Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Podział punktów w Krakowie

I liga M: Podział punktów w Krakowie

fot. archiwum

Wanda Kraków pokonała na swoim parkiecie GTPS Gorzów Wielkopolski. Podopieczni Andrzeja Stanulewicza przyjechali do Grodu Kraka zdziesiątkowani przez kontuzje, ale pomimo tego wywalczyli jeden punkt.

Początek spotkania to przez długi czas walka punkt za punkt. O ile Bartłomiej Neroj wciąż szukał lidera swojej drużyny w ataku, o tyle jego vis-à-vis, Mariusz Syguła, już po pierwszych akcjach mógł mieć pewność, że może liczyć na skuteczne ataki Krzysztofa Ferka. Po ataku tego zawodnika Wanda Kraków prowadziła 10:9, z czego 6 punktów było autorstwa właśnie Ferka. Licznie zebrani w krakowskiej hali kibice mogli więc spodziewać się zaciętego meczu. Wtedy jednak w polu serwisowym pojawił się Damian Domonik, który swoim serwisem sprawił ogromne problemy przyjmującym gorzowskiej drużyny. Środkowy krakowian zdobył jeden punkt bezpośrednio z zagrywki, a po dwóch kolejnych gorzowianie nie potrafili wyprowadzić skutecznej akcji, natrafiając na blok rywali (15:11). Gospodarze byli na fali i wydawało się, że nic nie jest w stanie ich powstrzymać w drodze do wygrania tej partii. Podopieczne trener Grzegorza Silczuka zaczęli popełniać błędy, co w pełni wykorzystali gorzowianie. Do remisu 22:22 doprowadził Bartłomiej Neroj, który z sytuacyjnej piłki zaatakował niczym rasowy skrzydłowy. W nerwowej końcówce mniej błędów popełnili przyjezdni, którzy wygrali 26:24.

Druga odsłona, podobnie jak i pierwsza, rozpoczęła się od wyrównanej walki, jednak ponownie decydującym okazała się być zagrywka. Po ataku Ferka na tablicy pojawił się wynik 7:6 dla gospodarzy, a w polu serwisowym stanął Domonik, który podobnie jak w pierwszej odsłonie wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie (10:6). Podopieczni trenera Silczuka jednak długo nie cieszyli się z przewagi. Zagrywka Michała Mysery przeleciała przez palce libero krakowskiej drużyny, Mateusza Mrozowskiego i na tablicy pojawił się remis 12:12. Tym razem, w odróżnieniu od pierwszej partii, krakowianie zdołali powrócić do gry. Przepis na to znaleźli bardzo łatwy: silna zagrywka (najpierw Jarosława Teplinga, a następnie Adama Łukasika) sprawiała ogromne problemy gorzowskim przyjmującym, przez co Neroj ratując sytuację wystawiał piłkę atakującym na podwójny, a czasem i potrójny blok, który w efektowny sposób kończył akcje, zapisując na koncie krakowskiej ekipy kolejne punkty (21:16). Co prawda gorzowianie zdołali odrobić nieco straty (19:22 po błędzie wystawy Łukasika), jednak w końcówce niezawodny był Ferek, który najpierw zakończył atak, a chwilę później wraz z Teplinkgiem i Łukasikiem zablokował Macieja Naliwajko. Tym samym Wanda wygrała 25:19 i doprowadziła do remisu.

Kolejny set rozpoczął się ponownie od gry punkt za punkt, ale dzięki skutecznym atakom Michała Błońskiego zawodnicy GTPS-u wyszli na prowadzenie 6:4. Szybko tym samym odpowiedział Ferek i w meczu powrócił status quo (8:8). Taka sytuacja nie trwała jednak długo, bowiem gorzowianie zaczęli popełniać błędy, co pozwoliło gospodarzom na zbudowanie niewielkiej przewagi (17:14 po asie Łukasika) i zmierzali do wygranej w tej partii. Co prawda gorzowianie zdołali odrobić część strat, jednak kropkę nad i efektownym atakiem nad blokiem postawił Ferek, a jego drużyna wygrała 25:23 i objęła prowadzenie w meczu 2:1.



Czwarta odsłona meczu rozpoczęła się niezwykle nerwowo. Przy stanie 2:1 dla przyjezdnych sędzia przyznał punkt gospodarzom, co wywołało wiele emocji wśród samych zawodników. Swoje niezadowolenie z decyzji w rozmowie z przeciwnikami najgłośniej wyrażał Neroj, którego chwilę później sędzia „nagrodził" żółtą kartką. W kolejnej akcji asem popisał się Bartosz Mischke i Wanda prowadziła już 4:2. Duet Ferek-Łukasik brylował w ataku, a podopieczni trenera Stanulewicza popełniali kolejne błędy (13:9 po punkcie zdobytym przez Ferka) i wydawało się, że krakowianie pewnie zmierzają do wygrania partii, a tym samym całego meczu. Wtedy jednak coś zacięło się w ich grze. Gorzowianie odrzucili przeciwnika silną zagrywką od siatki, dobre rozegranie Neroja sprawiło, że jego koledzy atakowali na pojedynczym bloku lub też na czystej siatce, a znakomicie do tej pory grający Ferek zaczął się mylić. W efekcie GTPS odrobił straty (13:13), a następnie wyszedł na prowadzenie (19:16 po kiwce Syguły w aut). Ciężar gry w ataku w drużynie gości wziął na siebie Błoński, który kończył niemal wszystkie piłki. Ostatecznie seta zamknął blok Krzysztofa Kocika i Michała Mysery na Michale Dzierwie (25:21).

Tie-break rozpoczął się od skutecznego bloku krakowian i błędu GTPS. Nie oznaczało to jednak, ze to gospodarze narzucali warunki gry. Gorzowianie szybko odrobili straty i po autowym ataku Ferka wyszli na prowadzenie 3:2. Do zmiany stron trwała wymiana ciosów, a raczej błędów po obydwu stronach. W końcówce więcej sił zachowali gospodarze i po długiej kontrze zakończonej atakiem Ferka (33 punkty w całym spotkaniu) objęli prowadzenie 11:9. Podopieczni trenera Silczuka tej przewagi nie oddali oddali do końca partii i po ataku Łukasika wygrali 15:13 i 3:2 w całym meczu.

KA Wanda Instal Kraków – Rajbud Meprozet GTPS Gorzów Wlkp. 3:2
(24:26, 25:19, 25:23, 21:25, 15:13)

Składy drużyn:
Wanda: Łukasik, Blachura, Syguła, Ferek, Mischke, Domonik, Mrozowski (libero) oraz Tepling, Szablewski, Dzierwa.
GTPS: Kocik, Szulik, Mysera, Błoński, Neroj, Wojtysiak, Gaca (libero) oraz Krzywiecki, Naliwajko.

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved