Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Nicola Vettori: W zawodowej siatkówce trzeba jasno ustalić cele

Nicola Vettori: W zawodowej siatkówce trzeba jasno ustalić cele

fot. archiwum

Ma za sobą doświadczenia zdobywane na światowych parkietach, pracę z kadrami narodowymi i zespołami młodzieżowymi. - Oprócz cierpliwości w zawodowej siatkówce trzeba dobrze poznać ludzi, z którymi się pracuje - mówi o kluczu do sukcesu Nicola Vettori.

Czy może pan przedstawić się szerzej naszym czytelnikom? Jak zaczęła się pańska przygoda ze sportem i dlaczego wybrał pan akurat siatkówkę?

Nicola Vettori:Pochodzę z Włoch, od 9 lat, z przerwami, mieszkam w Poznaniu z żoną i dzieckiem. Jestem trenerem siatkówki, ale skończyłem także zarządzanie i marketing we Włoszech ze specjalizacją marketing sportowy.

– Wszystko się rozpoczęło kilka lat temu w Parmie siatkówka była sportem numer jeden i każde dziecko marzyło żeby w nią grać. Wtedy w Serie A grali Hugo Conte, a potem również Andrea Giani, Dusty Dvorak, Marco Bracci, Peter Blange, Andrea Zorzi i wielu innych.



Grał pan w siatkówkę czynnie jako zawodnik. Na jakiej pozycji pan występował i jak wyglądał przebieg pańskiej kariery?

Grałem ponad 10 lat od mini-siatkówki do drużyny seniorskiej – zawsze w Parmie. Zacząłem pod opieką Gian Paolo Montaliego (potem słynny trener reprezentacji Włoch) i grałem razem lub przeciwko zawodnikom którzy później występowali w Serie A1. Większość czasu mojej kariery zawodniczej grałem jako rozgrywający.

Jak rozpoczęła się pańska trenerska działalność?

– Przypadkowo, kolega poprosił mnie, żebym poprowadził grupę amatorską, początkowo raz w tygodniu. Był to czas, kiedy sam jeszcze grałem i tak mi się spodobało, że od razu rozpocząłem kształcenie pod okiem innych trenerów (takich jak Skiba, Montali, Bebeto). Po trzech latach już trenowałem w żeńskiej Serie C, potem prowadziłem zespół młodzików Cariparma Parma.

W swojej karierze trenerskiej pracował pan w ciekawych klubach i miejscach na terenie Europy. Czy może pan przybliżyć nam przebieg swojej pracy trenerskiej przed Polską? Jak ocenia pan tamten czas?

Jako pierwszy trener prowadziłem Coop Nord Est Parma (żeńska Serie C), Cariparma Parma (zespół młodzików), TSV Munchen Ost (młodziczki w Niemczech), CHEV Diekierch (Serie A w Luksemburgu), Volero Zurich (NLB w Szwajcarii), a jako asystent pracowałem w reprezentacji Szwajcarii. Wówczas po raz pierwszy współpracowałem z jednym z najlepszych trenerów młodzieży na świecie – Bosettim. Nie byłem jeszcze zawodowcem, ponieważ pracowałem jako marketingowiec w firmach i trenowałem po pracy. Był to dla mnie ciekawy okres, zwłaszcza, że miałem okazję poznać lepiej wiele krajów i mnóstwo innych mentalności.

Jak doszło do początku pańskiej pracy w sztabie reprezentacji Polski siatkarzy?

Też przypadkiem, mieszkałem w Polsce już 3 lata kiedy Raul Lozano został trenerem reprezentacji. Skontaktowałem się z nim, i wtedy zaproponował mi pracę jako statystyk reprezentacji. Poznaliśmy się dopiero wówczas.

Co należało do pańskich obowiązków w czasie pracy w sztabie reprezentacji? Jak ocenia pan pracę waszej grupy pod kierunkiem Raula Lozano?

– Zajmowałem się przygotowaniem taktycznym, analizowałem grę rywali, patrząc jakie mają słabe punkty i zwyczaje. Właśnie te analizy i ewentualne błędy naszego zespołu pokazywała odprawa video, tak aby zawodnicy sami mogli się poprawić. Moim obowiązkiem było też dostarczanie trenerowi na bieżąco w trakcie meczu, danych o obu zespołach. Kiedy mecze kończą się wynikiem 25-23 czy 15-13 w tie-breaku, wiedza o tym, co zagra rywal w tym momencie jest szczególnie istotna. Trzeba też być świadomym własnych mankamentów, aby na treningach poświęcać takim sytuacjom więcej czasu w ciągu tygodnia, a tym samym grać skuteczniej. Jeżeli chodzi o ocenę pracy, to myślę, że wyniki mówiły same za siebie.

Czym dla pana był srebrny medal mistrzostw świata, który wywalczyliście jako reprezentacja Polski w 2006 roku?

Do tej pory był to największy sukces w mojej karierze i chyba najbardziej emocjonująca chwila. Na igrzyskach także byliśmy dobrze przygotowani, aby ten wynik powtórzyć. Niestety nie udało się, przegraliśmy przez tiebreak właśnie z Włochami, prowadzonymi wówczas przez trenera Anastasiego.

W Polsce pracował pan m. in. w Skrze Bełchatów i GTPS Gorzów Wielkopolski. Jak oceni pan ten czas i swoją pracę w tych ekipach?

– O Bełchatowie mogę mówić w samych superlatywach. Wygraliśmy wtedy ligę i Puchar Polski. Dzięki pracy z Danielem Castellanim, całym sztabem (Nawrocki, Magliarella, Kuciapiński) i prezesami Piechockim i Stawinogą bardzo dużo wygraliśmy, a ja osobiście także dużo się nauczyłem. Odszedłem tylko dlatego, że miałem propozycję z Gorzowa na stanowisku pierwszego trenera. Byłem świadomy, że w Bełchatowie, aby prowadzić samodzielnie jakiś zespół (nie mówię o pierwszym zespole, ale o innych drużynach klubu) potrzebne byłoby dużo czasu.

-W Gorzowie natomiast zacząłem po mistrzostwach Europy w Rosji, jednak nie dano mi czasu, aby pracować z zespołem. Skończyłem przygodę po 7. kolejce (5 przegranych na wyjeździe i dwie u siebie), mieliśmy 9 punktów po pięciu tiebreakach (w tym m.in. Gdańskiem i Poznaniem, które walczyły do końca o awans). Dziwnie się skończyło, bo tak naprawdę brakowało nam dwóch punktów do pierwszej czwórki. Klub z Gorzowa przed moim przyjściem i po moim odejściu był cały czas na tej samej pozycji w tabeli (5-7), zmieniając 10. trenerów w pięciu sezonach, czyli jasne jest że problem tkwił raczej w osobach decyzyjnych, natomiast nie we mnie. Żałuję tego, bo bardzo mi zależało, jednak dzięki tej sytuacji w połowie sezonu trafiłem do Trento (ze Stojczewem, Grbiciem, Winiarskim, Kazijskim, Bednaruk, itd) i wygraliśmy mistrzostwo Włoch.

W Poznaniu pracował pan w klubach KS Energetyk Poznań i AZS UAM Poznań. Jak oceni pan ten etap swojej działalności?

To były dwa zupełnie różne okresy mojego życia: w Energetyku miałem wolną rękę, aby zbudować sekcję młodzieżową, która wcześniej nie istniała. Rozpocząłem nabór i wybrałem najlepsze talenty z roczników 1991-1994 w Poznaniu, zawodniczki, które nie grały jeszcze w żadnym klubie. Wszystko było na dobrej drodze, aby niektóre z nich mogły zagrać na najwyższym poziomie. Potem wybrałem Bełchatów i niestety musiałem zostawić Energetyka. I tu trochę mam żal do siebie samego, bo te grupy były naprawdę rewelacyjne. Równocześnie zbudowałem mocny sztab (jeden działacz, 3. trenerów i statystyk, który miał się nauczyć ode mnie, związałem się ze szkołami oraz innymi zespołami, aby współpracować. Z tego wszystkiego teraz został ten działacz, i trzy dziewczyny w Energetyku w zespole II-ligowym, jedna w reprezentacji rocznika 1994 i jedna w Warszawie. Najlepsze zawodniczki, jak i również większość trenerów, zrezygnowali z rożnych powodów. Mając na uwadze, co mogłoby z tego wyjść w przypadku gdybym pozostał w Poznaniu zdecydowanie muszę przyznać, że szkoda.

W UAM Poznań w II lidze doprowadziłem zespół do najwyższego poziomu jaki dotychczas osiągnął ten klub, przegraliśmy tylko w barażu, o awans do kolejnej rundy, z I-ligowymi zespołami. Był to bardzo udany sezon, bo zespół nie był zbudowany, aby awansować, a byliśmy „o włos" od tego. W następnym sezonie chciałem zostać i dokończyć ‘misję’, ale dostałem propozycję z PlusLigi.

Czym w pańskim odczuciu powinien cechować się dobry trener pracujący z młodzieżą?

– Pracując z młodzieżą trzeba być cierpliwym, nie bić się o wygraną, znać i potrafić nauczyć podstawowych technik. Co rzadko się zdarza, ale oprócz cierpliwości w zawodowej siatkówce trzeba dobrze poznać ludzi, z którymi się pracuje, jasno ustalić cele i oczekiwania oraz być sprawiedliwym. Po tym jak latem zobaczyłem w jaki sposób pracuje Bernardinho, jest on dla mnie wzorem.

W pańskiej trenerskiej biografii możemy znaleźć również reprezentację niemieckich siatkarzy oraz klub Fart Kielce. Co może nam pan powiedzieć o tym etapie swojej działalności?

Fart Kielce jest kolejnym szczęśliwym etapem mojej kariery. Cel był jasny -utrzymanie się- i udało się go zrealizować. Zapał tego środowiska, od prezesa do kibiców, był wspaniałym uczuciem.

– Praca w reprezentacji Niemiec, jako statystyk, jest moim obecnym wyzwaniem. Trudno będzie zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich, ale to jest nasz cel na ten rok. W 2009 roku wygraliśmy Ligę Europejską i potem zakwalifikowaliśmy się do Ligi Światowej.

Czym jest dla pana siatkówka?

– Po pierwsze moją pasją, a przy okazji także moją pracą.

Jak przeżywa pan występy pańskich ekip oraz ich sukcesy i porażki?

– Teraz jestem bardzo spokojny, ale nie zawsze tak było.

Klub SKF KS Poznań funkcjonuje na siatkarskiej mapie Poznania od 2008 roku, a założony został przez osoby młode (najstarsza osoba w zarządzie klubu ma 27 lat). Czy uważa pan, że młodzi działacze mogą poradzić sobie z prowadzeniem klubu siatkarskiego, a klub SKF KS Poznań ma szansę na stałe pozostać na sportowej mapie Poznania ? Czy w trakcie swojego pobytu w Poznaniu miał pan okazję do zapoznania się z działalnością tego klubu?

– Młodość nie jest wadą, a wprost przeciwnie zaletą. Problemem może być to, że w Poznaniu istnieje dużo klubów, bez konkretnych celów i planów – wszystko po trochu i nic na serio. Program i plany są bardzo ważne, bo same ambicje nie wystarczają, dużo zależy też od tego jakie klub ma cele. W Poznaniu przede wszystkim trzeba walczyć z innymi sportami, jak koszykówka, piłka nożna, czy piłka ręczna, które są tutaj bardziej popularne, niż w całej Polsce, a potem należy znaleźć swoje miejsce.

Jak zachęciłby pan młode osoby do rozpoczęcia treningów siatkarskich?

– Siatkówka jest najwspanialszym sportem na świecie!

Czy cofając się do początków pańskiej przygody z siatkówką jest coś co z dzisiejszej perspektywy by pan zmienił w swojej dotychczasowej karierze?

– Chyba nie. W sumie zawsze chciałem dążyć do czegoś lepszego, choć faktem jest też, że nie zawsze to wychodziło.

Jakie ma pan plany zawodowe na najbliższe tygodnie i miesiące? I czego należy panu życzyć?

– Spędzę trzy tygodnie z reprezentacją, kiedy będziemy grać w pre-kwalifikacjach olimpijskich. W Poznaniu będę czekał na informację, kiedy rozpocznie się sezon reprezentacyjny.

– Zdrowia i szczęścia wystarczy…

Tego zatem serdecznie życzymy. Dziękuję za rozmowę.

– Dziękuję

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved