Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > PlusLiga: Ciekawa czwarta kolejka już za nami

PlusLiga: Ciekawa czwarta kolejka już za nami

fot. archiwum

W czwartej kolejce PlusLigi szczególnie interesująco wyglądała rywalizacja pomiędzy niepokonanymi dotąd zespołami - ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle oraz Resovią Rzeszów. W pozostałych grach mimo różnych wyników, byliśmy świadkami zaciętej i wyrównanej gry.

Pierwsze spotkanie 4. kolejki rundy zasadniczej to pojedynek dwóch rewelacyjnie spisujących się dotąd zespołów. Rywalizacja ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z Asseco Resovią Rzeszów określana była mianem hitu tej kolejki. Spotkanie, rozgrywane w Kędzierzynie, zakończyło się korzystnie dla gospodarzy, którzy pokonali rzeszowian 3:0. Sąsiadujące ze sobą w tabeli drużyny od początku postawiły sobie trudne warunki i już pierwszy set był bardzo zacięty. Końcówka partii toczyła się punkt za punkt, a ostatecznie wygrali ją kędzierzynianie 26:24. Kolejne starcie również przyniosło wiele emocji i widowiskowej siatkówki. Spisujący się doskonale w poprzednich spotkaniach Gyorgy Grozer, nie potrafił odnaleźć swojego rytmu gry, przez co trafił na ławkę rezerwowych, a jego miejsce zajął Adrian Gontariu, który pomógł zespołowi nadrobić stracone „oczka". Bardzo wyrównana gra stworzyła emocjonującą końcówkę tej odsłony. Podobnie, jak w pierwszym secie, gra toczyła się na przewagi, którą minimalnie wykorzystali gospodarze, wygrywając 27:25. Goście mogą żałować, że nie udało im się doprowadzić do remisu, bo wtedy wiele mogłoby się wydarzyć. Trzecia partia, choć równie wyrównana, jak poprzednie, również padła łupem zespołu Krzysztofa Stelmacha. Set zakończył się wynikiem 25:23, a najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Michała Ruciaka, który zakończył pojedynek z 63% skutecznością w przyjęciu oraz 69% efektywnością w ataku.

W kolejnym pojedynku, naprzeciw siebie stanęły drużyny PGE Skry Bełchatów oraz AZS-u Częstochowa. Skra, jako główny faworyt tego sezonu PlusLigi, w ostatnich spotkaniach nie pokazywała pełni swoich możliwości. Natomiast podopieczni Marka Kardosa, udowodnili już, że są w stanie wygrywać nawet z teoretycznie lepszym rywalem. Mecz rozstrzygnął się wynikiem 3:1, a bełchatowianie zapisali na swoim koncie trzy cenne punkty. Mimo zwycięstwa mistrzów Polski, ten pojedynek nie był dla nich łatwy. W pierwszej partii ekipy były bardzo skoncentrowane, jednak w końcówce Skra nie wykorzystała aż pięciu piłek setowych, przez co seta rozstrzygnęli na swoją korzyść częstochowianie, kończąc rezultatem 31:29. W kolejnej odsłonie gra zespołów bardzo falowała, a „przestoje" zdarzały się po obu stronach siatki. Udane ataki Bartosza Kurka doprowadziły do pierwszej piłki setowej w tej partii, a potem triumfu 25:21. W kolejnych odsłonach drużyna z Bełchatowa kontrolowała przebieg gry. Duża ilość popełnionych błędów oraz problem ze skończeniem pierwszego ataku nie pozwalały częstochowianom na prowadzenie wyrównanej walki, co spowodowało wygranie kolejnych setów przez zawodników trenera Jacka Nawrockiego. Mimo, iż Skra triumfowała w tym spotkaniu, nie znalazło to odzwierciedlenia w statystykach. Zarówno w przyjęciu zagrywki rywali, jak i ataku lepsi okazali się częstochowianie, którzy zanotowali odpowiednio 43% oraz 50%. Co więcej, przyjęcie w zespole mistrzów Polski wyniosło tylko 38%, przy 28% Michała Winiarskiego oraz 26% Bartosza Kurka – dwóch podstawowych przyjmujących tego zespołu. Jedynym elementem, który wyglądał imponująco w drużynie gospodarzy był blok – bełchatowianie aż szesnaście razy zatrzymali rywali na siatce. MVP spotkania został Aleksander Atanasijevic.

W tym samym czasie w Olsztynie, siatkarską wojnę rozpoczęli zawodnicy AZS-u Olsztyn oraz Delecty Bydgoszcz. Od samego początku mecz był bardzo wyrównany. W pierwszym secie triumfowali bydgoszczanie, jednakże kolejny był już całkowitą dominacją akademików, którzy odnaleźli swój rytm gry i konsekwentnie dążyli do wyznaczonego celu. Siatkarze z Olsztyna prowadzili nawet siedmioma punktami (20:13), jednak Delecta walczyła do ostatniej piłki. Duża ilość błędów własnych po stronie Indykpolu spowodowała, że wygrali tę partię z przewagą tylko dwóch punktów. W trzeciej odsłonie gospodarze prezentowali grę z końcówki poprzedniego seta. Ogromna ilość błędów doprowadziła do stanu 19:10 dla siatkarzy z Bydgoszczy. Trudno było myśleć o dogonieniu uciekającej punktowo Delecty, ale wynik 20:16 rodził nadzieje na odwrócenie sytuacji w tej partii. Jednak bydgoszczanie nie pozwolili uciec zwycięstwu i wygrali seta 25:20. Tymczasem, siatkarze Indykpolu nie odpuszczali i pewnie zwyciężyli czwartą odsłonę, doprowadzając tym samym do tie-breaka. W ostatecznym starciu górą okazali się goście, wygrywając całe starcie 3:2. Najbardziej wartościowym graczem meczu został Antti Siltala, zdobywca osiemnastu punktów.



Kolejny pojedynek został rozegrany w Kielcach pomiędzy miejscowym zespołem a AZS-em Politechniką Warszawską. Zmagania dwóch słabiej spisujących się drużyn rozstrzygnął dopiero tie-break, gdzie Politechnika zdołała wytrzymać presję i wygrała ostatecznie spotkanie 3:2, zapisując tym samym pierwsze punkty w ligowej tabeli. Przez cały mecz zespoły nie zwalniały tempa i wygrywały na przemian sety, dostarczając wielu wrażeń siatkarskim kibicom. Cały bój był wyrównany, jednak kielczanie, rozbici utratą Miłosza Zniszczoła, który nabawił się kontuzji, nie powrócili do wcześniejszej dyspozycji i przegrali w tie-breaku 15:11. Najlepszym zawodnikiem wybrano Pawła Mikołajczaka.

Ostatni pojedynek 4. kolejki fazy zasadniczej odbył się w Gdańsku. Tamtejszy zespół podejmował na własnym parkiecie Jastrzębski Węgiel, który po zdobyciu klubowego wicemistrzostwa świata zdecydowanie podbudował morale swojej drużyny. Rozgrywki w Katarze wyraźnie wzmocniły ekipę z Jastrzębia, co było zauważalne w spotkaniu z gdańszczanami, których odprawili w trzech setach. Drużyna Grzegorza Rysia nie potrafiła stawić większego oporu rywalom. Goście zdecydowanie wygrali w trzech partiach, a zawodnicy z Gdańska zanotowali czwartą porażkę z rzędu. Podopieczni Lorenzo Bernardiego znakomicie radzili sobie z atakiem, który funkcjonował na poziomie 60%. Co prawda, w drugim secie był moment, gdy wydawało się, że beniaminek ma szansę na wygranie partii, jednak zawodnicy z Jastrzębia spokojnie wyprowadzali końcówki, nie dając możliwości na dobre rozegranie przeciwnika. W szeregach jastrzębian brylował Zbigniew Bartman, który uzyskał 60% pozytywnego przyjęcia oraz 74% skuteczności w ataku, pokazując tym samym w jak znakomitej jest dyspozycji. Dobrą pracę wykonał też Michał Kubiak – 58% efektywności w przyjęciu zagrywki rywali oraz 50% szczęśliwie zakończonych ataków. Świetnie wspierał ich Michał Łasko, który zasłużenie odebrał statuetkę MVP spotkania.

Podsumowując, po czterech kolejkach na czele tabeli, z dwunastoma punktami, plasuje się ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Drugą lokatę, ze stratą czterech „oczek", zajmuje Delecta Bydgoszcz. Taki sam bilans punktowy ma Asseco Resovia Rzeszów, która jest na trzeciej pozycji. Natomiast siedem punktów w ligowej tabeli zapisali AZS Olsztyn oraz PGE Skra Bełchatów. Tuż za nimi znajduje się, mający sześć cennych punktów, Jastrzębski Węgiel. Przypomnijmy jednak, że zarówno ekipa z Bydgoszczy, jak i z Jastrzębia rozegrali o jeden mecz mniej od pozostałych zespołów. Spowodowane jest to wyjazdem Jastrzębian na Klubowe Mistrzostwa Świata.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved