Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Sensacja w Rzeszowie

PlusLiga: Sensacja w Rzeszowie

fot. archiwum

Sensacją zakończyło się spotkanie Asseco Resovii Rzeszów z AZS Częstochowa. Podopieczni Marka Kardosa nie byli faworytem, ale zagrali bardzo dobre spotkanie i wywieźli z Rzeszowa trzy punkty, pokonując rywali 3:1 i przerwali tym samym serię porażek.

Spotkanie lepiej zaczął AZS, ale prowadzenie gości (2:0) trwało kilka chwil, ponieważ dwa skuteczne ataki Mateusza Miki, as Łukasza Perłowskiego i błąd częstochowian szybko pozwolił gospodarzom wyjść na prowadzenie (4:2). Po przerwie technicznej (8:7) do remisu doprowadzili goście (10:10). Potem co prawda rzeszowianie po udanych akcjach Paula Lotmana i Gyorgy Grozera odbudowali dwupunktową przewagę (14:12), ale częstochowianie dzięki blokom Łukasza Wiśniewskiego i Fabiana Drzyzgi tuż przed przerwą objęli prowadzenie (16:14). Po drugiej przerwie technicznej goście kontynuowali dobrą grę i po kolejnej serii  odskoczyli już na cztery oczka (20:16). Gospodarze wzięli się jednak ostro za odrabianie strat. Dobry atak Paula Lotmana i przede wszystkim dwa bloki z rzędu Łukasza Perłowskiego, który zatrzymał kolejno Bartosza Janeczka i Dawida Murka, pozwoliły odrobić większość strat i przewaga częstochowian wynosiła już tylko jeden punkt (20:19). Gospodarze do końca walczyli o odwrócenie losów partii, lecz AZS nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa. Seta zakończył asem serwisowym Wojciech Sobala (25:22).

Druga partia rozpoczęła się od szybko wypracowanej przewagi gospodarzy, którzy dzięki błędom gości, asowi Mateusza Miki i blokowi Piotra Nowakowskiego objęli prowadzenie (5:2). Tuż przed przerwą techniczną Paul Lotman powiększył różnicę do czterech oczek (8:4), ale częstochowianie dzięki skuteczności Dawida Murka i Bartosza Janeczka odrobili część strat (9:7). Gdy w pole zagrywki powędrował Gyorgy Grozer, przewaga rzeszowian wzrosła z dwóch do pięciu punktów (13:8), m.in. dzięki asowi Niemca i kolejnemu blokowi Piotra Nowakowskiego, który zatrzymał Dawida Murka. Kolejna udana zagrywka gospodarzy, a konkretnie Mateusza Miki powiększyła różnicę między zespołami do sześciu punktów (15:9). Do końca partii sytuacja na parkiecie się nie zmieniła. Mimo że w ataku dwoił się i troił Krzysztof Gierczyński, a dwa punktowe bloki zaliczył Łukasz Wiśniewski, druga odsłona zakończyła się wyraźnym zwycięstwem gospodarzy (25:20).

Trzeci set po dobrych akcjach w ataku Gyorgy Grozera i Piotra Nowakowskiego rozpoczął się od prowadzenia rzeszowian (4:2), ale świetny fragment gry zarówno w ataku, bloku, jak i zagrywce w wykonaniu Wojciecha Sobali wyprowadził na prowadzenie gości (6:5). Dzięki udanej kontrze Krzysztofa Gierczyńskiego AZS na przerwę techniczną schodził z dwoma oczkami przewagi (8:6). Gospodarze odrobili jednak straty (12:12) po udanych akcjach środkowych: ataku Piotra Nowakowskiego i bloku Łukasza Perłowskiego, który zatrzymał swojego vis-a-vis Wojciecha Sobalę, ale częstochowianie tuż przed kolejna przerwą techniczną zdołali odbudować przewagę (16:14). Tym razem w bloku popisał się środkowy AZS-u, Łukasz Wiśniewski, który zablokował atak Łukasza Perłowskiego, odgrywając się w ten sposób za zablokowanie kolegi z zespołu. Po przerwie czteropunktową serię zaliczyli goście, którzy po asie serwisowym Łukasza Wiśniewskiego prowadzili już (21:15). Za odrabianie strat zabrał się zmiennik Gyorgy GrozeraAdrian Gontariu, kończąc atak i zdobywając punkt z zagrywki (21:17). Mimo że gospodarze obronili aż trzy piłki setowe (od 24:19 do 24:22), to przy czwartej nie dali już rady i set padł łupem przyjezdnych (25:22). W ten sposób częstochowianie zapewnili sobie przynajmniej jeden punkt.



Początek czwartej partii dał kibicom zgromadzonym w hali Podpromiu nadzieje na doprowadzenie do tie-breaka. Świetnie zarówno w ataku, zagrywce, jak i bloku spisywał się Adrian Gontariu, który praktycznie w pojedynkę zbudował czteropunktową przewagę rzeszowian (8:4), ale goście tuż po przerwie technicznej podgonili wynik (8:6) po asie Krzysztofa Gierczyńskiego . Punkty z ataku Adriana Gontariu i Mateusza Miki odbudowały przewagę gospodarzy (10:6). Częstochowianie swojej szansy na odrobienie strat i wyjście na prowadzenie upatrywali w serwowaniu na Mateusza Mikę. W ten sposób punkt z zagrywki zdobył najpierw Fabian Drzyzga (14:12), a następnie Krzysztof Gierczyński (15:14) i w końcu Łukasz Wiśniewski (16:16), doprowadzając do remisu. Po chwili na minimalne prowadzenie po ataku Dawida Murka wyszli przyjezdni (17:16), ale kolejne punkty z ataku Adriana Gontariu i Piotra Nowakowskiego oraz blok tego drugiego na wiodącej postaci drużyny gości, Krzysztofie Gierczyńskim, pozwoliły rzeszowianom ponownie objąć prowadzenie (21:19). Kiedy wydawało się, że gospodarze doprowadzą do piątej partii, cztery oczka z rzędu zdobył AZS. Po udanych atakach Michała Kamińskiego i Krzysztofa Gierczyńskiego, a także bloku Fabiana Drzyzgi na Paulu Lotmanie częstochowianie prowadzili dwoma punktami (23:21). Rzeszowianie nie potrafili odwrócić losów seta i po bloku Łukasza Wiśniewskiego na Adrianie Gontariu AZS wygrał czwartą partię (25:22) i całe spotkanie 3:1, odnosząc w Rzeszowie bardzo cenne i niespodziewane zwycięstwo za trzy punkty.

MVP: Krzysztof Gierczyński

Asseco Resovia Rzeszów –  AZS Częstochowa 1:3
(22:25, 25:20, 22:25, 22:25)

Składy zespołów:
Resovia Rzeszów: Tichacek (1), Grozer (12), Nowakowski (14), Perłowski (9), Lotman (11), Mika (14), Ignaczak (libero) oraz Gontariu (12), Grzyb i Achrem,
AZS Częstochowa: Drzyzga (4), Janeczek (13), Sobala (8), Wiśniewski (17), Murek (8), Gierczyński (19), Stańczak (libero) oraz Kamiński (6), Oczko i Hebda

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved