Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > PlusLiga Kobiet: Horror w Mielcu, zwycięstwo łodzianek

PlusLiga Kobiet: Horror w Mielcu, zwycięstwo łodzianek

fot. archiwum

W meczu kończącym 4. kolejkę PlusLigi Kobiet Stal Mielec poniosła czwartą, kolejną porażkę z rzędu, choć w meczu prowadziła 2:0 i w trzecim secie miała piłki meczowe. Słabość mielczanek wykorzystały łodzianki, które wygrały 3:2 i awansowały na 7. pozycję w tabeli.

Obydwie drużyny zdawały sobie sprawę z wagi spotkania. Zarówno gospodynie dzisiejszego pojedynku jak i siatkarki przyjezdne nie zaliczą początku tegorocznego sezonu do udanych i dzisiejsze spotkanie było dobrą okazją do przełamania się. Od początku meczu obserwowaliśmy zaciętą walkę o każdy punkt. Jednak na pierwszej przerwie technicznej z dwupunktowego prowadzenia mogły cieszyć się siatkarki z Mielca (8:6). Podopieczne Adama Grabowskiego bardzo dobrze spisywały się w bloku zwłaszcza Marta Szymańska, ale rywalki nie zamierzały się tak łatwo poddawać i prowadziły na drugiej regulaminowej przerwie na odpoczynek jednym oczkiem (16:15). W kolejnych akcjach również obserwowaliśmy zażartą walkę, a żadna z drużyn nie była w stanie zbudować zbyt wysokiej przewagi. Ostatecznie wojnę nerwów w końcówce lepiej wytrzymały gospodynie i to one mogły cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszej odsłonie meczu 25:23.

Mielczanki wygrywając pierwszą partię spotkania złapały wiatr w żagle i za sprawą bardzo dobrej gry w polu serwisowym i po raz kolejny na siatce, szybko osiągnęły pięciopunktową przewagę (8:3). Łodzianki nie miały pomysłu na zatrzymanie rywalek, a przede wszystkim na przyjęcie zagrywki przeciwniczek, która raz po raz utrudniała rozegranie Annie Grbac (5:15). Tuż przed drugą przerwą techniczną siatkarki Budowlanych Łódź zmniejszyły straty do ośmiu punktów (8:16), ale jak się później okazało wypracowanej na początku seta przewagi podopieczne Adama Grabowskiego nie wypuściły już z rąk i ostatecznie wygrały drugą partię pojedynku 25:18.

Początek trzeciego seta wskazywał, że kibice będą świadkami tylko trzysetowego pojedynku. Siatkarki przyjezdne wyglądały jakby nadal rozpamiętywały poprzednie dwa sety, co szybko wykorzystały rywalki wychodząc na trzypunktowe prowadzenie (6:3), powiększając je jeszcze do pięciu punktów na pierwszej przerwie technicznej (8:3). W kolejnych akcjach gospodynie grały skutecznie w ataku, a przeciwniczki popełniały błędy, jak chociażby przekroczenie linii trzeciego metra podczas ataku przez Anitę Kwiatkowską (8:13). Kiedy przy stanie 21:14 dla gospodyń, trener Massaci wykorzystał drugą przysługującą jemu przerwę na żądanie, wydawało się, że losy seta są już przesądzone. Łodzianki jednak po raz kolejny w tym sezonie pokazały, że nie poddają się nawet w najtrudniejszych sytuacjach i rozpoczęły szaleńczą pogoń. Za sprawą dwóch skutecznych ataków na lewym skrzydle Rousseaux zmniejszyły straty do jednego oczka (22:23). Po chwili ze środka siatki udanym atakiem popisała się Dorota Pykosz i mielczanki miały dwie piłki meczowe (24:22). Przyjezdne doprowadziły jednak do remisu (24:24), a trzy akcje później miały okazję na skończenie seta (26:25). Wykorzystały już pierwszą, wygrywając trzecią partię meczu 27:25 po ataku w siatkę Doroty Pykosz. Warto również podkreślić bardzo dobrą postawę w końcówce Anity Kwiatkowskiej, która swoim wejściem na boisko w trzecim secie odmieniła losy pojedynku.



Czwarta odsłona meczu rozpoczęła się od wyrównanej walki punkt za punkt (3:3), ale z biegiem czasu przewagę zaczęły uzyskiwać łodzianki za sprawą dobrej zagrywki Luany de Pauli (6:3). Patrząc na grę gospodyń można było odnieść wrażenie, że nadal rozpamiętują nie potrafią pozbierać się po przegraniu poprzedniego seta, co znalazło swoje odzwierciedlenie w wyniku (7:11, 9:14, 12:16). Kiedy kolejny punkt z zagrywki dołożyła Karolina Kosek kibice zgromadzeni w hali Mielcu i przed telewizorami mogli szykować się do tie-breaka. Ostatecznie zawodniczki Budowlanych nie pozwoliły na odrobienie strat przez rywalki i pewnie rozstrzygnęły czwartą odsłonę meczu na swoją korzyść, wygrywając 25:18.

Łodzianki, które w tym sezonie specjalizują się w rozgrywaniu tie-breaków (już trzeci w czwartym meczu tegorocznego sezonu) z dużym animuszem rozpoczęły piątą partię meczu (3:0). Mielczanki nie potrafiły odnaleźć swojego rytmu gry i po nieporozumieniu w rozegraniu przegrywały już sześcioma punktami (1:7). Widząc co dzieje się na parkiecie sytuację próbował ratować trener Grabowski prosząc o przerwę na żądanie (4:9). Przeciwniczki jednak grały bardzo pewnie i po skutecznym bloku Katarzyny Mróz i Anny Grbac były już zaledwie cztery oczka od końcowego tryumfu (11:5). Przy stanie 13:6 dla szóstej drużyny poprzedniego sezonu, nastąpił nagły zryw w zespole z Mielca. Za sprawą skutecznych bloków gospodynie zmniejszyły straty tylko do dwóch punktów (11:13) i wróciły do walki o zwycięstwo w meczu. W kolejnej akcji udanym atakiem z lewego skrzydła popisała się jednak Rousseaux, a po chwili zablokowana została Magdalena Sadowska. Podopieczne Mauro Massaciego ostatecznie wygrały tie-breaka 15:11 i całe spotkanie 3:2, chociaż przez dwa i pół seta nie wiele wskazywało na rozwinięcie się takiego scenariusza.

Stal Mielec – Budowlani Łódź 2:3
(25:23, 25:18, 25:27, 18:25, 11:15)

MVP meczu: Hellen Rousseaux

Składy zespołów:
Stal: Szymańska (8 pkt.), Kociova (17), Babicz (7), Liliom (14), Pycia (11), Pykosz (18), Wojtowicz (libero) oraz Kandora, Sadowska (8), Wilczyńska
Budowlani: Grbac (7 pkt.), Mirek (4), Rousseaux (19), Kosek (14), De Paula (6), Mróz (14), Ciesielska (libero) oraz Bryda, Wójcik, Kwiatkowska (14), Golec

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela PlusLigi Kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved