Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Pierwsza wygrana Siatkarza w Wieluniu

I liga M: Pierwsza wygrana Siatkarza w Wieluniu

fot. archiwum

Po zaciętym, ale stojącym na niezbyt wysokim poziomie sportowym spotkaniu, wielunianie pokonali w pięciu setach wicelidera z Bielska-Białej. Była to pierwsza w tym sezonie wygrana Siatkarza na własnym parkiecie.

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej gry, po punktowych blokach goście wyszli na dwupunktowe prowadzenie (6:4). Przy dobrych zagrywkach Martina Vlk wielunianie odrobili straty i wyszli na prowadzenie (7:6). Po skończonych piłkach Kamila Gutkowskiego ponownie wygrywali zawodnicy z Bielska-Białej (8:7). Błędy własne gospodarzy spowodowały, że przewaga bielszczan wzrosła do trzech „oczek" (12:9). Skuteczne bloki Kałasza oraz skończona kontra Mikołaja Sarneckiego dały tym razem serię punktową po stronie Siatkarza i wielunianie prowadzili 13:12. Na tym etapie seta gospodarze popełniali dużo błędów własnych, dzięki czemu BBTS wyszedł na prowadzenie 18:16. O czas wtedy poprosił Tomasz Wasilkowski. Po przerwie kiwka Leszczawskiego oraz kontra Buchowskiego spowodowały, że na tablicy wyników był remis (18:18). Błędy własne wielunian oraz długa wymiana skończona przez Włodarczyka przechyliły szalę zwycięstwa w premierowej odsłonie na stronę przyjezdnych (25:22).

W zespole z Wielunia na parkiecie pozostał Bartłomiej Matejczyk, który pojawił się w końcówce pierwszej partii. Na początku drugiego seta zaznaczyła się niewielka przewaga BBTS-u, po bloku Bartosza Buniaka na Vlk było 5:3. Następnie kibice mogli obserwować rwaną grę po obu stronach, punkty seriami zdobywali najpierw wielunianie, wychodząc na prowadzenie 7:5, następnie BBTS, przy dobrych zagrywkach Divisa (11:8). Kolejna seria to znowu punkty Wielunia, tym razem zawodników z Bielska-Białej zagrywką nękał Bartłomiej Matejczyk (14:12). Dla równowagi następne punkty padły łupem gości po asach Kalembki (17:14). Bartłomiej Latocha, który zastąpił na parkiecie Petera Divisa, dwukrotnie został zatrzymany pojedynczym blokiem przez Martina Vlk i wielunianie doprowadzili do remisu po 17. Przez kilka akcji, gra toczyła się punkt za punkt (20:20). Skuteczne kontry gości dały im piłkę setową (24:21). Autowa zagrywka, a następnie blok na Gutkowskim spowodowały, że o czas zmuszony był poprosić trener Michalczyk (24:23). Po przerwie piłkę ze środka, a tym samym seta, zakończył Tomasz Kalembka (23:25).

Żeby trzeci set nie był ostatnim, wielunianie musieli zagrać skuteczniej, co udało się realizować od początku partii. Zawodnicy Siatkarza wzmocnili zagrywkę, najpierw asa zaserwował Mikołaj Sarnecki, a następnie Włodarczyk miał problemy z przyjmowaniem zagrywek Martina Vlk (9:7). Bezbłędnie ataki kończyli Sarnecki oraz Tomczyk, który pojawił się w drugim secie i gospodarze skrupulatnie powiększali przewagę, swoją cegiełkę dołożyli także blokujący Siatkarza. Po blokach na Włodarczyku, przewaga urosła do sześciu punktów (18:12). Presja wywarta regularną i trudną zagrywką sprawiła, że goście popełniali w ataku błąd za błędem. Ostatecznie set zakończył się ośmiopunktową wygraną Siatkarza (25:17).



Na początku czwartej partii wielunianie utrzymali jakość gry i zaczęli od prowadzenia 6:2. Skuteczne ataki Gutkowskiego i Buniaka oraz blok Włodarczyka na Sarneckim spowodowały, że z przewagi pozostał tylko punkt (6:5). Do stanu 14:12 toczyła się gra punkt za punkt. Kolejny blok Włodarczyka na Sarneckim i goście doprowadzili do remisu po 14. Dzięki asowi serwisowemu Matejczyka, ponowie na dwa „oczka" odskoczyli zawodnicy Wielunia (16:14). Autowy atak Tomczyka z sytuacyjnej piłki oraz najdłuższa akcja w meczu skończona przez Gutkowskiego i to BBTS prowadził 17:16. Skończone ataki Gutkowskiego i Latochy oraz blok Buniaka na Vlk spowodowały, że w niezwykle korzystnej sytuacji znaleźli się goście (21:18). Kudłacik skończył piłkę, która wracała po zagrywce Sarneckiego i do odrobienia pozostał punkt (21:20). Mikołaj Sarnecki skończył kontrę z pierwszej strefy i wielunianie „uciekli spod noża" (22:22). Swoją szansę na zakończenie mieli jeszcze bielszczanie, którzy po bloku na Tomczyku zagrywali piłkę meczową, ale nie zdołali jej wykorzystać (24:25). Tomczyk skrótem pocelował Włodarczyka i po chwili wielunianie mieli w górze piłkę setową, której nie udało się skończyć (27:27). W tak ważnym momencie zagrywkę zepsuł Tomasz Kalembka, a w kolejnej akcji Mikołaj Sarnecki skończył sytuacyjną piłkę i kibice szykowali się na tie-breaka (29:27).

Decydujący set rozpoczął się od mocnego uderzenia gospodarzy, którzy po ataku Tomczyka z szóstej strefy prowadzili 6:3. Tomasz Kalembka najpierw zablokował Vlk, a następnie skutecznie zaatakował ze środka i doprowadził do remisu (6:6). Matejczyk zablokował Włodarczyka i ponowie wielunianie prowadzili dwoma „oczkami" (8:6). W polu zagrywki Marcina Kudłacika zastąpił Mateusz Leszczawski. Opłaciło się mieć na parkiecie jednocześnie dwóch rozgrywających, bo po obronie Leszczawski wystawił z trudnej piłki do Sarneckiego, który bez problemów skończył atak (10:7). O czas poprosił trener BBTS-u, po przerwie kolejny raz w głównej roli wystąpił Kalembka, który najpierw skończył atak ze środka, a następnie utrudniał życie przyjmującym Wielunia (10:10). Końcówka należała już jednak do gospodarzy, którzy nie pomylili się już ani razu w ataku i wygrali pewnie 15:11.

Siatkarz Wieluń – BBTS Bielsko-Biała 3:2
(22:25, 23:25, 25:17. 29:27, 15:11)

Składy zespołów:
Siatkarz: Sarnecki, Vlk, Leszczawski, Kudłacik, Buchowski, Kałasz, Siewiorek (libero) oraz Matejczyk, Tomczyk, Lech i Schamlewski
BBTS:
Gutkowski, Macionczyk, Divis, Buniak, Włodarczyk, Kalembka, Migdalski (libero) oraz Latocha i Popik

Po meczu powiedzieli:

Przemysław Michalczyk (trener BBTS Bielsko-Biała): – Przede wszystkim gratuluje Siatkarzowi Wieluń zwycięstwa po ciekawym, ale moim zdanie, stojącym na słabym poziomie meczu. Z tego wszystkiego ten mecz mógł się różnie potoczyć. Na pewno popełniliśmy za dużo błędów na zagrywce i od drugiego seta słabiej przyjmowaliśmy zagrywkę, co spowodowało, że nie mieliśmy komfortu w rozegraniu. Zostaliśmy odrzuceni od siatki i mieliśmy duże problemy ze skończeniem ataku: pierwszego, a także drugiego i w kontrach, to nie wyglądało najlepiej z naszej strony. Mieliśmy na pewno duże rezerwy, których nie wykorzystaliśmy. Wykorzystał to Wieluń i grając cierpliwie, dokonując kliku dobrych zmian, przechylił szalę tego meczu na swoją korzyść. My mieliśmy jeszcze swoje szanse w czwartym secie, niestety nie wykorzystaliśmy ich i zostaliśmy w tie-breaku skarceni.

Jarosław Macionczyk (kapitan BBTS Bielska-Biała): – Dołączam się do gratulacji trenera dla zespołu z Wielunia. Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, ponieważ Wieluń przegrał dwa ostatnie mecze i musieli się odbudować u siebie, na swojej sali. Musieli zrobić wszystko żeby z nami wygrać, tym bardziej, że mają bardzo dobry zespół, nikogo nie trzeba przedstawiać, to zespół złożony z zawodników mających przeszłość plusligową i nie tylko. Przegraliśmy mecz, który mógł być dla nas za trzy punkty, ale równie dobrze te dwa pierwsze sety mogły się skończyć w drugą stronę. Mecz mógł się podobać w pierwszych dwóch setach, później troszeczkę nerwy się wkradły w poczynania obu zespołów i nie wyglądało to może najlepiej pod względem jakości gry, ale myślę że taki mecz pięciosetowy daje dużo do myślenia, nam przede wszystkim bo to jest nasza pierwsza porażka, pierwsza od iluś tam spotkań. Cóż, cieszymy się nawet z punktu bo każdy punkt w tej lidze jest ważny. A Wieluń powinien też się cieszyć jeszcze bardziej z dwóch, ponieważ troszeczkę nisko w tabeli są jak na swój personalny skład. Przyjechaliśmy tutaj walczyć, wiedzieliśmy że to będzie ciężki mecz, nie udało się niestety. Następny mecz mamy u siebie, więc może być troszeczkę łatwiej.

Bartłomiej Matejczyk (kapitan Siatkarza Wieluń): – Dziękuję za gratulację. Jeżeli chodzi o sam przebieg meczu, nie wiem jak to wyglądało od strony statystyk i szczerze powiem, że pierwszy raz mnie to nie interesuje. Bo nawet jeżeli średnio spisywaliśmy się w przyjęciu, ataku, czy jakimś innym elemencie to cieszę się, że wygraliśmy mecz walki. Nie poddaliśmy się i było widać jeden kolektyw na boisku i tym wygraliśmy, tym że nie położyliśmy się w nerwowych momentach, a wiadomo, że takie były w dzisiejszym spotkaniu praktycznie w każdym secie decydowały końcówki. Każdy poszedł na maksa i to bardzo cieszy, że kolektywem wygraliśmy.

Tomasz Wasilkowski (trener Siatkarza Wieluń): – Ja dzielę ten mecz na dwa etapy. Pierwszy set kiedy Bielsko bardzo ryzykowało zagrywką, wszystko im wychodziło, myśmy nie mogli skończyć ataku po przyjęciu, ani tym bardziej w kontrataku. Mimo to graliśmy końcówki, gdyby nie dwa trzy głupie błędy. Później natomiast, tak jak Bartek powiedział, my mamy drużynę i to że myśmy przegrali tyle meczy do tej pory to jest drugi mecz u siebie. My będziemy grali coraz lepiej, ja jestem o tym święcie przekonany. My wiemy co robimy jak pracujemy, zwodnicy też to wiedzą i oni też to czują, to jest najważniejsza świadomość jaką mamy. Pomimo tego, że niektórym się nie podoba to jest ich problem nie nasz, my będziemy grali coraz lepiej. Dziękuje im za walkę, potrafiliśmy się podnieść, poprzez cierpliwą grą, poprzez to co założyliśmy, poprzez realizację taktyczno-techniczną, dlatego wygraliśmy. Później potrafiliśmy odrzucić przeciwnika od siatki, zaczęliśmy grać bardzo dobrze w kontrach, bardzo dobrze funkcjonowała relacja blok-obrona, stąd się wzięło zwycięstwo. Oczywiście błędy się zdarzają, tylko ja mówię, my pracujemy ze sobą bardzo krótko, mamy zupełnie nową drużynę, natomiast to jest drużyna niezwykłych zawodników.

Zobacz również:
Wyniki 7. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved