Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: „Polski pojedynek” dla Trento, przegrana Latiny

Serie A: „Polski pojedynek” dla Trento, przegrana Latiny

fot. archiwum

Mecze ostatniej kolejki Serie A przed przerwą na Puchar Świata w większości rozstrzygały się w trzech partiach. Z pojedynku Trento i Ravenny, zwycięsko wyszedł Łukasz Żygadło. Swój mecz przegrała też Latina, a Jarosz pojawiał się na boisku epizodycznie.

Nie wiedzie się podopiecznym trenera De Giorgiego w tegorocznych rozgrywkach Serie A. Ekipa San Giustino w siódmej kolejce musiała uznać wyższość wicemistrza Italii, Bre Banca Lannutti Cuneo, i tym samym poniosła czwartą porażkę z rzędu. Dwie pierwsze partie padły dość łatwym łupem siatkarzy z Piemontu, co zmusiło szkoleniowca gospodarzy do dokonania roszad w składzie – a więc wpuścił na boisko Finazziego, który zmienił Cozziego oraz atakującego, Andreę Bartolettiego, w efekcie czego Tine Urnaut powrócił na swą nominalną pozycję, przyjmującego, zmieniając Tuomasa Sammelvuo. Zmiany te przyniosły zamierzony efekt, gdyż zawodnicy z Umbrii poprawili swą grę w ataku, dzięki czemu cieszyli się ze zwycięstwa w trzeciej partii. W czwartej odsłonie meczu jednakże podopieczni Flavio Gulinelliego nie pozostawili złudzeń swym rywalom. Podrażnieni porażką w poprzednim secie, powrócili do swojej dyspozycji z początku potyczki, pewnie zwyciężając zarówno ją, jak i całe spotkanie.

– W trzecim secie trener dokonał istotnych zmian w składzie, co było kluczowe do pokonania zawodników Cuneo w tej partii. Mogliśmy odetchnąć i zagrać lepiej. Muszę powiedzieć, iż z jednej strony jestem zadowolony po dzisiejszym pojedynku, gdyż poprawiliśmy swoją grę w porównaniu do poprzednich meczów, z drugiej jednak żałuję, że nie wygraliśmy – mówił po spotkaniu Facundo Conte.

Energy Resources San Giustino – Bre Banca Lannutti Cuneo 1:3
(20:25, 19:25, 25:19, 18:25)



MVP spotkania: Wout Wijsmans

Składy zespołów:
Energy Resources San Giustino: Creus (10 pkt.), Cozzi (4), Conte (12), Petković (2), Sammelvuo (3), Urnaut (15), Giovi (libero) oraz Bartoletti (8), Finazzi (4)
Bre Banca Lannutti Cuneo: Mastrangelo (10 pkt.), Ngapeth (11), Fortunato (3), Wijsmans (14), Vissotto (14), Grbić (7), Henno (libero) oraz Patriarca (3), Baranowicz


„Polski" pojedynek, a więc rywalizacja ekip Trento i Ravenny, była dość jednostronnym widowiskiem, z którego z tarczą wrócili podopieczni Radostina Stojczewa. Bułgarski szkoleniowiec dał odpocząć w tym spotkaniu części swoich podstawowych zawodników, Birarelliemu, Raphaelowi i Stokrowi, a ich miejsce zajęli odpowiednio Burgsthaler, Żygadło i Sokołow, lecz nawet to nie pozwoliło drużynie Piotra Gruszki na nawiązanie jakiejkolwiek walki z ekipą mistrza Włoch. Trydenccy siatkarze nie tylko znakomicie spisywali się w ataku, uzyskując w tym elemencie w przekroju całego meczu skuteczność 62%, ale przede wszystkim byli bardzo dobrze dysponowani w polu serwisowym, posyłając swym przeciwnikom aż czternaście asów serwisowych i piętnastokrotnie zmuszając ich do popełnienia błędu przyjęcia. W szeregach beniaminka natomiast najjaśniejszą postacią był polski zawodnik, Piotr Gruszka, który zapisał na swoim koncie piętnaście „oczek" – czternaście atakiem, przy skuteczności 78% i jedno blokiem.

– Nie było mi łatwo zagrać mecz jako podstawowy atakujący, lecz szybko odnalazłem właściwy rytm gry. Wywalczyliśmy trzy cenne punkty i możemy teraz cieszyć się z pierwszego miejsca w tabeli przez co najmniej miesiąc. Będziemy jednakże w tym czasie ciężko pracować, by utrzymać pozycję lidera i wznowić rozgrywki z wysokiego C – zadeklarował po meczu Cwetan Sokołow.

– Pierwszych sześciu rywali było dla nas bardzo wymagających, ale jesteśmy klubem z miasta o wielkich siatkarskich tradycjach i wierzę, że nasi kibice mają świadomość iż jesteśmy warci o wiele więcej, niż wynikałoby to z miejsca, jakie zajmujemy w tabeli. Po wznowieniu rozgrywek postaramy się podnieść i grać lepiej – obiecał Nicola Leonardi.

Itas Diatec Trentino – CMC Ravenna 3:0
(25:21, 25:16, 25:21)

MVP spotkania: Cwetan Sokołow

Składy zespołów:
Itas Diatec Trentino: Kazijski (15 pkt.), Juantorena (16), Żygadło, Sokołow (14), Djurić (3), Burgsthaler (4), Bari (libero) oraz Birarelli (4), Della Lunga (2), Lanza, Colaci (libero)
CMC Ravenna: Mengozzi (4 pkt.), Corvetta (1), Sirri (6), Verhanneman (4), Brunner (4), Gruszka (15), Gallosti (libero) oraz Leonardi, Bendandi, Quiroga (7), Moro (1)


Lube Banca Macerata, pokonując w czterech setach ekipę Modeny, zrehabilitowała się swoim kibicom za porażkę z Vibo Valentią. Zarówno Macerata, jak i Modena słyną z fantastycznej zagrywki, i faktycznie ich pojedynek można podsumować, używając siatkarskiego powiedzenia, „kto zagrywa, ten wygrywa". Mecz lepiej rozpoczęli przyjezdni, posyłając przeciwnikom cztery asy serwisowe i tej przewagi nie oddali już do końca. Piłkę setową dała im punktowa zagrywka byłego zawodnika Lube, Matteo Martino, a partię zakończył blok na Omrcenie. Były to tak zwane „miłe złego początki", gdyż w kolejnych odsłonach pojedynku nie do zatrzymania zarówno na siatce, jak i na zagrywce byli gospodarze, wśród których brylowali zwłaszcza Savani, Parodi i Omrcen. Mecz nie mógł się zakończyć inaczej niż asem serwisowym posłanym gościom przez Cristiana Savaniego.

Radości z tego zwycięstwa nie krył trener Maceraty, Alberto Giuliani. – To bardzo ważna wygrana dla układu tabeli, która dała nam pewien bufor bezpieczeństwa. Po przegraniu premierowej odsłony meczu powróciliśmy do gry, głównie za sprawą doskonałej zagrywki. Ogólnie mogę powiedzieć, że to był trudny pojedynek. Różnicę na naszą korzyść zrobiła jednak świetna współpraca na linii blok-obrona w naszych szeregach. Chciałbym jeszcze podziękować kibicom, którzy są naszym dodatkowym zawodnikiem i bardzo wspierają zespół. To niesamowite grać w takiej atmosferze. Teraz czeka nas długa przerwa w rozgrywkach, która mnie niepokoi, gdyż aż pięciu zawodników otrzymało powołanie na Puchar Świata. Nasze treningi będą zatem utrudnione.

– Mieliśmy szanse by rozstrzygnąć drugą partię na swoją korzyść, której nie wykorzystaliśmy. Mecz zapewne wyglądałby zupełnie inaczej, gdybyśmy prowadzili 2:0. Później Macerata zaczęła grać zdecydowanie lepiej od nas. Jedyne co mnie cieszy, to ogromne zaangażowanie, jakie wykazał w tym spotkaniu Matteo Martino – podsumował pojedynek Daniele Bagnoli.

Lube Banca Marche Macerata – Casa Modena 3:1
(22:25, 25:23, 25:17, 25:22)

MVP spotkania: Cristian Savani

Składy zespołów:
Lube Banca Marche Macerata: Savani (20 pkt.), Parodi (13), Stanković (10), Travica (5), Omrcen (16), Podrascanin (6), Exiga (libero) oraz Monopoli, Lampariello
Casa Modena: Sala (8 pkt.), Dennis (5), Kooy (7), Josifow (9), Esko (2), Anderson (14), Mania (libero) oraz Carletti (3), Martino (11), Casoli


Choć absolutnie nic tego nie zapowiadało, zwycięsko z potyczki drużyn M. Roma Volley – Andreoli Latina wyszli gospodarze. Podopieczni Silvano Prandiego w dwóch pierwszych odsłonach pojedynku zagrali koncertowo, będąc lepszymi od swych rywali w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Dodatkowo miejscowi popełniali niezliczoną ilość błędów własnych i już wydawało się, że zawodnicy Latiny zwyciężą gładko w trzech setach, gdy trener Giani zdecydował się na korektę składu i wpuścił na boisko Gabrielle Maruottiego, który zmienił Cisollę. Miało to niebagatelny wpływ na wynik spotkania, gdyż młody przyjmujący, wspomagany przez Zaytseva, był niemal nie do zatrzymania w ataku. Swoje dołożyli także obaj środkowi Romy. Zawodnicy trenera Gianiego ograniczyli także liczbę popełnianych błędów własnych, co natychmiast przełożyło się na korzystny dla nich wynik spotkania.
Jakub Jarosz pojawiał się na boisku na krótkich zmianach w trzech ostatnich partiach i zapisał na swoim koncie dwa punkty zdobyte atakiem.

– Rozpoczęliśmy mecz wyśmienicie, pewni siebie i zdeterminowani. Roma jednak, dzięki znakomitemu posunięciu Andrei Gianiego, zdołała odmienić losy spotkania i rozstrzygnąć jego wynik na swoją korzyść – podsumował mecz trener Prandi.

– Przystąpiliśmy do tego meczu bardzo spięci i z całą pewnością można powiedzieć, że to był najgorszy początek pojedynku w naszym wykonaniu od początku ligi. W trzeciej partii jednakże ochłonęliśmy, złapaliśmy oddech i uspokoiliśmy swoją grę, w czym ogromna zasługa Ivana Zaytseva. Jestem szczęśliwy, że zwyciężyliśmy, mimo iż mój wkład w ten triumf nie był duży – powiedział po meczu Giulio Sabbi.

M. Roma Volley – Andreoli Latina 3:2
(18:25, 15:25, 25:16, 25:18, 15:9)

MVP spotkania: Gabrielle Maruotti

Składy zespołów:
M. Roma Volley: Lebl (12 pkt.), Zaytsev (22), Boninfante (3), Sabbi (6), Cisolla (4), Bjelica (12), Paparoni (libero) oraz Paollucci (1), Maruotti (12), Bencz (3)
Andreoli Latina: Rivera (6 pkt.), Hardy-Dessources (8), Sottile (5), Troy (14), Roca (6), Cester (13), De Pandis (libero) oraz Gitto (1), Jarosz (2), Guemart, Frakgos (3), Tabanelli (libero)


Sisley Belluno nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Acqua Paradiso Monzy. Przyjezdni już od pierwszych piłek narzucili rywalom swój rytm gry i tę dobrą passę kontynuowali aż do samego końca spotkania. Podopieczni trenera Zaniniego próbowali jeszcze podjąć rękawicę, lecz znakomicie dysponowani zawodnicy z Belluno nie dali im na to najmniejszych szans. Siatkarze trenera Piazzy zdominowali swych rywali we właściwie każdym elemencie siatkarskiej sztuki, a zwłaszcza w ataku oraz bloku.

– Myślę, że naszym kluczem do zwycięstwa była dobra gra blokiem i w polu serwisowym, na co nasi rywale nie potrafili znaleźć odpowiedzi. Byliśmy dobrze przygotowani do tego spotkania i sądzę, że zasłużyliśmy na to zwycięstwo – cieszył się z wiktorii Giorgio De Togni.

– Nie mam pojęcia, co stało się z naszą grą. Wszyscy zaprezentowaliśmy się poniżej swoich możliwości. Zawodnicy Sisleya zaś wykorzystali wszystkie nasze słabości, zagrali znakomite spotkanie. Cóż, przed nami miesiąc przerwy, w którym czeka nas mnóstwo pracy nad ulepszeniem swojej gry – skomentował postawę swojej drużyny środkowy Acqua Paradiso, Simone Buti.

Acqua Paradiso Monza Brianza – Sisley Belluno 0:3
(15:25, 20:25, 19:25)

MVP spotkania: Alessandro Fei

Składy zespołów:
Acqua Paradiso Monza Brianza: Forni (2 pkt.), Molteni (8), Buti (4), De Cecco (3), Gavotto (16), Rooney (4), Rossini (libero) oraz Zhukouski, Nikić (2), Shumov (1), Roumeliotis
Sisley Belluno: Fei (17 pkt.), Horstink (11), Kohut (10), De Togni (8), Suxho (3), Ogurcak (9), Farina (libero) oraz Szabo


Copra Piacenza, pokonując ekipę Marmi Lanzy Werony, odniosła swoje drugie zwycięstwo w sezonie. Mecz otworzyły błędy własne popełniane przez siatkarzy obu drużyn. Dopiero dobra postawa Samuele Papiego w ataku pozwoliła jego drużynie odskoczyć na kilka „oczek" przewagi, której ta nie oddała już do samego końca. Pozostałe dwa sety, a zwłaszcza trzecia odsłona pojedynku, były już czystą formalnością. Gospodarze byli niezwykle zmotywowani i zdeterminowani by pokonać podopiecznych Bruno Bagnioliego, i udało im się dokonać tej sztuki, za sprawą dobrego ataku, bloku oraz błędów własnych popełnianych przez przyjezdnych, w zaledwie trzech partiach.

Radości z tego triumfu nie krył bułgarski atakujący, Władimir Nikołow. – W końcu udało nam się zagrać dobre spotkanie od pierwszej do ostatniej piłki. Zależało nam na tym zwycięstwie, lecz obawialiśmy się tego meczu, gdyż Werona jest bardzo dobrą drużyną. Udało nam się jednak zwyciężyć i zainkasować pełną pulę punktów, która była przez nas długo oczekiwana i jest dla nas niezwykle istotna.

Copra Elior Piacenza – Marmi Lanza Werona 3:0
(25:18, 25:21, 25:11)

MVP spotkania: Władimir Nikołow

Składy zespołów:
Copra Elior Piacenza: Papi (12 pkt.), Zekow (4), Nikołow (21), Massari (8), Holt (6), Tencati (2), Marra (libero) oraz Penczew
Marmi Lanza Werona: Popp (9 pkt.), Meoni (1), Patriarca (6), Zingel (3), Kromm (8), Gasparini (10), Smerilli (libero) oraz Kosmina, Ter Horst, Calderan, Casarin (1), Postiglioni (2)


Zawodnicy Vibo Valentii, mając w pamięci zeszłotygodniowy triumf nad ekipą Maceraty, odnieśli wyjazdowe, trzysetowe zwycięstwo nad drużyną Fidii Padova. Dwa pierwsze sety były jeszcze dość wyrównane i goście musieli nieco się napracować, by wyjść z nich zwycięsko, lecz z wygraną w trzeciej partii nie mieli już jakichkolwiek problemów. Dla podopiecznych trenera Montagnaniego była to już szósta porażka w sezonie i z zaledwie jednym zwycięstwem zajmują oni przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. O wiele lepiej wiedzie się zawodnikom z Valentii, którzy z dorobkiem dwunastu „oczek" uplasowali się na piątym miejscu.

– Nie graliśmy tak, jak powinniśmy, popełniliśmy zbyt wiele błędów, zwłaszcza na zagrywce i w przyjęciu. Musimy teraz wykorzystać najlepiej, jak się da tę miesięczną przerwę na Puchar Świata i zmienić zupełnie swój styl gry. Łatwe to jednak nie będzie, gdyż czterech zawodników z naszego zespołu otrzymało powołanie do drużyn narodowych – mówił po meczu trener Paolo Montagnani.

– Do tego pojedynku przygotowywaliśmy i motywowaliśmy się jakbyś grali w finale scudetto. Wiedzieliśmy, że drużyna Padwy postawi wszystko na jedną kartę, by przerwać pasmo porażek. To zwycięstwo jest dla nas bardzo ważne, gdyż sądzę, że drużyna Padwy prezentuje poziom podobny do naszego – podsumował spotkanie Luiz Diaz.

Fidia Padova – Tonno Callipo Vibo Valentia 0:3
(22:25, 22:25, 19:25)

MVP spotkania: Luiz Diaz

Składy zespołów:
Fidia Padova: Schwarz (7 pkt.), Gonzalez (1), Rosso (12), Simeonov (13), Semenzato (2), Suljagić (6), Garghella (libero) oraz Tiberti (1), Cricca (2), Koshikawa (1), Giannotti, De Marchi (4), Zingaro (libero)
Vibo Valentia: Coscione (3 pkt.), Cernić (11), Diaz (15), Rak (8), Klapwijk (10), Barone (8), Fanulli (libero) oraz Grassano, Olli

Zobacz również:
Wyniki 7. kolejki oraz tabela włoskiej Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved