Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Podsumowanie 5. kolejki włoskiej Serie A

Podsumowanie 5. kolejki włoskiej Serie A

fot. archiwum

Trentino Łukasza Żygadło pewnie wygrało swoje ligowe spotkanie. Pozostali nasi rodacy, Jakub Jarosz i Piotr Gruszka, niestety nie mogą zaliczyć tego weekendu do udanych bowiem ich drużyny przegrały swoje mecze. Na czele tabeli pozostaje ekipa Modeny.

Wyśmienite, ale i wyczerpujące spotkanie, trwające ponad dwie godziny, rozegrały ekipy Maceraty i Cuneo, co nie jest niespodzianką, gdyż choćby i rok temu oba zespoły toczyły ze sobą zacięte boje. Dodatkowym „smaczkiem" był fakt, iż barwy Lube w tym sezonie reprezentuje wychowanek drużyny z Piemontu, Simone Parodi, a obecnym szkoleniowcem Lube jest Alberto Giuliani – były trener przyjezdnych. Cały mecz poziomem przypominał sinusoidę, lecz ostatnie słowo należało do gospodarzy. Mimo iż zawodnicy Cuneo znakomicie grali blokiem, punktując tym elementem piętnastokrotnie, to miejscowi lepiej radzili sobie w ataku. Ponadto podopieczni trenera Giulianiego byli bardzo dobrze dysponowani w polu serwisowym, do czego zdążyli już zresztą przyzwyczaić sympatyków siatkówki i czemu zawdzięczają większość zwycięstw w tym sezonie.
W dzisiejszym spotkaniu różnicę zrobiła gra obronna, w której lepiej spisaliśmy się od naszych rywali. „Wyciągnęliśmy" kilka ważnych piłek, w kluczowych momentach, a ponadto pokazaliśmy ogromne serce do walki. Dzisiejszy mecz nie był jednak najlepszy w naszym wykonaniu i pokazał, iż mamy jeszcze wiele elementów do udoskonalenia – mówił po meczu trener Giuliani.

Lube Banca Marche Macerata – Bre Banca Lannutti Cuneo 3:2
(20:25, 25:23, 22:25, 25:20, 15:13)
MVP meczu: Igor Omrcen

Składy zespołów:
Macerata: Savani (19), Parodi (12), Stanković (9), Travica (1), Omrcen (23), Podrascanin (9), Exiga (libero) oraz Lampariello, Pajenk, Kovar
Cuneo: Mastrangelo (9), Ngapeth (13), Fortunato (6), Wijsmans (18), Vissotto (19), Grbić (5), Henno (libero) oraz Caceres, Patriarca, Baranowicz




Spotkanie Fidia Padova – Casa Modena rozstrzygało się przede wszystkim w polu serwisowym. Zawodnicy obu zespołów na zagrywce nie wstrzymywali ręki, często punktując tym elementem bezpośrednio, bądź też zmuszając swoich rywali do popełnienia błędu przyjęcia. Równie dobrze obie ekipy radziły sobie w bloku, którym łącznie zdobyły dwadzieścia osiem „oczek". Trzeba również zaznaczyć, iż beniaminek z Padwy prowadził z obecnym liderem tabeli już 2:1 w setach i 24:21 w czwartej odsłonie potyczki, by ostatecznie ulec mu w tie-breaku po walce na przewagi. Duży wkład w zwycięstwo podopiecznych Daniele Bagniolego w czwartej partii miał Andrea Sala, któremu nie zadrżała ręka w polu zagrywki. Całe spotkanie zakończył Angel Dennis, posyłając rywalom asa serwisowego.
Zaczęliśmy ten mecz dość słabo, Padwa postawiła twarde warunki gry. Udało nam się jednak rozstrzygnąć losy meczu na naszą korzyść, choć były takie chwile, że sądziłem iż wrócimy do Modeny bez jakichkolwiek punktów – mówił rozgrywający gości, Mikko Esko. Trener gospodarzy, Paolo Motangnani, nie krył natomiast żalu z powodu przegranej. – Jeszcze wczoraj taki wynik wzięlibyśmy w ciemno, dziś natomiast czuję niedosyt. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, lecz w końcówce czwartej partii popełniliśmy błędy, na jakie nie możemy sobie już więcej pozwolić. Teraz jednak musimy skupić się na meczu z Sisleyem, w którym powalczymy o pełną pulę punktów.

Fidia Padova – Casa Modena 2:3
(25:19, 19:25, 25:23, 29:31, 15:17)
MVP spotkania: Wiktor Josifow

Składy zespołów:
Padova: Gonzalez (12), Rosso (17), De Marchi (12), Simeonov (24), Semenzato (10), Suljagić (8), Garghella (libero) oraz Tiberti, Cricca, Koshikawa (1), Zingaro (libero)
Modena: Sala (12), Dennis (22), Kooy (2), Josifow (17), Esko (4), Anderson (18), Mania (libero) oraz Carletti, Martino (6), Casoli


Początek każdego z trzech setów, jakie zostały rozegrane w Trydencie, był niemal identyczny – do pierwszej przerwy technicznej obie ekipy grały ze sobą punkt za punkt, po czym gospodarze odskakiwali podopiecznym trenera De Giorgiego na kilka „oczek" i utrzymywali tę przewagę już do końca. Siatkarze San Giustino nie mieli żadnych argumentów, które mogliby przeciwstawić świetnie dysponowanym rywalom – sam Facundo Conte nie wystarczył, bo goście mogli nawiązać walkę z drużyną Łukasza Żygadło.
Radości ze zwycięstwa nie krył rozgrywający trydenckiego zespołu, Raphael, według którego kluczem do zwycięstwa była agresja w grze oraz znakomita gra w bloku i na zagrywce. W innym tonie wypowiadał się środkowy ekipy gości, Sebastian Creus.Trentino narzuciło nam swój rytm gry, my zaś nie mogliśmy znaleźć równowagi w swoich poczynaniach. Słabo zagraliśmy zwłaszcza w polu serwisowym, w innych elementach radziliśmy sobie nieco lepiej, lecz to było zbyt mało, by zwyciężyć.

Itas Diatec Trentino – Energy Resources San Giustino 3:0
(25:20, 25:17, 25:20)
MVP meczu: Matej Kazijski

Składy zespołów:
Trentino: Kazijski (17), Birarelli (6), Juantorena (12), Raphael (1), Stokr (12), Burgsthaler (4), Bari (libero) oraz Della Lunga, Żygadło, Brinkman (2), Lanza, Colaci (libero)
San Giustino: Creus (5), Rauwerdink (7), Cozzi (2), Conte (11), Petković, Urnaut (11), Giovi (libero) oraz Bartoletti, Finazzi (2), Sammelvuo


Czterosetowe zwycięstwo nad drużyną Ravenny było pierwszym triumfem Werony, w którym ta zdobyła pełną pulę punktów. Goście zagrali bardzo dobre spotkanie, zdominowali swych rywali w każdym elemencie siatkarskiej sztuki. Gospodarze próbowali przeciwstawić się podopiecznym trenera Bruno Bagnoliego, lecz rezultat tego był widoczny jedynie w drugiej partii, kiedy to brylowali zwłaszcza na siatce. Kolejne dwie odsłony jednakże ponownie padły łupem gości, którzy przede wszystkim popełniali mniej błędów własnych.
Piotr Gruszka pojawił się na parkiecie w pierwszej i w czwartej odsłonie potyczki, zagrał na pozycji atakującego i zdobył pięć „oczek" – wszystkie atakiem przy skuteczności 45%.

CMC Ravenna – Marmi Lanza Werona 1:3
(21:25, 25:22, 21:25, 23:25)
MVP spotkania: Robert Kromm

Składy zespołów:
CMC Ravenna: Mengozzi (14), Corvetta (2), Sirri (14), Quiroga (1), Brunner (7), Gruszka (5), Tabanelli (libero) oraz Leonardi, Bendandi, Verhanneman (9), Roberts (6)
Werona: Popp (12), Meoni (1), Patriarca (7), Zingel (11), Kromm (20), Gasparini (18), Smerilli (libero) oraz Ter Horst, Casarin (1), Postiglioni


Kolejnym spotkaniem z podtekstami była potyczka stołecznej ekipy z drużyną z Belluno – wielu zawodników obecnie grających w M. Roma Volley, w przeszłości reprezentowała barwy legendarnego Sisleya. Spotkanie, po zaciętej walce, o której losach decydowało pięć setów, padło łupem gospodarzy. Mieli oni jednak swoje szanse, by zwyciężyć mecz w czterech partiach i zgarnąć pełną pulę punktów. Podopieczni trenera Piazzy jednakże tanio skóry nie sprzedali, w końcówkach trzeciej oraz czwartej odsłony spotkania zachowali więcej zimnej krwi, rozstrzygając je na swoją korzyść i doprowadzając do tie-breaka. Piąty, decydujący set, bezsprzecznie należał jednakże do podopiecznych Andrei Gianiego. Na boisku brylowali zwłaszcza Ivan Zaytsev i Giulio Sabbi, którzy znakomitymi zagrywkami i atakami poprowadzili swoją drużynę do zwycięstwa.
Pozwoliliśmy zawodnikom Romy grać swoją siatkówkę, co było naszym grzechem śmiertelnym. Tak stało się zwłaszcza w pierwszych dwóch setach, później poprawiliśmy własną grę, za co muszę pochwalić chłopaków. To sprawiło, iż wywieźliśmy z Rzymu jeden punkt – powiedział po meczu trener Roberto Piazza. Ivan Zaytsev natomiast wyraził żal, z powodu przegranych dwóch partii, które nie pozwoliły jego drużynie „zgarnąć" trzech „oczek" do ligowej tabeli, na co była szansa. – Chcieliśmy ten mecz wygrać, by w kolejnych zagrać na większym luzie. Szukaliśmy dziś także potwierdzenia formy, jaką prezentowaliśmy w spotkanie z Valentią. W pewnym sensie nam się to udało, jednakże nasza gra zbyt mocno falowała.

M. Roma Volley – Sisley Belluno 3:2
(25:17, 25:21, 23:25, 23:25, 15:10)
MVP spotkania: Ivan Zaytsev

Składy zespołów:
Roma: Lebl (4), Zaytsev (31), Boninfatne, Sabbi (22), Cisolla (7), Bjelica (5), Paparoni (libero) oraz Passier (2), Paollucci, Maruotti (1), Bencz (9)
Sisley: Fei (20), Horstink (18), Kohut (6), De Togni (4), Suxho (2), Ogurcak (1), Farina (libero) oraz Abdelaziz, Szabo (1), Curti (8), Antonow (1)


Drużyna Jakuba Jarosza musiała uznać wyższość podopiecznych trenera Zaniniego, przegrywając w czterech partiach. Gospodarze, po dwóch dość pewnie wygranych setach, do trzeciego podeszli dużo słabiej skoncentrowani i zmotywowani, co bez skrupułów wykorzystali podopieczni Silvano Prandiego. Goście poprawili w tej odsłonie pojedynku swoją grę, lecz rywale wcale nie utrudniali im zadania, popełniając całą masę błędów własnych. W czwartej partii jednakże miejscowi powrócili do swojej dyspozycji z początku spotkania i ponownie przejęli nad nim kontrolę, pewnie krocząc po zwycięstwo.
Jakub Jarosz pojawił się w „wyjściowej szóstce" i pozostał na boisku przez pierwsze dwa sety. Zdobył dziewięć „oczek" – osiem atakiem przy skuteczności 47% i jedno zagrywką.

Acqua Paradiso Monza Brianza – Andreoli Latina 3:1
(26:24, 25:19, 13:25, 25:22)
MVP spotkania: Sean Rooney

Składy zespołów:
Brianza: Nikić (11), Forni (5), Buti (8), Rooney (18), De Cecco (2), Gavotto (17), Rossini (libero) oraz Aleksiew (2), Zhukouski (2), Molteni, Shumov (3), Roumeliotis
Latina: Rivera (12), Hardy-Dessources (8), Gitto, Sottile (1), Jarosz (9), Roca (12), De Pandis (libero) oraz Troy (10), Galabinow, Cester (6), Fragkos


Po zaciętej walce punkt za punkt premierowa odsłona pojedynku Copry Piacenzy i Vibo Valentii padła łupem gości. Gospodarze do kolejnej partii podeszli niezwykle zdeterminowani i skoncentrowani – dobrze prezentowali się w elementach ataku oraz bloku, rzadko się mylili, co natychmiast znalazło odzwierciedlenie w wyniku. Swą dobrą passę podopieczni Angelo Lorenzettiego kontynuowali także w kolejnej partii, lecz czwarty set należał do gości, którzy nie zamierzali odpuszczać. Przyjezdni znakomicie zagrali w defensywie oraz w ataku, kompletnie rozbijając gospodarzy. Ci jednak nie załamali się takim obrotem spraw, a do zwycięstwa w tie-breaku poprowadził ich niezastąpiony Hristo Zlatanov.
Po porażce w pierwszej partii poprawiliśmy swoją boiskową postawę, koncertowo zagraliśmy zwłaszcza seta numer trzy. Mieliśmy nadzieję zakończyć spotkanie w czterech odsłonach, lecz stało się inaczej. W tie-breaku pokazaliśmy charakter i zainkasowaliśmy dwa cenne punkty do ligowej tabeli – podsumował spotkanie MVP potyczki, Samuele Papi. Pochwał dla gości nie szczędził zaś Manuel Coscione.Mecz był bardzo intensywny, pełen przedłużonych akcji. Piacenza zagrała dobrze zagrywką, rozbijając naszą defensywę. Drużyna Lorenzettiego zasłużenie zwyciężyła.

Copra Elior Piacenza – Tonno Callipo Vibo Valentia 3:2
(23:25, 25:16, 25:22, 17:25, 15:7)
MVP spotkania: Samuele Papi

Składy zespołów:
Piacenza: Kral (8), Papi (18), Żekow (1), Nikołow W. (23), Zlatanov (14), Tencati (6), Marra (libero) oraz Ammerman, Sidibe (1), Massari, Holt (2), Penczew
Valentia: Coscione (3), Cernić (8), Diaz (14), Klapwijk (25), Barone (7), Nikołow N. (8), Fanuli (libero) oraz Falasca (2), Grassano, Rak

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved