Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME siatkarek: Serbki uzupełniły finałową parę

ME siatkarek: Serbki uzupełniły finałową parę

fot. archiwum

Po zaciętym pięciosetowym boju Serbki wywalczyły miejsce w finale mistrzostw Europy kobiet. Mimo iż prowadziły już 2:0, Turczynki nie załamały się i doprowadziły do tie-breaka, którego jednak nie potrafiły już rozstrzygnąć na swoja korzyść.

Pierwsza partia drugiego półfinału tegorocznych mistrzostw Europy rozpoczęła się od zdecydowanego ataku Serbek, które od pierwszych piłek grały bardzo skutecznie i szybko wypracowały pięciopunktową przewagę (11:6). Turczynki wyglądały na zagubione, wprost przeciwnie do rywalek, które bezlitośnie wykorzystywały wszystkie mankamenty tureckiej drużyny, a same dokładały skuteczne akcje w ataku, gdzie brylowała zwłaszcza Brakocevic. Srebrne medalistki tegorocznej Ligi Europejskiej popełniały bardzo dużo błędów własnych i po ataku w siatkę Neslihan Darnel przegrywały już 10:19. Końcówka pierwszej partii spotkania to popis gry w polu serwisowym Jovany Brakocevic, która raz za razem nękała rywalki trudną zagrywką, dzięki czemu podopieczne Zorana Terzica zdeklasowały przeciwniczki w inauguracyjnej odsłonie meczu, wygrywając 25:10.

Wydawało się, że po takim laniu podopieczne Marco Motty nie będą w stanie powrócić do dobrej gry, jaką prezentowały w ćwierćfinałowym spotkaniu z reprezentacją Sbornej. Początek seta tylko potwierdził te przypuszczenia. Serbki od początku partii zaczęły budować przewagę i po bloku na Darnel prowadziły 4:1, by powiększyć przewagę do pięciu oczek na pierwszej przerwie technicznej (8:3). W kolejnych akcjach siatkarki znad Bosforu nieco zmniejszyły straty (8:10), ale brązowe medalistki World Grand Prix 2011 szybko wróciły do swojej wysokiej dyspozycji i odbudowały pięciopunktową przewagę (19:14). Przy stanie 22:16 dla współgospodyń tegorocznych mistrzostw starego kontynentu wydawało się, że losy seta są już przesądzone. Nic bardziej mylnego. Podopieczne Marco Motty zerwały się do ataku i po serii skutecznych bloków między innymi na Brakocevic zmniejszyły straty do jednego punktu (21:22). Widząc co dzieje się na boisku, trener Terzic dwukrotnie poprosił o trzydzieści sekund przerwy dla swojego zespołu. Jego podopieczne posłuchały uwag szkoleniowca i ostatecznie rozstrzygnęły na swoją stronę drugą odsłonę meczu, wygrywając 25:22 po udanym zbiciu Krsmanovic.

Niesione dopingiem publiczności zawodniczki z Bałkanów z dużym animuszem rozpoczęły kolejną partię spotkania, wychodząc na prowadzenie 3:0 po punktowej zagrywce w wykonaniu Nikolic. Turczynki, które już w końcówce poprzedniego seta pokazały kilka ciekawych zagrań, nie załamały się i szybko zmniejszyły straty, przegrywając na pierwszej regulaminowej przerwie na odpoczynek 7:8. Siatkarki znad Bosforu z każdą kolejną akcją prezentowały się coraz lepiej i na drugiej przerwie technicznej to one miały jedno oczko w zapasie (16:15). W kolejnych akcjach z bardzo dobrej strony zaprezentowała się gwiazda ATOM-u Trefla Sopot Neriman Özsoy i to właśnie dzięki jej skutecznym atakom zespół turecki objął trzypunktowe prowadzenie (20:17). Serbki nie zamierzały się jednak poddawać i po skutecznym bloku Krsmanovic doprowadziły do remisu (22:22). Końcówka to popis gry w wykonaniu Erdy Erdem, która dwoma skutecznymi atakami zapewniła zwycięstwo 25:23 w tej partii spotkania zespołowi z Turcji.



Turczynki po wygraniu poprzedniej odsłony pojedynku złapały wiatr w żagle i od początku czwartego seta pokazywały, że będą chciały doprowadzić do tie-breaka. Co prawda rywalki objęły prowadzenie 2:0, ale podopieczne Marco Motty szybko doprowadziły do remisu, a po skutecznym bloku na Jelenie Nikolic uzyskały dwupunktowe prowadzenie (5:3), które utrzymały do pierwszej przerwy poświęconej na kosmetykę parkietu (8:6). Pogromczynie w 1/4 finału polskiej reprezentacji wydawały się być zaskoczone takim obrotem sprawy i z każdą kolejną akcją traciły coraz więcej punktów do przeciwniczek (9:12, 13:16, 14:19), które bardzo dobrze spisywały się w ataku i bloku, gdzie brylowały zwłaszcza Neslihan Darnel i Erda Erdem. Szkoleniowiec reprezentacji Serbii próbował ratować sytuację na boisku, prosząc o przerwy dla swojego teamu. Próby „ugaszenia pożaru” podjęte przez Zorana Terzica częściowo przyniosły skutek, ponieważ Serbki zbliżyły się do rywalek na jeden punkt (21:22). Siatkarki reprezentacji Turcji nie pozwoliły jednak wyrwać sobie zwycięstwa i podobnie jak w poprzedniej odsłonie meczu wygrały seta 25:23 po skutecznym ataku z obiegnięcia Erdem.

Tie-break znacznie lepiej rozpoczął się dla podopiecznych Marco Motty, które za sprawą bardzo dobrej zagrywki szybko uzyskały trzypunktowe prowadzenie (3:0). Współgospodynie mistrzostw Europy wspierane przez świetnie dopingujących kibiców, między innymi przez numer jeden światowego tenisa Novaka Djokovica, szybko zabrały się do odrabiania strat i po skutecznym zbiciu Brakocevic na tablicy wyników widniał remis (6:6). Od tego momentu na parkiecie rozgorzała zacięta walka punkt za punkt, a emocje sięgały zenitu (7:7, 9:9, 11:11). W samej końcówce szczęście uśmiechnęło się dla reprezentacji Serbii, kiedy to przy zagrywce Rasic piłka zatańczyła na siatce i przeszła na drugą stronę, dając tym samym podopiecznym Zorana Terzica pierwszą piłkę meczową (14:12). Serbki postanowiły nie trzymać dłużej kibiców w niepewności i po udanym ataku na kontrze Brakocevic wygrały decydującą odsłonę meczu 15:12 i awansowały do wielkiego finału czempionatu, gdzie czeka drużyna Niemiec. Ambitnie walcząca reprezentacja Turcji w meczu o najniższy stopień podium zmierzy się z reprezentacją Włoch, która nie obroni tytułu mistrzyń Europy zdobytego przed dwoma laty w Polsce.

Po meczu powiedzieli:

Zoran Terzic (trener reprezentacji Serbii): – Na początku chciałbym pogratulować drużynie Turcji oraz ich trenerowi za najlepszy występ jak do tej pory. Mówiłem, że możemy zaprezentować się lepiej niż w meczu z polską reprezentacją, ale to nie wyglądało tak dobrze jak myślałem. Jeśli nie pracujemy nad poprawą wielu szczegółów, nie możemy wtedy nic zrobić. W piątym secie wykazaliśmy się dużą dozą pewności siebie. Niemniej jednak chciałbym pogratulować mojej drużynie dzisiejszego występu i za to, że staje się najlepszą drużyną w Europie. Osiągnęliśmy wielkie sukcesy w tym roku. Wygraliśmy Ligę Europejską, zajęliśmy trzecie miejsce w World Grand Prix, dlatego też nie mogę doczekać się finału, który będzie ukoronowaniem dla naszych umiejętności. Nigdy nie byłem tak dumny z moich podopiecznych jak jestem teraz.

Jelena Nikolic (kapitan reprezentacji Serbii): – Nadal jestem przytłoczona przez emocje. Rozpoczęłyśmy dzisiejsze spotkanie lepiej przygotowane niż do meczu z reprezentacją Polski i od początku zaprezentowałyśmy dobrą dyspozycję. Następnie popełniliśmy zbyt wiele błędów własnych co spowodowało przegranie dwóch ważnych setów, ale wróciłyśmy z powrotem do gry i myślę, że zasłużyliśmy na zwycięstwo podczas dzisiejszego wieczoru. Muszę przyznać, że początek piątej partii był bardzo ciężki i trudny dla nas. Z pewnością rozpoczęłyśmy zbyt niepewnie, ale zachowałyśmy spokój i ostatecznie osiągnęłyśmy najważniejszy cel jakim był awans do meczu o złoty medal.

Marco Aurelio Motta (trener reprezentacji Turcji): – Serdeczne gratulacje dla drużyny Serbii za ich dzisiejsze zwycięstwo. Serbki zagrały bardziej stabilnie niż nasza drużyna, ale mieliśmy również dobre momenty podczas dzisiejszego spotkania. Zaczęliśmy dobrze, wkładając wiele energii pod względem mentalnym na początku spotkania. W każdym razie jest dumny z moich podopiecznych. To były bardzo ważne mistrzostwa dla nas. Pokonaliśmy najlepsze drużyny jak Rosja i Włochy. Jeszcze raz powtórzę, że jestem dumny z mojej drużyny i z tego jak się zaprezentowała.

Esra Gumus (kapitan reprezentacji Turcji): – Na początku, chciałabym pogratulować drużynie Serbii za ich świetne osiągnięcia. Rywalki wykonały podczas dzisiejszego wieczoru świetną pracę. Od początku spotkania nie byłyśmy w stanie przeciwstawić się ich sile, ale po drugiej partii i w trzecim secie zaczęłyśmy grać mocniej. W czwartej odsłonie meczu grałyśmy twardo, ale ostatecznie przegrałyśmy mecz. Popełniłyśmy wiele własnych błędów, co koniec końców kosztowało nas zwycięstwo.

Serbia – Turcja 3:2
(25:10, 25:22, 23:25, 23:25, 15:12)

Składy zespołów:
Serbia: Brakocevic (23), Krsmanovic (9), Molnar (5), Ognjenovic (8), Nikolic (9), Rasic (2), Cebic (libero) oraz Malagurski (2), Antonijevic i Vesovic

Turcja: Toksoy (13), Cemberci (3), Sonsirma (1), Ozsoy (16), Erdem (13), Darnel (23), Kuzubasioglu (libero) oraz Uslupehlivan, Gumus (5), Karakoyun i Guresen (libero)

Zobacz również:
Wyniki ME kobiet – runda finałowa

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved