Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > KMŚ: Łatwy początek Zenitu, zwycięski tie-break gospodarzy

KMŚ: Łatwy początek Zenitu, zwycięski tie-break gospodarzy

fot. archiwum

W katarskiej Doha rozpoczęły się Klubowe Mistrzostwa Świata. W pierwszym spotkaniu grupy A faworyzowany Zenit Kazań łatwo wygrał z kanadyjskim Trinity Western Spartans. W grupie B Al Arabi z Łukaszem Kadziewiczem pokonało w pięciu setach egipski Al Ahly.

Zenit rozpoczął spotkanie od mocnego uderzenia i po dwóch asach Apalikowa prowadził 5:0, a na pierwszej przerwie zwiększył przewagę do siedmiu punktów (8:1). Podopieczni trenera Alekno nie pozostawili Kanadyjczykom żadnych złudzeń i punkt po punkcie powiększali przewagę, by ostatecznie zwyciężyć w pierwszej partii 25:11.

Początek drugiego seta był nieco bardziej zacięty. Kazańcom nie udało się od początku odskoczyć rywalom, w dużej mierze dzięki dobrej postawie Steve’a Marshalla, dobrze spisującego się w ataku i bloku. Jednak gdy w polu zagrywki stanął Siwożelez, Zenit szybko zwiększył swoje prowadzenie do sześciu oczek (13:7), a Spartans ponownie nie potrafił zatrzymać przeciwnika. Kanadyjczycy popełnili w tym secie aż 10 błędów własnych, co przełożyło się na ich wysoką porażkę 15:25.

Zawodnicy Zenitu wyraźnie mieli ochotę szybko zakończyć poranne spotkanie i na pierwszej przerwie trzeciej partii prowadzili 8:4. Ich przeciwnicy mieli jednak odmienne zdanie i zdołali odrobić część strat. Dobry blok w wykonaniu Daniela Jansen van Doorn sprawił, że Kanadyjczycy tracili zaledwie dwa oczka (9:11). Kazańcy szybko ostudzili zapał Spartansa, zdobyli cztery punkty z rzędu i do końca seta kontrolowali sytuację na parkiecie. Zenit wygrał 25:16 i został pierwszym liderem KMŚ.



Dziś czekają nas jeszcze dwa spotkania. W grupie A Jastrzębski Węgiel zmierzy się z Paykanem Teheran, a w grupie B gospodarze, w których szeregach wystąpi Łukasz Kadziewicz, Al Arabi zagrają z egipskim Al Ahly Sporting Club.

Trinity Western Spartans – Zenit Kazań 0:3
(11:25, 15:25, 16:25)

Składy zespołów:
Trinity:
Howatson (3), Jansen (2), Marshall (11), Verhoeff (10), Van Verkel (4), Ball (1), Offereins (libero) oraz Plett, Kufske, Schmidt i Del Bianco
Zenit: Apalikow (9), Vermiglio, Siwożelez (6), Priddy (10), Michajłow (11),  Gucaljuk (10), Obmoczajew (libero) oraz Czeremyszyn (8), Babeszyn i Babiczew (1)


Gospodarze, w których szeregach występuje polski środkowy, Łukasz Kadziewicz, dobrze rozpoczęli spotkanie z egipskim Al Ahly. Punkt po punkcie budowali przewagę, która w pewnym momencie wynosiła już sześć punktów (17:11). Wtedy jednak do walki rzucili się Egipcjanie, którym udało się doprowadzić do wyrównanej końcówki. W tej więcej zimnej krwi zachowali gracze Al Arabi i wygrali 25:23.

W drugiej partii to zawodnicy Al Ahly od początku prowadzili (8:6 na przerwie technicznej). Egipcjanie systematycznie zwiększali przewagę i gdy odskoczyli rywalom na sześć oczek, wydawało się, że ten set gospodarze muszą spisać na straty (18:12). Ci jednak nie zamierzali się łatwo poddać. Udało im się dogonić przeciwnika, co więcej, po udanym ataku Christiana Pampela prowadzili 22:20. Chwilę później Al Arabi miało dwie szanse na skończenie seta, ale ich nie wykorzystała. Z zaciętej walki w nerwowej końcówce obronną ręką wyszedł egipski zespół, który zwyciężył 31:29.

Trzeci set to ponownie wyrównana walka, tym razem od początku partii. Dwa punktowe bloki Łukasza Kadziewicza pozwoliły jego drużynie odskoczyć na dwa oczka (7:5). Al Arabi utrzymywało się na bezpiecznym prowadzeniu do stanu 17:14. Wtedy Egipcjanie ponownie zaczęli odrabiać straty i doprowadzili do remisu 21:21. Po raz kolejny wynik seta decydował się w końcówce – tym razem szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy, którzy wyszli na prowadzenie w meczu 2:1 (26:24).

Kolejna odsłona rozpoczęła się dobrze dla katarskiej drużyny, która szybko zdobyła dwa punkty przewagi, a po skutecznym bloku Kadziewicza prowadziła już 14:11. Od połowy seta rozpoczął się jednak zwycięski marsz Al Ahly. Egipcjanie wyrównali tuż po przerwie technicznej, po czym wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca (25:21).

Tie-break niewiele różnił się od wcześniejszych partii. Od początku do końca na parkiecie trwała zacięta walka. Przy zmianie stron dwoma punktami prowadzili gospodarze, ale w końcówce zawodnicy Al Ahly doprowadzili do remisu 12:12. W decydującym momencie Al Arabi dobrze zagrało blokiem, a ręce wraz z Jirim Popelką przyłożył polski środkowy, czym dali swojej drużynie piłkę setową (14:12), a Popelka tę okazję wykorzystał w pierwszym uderzeniu (15:12).

Al Arabi Doha – Al Ahly 3:2
(25:23, 29:31, 26:24, 21:25, 15:12)

Składy zespołów:
Al Arabi:
Popelka (15), Pampel (30), Saitta (3), Saraceni (14), Kadziewicz (10), Vlam (10), Renan (libero) oraz Amro
Al Ahly: Ahmed (10), Bekhit (3), Abdelhay (26), Abd El Kader (6), Ketat (17), Katona (5), Yasin (libero) oraz Mohamed (20) i Elmetwaly

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved