Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Zbigniew Bartman: Wracamy do czołówki i naszej dobrej gry

Zbigniew Bartman: Wracamy do czołówki i naszej dobrej gry

fot. archiwum

Po sobotniej wygranej Jastrzębski Węgiel awansował na 4. miejsce w tabeli PlusLigi. - Mamy coraz lepszy rytm gry, musimy spotkania zaczynać tak, jak w najważniejszych meczach w Katarze, a nie patrzeć czy przeciwnikowi chce się grać - mówił Zbigniew Bartman.

Początek spotkania, w waszym wykonaniu, był dość nerwowy czego efektem była m.in. żółta kartka dla Michała Kubiaka. W partiach kolejnych wyglądało to zupełnie inaczej, a wasza przewaga była już wyraźna, w czym należy więc upatrywać przyczyn wygranego przez AZS seta?

Zbigniew Bartman:Co do pierwszego seta mogę powiedzieć dwie rzeczy: po pierwsze po raz kolejny zaczęliśmy spotkanie sennie, czekając co zrobi przeciwnik, zamiast kontynuować swoją grę. Zamiast od razu wejść w mecz, agresywnie z dużym impetem, rozpoczęliśmy spotkanie po raz kolejny „śpiąc". Po drugie, kiedy już złapaliśmy swój rytm, to włączył się sędzia i zaczął się tzw. „one man show", mamy wideorejestrację i wszyscy widzieli co się działo, więc nie ma potrzeby dodatkowo tego komentować. Myślę, że to był moment kiedy przegraliśmy tego seta, straciliśmy dwa bardzo ważne punkty: najpierw błędna decyzja, a później żółta kartka dla Michała Kubiaka i przegraliśmy seta 23:25. To spotkanie mogło zakończyć się w trzech setach, ale najważniejsze jest to, że uratowaliśmy trzy punkty, które zostają w Jastrzębiu, i idziemy do góry w ligowej tabeli, bo taki jest nasz cel.

Zwycięstwo dało Jastrzębskiemu Węglowi cenne trzy punkty w tabeli PlusLigi. Można więc powiedzieć, że wracacie do ligowej czołówki?



Wracamy do czołówki, głównym powodem, dlaczego w niej nie jesteśmy, jest to, że mamy zaległe mecze. I ten pamiętny, co cały czas podkreślam bo jeszcze nie zapomniałem i chyba wszyscy pamiętamy, mecz w Częstochowie, gdzie podarowaliśmy trzy punkty zespołowi spod Jasnej Góry. Ale teraz wracamy do naszej dobrej gry, ten rytm meczowy mamy coraz lepszy, tylko musimy spotkania zaczynać tak, jak to robiliśmy w najważniejszych meczach w Katarze, a nie czekać i patrzeć czy przeciwnikowi chce się grać i jak będzie w danym meczu grał.

Problemy ze zgraniem, dotykające nowobudowaną drużynę są już za wami?

Zespół wygląda zdecydowanie lepiej, niż chociażby we wspomnianym meczu w Częstochowie. Nie wygląda to jeszcze tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, widać to na boisku. Największym mankamentem są te początki meczów, czyli pierwsze sety, ale ogólnie jest coraz lepiej: gramy więcej ciekawych akcji, czy też w kontratakach, więc ta nasza siatkówka zaczyna wyglądać dobrze.

Osiągnęliście już pierwszy sukces w tym sezonie. Przed wyjazdem na Klubowe Mistrzostwa Świata unikaliście otwartych deklaracji dotyczących chociażby walki o medale.

– Unikaliśmy tego, bo widzieliśmy co się działo i jak wyglądała nasza gra przed wyjazdem. Mieliśmy jednak świadomość, że jesteśmy dobrym zespołem i na pewno nie jedziemy tam, żeby ten turniej odbyć, ale aby zapisać się w jego historii. Po cichu mówiliśmy, że chcemy zagrać w finale, tym bardziej, że poprzedni reprezentant Polski, który tam grał – Skra Bełchatów- również w finale dwukrotnie występował, więc nie chcieliśmy odstawać od nich. Cieszymy się z tego sukcesu, szkoda, że nie udało się wygrać w finale, ale trzeba sobie powiedzieć prawdę w oczy – tego dnia nie byliśmy w stanie wygrać z Trento i na dzień dzisiejszy musimy jeszcze trochę popracować, żeby nawiązać z nimi wyrównaną walkę.

Po powrocie z Kataru czasu dość szybko czekały was kolejne mecze ligowe, dodając do tego zaległe spotkania to natężenie będzie spore. Nie obawiacie się, że w efekcie tego może pojawić się „zadyszka"?

Myślę, że nie, mamy dość szeroki skład, jak widać zawodnicy, którzy wchodzą na boisko potrafią dużo wnieść, jak chociażby Bartek Gawryszewski, czy Luciano Bozko. Jest jeszcze Brian Thorton, który także potrafi grać wielką siatkówkę i coraz lepiej się prezentuje na treningach, dlatego nie mam obawy, jeżeli chodzi o naszą dyspozycję fizyczną. Tym bardziej, że mamy bardzo dobrego trenera przygotowania fizycznego, który współpracuje również z reprezentacją Włoch podczas imprez międzynarodowych.

Tytuł MVP po meczu z olsztynianami najlepiej potwierdza twój powrót do formy po kontuzji?

– Nie chciałbym tego rozważać w tych kategoriach, jestem zadowolony ze swojej gry. Od początku sezonu wygląda to bardzo dobrze, myślę że jest to pozytywne. Wiadomo, że z powrotami po kontuzji różnie bywa, ale myślę, że mi się to udało w niezłym stylu.

W listopadzie zmagania ligowe czeka przerwa. Zbliża się zgrupowanie kadry i Puchar Świata, powoli myślisz już o powrocie do reprezentacji?

Szczerze mówiąc, od jakichś kilkunastu dni odkąd został podany skład i Puchar Świata zbliża się wielkimi krokami nie ma dnia, w którym bym nie myślał o graniu w reprezentacji. Ten rozbrat z siatkówką, jeżeli chodzi o grę reprezentacyjną, miałem bardzo długi, bardzo się cieszę, że już niedługo spotkamy się w Spale, będziemy mogli wspólnie potrenować i później pojechać na ten Puchar Świata.

* Ze Zbigniewem Bartmanem rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved