Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. B: USA potwierdza dominację, Niemki wydarły zwycięstwo

PŚ, gr. B: USA potwierdza dominację, Niemki wydarły zwycięstwo

fot. archiwum

Czwarte zwycięstwo odniosły reprezentantki Stanów Zjednoczonych, które w szybkich trzech setach pokonały drużynę z Kenii. Pięciosetowy pojedynek rozegrały Koreanki z Brazylią. Również w tie-breaku zakończył się mecz Serbii z Niemcami.

W dzisiejszym spotkaniu przeciwko USA Kenijki po raz kolejny pokazały, że potrafią się nieźle zaprezentować na tle ścisłej światowej czołówki. Powstrzymanie aktualnych liderek Pucharu Świata było jednak niemożliwe. Amerykanki odniosły tym samym kolejne przekonujące zwycięstwo. W dotychczasowych 4 meczach podopieczne Hugh McCutcheona straciły zaledwie jednego seta.

Najlepszą zawodniczką spotkania została Megan Hodge grająca na co dzień w Atomie Trefl Sopot. „Atomówka" zdobyła 20 punktów, z czego 5 w polu serwisowym. W szeregach drużyny z Afryki dobrze zaprezentowała się kapitan Brackcides Khadambi (12 punktów).

Początek spotkania był wyrównany. Po ataku Lydii Maiyo utrzymywał się remis 2:2, ale w tym momencie Amerykanki odskoczyły błyskawicznie na 4 punkty. Kenijki starały się dotrzymywać kroku rywalkom (kolejne udane ataki Maiyo), ale za sprawą dobrej gry Megan Hodge reprezentantki Stanów Zjednoczonych utrzymywały czteropunktową przewagę na pierwszej przerwie technicznej. Po wznowieniu gry zdobyły kolejne 3 punkty, a na tablicy widnial rezultat 11:4 dla USA. Gdy wydawało się, że siatkarki Hugh McCutcheona rozgromią Afrykanki, kapitan ekipy z „Czarnego Lądu" Brackcides Khadambi popisała się dwoma punktowymi blokami, co pozwoliło Kenijkom wrócić do meczu. Ich liderka kontynuowała dobrą grę i za sprawą jej udanych ataków, zawodniczkom Paula Bitoka udało się zbliżyć do przeciwniczek na 2 punkty (16:14). Później jednak byliśmy już świadkami koncertowej gry Megan Hodge. Zdobyła dwa punkty zagrywką, atakowała i zapewniła reprezentacji USA zwycięstwo w pierwszej partii 25:16 po wykorzystaniu drugiej piłki setowej.



Druga odsłona zaczęła się w niemal ten sam sposób. Od stanu 2:2 siatkarki z USA zdobyły 8 punktów z rzędu. Jednak tym razem na nic zdała się przerwa, o którą poprosił Paul Bitok. Kenijkom nie udało się już wrócić do gry i na drugiej przerwie technicznej ich strata wynosiła 11 punktów. Afrykanki starały się zmniejszyć rozmiary porażki, ale Danielle Scott-Arruda świetnym serwisem doprowadziła do setbola. Tę partię dobrym atakiem zakończyła Cynthia Barboza, a siatkarki z Ameryki Północnej wygrały do 13.

Po pierwszych piłkach trzeciego seta faworytki meczu sprawiały wrażenie, jakby nieco spoczęły na laurach. Dość powiedzieć, że Kenia prowadziła 8:7 na przerwie technicznej. Gdy Amerykanki po własnych błędach straciły kolejne dwa punkty, szkoleniowiec Hugh McCutcheon zmuszony był interweniować. Przerwa nie przyniosła początkowo spodziewanych skutków, bowiem Megan Hodge została zablokowana przez Dianę Khisę, a Kenijki prowadziły 13:9. Hodge i jej koleżanki doprowadziły do remisu, ale po ataku Makuto to ekipa z Afryki prowadziła 16:15 na drugiej przerwie. Końcówka meczu pokazała która drużyna jest bardziej doświadczona. Amerykanki walczyły zaciekle, by zakończyć spotkanie w trzech setach i to się im udało. Megan Hodge popisała się miażdżącym serwisem, a chwilę później atomowym, jak przystało na "Atomówkę" atakiem i doprowadziła do stanu 22:19 dla USA. Mecz autowym serwisem zakończyła Maiyo. Drużyna Hugh McCutcheona wygrała 25:21.

Po meczu powiedzieli :

Hugh McCutcheon (trener USA): – Cieszymy się ze zwycięstwa, bowiem w Pucharze Świata każda wygrana jest na wagę złota. Kenijki bardzo poprawiły grę. Szczególnie dobrze grały w obronie. To nie było łatwe spotkanie, ale mój zespół do końca zachował koncentrację i to jest bardzo istotne.

Lindsey Berg (kapitan USA): – Gratuluję Kenijkom za walkę, po raz kolejny pokazały charakter. Odniosłyśmy dziś czwarte zwycięstwo i z tego się bardzo cieszymy. Być może teraz kilka zawodniczek będzie miało chwilę odpoczynku, bowiem jest to bardzo trudny, długi i wyczerpujący turniej.

Paul Bitok (trener Kenii): – Gratuluję Amerykankom kolejnego triumfu. Potwierdziły dziś, że wciąż są najpoważniejszymi kandydatkami do zwycięstwa w turnieju. Chciałem podziękować moim siatkarkom za podjęcie walki. Gra przeciwko USA była dla nas zaszczytem, ale nie czuliśmy presji, chcieliśmy po prostu zagrać dobry mecz.

Brackcides Khadambi (kapitan Kenii): – To był dobry i interesujący mecz. Amerykanki grały znakomicie. Moja drużyna również zaprezentowała się dobrze. Szczególnie zadowolone jesteśmy z gry w obronie, udało nam się podbić dużo ataków rywalek.

USA – Kenia 3:0
(25:13, 25:16, 25:21)

Składy drużyn:
USA: Glass (1), Scott-Arruda (9), Haneef-Park (13), Barboza (7), Tamas (4), Tamas (20), Davis (libero)
Kenia: Makuto (5), Khisa (5), Wanja, Maiyo (7), Moim (7), Khadambi (12), Tarus (libero) oraz Wangeshi (3)


Koreanki postraszyły liderki światowego rankingu. Reprezentacja Brazylii zwyciężyła dopiero po tie-breaku. MVP spotkania została Kim Yeon-Koung – zdobywczyni aż 29 punktów. W szeregach Brazylijek rozkład ataku był znacznie bardziej zrównoważony. Cztery zawodniczki uzyskały dwucyfrową liczbę oczek. Były to Sheilla Castro (19 punktów), Paula Pequeno (15), Thaisa Menezes (13) oraz Marianne Steinbrecher (12).

Siatkarki z Ameryki Południowej zaczęły zgodnie z planem od prowadzenia, ale ich rywalki wyrównały na 3:3. Później zaczęły popełniać błędy, co zaowocowało rezultatem 8:4 dla Brazylii na przerwie technicznej. Koreankom udało się zniwelować stratę do zaledwie jednego punktu, ale w wyniku trzech nieudanych wystaw rozgrywającej Choi Youn-Ok, Brazylijki odskoczyły na 5 oczek (14:9). W tym momencie inicjatywę znów przejęły Azjatki. Po bloku Kim Hee-Jin i udanym ataku Kim Yeon-Koung, a także serii niewymuszonych błędów po stronie podopiecznych Ze Roberto, wspomniany szkoleniowiec zmuszony był poprosić o przerwę. Siatkarki z Azji kontynuowały dobrą grę, wysuwając się, po raz pierwszy w meczu na prowadzenie (15:14). Mimo kolejnej przerwy, obraz meczu nie ulegał zmianie, a Korea powiększała przewagę (22:18). Latynoskie gwiazdy stać było jeszcze na zryw, dzięki któremu zdobyły 3 punkty z rzędu (22:21). Pierwszą odsłonę udanym zbiciem w narożnik boiska zakończyła MVP spotkania – Kim Yeon-Koung.

W drugiej odsłonie obie ekipy szły łeb w łeb do stanu 10:10. Wówczas dwa punkty z rzędu zdobyły Brazylijki. Koreański trener zareagował natychmiast, prosząc o czas. Na niewiele się to zdało, bowiem siatkarki z Ameryki Południowej w dalszym ciągu grały skutecznie i na przerwie technicznej prowadziły 16:11. Po przerwie Kim Yeon-Koung została dwukrotnie zablokowana, a Menezes popisała się asem. To skłoniło Kim Hyung-Sila do zarządzenia kolejnej przerwy przy stanie 18:11 dla rywalek. Zawodniczkom z Azji udało się jeszcze zbliżyć do Brazylijek na 4 punkty, ale to było wszystko, na co mogły sobie w tym secie pozwolić. Partia zakończyła się wynikiem 25:18 dla Brazylii.

Na początku trzeciego seta zarysowała się przewaga Koreanek, które wysunęły się na prowadzenie 9:4. Później byliśmy świadkami błędów po obu stronach (Hwang po stronie Korei i Sheilla w szeregach Brazylii). Przy stanie 12:9 Hwang Youn-Joo postanowiła się zrehabilitować za wcześniejsze nieudane zagrania i zapewniła swojej drużynie prowadzenie 16:11 na drugiej przerwie technicznej. Azjatki nie pozwoliły się dogonić i zwyciężając 25:18, objęły prowadzenie w całym spotkaniu.

Rozwścieczone reprezentantki „Kraju Kawy" zaczęły szalenie ważną czwartą partię od mocnego uderzenia i prowadzenia aż 8:2 na pierwszej przerwie technicznej. Trener postanowił przerwać szaleńcze ataki Brazylii dopiero przy stanie 13:5 i zdjął z boiska swoją gwiazdę – Kim Yeon-Koung. Przy stanie 16:6 był już jasne, że w Toyamie dojdzie do tie-breaka. Set zakończył się wynikiem 25:13 po autowym ataku Hwang.

Decydujący set początkowo był wyrównany (4:4), ale z każdą kolejną piłką do głosu dochodziły faworytki spotkania. Po znakomitym ataku Sheilli było już 10:6. Trener Azjatek próbował zareagować, ale było już za późno. Po autowych atakach Hwang i Kim Yeon-Koung, Brazylia zwyciężyła w tie-breaku 15:8.

Korea Płd. – Brazylia 2:3
(25:22, 18:25, 25:18, 13:25, 8:15)

Składy zespołów:
Korea Płd.: Kim Min-Ji (1), Hwang Youn-Joo (19), Choi Youn-Ok, Kim Yeon-Koung (29), Kim Se-Young (2), Kim Hee-Jin (7), Nam Jie-Youn (libero) oraz Jung Ji-Youn (3), Yoon Hye-Suk (4) i Park Jeong-Ah (1)
Brazylia: Fabiana Claudino (8), Danielle, Paula Pequeno (15), Thaisa (13), Marianne (12), Sheilla (19), Fabiana Oliveira (libero) oraz Cristina, Welissa (5), Tandara, Josefa Souza (4) i Camila


MVP spotkania wybrano rozgrywającą reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów – Kathleen Weiss. Najlepiej punktującymi w niemieckiej ekipie były Margareta Kozuch i Angelina Grun – zdobyły po 22 punkty. Dobrze zaprezentowały się Maren Brinker (18 punktów), a także Corina Ssushke-Voigt (13).
Po drugiej stronie siatki najskuteczniejsza była Milena Rasic (23 punkty).

Mecz od początku był wyrównany, o czym świadczył rezultat 6:6. Do drugiej przerwy technicznej żadnej z drużyn nie udało się wypracować choćby dwupunktowej przewagi. Gdy przy stanie 18:16 wreszcie udało się to Niemkom, Zoran Terzić poprosił o pierwszy w tym meczu czas. Siatkarki z Serbii zdołały wyrównać, ale po chwili za sprawą Angeliny Grun znów prowadziły 20:18. Terzić ponownie wezwał swoje podopieczne do siebie. Kluczowymi postaciami końcowej fazy seta były zawodniczyki Atomu Trefl Sopot. Corina Ssuschke-Voigt najpierw w znakomitym stylu zablokowała Natasę Krsmanović, a chwilę później sama znakomicie zaatakowała. Seta potężnym atakiem z prawego skrzydła zakończyła Margareta Kozuch.

Mistrzynie Europy postanowiły jak najszybciej odrobić stratę seta i na początku drugiej odsłony prowadziły 8:4. Znakomicie w tej fazie meczu prezentowała się Jovana Vesović. Ta przewaga została utrzymana do drugiej przerwy technicznej. Trzy punkty zdobyte przez Brizitkę Molnar zaowocowały rezultatem 19:12. Wówczas doszło do nieoczekiwanego zwrotu akcji. Kozuch i Grun – niekwestionowane liderki niemieckiej drużyny – wspólnie doprowadziły do remisu 19:19! Trener Terzić zareagował, wprowadzając na boisko powracającą po kontuzji Jovanę Brakocević. Po tej zmianie Serbki odzyskały prowadzenie, do czego walnie przyczyniły się ataki Mileny Rasić. W samej końcówce Niemkom udało się ponownie wyrównać (23:23 oraz 24:24), ale w kluczowym momencie błąd w przyjęciu popełniła libero Kerstin Tzscherlich i Serbki wyrównały stan meczu.

Trzecią odsłonę niemiecka drużyna zaczęła od serii błędów, ale powstałe w jej wyniku straty zostały szybko odrobione dzięki świetnym atakom Kozuch, a także znakomitemu blokowi Christiane Fuerst na Tijanie Malesević (9:9). Na drugiej przerwie technicznej podopieczne Giovanniego Guidettiego miały dwa punkty przewagi. Przy stanie 18:18, udanym blokiem popisała się Maren Brinker, a następnie Serbki popełniły dwa błędy własne. Chwilę później odrobiły 3 punktową stratę, ale ostatnie słowo należało do siatkarek z Niemiec. Set zakończył się wynikiem 25:23.

Set czwarty zaczął się podobnie jak jego poprzednik. Podopieczne Zorana Terzicia szybko wypracowały przewagę, jednak po błędach Vesović, rywalki wyrównały na 7:7. W dalszej fazie seta obserwowaliśmy wiele błędów po obu stronach siatki. Na drugiej przerwie technicznej mistrzynie Europy prowadziły 16:14 po bloku Malesević na Margarecie Kozuch. Później Jovana Vesović zablokowała inną "Atomówkę"- Corinę Ssuschke-Voigt i prowadzenia nie oddały do końca partii.

Decydujący set początkowo był wyrównany (5:5, jednak w tym momencie nastąpił dramat Serbek, najpierw Jovana Vesović zaatakowała w aut, a później dwukrotnie nie poradziła sobie z zagrywką przeciwniczek (8:5 dla Niemiec). Bohaterką Niemek została Ssuschke-Voigt, która najpierw skutecznie zaatakowała, a przy piłce meczowej zablokowała Anę Bjelicę. Wynik tie-breaka – 15:11.

Po meczu powiedzieli:

Zoran Terzić (trener Serbii): Kolejny piekielnie trudny mecz z Niemkami. Spotkanie stało na wysokim poziomie, choć nie na tym najwyższym. Tym niemniej jestem zadowolony z naszej gry. Niestety, graliśmy bez trzech podstawowych zawodniczek. Jestem pewien, że gdyby tu były, rezultat byłby inny. Gratulacje dla naszych rywalek, mam nadzieję, że znajdą się w czołowej trójce na koniec imprezy.

Giovanni Guidetti (trener Niemiec): Jestem szczęśliwy, bo udało się wygrać bardzo trudny mecz. Cieszę się tym bardziej, że nie zagraliśmy naszej najlepszej siatkówki. Moje zawodniczki źle zagrały w bloku, a i przyjęcie pozostawiało wiele do życzenia. Cieszę się, że moje zawodniczki stanowiły monolit i walczyły o zwycięstwo do końca – to bardzo ważne. Chciałem pogratulować mojemu przyjacielowi – trenerowi Serbii, ponieważ jego podopieczne zagrały świetny mecz, mimo braku takich gwiazd jak Nikolić, Ognjenović czy Brakocević.

Serbia – Niemcy 2:3
(22:25, 26:24, 23:25, 25:23, 11:15)

Składy zespołów:
Serbia: Krsmanović (10), Molnar (6), Antonijević (3), Vesović (13), Bjelica (19), Rasić (23), Popović (libero) oraz Brakocević, Malesević (10) i Veljković (1)
Niemcy: Weiß (2), Grün (22), Ssuschke-Voigt (13), Fürst (12), Kozuch (22), Brinker (18), Tzscherlich (libero) oraz Matthes, Thomsen i Apitz (3)

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela Pucharu Świata kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved