Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Podsumowanie 6. kolejki włoskiej Serie A

Podsumowanie 6. kolejki włoskiej Serie A

fot. archiwum

6. kolejka okazała się szczęśliwa dla Łukasza Żygadło. Jego ekipa pewnie zwyciężyła Modenę. Drużyna Piotra Gruszki poniosła kolejną porażkę, tym razem z Cuneo. Jakub Jarosz mimo iż jego Latina pokonała Piacenzę, nie może zaliczyć meczu do udanych.

Spotkanie między ekipami Modeny i Trento, zapowiadane na hit kolejki, okazało się być niezwykle jednostronnym pojedynkiem, z którego bez większych problemów zwycięsko wyszli podopieczni Radostina Stojczewa. Początek każdej z partii wyglądał podobnie – gospodarze aż do pierwszej przerwy technicznej walczyli z przyjezdnymi punkt za punkt, lecz po powrocie na parkiet inicjatywę przejmowali goście, pewnie krocząc po zwycięstwo. Trydenccy siatkarze zagrali wyśmienite spotkanie w każdym elemencie siatkarskiej sztuki, do minimum ograniczyli także liczbę błędów własnych, w przeciwieństwie do swoich rywali, którzy zupełnie nie potrafili odnaleźć się na boisku.

– Trzeba pogratulować zespołowi z Trydentu. Od początku do końca spotkania mieli mecz po pełną kontrolą. Jesteśmy nowym zespołem, z wieloma nowymi graczami i musimy mocno pracować, by dogonić taką ekipę jak Trento – powiedział po meczu Daniele Bagnoli. W zupełnie odmiennym tonie wypowiadał się Radostin Stojczew, który nie krył radości ze zwycięstwa i z dobrej gry swoich podopiecznych. – Zagraliśmy dziś dobre spotkanie, w naszej grze widać było płynność, lekkość. Trudno nas pokonać, gdy prezentujemy taką siatkówkę. Muszę przyznać, że spodziewałem się trudnego pojedynku, ale nie był on taki tylko ze względu na naszą świetną postawę.

Casa Modena – Itas Diatec Trentino 0:3
(17:25, 20:25, 16:25)



MVP spotkania: Jan Stokr

Składy zespołów:

Casa Modena: Sala (5), Dennis (5), Kooy (9), Josifow (3), Esko (4), Anderson (12), Mania (libero) oraz Carletti, Martino (5), Casoli
Itas Diatec Trentino:
Kazijski (13), Birarelli (6), Juantorena (15), Raphael, Djurić (6), Stokr (13), Bari (libero) oraz Della Lunga, Żygadło, Colaci (libero)

 

Passę zwycięstw kontynuuje M. Roma Volley, która odniosła dość łatwy wyjazdowy triumf nad ekipą San Giustino. Podopieczni trenera Gianiego nie spotkali się w hali Palakemon z większym oporem ze strony gospodarzy, co bez skrupułów wykorzystali. Goście wyśmienicie spisywali się w elemencie bloku, którym punktowali aż trzynastokrotnie, oraz ataku, w którym uzyskali aż 60% skuteczności w przekroju całego pojedynku. Siatkarze Romy nieco kłopotów ze zwycięstwem mieli dopiero w końcówce trzeciej partii, ale wynikało to bardziej z braku koncentracji niż dobrej gry rywali. Przyjezdni szybko jednak powrócili do dobrej gry, a seta oraz cały mecz zakończył znakomitym atakiem Alberto Cisolla.

– Dziś widać było nasze braki techniczne, brak charakteru, radości i determinacji w grze. Z taką postawą daleko nie zajdziemy, z nikim nie wygramy – mówił po meczu Danilo Finazzi, środkowy San Giustino. Giulio Sabbi, atakujący stołecznej ekipy, który miał nie mały wkład w zwycięstwo swojej drużyny, wyraził zdziwienie słabą postawą przeciwników. – Nie spodziewaliśmy się takiego przebiegu spotkania, myśleliśmy że drużyna San Giustino przystąpi do niego z większą determinacją, z chęcią rehabilitacji po ostatnich dwóch porażkach. Stało się inaczej, my cieszymy się z wygranej.

Energy Resources San Giustino – M. Roma Volley 0:3
(18:25, 15:25, 20:25)

MVP spotkania: Ivan Zaytsev

Składy drużyn:
Energy Resources San Giustino: Creus (4), Rauwerdink (1), Cozzi (5), Conte (9), Petković, Urnaut (13), Giovi (libero) oraz Mc Kibbin, Bartoletti, Finazzi, Tholse, Sammelvuo (3)
M. Roma Volley: Lebl (10), Zaytsev (15), Boninfante (2), Sabbi (15), Cisolla (8), Bjelica (5), Paparoni (libero)

Szóstą porażkę z rzędu zanotowała ekipa Piotra Gruszki, CMC Ravenna. Drużyna Polaka zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli z zaledwie jednym punktem na koncie. Podopieczni trenera Babiniego tym razem musieli uznać wyższość aktualnych wicemistrzów kraju, siatkarzy Bre Banca Cuneo. Goście co prawda ponieśli porażkę w trzech partiach, lecz pierwsze dwa sety były dość dobre w ich wykonaniu. Grali w nich punkt za punkt z siatkarzami trenera Gulinelliego, ci jednak w końcówkach zachowywali więcej spokoju i rozstrzygali je nastoją korzyść. Dopiero w trzeciej odsłonie pojedynku widać było przepaść, jaka dzieli obie ekipy. Gospodarze, dzięki znakomitym zagrywkom Patriarki i błędom własnym gości, prowadzili już nawet 9:0. Przyjezdnym nie pomogła nawet dobra postawa Piotra Gruszki, który był najlepiej punktującym zawodnikiem Ravenny. Zdobył on trzynaście „oczek" – wszystkie atakiem, przy skuteczności 45%.

Trener Gulinelli po spotkaniu podkreślał, iż było to niezwykle cenne zwycięstwo dla jego zespołu, gdyż pozwoliło mu się zrehabilitować po porażce poniesionej w Lidze Mistrzów. – Chcieliśmy zagrać dobry pojedynek i udało nam się, pomimo trudności, jakie sprawiła nam Ravenna. Świetnie spisaliśmy się zwłaszcza w elemencie bloku i zagrywki, to dobrze wróży przed meczem o SuperPuchar w Cagliari.

Bre Banca Lannutti Cuneo – CMC Ravenna 3:0
(25:21, 28:26, 25:12)

MVP spotkania: Luigi Mastrangelo

Składy zespołów:
Bre Banca Lannutti Cuneo: Mastrangelo (10), Ngapeth (7), Fortunato (5), Wijsmans (9), Vissotto (19), Grbić (7), Henno (libero) oraz Patriarca (4), Baranowicz
CMC Ravenna: Mengozzi (6), Corvetta (2), Sirri (6), Brunner (4), Gruszka (13), Roberts (7), Tabanelli (libero) oraz Leonardi (1), Bendandi, Verhanneman (2), Quiroga (1)

Sensacyjnie, bo zwycięstwem gospodarzy za trzy punkty, zakończył się pojedynek Vibo Valentii z Lube Maceratą. Po znakomitym otwarciu spotkania w kolejnej partii miejscowi musieli uznać wyższość gości. W trzecim secie jednakże podopieczni Gianlorenzo Blenginiego powrócili do swojej fantastycznej dyspozycji z początku meczu i ponownie zdominowali swych rywali w każdym elemencie siatkarskiej sztuki. Zawodnicy Maceraty byli bezradni, nie radzili sobie przede wszystkim w ataku oraz w polu serwisowym, a więc elementach, którymi dotychczas zwyciężali swe potyczki. Natychmiast przełożyło się to na niekorzystny dla nich wynik. Podobnie sytuacja przedstawiała się w secie numer cztery. Gospodarze swe zwycięstwo zawdzięczają przede wszystkim świetnej dyspozycji na zagrywce – zdobyli bowiem czternaście asów serwisowych i tyle samo razy zmusili przeciwników do popełnienia błędu przyjęcia.

Myślę, że mój zespół rozegrał znakomite zawody i to jest najważniejsze. Byliśmy w stanie narzucić swój rytm gry ekipie od nas lepszej zarówno pod względem fizycznym, jak i technicznym. Czujemy ogromną satysfakcję z tego zwycięstwa – cieszył się z wygranej trener Blengini.

Tonno Callipo Vibo Valentia – Lube Banca Marche Macerata 3:1
(25:21, 21:25, 25:19, 25:20)

MVP spotkania: Niels Klapwijk

Składy zespołów:
Tonno Callipo Vibo Valentia: Coscione (4), Cernić (14), Diaz (14), Rak (10), Klapwijk (21), Barone (9), Fanulli (libero) oraz Falasca
Lube Banca Marche Macerata: Savani (7), Stanković (6), Kovar (4), Travica (3), Omrcen (17), Podrascanin (7), Exiga (libero) oraz Pajenk (3), Parodi (9)

Świetny mecz rozegrali siatkarze Sisleya Belluno, którzy we własnej hali pokonali drużynę Fidii Padova. Podopieczni trenera Piazzy zdominowali całe spotkanie, a do zwycięstwa poprowadził ich niezawodny Alessandro Fei, jednakże należy zauważyć, iż każdy z zawodników legendarnego Sisleya miał spory wkład w sukces. Gospodarze byli w przekroju całego meczu nie do zatrzymania, a recepty na to nie potrafili znaleźć zawodnicy Padwy, wśród których najlepiej radził sobie Simeonov.

– Zagraliśmy dziś świetny mecz, zwłaszcza w przyjęciu, co ułatwiło naszemu rozgrywającemu kierowanie grą. Jestem naprawdę szczęśliwy, gdyż to zwycięstwo dało nam pewien komfort psychiczny. W tym tygodniu dużo ćwiczyliśmy na siłowni, wkrótce możemy być jeszcze mocniejsi, ale tylko jeżeli będziemy tworzyć kolektyw, tak jak dziś – podsumował grę swoich podopiecznych trener Piazza.

Sisley Belluno – Fidia Padova 3:0
(25:20, 25:18, 25:22)

MVP spotkania: Alessandro Fei

Składy zespołów:
Sisley Belluno: Fei (20), Horstink (7), Kohut (6), De Togni (8), Suxho (6), Ogurcak (6), Farina (libero) oraz Szabo, Antonow
Fidia Padova: Gonzalez (3), Rosso (7), De Marchi (2), Simeonov (21), Semenzato (5), Suljagić (1), Garghella (libero) oraz Schwarz (9), Cricca, Koshikawa (2), Giannotti, Zingaro (libero)

Bardzo nierówne spotkanie, w którym doszło do podziału punktów, rozegrały ekipy Werony i Monzy. Generalnie rzecz biorąc wynik meczu rozstrzygał się w polu serwisowym, a poszczególne sety wygrywała ta ekipa, która w danej partii lepiej zagrywała. Tie-break, po dobrej czwartej partii, należał do podopiecznych trenera Zaniniego. Byli oni wówczas niemal bezbłędni, brylowali na parkiecie w każdym elemencie, całkowicie rozbijając szeregi gospodarzy.

Mimo porażki Marco Meoni nie stracił dobrego nastroju. – Wywalczyliśmy ważny punkt do ligowej tabeli, zawodnicy Monzy wypunktowali także nasze słabości, dzięki czemu wiemy, co musimy poprawić w naszej grze. Wciąż szukamy właściwego rytmu, ale jesteśmy zadowoleni z wyniku.

Marmi Lanza Werona – Acqua Paradiso Monza Brianza 2:3
(25:23, 21:25, 25:14, 17:25, 10:15)

MVP spotkania: Simone Buti

Składy zespołów:
Marmi Lanza Werona: Popp (6), Meoni (2), Patriarca (8), Zingel (11), Kromm (15), Gasparini (19), Smerilli (libero), Kosmina, Ter Horst (5), Casarin, Postiglioni
Acqua Paradiso Monza Brianza: Nikić (15), Buti (13), Rooney (13), De Cecco (5), Gavotto (14), Forni (3), Rossini (libero) oraz Zhukouski, Molteni (1), Shumov (2), Roumeliotis, Ciabattini (libero)

Piątą porażkę w sezonie poniosła Copra Piacenza. W spotkaniu szóstej kolejki Serie A podopieczni trenera Lorenzettiego musieli uznać wyższość ekipy Jakuba Jarosza, Andreoli Latiny. Goście wprawdzie prowadzili już 2:0 i mieli swoje szanse by zwyciężyć mecz za trzy punkty, jednak świetnie dysponowany Murphy Troy, który w trzeciej partii zmienił polskiego atakującego, skutecznie pokrzyżował im plany. Gospodarze w końcówkach trzeciej i czwartej odsłony zachowali „zimną krew" i byli w nich niemal bezbłędni, dzięki czemu rozstrzygnęli je na swoją korzyść. Tie-break natomiast okazał się być czystą formalnością, niejako potwierdzając przysłowie „kto nie wygrywa 3:0, prowadząc 2:0, przegrywa 2:3".

Ciekawostką jest, iż atakujący Piacenzy, Władimir Nikołow, atakował w całym spotkaniu aż sześćdziesiąt razy przy skuteczności 55%. Jakub Jarosz rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie, w trzecim secie został jednak zmieniony przez Troya. Polak zdobył dziesięć „oczek" – dziewięć atakiem przy skuteczności 39% i jedno blokiem.

– Nie byliśmy faworytem tego spotkania, jednakże przyjechaliśmy do Latiny po punkty. Odnoszę jednak wrażenie, że moi zawodnicy nie wierzyli w zwycięstwo. Mamy kilka problemów natury fizycznej, co też przemawiało na naszą niekorzyść – tłumaczył się z przegranej trener Lorenzetti.

Andreoli Latina – Copra Elior Piacenza 3:2
(25:27, 21:25, 25:23, 25:22, 15:12)

MVP spotkania: Murphy Troy

Składy zespołów:
Andreoli Latina: Rivera (12), Hardy-Dessources (8), Sottile (2), Jarosz (10), Roca (10), Cester (1), De Pandis (libero) oraz Gitto (1), Guemart, Troy (21), Fragkos (8)
Copra Elior Piacenza: Papi (17), Żekow (3), Nikołow (34), Massari (14), Holt (7), Tencati (11), Marra (libero) oraz Ammerman, Kral, Sidibe, Penczew

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved