Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Mariusz Wlazły: Nie jestem niezastąpiony

Mariusz Wlazły: Nie jestem niezastąpiony

fot. archiwum

- Drużyna, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy, potrafi beze mnie funkcjonować. Nie jestem niezastąpiony - mówi Mariusz Wlazły. Ale gwiazda PlusLigi nie rezygnuje z walki o powrót do reprezentacji Polski.

Wraz ze startem PlusLigi kibice znów zastanawiają się, w jakiej formie będzie Mariusz Wlazły.

Mariusz Wlazły: Ciężko mi powiedzieć, bo to się dopiero okaże. Pewne jest jedno – w końcu dobrze przepracowałem okres przygotowawczy. Po przerwie, którą miałem po poprzednim, ciężkim sezonie, mogłem normalnie przystąpić do zajęć. Zdrowie nie szwankowało.

Czyli na treningach nic nie bolało, nie strzykało i wreszcie zapomniał pan o kontuzjach?



– Dokładnie tak. Myślę, że na dzień dzisiejszy sytuacja jest opanowana. Mam nadzieję, że tak też będzie w trakcie normalnego, ligowego grania.

Liga jest nudna – Skra dominuje, mistrzem Polski jest nieprzerwanie od 2005 roku. Przed każdym sezonem mówi się, że może nastąpić przełom, że inne drużyny was doganiają, a później wy to weryfikujecie. Myśli pan, że tym razem będzie wam trudniej niż zwykle? Że ktoś w PlusLidze może was pobić?

– Teoretycznie każdy z zespołów przystępujących do rozgrywek walczy o mistrzostwo Polski. Oczywiście realia są różne. My na pewno będziemy bronić tytułu, będziemy chcieli grać jak najlepiej, dlatego do każdego meczu podejdziemy mocno zmotywowani. Mamy swoje cele, chcemy je zrealizować. Ale dobrze wiemy, że inni też je mają. Dlatego szykuje się walka.

W Polsce królujecie, pan mistrzem kraju był już siedem razy z rzędu. Ale Ligi Mistrzów jeszcze pan nie wygrał. Kadrowo Skra jest teraz na tyle mocna, żeby zdobyć tytuł najlepszej drużyny w Europie?

– Dziś to jest temat, który ciężko ruszyć. Może nie doszło do nas wielu nowych zawodników [do składu dołączyli Serbowie Konstantin Cupković i Aleksandar Antasijević oraz Holender Wytze Kooistra], ale jednak zmiany nastąpiły i w okresie intensywnego grania, gdzie różne sytuacje mogą wyjść, ci nowi zawodnicy mogą pchnąć zespół dalej, ale może też nam to wszystko nie zafunkcjonować. Na pewno cel mamy jasny – chcemy się dostać do Final Four i grać o trofeum. Już od paru ładnych lat chciałbym tę Ligę Mistrzów wygrać. Michałowi Winiarskiemu udało się to w barwach Trentino, więc chciałbym wreszcie „Winiarowi" dorównać (śmiech). Cóż, trzeba będzie w każdym meczu zostawić na boisku sto procent siebie.

Mariusz Wlazły głodny gry, głodny sukcesów – to musi być dobra wiadomość dla kibiców reprezentacji Polski. Bo rozumiem, że chce pan udowodnić, że nadal to pan jest najlepszym polskim atakującym?

– Myślę, że na to pytanie nie ma co odpowiadać. Drużyna, która zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy, potrafi beze mnie funkcjonować. Zresztą nie było mnie też w ekipie, która dwa lata temu wywalczyła złoto. Nie jestem niezastąpiony. I wolę się w tym temacie nie rozwijać.

Przed sezonem reprezentacyjnym rozmawiał pan z trenerem Andreą Anastasim. Wtedy wszystko sobie wyjaśniliście, nie było między wami żadnych niedomówień?

– Tak, przedstawiłem swoją sytuację, trener to zaakceptował. I tyle.

A jeśli Anastasi przyjedzie na mecz Skry i będzie chciał z panem porozmawiać, to do takiej rozmowy dojdzie?

– Z miłą chęcią znów z nim porozmawiam. Nie jest tak, że ja jestem na kogokolwiek obrażony. Wręcz przeciwnie – jeśli tylko trener będzie chciał się ze mną spotkać, dla mnie nie będzie to stanowiło żadnego problemu.

*Rozmawiał Łukasz Jachimiak
*Więcej w Gazecie Wyborczej

 

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved