Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Pierwsze koty za płoty – podsumowanie 1. kolejki I ligi mężczyzn

Pierwsze koty za płoty – podsumowanie 1. kolejki I ligi mężczyzn

fot. archiwum

Ruszyła rywalizacja na zapleczu PlusLigi. Zarówno zawodnicy jak i trenerzy zgodnie twierdzą, że w sezonie 2011/12 liga będzie bardzo wyrównana. Pierwsze wyniki pokazały, że teoria ta nie jest pozbawiona podstaw, jednak większość klubów potrzebuje czasu, by ustabilizować formę.

Na miano najciekawszego pojedynku na inaugurację I ligi mężczyzn zasługuje konfrontacja zespołów AZS Stal Nysa i Pekpolu Ostrołęka. Oba kluby przed sezonem poczyniły znaczne „zakupy" na rynku transferowym i otwarcie zapowiadają walkę o pierwszą czwórkę ligi. W Nysie miało być ciekawie, miał być zacięty bój – wszystkie te warunki zostały spełnione. Forma obu przeciwników mocno „falowała". Najbardziej emocjonujący przebieg miał pierwszy set, w którym prowadzenie wędrowało z rąk do rąk. Ostatecznie jednak, po walce na przewagi, partię na swą korzyść rozstrzygnęli akademicy (28:26). W drugiej odsłonie sytuacja uległa zmianie i siatkarze z Ostrołęki, wspomagani przez popełniających błędy rywali, kontrolowali rozwój wypadków na parkiecie (25:21). W trzecim akcie podopieczni Andrzeja Dudźca, mimo wysokiego prowadzenia, spowodowanego solidnym blokiem i silną zagrywką, nie byli w stanie postawić „kropki nad i". Kiepska gra ostrołęczan w końcówce pomogła ekipie z Nysy w odniesieniu zwycięstwa 25:23. W czwartej części spotkania goście zrehabilitowali się w pełni za tę „wpadkę". Ponownie znakomita gra w bloku, a także silna zagrywka dały im prowadzenie, które – tym razem bez problemów – utrzymali do końca (25:19). W tie-breaku, najwyraźniej niesiona siłą rozpędu, ekipa z Ostrołęki dyktowała warunki (15:11). Z podziału punktów – jako, że drużyny mają wysokie ambicje – z pewnością nikt nie jest zadowolony. Taki obrót spraw przyniósł gościom 6. miejsce tabeli. Nysanie natomiast ulokowali się o oczko niżej. Udane „wejście" w ligę? Chyba nie do końca…

Interesująco również wypadł mecz „podwójnego debiutu" czyli pojedynek MKS Cuprum Mundo Lubin z KPS Jadarem Siedlce. Oba kluby, przygotowując się do gry w I lidze, wzmocniły swe składy, jednak nie deklarują nic więcej ponad walkę o utrzymanie. Po pierwszym występie, beniaminków i ich ewentualne perspektywy na pierwszoligowych parkietach nadal można określić jako dwa znaki zapytania. O nierównej formie obu zespołów najlepiej świadczą wyniki trzech pierwszych setów. W inauguracyjnej partii „przysnęli" gospodarze, co skwapliwie wykorzystali podopieczni trenera Macieja Nowaka (25:18). W kolejnych dwóch aktach z akcji na akcję lubinianie grali coraz lepiej, natomiast zawodnikom Jadaru wyraźnie brakowało konceptu na skuteczne stawienie oporu (25:16, 25:10). Dopiero w czwartej odsłonie zaczęła się „prawdziwa" gra. Od pierwszych akcji zawrzała zacięta walka punkt za punkt, jednak więcej zimnej krwi w pełnej napięcia końcówce zachowali siedlczanie (30:28). Po czym karta odwróciła się ponownie – inicjatywa cały czas pozostawała w rękach ekipy Dominika Fristera. Goście przez większość partii dotrzymywali rywalom kroku, lecz tym razem w końcówce nie zdołali już opanować nerwów i w efekcie lubinianie zapisali nową kartę w historii klubu: pierwsze zwycięstwo w I lidze. „Podwójny debiut" zakończył się 5. pozycją zespołu z Lubina i 8. miejscem siedleckich zawodników w tabeli. Dla odmiany te zespoły podziałem punktów mogą być usatysfakcjonowane.

Lepsze jest czasem wrogiem dobrego – tak można stwierdzić, patrząc na największą niespodziankę I kolejki czyli porażkę, określanego jako jeden z kandydatów do zajęcia miejsca w czołówce, GTPS-u Gorzów Wlkp. z Energetykiem Jaworzno. Zespołu ze Śląska nie dotknęły znaczące zmiany kadrowe i w tym ekipa ta upatruje swą siłę. Tym razem teoria ta potwierdziła się, a kluczem do zwycięstwa okazała się mocna zagrywka i dobrze funkcjonujący blok. Przez większą część pierwszego seta siatkarze z Jaworzna narzucali rywalowi swój styl gry i spokojnie zwyciężyli 25:19. W drugiej partii „poszło" gospodarzom jeszcze łatwiej. Gorzowianie nie byli w stanie zatrzymać doskonale spisujących się w ataku przeciwników, co zakończyło się porażką 16:25. Po dwóch setach bez historii, w trzeciej odsłonie ekipa gości nareszcie rozpoczęła w miarę skuteczna pogoń za zwiększającym przewagę „Energetycznymi". W miarę jak spotkanie zbliżało się ku końcowi, ekipa Andrzeja Stanulewicza grała coraz lepiej. Jaworznianie nie mieli jednak zamiaru dać wyrwać sobie zwycięstwa i partię zakończyli wynikiem 25:22. Zwycięstwo wraz ze stosunkiem „małych punktów" zapewniło ekipie trenera Sławomira Gerymskiego fotel lidera tabeli. Na „drugim biegunie" czyli ostatniej pozycji uplasowali się siatkarze GTPS-u. Bardzo udany początek dla zespołu z Jaworzna, jednak powstaje pytanie czy w starciu z innymi przeciwnikami hasło „w zgraniu siła" przyniesie równie owocne efekty?



Pozostałe spotkania można określić mianem zwykłej „ligowej młócki" czyli zwyciężali faworyci. W Bielsku komplet punktów zgarnęli podopieczni Przemysława Michalczyka, zwyciężając siatkarzy Jokera Piła. Pierwsze dwie odsłony zapowiadały ciekawy rozwój wydarzeń na parkiecie. W inauguracyjnej odsłonie zagrywka, wzniecająca sporo zamieszania w szeregach rywali oraz dobra dyspozycja w ataku pomogła ekipie Jokera przechylić szalę zwycięstwa na swą stronę (25:22). W drugim akcie spora ilość pomyłek pilskich zawodników nie pozwoliła im podjąć wyrównanej walki z grającym skutecznie w ataku i na kontrze zespołem gospodarzy, co przyniosło wygraną 25:21 i remis 1:1. Po takim początku wydawało się, że budowany praktycznie od postaw zespół Jarosława Kubiaka nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Jak się okazało nic bardziej mylnego. Z pilskiego zespołu „uszło powietrze", natomiast zawodnicy po drugiej stronie siatki we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła spisywali się znakomicie. W efekcie BBTS szybko i łatwo rozstrzygnął na swą korzyść kolejne dwie części spotkania (25:17, 25:15). Bielszczanie z jednym straconym setem zajmują drugą pozycję w tabeli. Natomiast wyżej wspomniana zdobycz setowa dała Jokerowi 11., przedostatnie miejsce. W Bielsku, faworyt, na pewno pozytywnie ocenia inaugurację sezonu. Pilanie, natomiast, udowodnili, że, mimo problemów przed sezonem, są w stanie – jeśli formy starczy im na całe spotkanie – „namieszać" w szeregach pierwszoligowców.

Kolejny kandydat do najwyższych miejsc w lidze, MKS MOS Będzin otwarcie sezonu również może uważać za udane. Komplet punktów w starciu z Ślepskiem Suwałki zapewnił podopiecznym trenera Rafała Legienia trzecią pozycję w tabeli. Mecz przebieg według takiego samego scenariusza jak pojedynek w Bielsku-Białej. W pierwszym secie ekipy walczyły na wyrównanym poziomie, jednak w końcówce skuteczna gra suwalczan na siatce dała im zwycięstwo 25:21. Siatkarze Ślepska kontynuowali dobrą grę blokiem, ale tylko… do połowy drugiego seta. Wówczas udane kontry gospodarzy, a w końcówce także mocna zagrywka pomogły im wypracować korzystny wynik i utrzymać go końca (25:20). Po czym… powtórka z rozrywki z Bielska-Białej. Suwalskim siatkarzom, podobnie jak ekipie Jokera Piła, zabrakło sił i pomysłu na dalszą skuteczną walkę. W trzecim akcie silne serwisy rywali utrudniały zawodnikom Adama Aleksandrowicza konstruowanie akcji. Do tego ekipa MKS-u dodawała szczelny blok. W efekcie partia zakończyła się zwycięstwem będzinian 25:21. Ostatnia partia to popis siatkarzy z Zagłębia Dąbrowskiego. Silna zagrywka i wysoka skuteczność zespołu z Będzina w ataku nie dawała szans rywalom na podjęcie jakiejkolwiek walki. Idealny obraz gry będzińskiej drużyny zakłócał nieco „festiwal" błędów w jej wykonaniu. Nie wpłynęło to jednakże na losy seta (25:17). Zadowolenie będzinian ze zwycięstwa na dobry początek sezonu może nieco tłumić duża ilość błędów, która w starciu z silniejszymi rywalami może okazać się zgubna. Zespół Ślepska natomiast chwilowo musi zadowolić się 10. miejscem w tabeli, jednak wygrany set, a przede wszystkim skuteczna gra blokiem mogą wzbudzać w Suwałkach nadzieję, że wszystko kroczy ku lepszemu.

Zwycięski powrót po dwóch latach nieobecności w I lidze zanotowali siatkarze z Wielunia, pokonując na wyjeździe beniaminka z Krakowa. Pierwsza partia bez historii – goście dość łatwo zwyciężyli 25:19. W drugim secie nieoczekiwana zmiana – błędy wielunian umożliwiły zawodnikom Wandy przejęcie sterów na biegiem gry. Zespół Siatkarza odstawał od rywali we wszystkich elementach gry i musiał pogodzić się z porażką 17:25. W trzeciej odsłonie nastąpiło „cudowne" przebudzenie zespołu Tomasza Wasilkowskiego. Wieluńscy zawodnicy przez całą partię, dzięki silnej zagrywce, dyktowali warunki (25:22). Gospodarze jednak wcale nie mieli zamiaru się poddawać i przez większą część czwartego aktu dzierżyli inicjatywę. W decydujących momentach brak „ogrania" i niedoświadczenie beniaminka, który być może jeszcze nie potrafi radzić sobie z napięciem, spowodowało błędy, a co za tym idzie gwałtowny zwrot akcji. W końcówce szalę zwycięstwa na swą stronę przechylił Siatkarz (25:21). Komplet punktów przyniósł wielunianom 4. pozycję w tabeli, natomiast Wanda, dzięki stosunkowi małych punktów, została sklasyfikowana na 9. miejscu. Z pewnością w Krakowie żałują, że debiut na parkietach I ligi nie wypadł okazalej, tym bardziej, że zabrakło naprawdę niewiele.

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved