Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Daniel Pliński: Pomogło mi szczęście

Daniel Pliński: Pomogło mi szczęście

fot. archiwum

Tak dobrego początku sezonu jeszcze w Bełchatowie nie miałem - mówi Daniel Pliński, najlepszy zawodnik spotkania PGE Skry z wicemistrzem Francji w Lidze Mistrzów. Mistrzowie Polski pokonali rywala 3:1 i objęli prowadzenie w tabeli grupy F.

Czego najadłeś się przed meczem z Tours, że zagrałeś tak kapitalnie?
Daniel Pliński: – Ja zawsze tak gram (śmiech ). A poważnie, to miałem trochę szczęścia.

Samym szczęściem nie kończy się 12 z 13 ataków.
– W dwóch atakach na pewno mi pomogło.

Piłka otarła się o ręce blokujących. Ale zostało jeszcze 10.
– Muszę przyznać, że czuję się rewelacyjnie, najlepiej od przyjścia do Bełchatowa. Od kiedy jestem w PGE Skrze, nie miałem tak dobrego początku sezonu.



To pokazuje, że każdemu siatkarzowi grającemu w klubie i reprezentacji co jakiś czas potrzebny jest dłuższy odpoczynek?
– To nie chodzi tylko o odpoczynek. Miałem wielkie problemy ze zdrowiem i ledwie dotrwałem do końca poprzedniego sezonu. Przypominam, że rok temu na początku rozgrywek nie grałem, bo się leczyłem. Teraz nic mnie nie boli, czuję się dobrze, a bark działa jak należy.

Przejdźmy do drużyny: czego brakuje PGE Skrze, żeby grać jak rok temu? Wtedy rozbiliście w Łodzi Trentino, zespół dużo silniejszy od Tours.
– Uważam, że w środę zagraliśmy jak rok temu. Zmierzyliśmy się z zespołem bardzo dobrym, popełniającym mało błędów. Gdy spojrzymy na nasze statystyki, to widać, że mecz wygraliśmy własną grą, a nie po pomyłkach przeciwnika. Bartek Kurek zdobył 20 pkt, Michał Winiarski 15, ja też koło 15.

Nie koło 15, tylko 17…
– Nie wiem ile Mariusz Wlazły…

…14.
– Mieliśmy jeden przestój w trzecim secie i nie udało nam się już odrobić strat. To pokazuje, że Tours to bardzo mocny zespół i jak dobrze sami musieliśmy zagrać, żeby go pokonać. Dlatego twierdzę, że w środę zademonstrowaliśmy taką formę jak w poprzednim sezonie.

To ja odbiję piłkę i powiem, że Tours to nie Trentino, które rozbiliście w trzech setach.
– Nasza dyspozycja psychofizyczna jest bardzo dobra, ale brakowało nam właściwego rytmu grania. Po wyczerpującym sezonie reprezentacyjnym koledzy wrócili do klubu i musieli od nowa się zgrywać. Jest już coraz lepiej. I jeszcze jedno – nie wiadomo, co by było, gdyby nie kontuzja Michała Winiarskiego przed meczem z ZAKSĄ [złamał palec u ręki – przyp. red.]. Ta porażka rzutuje na całe nasze dotychczasowe dokonania.

Mówisz, że wracacie do wysokiej formy, tymczasem za tydzień w lidze rozpocznie się miesięczna przerwa. To nie pomaga?
– Co zrobić, nie my ustalamy kalendarz. Po meczu z Jastrzębskim Węglem będziemy mieć tydzień wolnego, a później znów zaczniemy przygotowania do kolejnej fazy sezonu. Przerwa jest bardzo długa, bo 40-dniowa. Dla nas będzie dużo czasu, żeby popracować, koledzy pojadą na zgrupowanie kadry i wrócą bardzo zmęczeni, bo rozegranie 11 spotkań w 14 dni musi kosztować niesamowicie dużo wysiłku.

W sobotę PGE Skra zagra u siebie z Delectą Bydgoszcz, nową siłą w polskiej siatkówce.
– Czytałem ostatnio wypowiedź Zbyszka Bartmana, że Delecta ma potencjał na miejsca piąte-szóste. Ja się z tym nie zgadzam, bo uważam, że są w stanie wejść do czołowej czwórki. Wraca też do Bełchatowa Stefan Antiga, który bardzo będzie chciał się pokazać. Na pewno czeka nas trudny mecz, ale zrobimy wszystko, by zdobyć trzy punkty.

* z zawodnikiem rozmawiał Jarosław Bińczyk
** więcej w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved