki Stanów Zjednoczonych wygrały z Chinkami 3:2. Również Włoszki potrzebowały pięciu setów, aby wygrać z reprezentacją Niemiec. Japonia natomiast rozprawiła się bez straty seta z Kenijkami, pozwalając rywalkom na zdobycie zaledwie 30 małych punktów.

Pojedynek z Chinkami asem serwisowym rozpoczęła Logan Tom. Skuteczne akcje w wykonaniu Jordan Larson, Heather Bown i najskuteczniejszej na boisku Destinee Hooker (37 punktów) sprawiły, że Amerykanki wyszły na pewne prowadzenie. Tylko dzięki niezłomnej postawie Ruoqi Hui Chinki miały szansę na nawiązanie równorzędnej walki z siatkarkami ze Stanów Zjednoczonych. Podopieczne Hugh McCutcheona wygrywały jednak na drugiej przerwie technicznej różnicą czterech oczek (16:12), ale prawdziwy wiatr w żagle złapały dopiero po skutecznej serii ataków w wykonaniu Foluke Akinradewo. Wtedy zrobiło się 22:15 i ta przewaga w zupełności wystarczyła do wygrania premierowej odsłony.

Od początku drugiego seta Chinki wzięły się ostro do roboty. Koncertowo grała Lei Zhang, dzięki czemu na drugiej przerwie technicznej to siatkarki z Państwa Środka prowadziły trzema punktami (16:13). Amerykanki nie pozwoliły się jednak rozpędzić podopiecznym Juemina Yu i po asie serwisowym Bown oraz atakach Akinradewo doprowadziły do remisu 20:20. W końcówce kibice oglądali wojnę nerwów. Siatkarki Stanów Zjednoczonych od stanu 24:23 miały siedem piłek meczowych, jednak Chinki za każdym razem wyrównywały. Set zakończył się wynikiem 31:29, a kropkę nad i postawiła Bown.

Podrażnione porażką w partii, w której przez większą część czasu prowadziły, zawodniczki z Państwa Środka z animuszem przystąpiły do trzeciej odsłony. Świetna postawa Zhang sprawiła, że Chinki objęły prowadzenie 13:8, natomiast błędy Amerykanek spowodowały, że w krótkim czasie różnica ta urosła do sześciu punktów (18:12). Dodatkowo do gry włączyły się Yunli Xu i Hui, dzięki czemu podopieczne Juemina Yu pewnie rozprawiły się z Amerykankami 25:18.



Siatkarki Hugh McCutcheona otrząsnęły się dopiero na początku czwartej odsłony. Bown i Larson znalazły sposób, żeby zatrzymać Junjing Yang, natomiast po ataku Hooker zrobiło się 8:4. Chinki nie zamierzały się jednak poddawać i jeszcze przed drugą przerwą techniczną doprowadziły do wyrównania (12:12). Końcówka seta to teatr jednej aktorki. Yimei Wang skończyła sześć z siedmiu ataków i w krótkim czasie to zawodniczki z Państwa Środka objęły prowadzenie. Set zakończył się wynikiem 25:19, a autorką ostatniego punkty była Xu.

Wydawało się, że rozpędzone Chinki potwierdzą w tie-breaku starą siatkarską prawdę, że kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Amerykanki nie zamierzały tanio sprzedawać skóry i podjęły walkę od pierwszego gwizdka sędziego. Podopieczne Hugh McCutcheona prowadziły przy zmianie stron jednym punktem (8:7), natomiast prawdziwy popis siatkówki dały dopiero w drugiej części tie-breaka. Bown, Hooker i spółka pozwoliły Chinkom na zdobycie zaledwie trzech oczek, same natomiast zgarniając siedem, dzięki czemu zasłużenie zwyciężyły 15:10.

Chiny – USA 2:3
(21:25, 29:31, 25:18, 25:19, 10:15)

Składy zespołów:
Chiny: Wang (18), Hui (25), Wei (3), Yang (5), Ma (4), Zhang Lei (15), Zhang Xian (libero) oraz Xu (13) i Chen
USA: Berg (1), Bown (16), Larson (12), Tom (9), Akinradewo (15), Hooker (37), Davis (libero) oraz Glass, Scott-Aruda i Barboza

Powiedzieli po meczu:

Hugh McCutcheon, trener reprezentacji USA: – Jestem naprawdę dumny z postawy mojego zespołu. Chinki grają naprawdę dobrą siatkówkę. Styl ich gry różni się od pozostałych zespołów tutaj. Zaczęliśmy spotkanie bardzo dobrze, a w drugim i w piątym secie pokazaliśmy, że potrafimy dobrze grać w trudnych momentach. Jestem naprawdę usatysfakcjonowany tym, jak dzisiaj zagraliśmy. Czy możemy grać lepiej? Tak.

Lindsay Berg, kapitan reprezentacji USA: – Kiedy wyszłyśmy na boisko, nie chciałyśmy pamiętać o naszych poprzednich siedmiu zwycięstwach czy też o przyszłych spotkaniach. Liczył się tylko dzisiejszy mecz. Możemy być podekscytowane po dzisiejszym pojedynku, ale jutro też czeka nas ważne spotkanie. Potyczka z Chinkami to była zacięta walka. Muszę przyznać, że zaprezentowały się naprawdę bardzo dobrze, ale słowa uznania należą się również nam, gdyż walczyłyśmy do samego końca.

Juemin Yu, trener reprezentacji Chin: – Po pierwsze chciałem pogratulować zwycięstwa drużynie amerykańskiej. Graliśmy pięć setów z jedną z najlepszych drużyn na świecie i była to dla nas prawdziwa lekcja. Za nami dziewięć spotkań, czekają nas jeszcze dwa mecze. Jesteśmy zadowoleni z naszej postawy w dotychczasowych pojedynkach i mam nadzieję, że w pozostałych dwóch zaprezentujemy się dobrze. Dziś zaprezentowaliśmy dużą siłę w ofensywie, jak również w przyjęciu zagrywki. Mam nadzieję, że w następnych dwóch meczach zagramy podobnie.

Ruoqi Hui, zawodniczka reprezentacji Chin: – Po pierwsze gratuluję Amerykankom. Jesteśmy młodym zespołem, a meczowi z USA towarzyszyła duża presja. Jednakże odrobiłyśmy pracę domową i zrobiłyśmy wszystko, co w naszej mocy. Sam mecz wiele nas nauczył, to wielkie doświadczenie dla nas.


Spotkanie z Włoszkami Niemki rozpoczęły bardzo odważnie. Dzięki atakowi Margarety Kozuch i blokowi Angeliny Grün na Lucii Bosetti podopieczne Giovanniego Guidettiego wyszły na czteropunktowe prowadzenie (7:3). Włoszki podjęły jednak walkę, a niezłomna postawa Caroliny Costagrande przyniosła w krótkim czasie wyrównanie (9:9). Od tego momentu żadna ze stron nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. Tuż po drugiej przerwie technicznej nieznacznie lepsze były Włoszki (18:16), ale końcówka należała już do naszych zachodnich sąsiadek. Najskuteczniejsza w swojej ekipie Kozuch, wspierana przez Grün i Corinę Ssuschke-Voigt, była nie do zatrzymania dla włoskiego bloku i poprowadziła swoją reprezentację do zwycięstwa 25:22 w pierwszym secie.

Podopieczne Massimo Barboliniego chciały koniecznie zrehabilitować się za przegraną premierową odsłonę i trzeba przyznać, że wyszło im to znakomicie, bowiem Italia rozpoczęła od prowadzenia 6:0. Niemki jednak w porę się otrząsnęły i po atakach Grün i Kozuch zmniejszyły stratę do czterech punktów (9:5). Obraz gry w drugiej części seta nie uległ znacząco zmianie. Podopieczne Giovanniego Guidettiego walczyły bardzo ambitnie, a kiedy Ssuschke-Voigt zatrzymała Eleonorę Lo Bianco, Niemki doprowadziły do wyrównania (19:19). Końcówka drugiej partii to popisowa gra w wykonaniu Grün, która zdobyła cztery ostatnie punkty dla swojego zespołu.

Włoszki nie załamały się takim obrotem spraw. Wręcz przeciwnie, podrażnione dwoma przegranymi setami zaczęły trzecią odsłonę z animuszem i już na pierwszej przerwie technicznej prowadziły czterema punktami (8:4). Niemki jednak, podobnie jak w poprzednich setach, nie pozwoliły się rozpędzić podopiecznym Massimo Barboliniego i w krótkim czasie doprowadziły do remisu 10:10. W drugiej części seta klasę pokazała doświadczona Simona Gioli. To właśnie jej ataki dały Itali czteropunktową przewagę (16:12, 20:16), a także ostatni punkt w tej partii.

Rozpędzone Włoszki utrzymały dobrą dyspozycję od początku czwartej odsłony (7:2), natomiast Niemki kompletnie się pogubiły i nie potrafiły znaleźć odpowiedzi na ataki Gioli i Costagrande. W efekcie bardzo jednostronny set padł łupem Italii 25:13.

Podopieczne Massimo Barboliniego bardzo chciały postawić kropkę nad i oraz potwierdzić stare siatkarkskie przysłowie, które mówi, że kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3. Niemki jednak nie zamierzały tanio sprzedawać skóry. W ekipie Giovanniego Guidettiego swoje pięć minut wykorzystała Regina Burchardt, która skończyła trzy ataki z rzędu i wyprowadziła swój zespół na prowadzenie 10:7. Włoszki natomiast odpowiedziały pojedynczym blokiem Antonella Del Core na Ssuschke-Voigt (10:10). Chwilę później pomyliła się Maren Brinker, ale końcówka to popis w wykonaniu najskuteczniejszej na boisku Costagrande (27 punktów), która poprowadziła swój zespół do zwycięstwa 15:13.

Włochy – Niemcy 3:2
(22:25, 22:25, 25:21, 25:13, 15:13)

Składy zespołów:
Włochy: Costagrande (27), Arrighetti (13), Lo Bianco, Del Core (9), Bosetti L. (11), Gioli (16), Croce (libero) oraz Anzanello
Niemcy: Weiß (1), Grün (16), Ssuschke-Voigt (15), Fürst (9), Kozuch (22), Brinker (5), Dürr (libero) oraz Matthes (11), Thomsen, Burchardt (3) i Apitz (1)

Powiedzieli po meczu:

Massimo Barbolini, trener reprezentacji Włoch: – Jestem bardzo szczęśliwy. Myślę, że zagraliśmy jeden z najlepszych meczów na tym turnieju, a naszym przeciwnikiem była drużyna, która prezentowała się bardzo dobrze w dotchczasowych spotkaniach. Nie znam słów, które mogłyby określić to, czego dokonała moja drużyna. To było cudowne. Od stanu 0:2 dziewczyny zagrały fantastycznie. Dzięki temu zakwalifikowaliśmy się automatycznie do Igrzysk Olimpisjkich.

Eleonora Lo Bianco, kapitan reprezentacji Włoch: – Uważam, że z Niemkami zawsze gra się ciężko, ale jestem bardzo zadowolona z tego, jak zareagowałyśmy po dwóch przegranych setach. Zaczęłyśmy bronić, blokować i w ogóle grać lepiej. Uważam, że był to bardzo dobry mecz.

Giovanni Guidetti, trener reprezentacji Niemiec: – Chcę pogratulować Włoszkom. Naprawdę pokazały, dlaczego zajmują pierwsze miejsce na tym turnieju. Ich gra w obronie była czymś wyjątkowym. Po dwóch setach zaczęły grać bardzo dobrą siatkówkę i zasłużyły na końcowe zwycięstwo. Były zdecydowanie bardziej cierpliwe. Czekały na nasze błędy. Poprawiły grę w bloku i obronie. Cieszę się z postawy mojego zespołu. Ten punkt może być dla nas ważny. Wciąż mamy szansę na kwalifikację olimpijską bezpośrednio z tego turnieju. Teraz musimy myśleć o jutrzejszym meczu przeciwko Japonii.

Angelina Grün, zawodniczka reprezentacji Niemiec: – Gratulacje dla drużyny Włoch. Zaczęłyśmy dobrze i prowadziłyśmy 2:0. Muszę pogratulować Włoszkom. Zaprezentowały się kapitalnie w bloku i obronie, a my po prostu straciłyśmy koncentrację. Oczywiście, jesteśmy rozczarowane, że zdobyłyśmy jeden punkt, a nie dwa. Teraz czeka nas ciężki mecz przeciwko Japonii, w którym będą pełne trybuny. Jestem podekscytowana przed tym spotkaniem.


Mecz siatkarskich reprezentacji Japonii i Kenii z pewnością nie przejdzie do historii jako arcyciekawe wydarzenie. Gospodynie w trzech setach rozprawiły się z siatkarkami z Afryki, a Japonki prowadzone przez najskuteczniejszą w tym meczu Saori Kimurę wręcz rozgromiły swoje rywalki. Japonki już w pierwszym secie chciały pokazać Kenijkom, jaka różnica klas dzieli oba zespoły, ale skuteczne bloki Mercy i Brackcides Khadambi spowodowały, że na tablicy wyników widniał remis po 7. Gospodynie Pucharu Świata jednak wygrały 10 z kolejnych 11 wymian, głównie dzięki skuteczności Yoshie Takeshity i blokom Ebaty Yukiko. Ze stanu 17:11 siatkarki z Afryki już nie potrafiły się podnieść i w tym secie zdobyły zaledwie trzy punkty. Jak się później okazało, 11 „oczek" to był ich najlepszy wynik w tym meczu. Drugi set rozpoczął się od asów serwisowych Takeshity i Nana Iwasaka oraz ataków ze skrzydła Mai Yamaguchi i Saori Sakody. Japonki prowadziły już 12:2, a po drugiej stronie siatki tylko 21-letnia Everlyne Makuto próbowała nawiązać walkę z dużo silniejszym rywalem. Azjatki atakowały z każdej pozycji, silną zagrywką utrudniały wyprowadzanie akcji rywalkom i po chwili prowadziły już 17:6. Zwycięstwo w tym secie do 10 dał im silny atak Saori Kimury.

Bo bloku na Makuto Japonki na pierwszej przerwie technicznej trzeciego seta prowadziły 8:4. Kolejne 12 piłek padło łupem gospodyń, z czego siedem punktów zdobyła Saori Kimura (dwa blokiem), a trzy asowymi zagrywkami Erika Araki. Dominację Japonii potwierdziła w ostatniej akcji skutecznym atakiem Risa Shinnabe i Azjatki wygrały tego seta do 9. – Przed nami jeszcze ważne mecze, ale w dzisiejszym kluczem do wygranej była zagrywka – przyznał po meczu selekcjoner reprezentacji Japonii Masayosi Manabe. Prze Japonkami czwartkowy trudny mecz z Niemkami. – To bardzo silny zespół, mają bardzo dobrą zagrywkę, trzeba więc przygotować się w przyjęciu – mówił japoński szkoleniowiec. Szczęśliwej miny po tej porażce nie miał trener Kenii, Paul Bitok. Japonki zagrały bardzo dobrze, musiały wygrać, aby jeszcze liczyć się w walce o czołową trójkę. Wykorzystały nasze kiepskie przyjęcie, dobiły nas kontratakami. To nie był nasz dobry mecz – zakończył trener afrykańskiej drużyny.

Japonia – Kenia 3:0
(25:11, 25:10, 25:9)

Składy zespołów:
Japonia: Takeshita (4), Iwasaka (6), Araki (7), Kimura (15), Shinnabe (2), Ebata (5), Sano (libero) oraz Nakamichi, Yamaguchi (2), Zayasu, Kano (4) i Sakoda (7)
Kenia: Makuto (8), Wangeshi (1), Khisa (2), Wanja, Moim (9), Khadambi (4), Tarus (libero) oraz Jepngetich, Murambi i Bosire

Zobacz również:
Wyniki 9. kolejki oraz tabela Pucharu Świata kobiet

 

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved