Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: Stawiamy sobie wysokie cele

Mariusz Wlazły: Stawiamy sobie wysokie cele

fot. archiwum

- Od pięciu czy sześciu lat słyszę, że wszyscy walczą o srebro, a finał będzie szczytem marzeń. Nie po to wydaje się ogromne pieniądze, by zadowolić się drugim miejscem - mówi kapitan PGE Skry Bełchatów Mariusz Wlazły. I odmawia komentarza na temat reprezentacji.

Przeciwnicy w PlusLidze bardzo wzmocnili swoje składy. A jak na ich tle wygląda PGE Skra? Jest silniejsza?

Mariusz Wlazły: Trudno na to jednoznacznie odpowiedzieć. Przede wszystkim musimy się sprawdzić w meczach o punkty, bo w pełnym składzie jesteśmy od niedawna, a w turniejach podejście do gry jest trochę inne niż w lidze. Przede wszystkim staramy się coś trenować, zamiast walczyć o punkty. Dopiero w spotkaniach o punkty zobaczy się ducha tego zespołu i przekonany się, czy jesteśmy silniejsi, czy nie.

Sparing z AZS-em Olsztyn zaczęliście tą samą szóstką, którą kończyliście poprzedni sezon. Nowi gracze są tylko rezerwowymi…



Przede wszystkim mamy bardziej wyrównaną drużynę niż w poprzednim sezonie. Każdy z podstawowego składu musi czuć się zagrożony. Albo inaczej – jest większa konkurencja.

Czujesz się zagrożony przez Aleksandara Atanasijevicia? On jest poważną konkurencją?

Jeśli ktoś z podstawowej szóstki nie może zagrać, nie będzie widać braku. Gdybym ja nie mógł wyjść na boisko, wchodzi Aleksandar i gra równie dobrze, czasami nawet lepiej (śmiech ). To pokazuje, jak dużą mamy konkurencję. A wracając do pytania, to będzie grał lepszy siatkarz, bo przede wszystkim liczy się wynik zespołu.

Zmierzyliście się w sparingach z wszystkimi silnymi rywalami. Który z nich będzie najgroźniejszy?

Trudno powiedzieć, bo turnieje przedligowe nie dają wielkiego obrazu przeciwników. Dla mnie to były bardziej treningi z innymi zespołami niż walka o zwycięstwo. Nie ma większego znaczenia, czy zajmie się pierwsze, czy ostatnie miejsce. Poza tym nie wszystkie zespoły były w najsilniejszych składach.

Ale i tak w wywiadach wasi rywale wskazują PGE Skrę jako głównego faworyta.

Od pięciu czy sześciu lat słyszę, że wszyscy walczą o srebro, a finał będzie szczytem marzeń. Nie wierzę w to. W Kędzierzynie, Jastrzębiu czy Rzeszowie nie po to wydaje się ogromne pieniądze, by zadowolić się drugim miejscem. Chodzi o wywieranie na nas dodatkowej presji przez zrzucenie z siebie odpowiedzialności, poprzez mówienie, że my musimy, a oni mogą. My w Skrze niczego nie musimy, ale nikt nie ukrywa, że chcemy obronić tytuł. Stawiamy sobie wysokie cele. Jesteśmy profesjonalistami i każdy wie, po co tutaj jest. Interesuje nas kolejne mistrzostwo Polski i awans do Final Four.

Pięć lat temu, kiedy Michał Winiarski odchodził do Trentino, nikt nie pomyślał nawet, że do Polski może przyjść atakujący włoskiej reprezentacji. A tak się stało i Michał Łasko będzie występował w Jastrzębskim Węglu.

Poziom z roku na rok rośnie i wiele zespołów wydaje wielkie pieniądze na doświadczonych i dobrych zawodników. Oni wiele wnoszą do naszej ligi, co cieszy, bo przy okazji reprezentanci Polski mogą się jeszcze lepiej rozwijać.

Czy jakiś transfer cię zaskoczył?

Chyba Tichacka, który przyszedł do Resovii. Myślałem, że on jest tak związany z Friedrichshafen jak ja ze Skrą. Grał tam bardzo długo, a mimo to zdecydował się przyjść do Polski.

Przerwa między sezonami była w tym roku dziwna, bo po raz pierwszy od bardzo dawna nic nie mówiono o zdrowiu Mariusza Wlazłego. Dlatego chciałem zapytać, jak się czujesz?

Tym razem w wakacje nikt mnie nie kąsał (śmiech ). Poprzedni sezon był bardzo wyczerpujący, chyba najtrudniejszy w mojej karierze. Było bardzo dużo gier, mało czasu, by zająć się urazami poprzez pracę na treningach czy prewencję. Po rozgrywkach miałem delikatną rehabilitację, później odpocząłem fizycznie i psychicznie i zacząłem w pełni zdrowy przygotowania.

Pamiętasz, kiedy poprzednio tak było?

Chyba w 2004 roku, kiedy doznałem kontuzji barku i miałem przymusową przerwę. Później jeszcze miałem pauzę, gdy zrezygnowałem z gry w reprezentacji. Ale ona była wymuszona, bo nie byłem w stanie trenować i grać.

Skoro doszliśmy do reprezentacji, to chciałbym spytać o dalsze losy w niej Mariusza Wlazłego?

Bez komentarza.

A jak przyjdzie powołanie na Puchar Świata?

Bez komentarza.

Wracając do kadry, to wielu siatkarzy poprosiło o urlopy, ale negatywne emocje skupiły się na tobie. Nie obawiasz się, że w czasie meczów ligowych na tobie skupią się negatywne emocje, kibice będą cię wygwizdywać czy wyzywać.

Nie pierwszy i nie ostatni raz. Czym mam się przejmować? Gdy człowiek jest na piedestale, to wszyscy klepią cię po plecach, całują i wychwalają. A gdy zrobisz coś nie po myśli większości, jesteś najgorszy. Tak jest w Polsce. Nie rusza mnie opinia publiczna.

Rozmawiał Jarosław Bińczyk – Gazeta Wyborcza
Więcej w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved