Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Magdalena Śliwa: Siatkówka to nie mój zawód, to moja pasja

Magdalena Śliwa: Siatkówka to nie mój zawód, to moja pasja

fot. archiwum

- Wiem, że przyjdzie kiedyś taki dzień, że powiem "dość" i zajmę się pracą trenera, bo właśnie to chcę w przyszłości robić. Ale jeszcze nie dziś - mówi była rozgrywająca reprezentacji Polski, obecnie zawodniczka MKS Dąbrowa Górnicza, Magdalena Śliwa.

Planowała pani kiedyś, że będzie grać aż tak długo?

Magdalena Śliwa:Kiedyś zażartowałam, że przestanę pokazywać się na boisku, gdy zagram w jednej drużynie z córką. Nie dotrzymałam słowa (śmiech). Cały czas chce mi się grać. Cały czas sprawia mi to olbrzymią frajdę. Nie traktuję siatkówki jak zawodu. To moja pasja. Wychodząc na boisko czuję tę samą przyjemność, co dziesięć i dwadzieścia lat temu. Dopóki nie będą się wstydziła za swoją grę, a kontuzje będę mnie omijały, to pewnie wciąż będziemy spotykać się na boisku.

W wywiadach wspomina pani czasami, że sportowym wzorem jest dla pani Irina Kiriłłowa – starsza o cztery lata znakomita siatkarka z Rosji. Rozmawiałyście kiedyś o sportowej długowieczności?



Nie, ale spotykając się przez tyle lat na parkiecie rozumiemy się bez słów. Należymy do nielicznej grupy siatkarek w wieku "dajcie już sobie spokój". Dwa lata temu spotkałyśmy się w Dąbrowie Górniczej w meczu Pucharu CEV. Irina poprowadziła wtedy do zwycięstwa włoską Novare. Świetna zawodniczka.

Raz była już pani bliska przejścia na drugą stronę – porzucenia kariery siatkarki na rzecz pracy trenera. Dlaczego nie poszła pani tą drogą?

Byłam asystentką trenera, gdy kadrę kobiet prowadził Marco Bonita. Oj, nie mogłam sobie wtedy znaleźć miejsca! Wciąż czułam się sportowcem. W czasie treningów, na ławce, autentycznie cierpiałam. Wiem, że przyjdzie kiedyś taki dzień, że powiem "dość" i zajmę się pracą trenera, bo właśnie to chcę w przyszłości robić. Ale jeszcze nie dziś.

Wspomniała pani o grze w jednej drużynie z córką. To krępujące?

Na początku było trochę dziwnie. Musiałam się jednak hamować w rozmowach z koleżankami. Wiadomo, córa słucha, a mamusia musi dawać dobry przykład. Z czasem jednak wszystko się dotarło. Grałyśmy w Sopocie, ale nawet nie mieszkałyśmy razem. Nie chciałam jej matkować. W szatni zwracałyśmy się do siebie po imieniu.

Jak na siatkarkę nie jest pani najwyższa. Jak udało się pani przekonać trenerów, że jednak warto na panią postawić?

Rzeczywiście nie miałam po kim wziąć centymetrów. Zgadzam się. Warunki fizyczne są ważne, ale dużo ważniejsze jest jednak to, by robić to, co się kocha. Nie raz widziałem, jak trenerzy stawiali na wysokie dziewczyny, a te już dawno pokończyły kariery nic przy tym nie osiągając. Nie tędy droga.

Może to gra na pozycji rozgrywającej pomaga pani utrzymywać się tak długo na topie? Atakująca jest jednak bardziej eksploatowana podczas meczu.

Może tego nie widać, ale rozgrywająca naprawdę musi się naskakać, a już nabiega się tyle, co nikt w drużynie. Więc nie ma co generalizować.

Cały wywiad Wojciecha Todura w serwisie gazeta.pl

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved