Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Magda Jagodzińska: Chcemy, by siatkówka odżyła w Krakowie

Magda Jagodzińska: Chcemy, by siatkówka odżyła w Krakowie

fot. archiwum

AGH Galeco Wisła Kraków to klub, który ma ambicje, by nawiązać do największych sukcesów krakowskiej żeńskiej siatkówki. O bliższych i dalszych planach sześciokrotnych mistrzyń Polski opowiada przyjmująca krakowskiej drużyny, Magda Jagodzińska.

Przed tym sezonem pojawiła się informacja, że AGH Galeco Wisła Kraków ma "mocarstwowe" plany. W cztery sezony do ekstraklasy – zapewniają działacze. Jak jako zespół czujecie się w tej sytuacji, bo przecież to od obecnej dwunastki zaczyna się niejako ta droga do wymarzonej Plusligi?
Magda Jagodzińska: – Tak, to prawda. Sponsorzy i cały sztab ludzi działających w sekcji siatkówki chcą, aby ta dyscyplina sportu odżyła w Krakowie i pojawił się zespół, który będzie walczył w najwyższej klasie rozgrywkowej. My, czyli zawodniczki mamy pełną tego świadomość. Zespół był budowany z myślą o awansie i nikt nie jest tu przypadkową osobą, każda z nas wie na co się decydowała i po co tu jest. Wiele osób uwierzyło, że ta ekipa poradzi sobie z postawionym przed nią zadaniem i chcemy udowodnić, że tak właśnie będzie. Przed nami jeszcze bardzo dużo pracy i zgrywania się zanim wszystko ułoży się po naszej myśli, ale wszystkie zawodniczki są na to gotowe.

Co sądzisz o wzmocnieniach Wisły? Trójka siatkarek z rewelacji ubiegłego sezonu I ligi Elitesek Skawy AZS UEK Kraków, oprócz ciebie także Sandra Biernatek i Karolina Surma plus brązowa medalistka PlusLigi Magdalena Pytel – te transfery mogą robić wrażenie w kontekście drugoligowej drużyny.
– Ciężko mi się wypowiadać na ten temat, bo sama należę do grona tych dziewczyn, które przyszły tu do klubu. Madzia Pytel przeszła operację stawu barkowego i powoli szlifuje formę. Karolina Surma, Sandra Biernatek i ja normalnie trenujemy, ale w sporcie takim jak siatkówka, nie ma indywidualności, każda jest sobie równa na treningu i tak też będzie na boisku. O wynik walczy cały zespół, a nie jedna, czy dwie osoby, wszyscy mamy ten sam cel, do którego dążymy i dla nikogo nie ma taryfy ulgowej. My natomiast jako nowe zawodniczki Wisły zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc dziewczynom.

Wspomniałaś o tym, że sporo pracy przed wami. To było widać w waszym pierwszym pojedynku z PWSZ Jedynką Tarnów. Wszyscy spodziewali się pogromu miejscowych a tymczasem były momenty, gdzie wasza gra nie mogła zaskoczyć i choć wygrałyście 3:0, to wygrana nie przyszła łatwo.
– Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że mecz ten powinien wyglądać inaczej w naszym wykonaniu niż w rzeczywistości. Popełniałyśmy dużo błędów własnych, a w połączeniu z dobrą zagrywką rywalek przyczyniło się to do kilku nerwowych momentów. Cieszy jednak to, że w takich sytuacjach potrafiłyśmy zachować chłodną głowę i rozstrzygnąć końcówki na naszą korzyść. Myślę, że doświadczenie miało tutaj duże znaczenie, ale należy pochwalić dziewczyny z Tarnowa, bo pokazały się z dobrej strony i są niezwykle walecznym zespołem. Jeśli chodzi o wynik to ten na pewno cieszy i może dobrze, że spotkanie miało taki a nie inny przebieg, bo wiemy nad czym musimy jeszcze sporo popracować i na co zwrócić uwagę. Pierwsze koty za płoty.



Nie obawiacie się tego, że słysząc o ambitnych planach AGH Galeco Wisły, inne zespoły w meczach z wami będą wychodzić na boisko podwójnie zmobilizowane, by pokrzyżować wam szyki?
– Zawsze tak było, taka sama sytuacja miała miejsce w poprzednim klubie, kiedy dwa lata temu również walczyłyśmy o I ligę, albo w ostatnim sezonie, gdy rolę nieco się odwróciły i o mały włos nie wygrałyśmy z ekipą z Piły, która wywalczyła sobie miejsce w PlusLidze Kobiet. Grając z potencjalnym faworytem rozgrywek zawsze mobilizacja rośnie, mówi się, że on "musi" a zespół z mniejszymi aspiracjami "może". Stawiając sobie takie założenie przed meczem, kluby, którym nie zależy tak bardzo na awansie, nie mają dużo do stracenia, po prostu wychodzą na boisko i grają na maksa, to co potrafią. Jednak od razu ostrzegam, że Wisła nie jest jedynym klubem w naszej grupie, który gra o wyższe cele, dlatego rola "faworyta" jest tylko na papierze, a nie może się to przekładać na naszą postawę na meczach. Będziemy walczyć o każdą piłkę, jakby była tą najważniejszą i tylko w ten sposób zbudujemy atmosferę i pewność siebie, które będą nam pomagać w najważniejszym okresie sezonu.

W kim upatrujecie głównego rywala w walce o awans?
– U nas w grupie oprócz Wisły wzmocniły się zespoły z Biłgoraja i Krosna i tak jak my mają ambitne plany. Spotkania z tymi rywalami będą najtrudniejsze, będą wymagały zdwojonej koncentracji i wysiłku, ale jeśli stworzymy na boisku zespół, wszystko pójdzie po naszej myśli. Musimy wyjść z pierwszego miejsca z grupy, aby walczyć o awans w turnieju mistrzów, a tam również nie będzie łatwo, ale kto w nim zagra, okaże się dopiero po rudzie zasadniczej.

Będą za rok derby Krakowa?
– To zależy, bo byłoby to możliwe tylko wtedy, gdyby sezon zakończył się dla nas awansem, a zespół Armatury nie wywalczył miejsca w PlusLidze. Myślę jednak, że są to zbyt dalekosiężne plany, na początku trzeba zrealizować pierwszy i jak na razie najważniejszy cel.

* z zawodniczką rozmawiał Marcin Foltyn (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-10-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved