Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: Horror w Rybniku dla Kęczanina

II liga M: Horror w Rybniku dla Kęczanina

fot. archiwum

- Pierwsze dwa sety przegraliśmy praktycznie przez przyjęcie, które nie dawało nam możliwości gry kombinacyjnej, a to ustawiło cały mecz - skomentował przegrany 2:3 mecz z Kęczaninem Kęty środkowy Volley'a Rybnik, Tomasz Warda.

Premierowa partia spotkania rozgrywanego w Rybniku rozpoczęła się dobrze dla gospodarzy, którzy po dobrych akcjach w bloku i ataku Arkadiusza Terleckiego objęli prowadzenie 3:1. Inauguracja spotkania była swego rodzaju badaniem sił i możliwości rywala, co doprowadziło do kilku prostych błędów i nieco mniej ciekawym przebiegu meczu. Ekipa Kęczanina szybko się otrząsnęła i po blokach Mateusza Błasiaka na Rafale Rybarczyku i Dawidzie Małyszy to goście objęli prowadzenie (7:4). Rybniczanie po kilku minutach dogonili rywali i wynik oscylował wokół remisu (8:8, 11:11). Dopiero w połowie seta kęcianie zdołali wypracować przewagę głównie dzięki mocnej zagrywce, z którą nie radził sobie libero Volley’a – Kamil Łyczko (16:11). Szkoleniowiec drużyny z Rybnika, Włodzimierz Madej, wykorzystał obie przerwy, ale jego zespół nie potrafił się odbudować. Doprowadziło to do kolejnego festiwalu błędów gospodarzy, którzy pomagali jak tylko mogli przeciwnikom zdobywać punkty (15:20, 17:23). W zespole z Kęt pierwsze skrzypce grał Marcin Kapuśniak. Rozgrywający często gubił blok i wykorzystywał dobre przyjęcie, by grać przez środek. Seta zakończył Michał Łata, który zaatakował z lewego skrzydła w antenkę i tym samym dał gościom pierwsze prowadzenie w meczu (25:18).

Set numer dwa rozpoczął się od remisu 2:2. Rybniczanie w tej odsłonie od samego początku zagrali o wiele lepiej niż w partii poprzedniej, a duży wpływ na polepszenie jakości gry miała dobra gra Tomasza Wardy. Do wyniku 8:8 oba zespoły szły łeb w łeb, a dopiero efektowne „czapy" kęcian na Małyszy i Rybarczyku pozwoliły odskoczyć na kilka „oczek" (12:8). Trener Madej po raz kolejny próbował wybić z uderzenie zawodników Kęczanina poprzez przerwę na żądanie, jednakże przyniosła ona efekt odwrotny – Volley stracił kolejny punkt po asie serwisowym Jakuba Gawła (13:8). Kilka ostrych słów trenera Madeja wpłynęło jednak pozytywnie na zespół z lekkim opóźnieniem, ponieważ już kilka akcji później na tablicy wyników widniał wynik 16:16. Duża w tym zasługa Arkadiusza Terleckiego, który swym doświadczeniem pomógł nieco spiętym kolegom w odzyskaniu „chłodnej" głowy. W końcówce seta po raz kolejny w szeregi rybniczan wkradła się niepewność i gwałtowny spadek koncentracji – proste błędy doprowadziły do piłki setowej dla Kęczanina (24:21). Volley zdołał jeszcze zmniejszyć przewagę do jednego „oczka" (23:24), jednak po przerwie o którą poprosił trener z Kęt, Marek Błasiak, goście zdobyli 25 punkt (25:23).

Dotychczasowy wicelider tabeli, Volley Rybnik, na trzeciego seta wychodził z "nożem na gardle". W tej partii z pomocą rybniczanom przyszła zagrywka, którą niemiłosiernie nękali swych przeciwników. Pokaz skuteczności w polu serwisowym rozpoczął Małysza, a w jego ślady poszli Warda, Rybarczyk i Terlecki. Najładniejsza akcja całego spotkania miała miejsce przy prowadzeniu kęcian 9:8. Po mocnym ataku ze strony Kęczanina świetną obroną popisali się rybniczanie, a ich libero, Kamil Łyczko przemierzył niemal pół hali, by wybronić uciekającą piłkę. Ostatecznie w kontrze atak z pipe’a skończył Błasiak i był remis 9:9. W środku seta sygnał do ataku po raz kolejny dał najmłodszy na boisku Małysza. Znakomite serwisy przyjmującego z Rybnika dały gospodarzom prowadzenie 15:12, a później nawet 18:14. Piłkę setową Volley Rybnik miał już przy stanie 24:20, ale partię udało się skończyć dopiero po błędzie serwisowym Błasiaka (25:22).



Czwarta partia znowu od początku należała do rybniczan. Do gry dobrze wprowadził się Rafał Rybarczyk, który w tym secie ciągnął grę w ataku rybniczan, natomiast w zespole z Kęt atak rozkładał się dosyć równomiernie na cały zespół. Na wyróżnienie zasłużył również Tomasz Warda, który dał dwupunktowe prowadzenie gospodarzom (7:5) skutecznym blokiem na Jonaszu Biegunie. Środek seta upłynął pod znakiem gry punkt za punkt, w której u rybniczan widać było więcej kombinacyjnej gry i korzystania z mocnej zagrywki, a u kęcian prostej, ale skutecznej gry skrzydłami. W końcówce seta o prowadzeniu Volley’a Rybnik i losach seta zaważyły błędy m.in. Kordiana Szpyrki (19:18, 23:21). Do tie-breaka w Rybniku doprowadził Rafał Rybarczyk kończąc piłkę na prawym ataku (25:22).

W ostatniej partii kibice zgromadzeni w rybnickiej hali nie mogli narzekać na brak emocji. Sytuacja na boisku zmieniała się jak w kalejdoskopie, a dużą rolę w tej części meczu miał blok oraz gra libero: Kamila Łyczko (Rybnik) oraz Michała Cymermana (Kęty). Po ataku z sytuacyjnej piłki rozgrywającego Kęczanina rybniczanie znaleźli się w nie lada opałach – przegrywali 7:10. W tym momencie Volley po raz kolejny skorzystał z doświadczenia i ogrania Terleckiego, który uspokoił grę i wydatnie pomógł drużynie w objęciu prowadzenie 12:11. Po udanym pościgu gospodarze opadli z sił i oddali 3 „oczka" przyjezdnym, którzy stanęli przed szansą wygrania meczu (14:12). Co prawda 13 punkt zdobył jeszcze Rybarczyk, ale w kolejnej akcji złudzeń zespołowi z Rybnika nie dali goście, którzy zakończyli seta i mecz wynikiem 15:13.

TS Volley Rybnik – UMKS Kęczanin Kęty 2:3
(18:25, 23:25, 25:22, 25:22, 13:15)


Po meczu powiedział:
Tomasz Warda, środkowy Volley’a Rybnik: Pierwsze dwa sety przegraliśmy praktycznie przez przyjęcie, które nie dało nam możliwości gry kombinacyjnej, a to ustawiło cały mecz. Nie mogliśmy zagrać tych wariantów, które trenujemy każdego dnia i głównie przez to przegraliśmy to spotkanie. W tym roku poziom rozgrywek jest bardzo wysoki – do naszej grupy trafiły dwa SMS-y Spała, które nie są łatwymi rywalami, a pozostałe ekipy solidnie się wzmocniły. My także poprawiliśmy niektóre elementy naszej gry, a poza tym doszedł do nas m.in. Arek Terlecki. Arek na boisku bardzo nam pomaga, a doświadczenie, którym dysponuje jest chyba większe niż całej naszej drużyny razem wzięte. Z nim na boisku czujemy się pewniej i od razu gra się nam inaczej.

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki grupy 2. II ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved