Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME, gr. B: Azerki nie dały rady Turczynkom, wygrana Włoszek

ME, gr. B: Azerki nie dały rady Turczynkom, wygrana Włoszek

fot. archiwum

W meczu rozpoczynającym zmagania w grupie B mistrzostw Europy, reprezentacja Turcji pokonała w czterech setach Azerbejdżan. Gospodynie turnieju, Włoszki, w inauguracyjnym spotkaniu odprawiły w trzech setach Chorwatki.

Siatkarki reprezentacji Turcji nie bez problemów w czterech setach uporały się z zawodniczkami z Azerbejdżanu inkasując tym samym cenne trzy punkty do swojego dorobku punktowego. Tegoroczne srebrne medalistki Ligi Europejskiej nie miały jednak łatwego zadania i musiały się sporo natrudzić, żeby zdobyć komplet punktów w dzisiejszym spotkaniu.

Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla siatkarek z Azerbejdżanu, które szybko objęły dwupunktowe prowadzenie (3:1), które udało im się jeszcze powiększyć do pierwszej przerwy technicznej o jedno „oczko” (8:5). Turczynki wydawały się być zaskoczone tym co dzieje się na boisku i nie potrafiły znaleźć recepty na doprowadzenie do remisu. Widząc jak wygląda gra swoich podopiecznych przy stanie 10:6 dla przeciwniczek, trener reprezentacji Turcji Marco Motta poprosił o trzydzieści sekund przerwy dla swojego zespołu. Chwila odpoczynku pomogła jego siatkarkom, które odrobiły dwa punkty straty (8:10), ale rywalki szybko opanowały sytuację i znów powiększyły przewagę, która na drugiej przerwie poświęconej na kosmetykę parkietu wynosiła trzy „oczka” (16:13). W kolejnych akcjach Turczynki poprawiły swoją grę i szybko doprowadziły do remisu, a nawet wyszły na prowadzenie (18:17), które utrzymywały do końcowej fazy pierwszego seta (20:19, 22:21). Rywalki jednak nie poddawały się i od stanu 22:23 zdobyły trzy punkty z rzędu, wygrywają inauguracyjną odsłonę spotkania 25:23 i obejmując prowadzenie w meczu 1:0.

Podrażnione takim obrotem sprawy srebrne medalistki Ligi Europejskiej 2011 z dużym animuszem rozpoczęły drugą partię spotkania i szybko objęły prowadzenie 3:0. Podopieczne Faig Garajewa szybko jednak odrobiły straty, a na pierwszej przerwie technicznej miały już dwa punkty w zapasie (8:6). Turczynki zdawały sobie jednak sprawę, że jeżeli chcą wygrać za trzy punkty w dzisiejszym spotkaniu muszą wygrać drugą odsłonę meczu i skrupulatnie punkt po punkcie odrabiały straty (12:12) głównie za sprawą bardzo dobrej gry w ataku, gdzie prym wiodła Neriman Özsoy, która na przestrzeni całego pojedynku atakowała z 63% skutecznością. Gra siatkarek z Azerbejdżanu z każdą kolejną akcją wyglądała coraz gorzej, co skrupulatnie wykorzystywały przeciwniczki wychodząc na sześciopunktowe prowadzenie (19:13). Turczynki kontrolowały sytuację na parkiecie do końca drugiej partii meczu i wygrały tę odsłonę 25:17 doprowadzając tym samym do remisu.



Trzecia partia rozpoczęła się lepiej dla faworytek dzisiejszego pojedynku, które po asie serwisowym miały już trzy punkty przewagi (6:3), którą utrzymały do pierwszej regulaminowej przerwy na odpoczynek. W kolejnych akcjach siatkarki z Azerbejdżanu nie potrafiły znaleźć recepty na dobrze funkcjonującą grę przeciwniczek i po udanej kontrze w wykonaniu Neriman Özsoy przegrywały już pięcioma punktami (6:11). Turczynki grały bardzo pewnie, w ataku w przeciwieństwie do rywalek, które nie potrafiły zakończyć akcji udanym zbiciem (8:16). Kiedy wydawało się, że losy seta są już rozstrzygnięte, podopieczne trenera Garajewa zerwały się do ataku i za sprawą świetnej gry w bloku zwłaszcza Kowalenko i Parchomienko zmniejszyły straty do dwóch „oczek” (15:17). Widząc co dzieje się na boisku szkoleniowiec reprezentacji Turcji szybko poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Uwagi trenera poskutkowały ponieważ jego podopieczne po asie serwisowym odskoczyły na cztery punkty (19:15), a po skutecznym ataku na kontrze w wykonaniu Gözde Sonsirma Kirdar miały pięć punktów w zapasie (23:18). Ostatecznie reprezentantki Turcji pewnie wygrały trzecią partię spotkania 25:19

Jeśli ktoś myślał, że siatkarki z Azerbejdżanu nie podejmą już walki w inauguracyjnym meczu grupy B mistrzostw starego kontynentu to się srogo rozczarował. Podopieczne trenera Garajewa po wyrównanej walce na początku seta wyszły na dwupunktowe prowadzenie (6:4), które powiększyły o jedno „oczko” do pierwszej przerwy technicznej po ataku w aut Neslihan Darnel, która w dzisiejszym spotkaniu sporadycznie pojawiała się na boisku (8:5). Turczynki przez większą część seta nie potrafiły znaleźć recepty na zatrzymanie przeciwniczek i po asie serwisowym Rachimowej przegrywały już pięcioma punktami (7:12). Finalistki tegorocznej edycji Ligi Europejskiej poprawiły swoją grę i tuż po drugiej przerwie technicznej doprowadziły do remisu (16:16), a po skutecznym zbiciu na kontrze objęły dwupunktowe prowadzenie (19:17). Przeciwniczki próbowały jeszcze odrabiać straty, ale nie potrafiły zatrzymać rozpędzony siatkarek z Turcji, które po skutecznym bloku miały pierwsze okazje do skończenia meczu (24:19). Ostatecznie spotkanie zakończył udany atak Neriman Özsoy, który dał zwycięstwo reprezentacji Turcji w czwartym secie 25:21 i w całym meczu 3:1.

W ataku znacznie lepiej zaprezentowały się zwyciężczynie dzisiejszego spotkania, które zapisały na swoim koncie 58 punktów przy 46 „oczkach” rywalek. Obydwa zespoły identycznie spisały się w bloku, 15 razy zatrzymując przeciwniczki na siatce. W zagrywce minimalnie lepsze okazały się podopieczne Marco Motty, które sześć razy posłały na drugą stronę siatki punktowe zagrywki. Rywalki odpowiedziały pięcioma takimi zagraniami. Turczynki oddały rywalkom 16 punktów, a same otrzymały w prezencie 19 „oczek”. W zwycięskim zespole najwięcej 22 punkty zapisała na swoim koncie przyjmująca ATOM-u Trefla Sopot Neriman Özsoy. W przegranym zespole 24 punkty do dorobku punktowego drużyny dołożyła Natalia Mammadowa. Najlepiej serwującą zawodniczką spotkania okazała się Polina Rachimowa, która zdobyła trzy punkty w tym elemencie. W bloku najlepiej spisała się reprezentantka Turcji Bahar Toksoy, która sześciokrotnie zatrzymała rywalki na siatce. Najlepiej dogrywała piłki do swojej rozgrywającej reprezentantka Azerbejdżanu Waleria Korotienko, która popisała się przyjęciem na poziomie 41%.

Turcja – Azerbejdżan 3:1
(23:25, 25:17, 25:19, 25:21)

Składy zespołów:
Turcja: Uslupehlivan (10), Toksoy (9), Cemberci (5), Sonsirma (20), Ozsoy (22), Erdem (13), Kuzubasioglu (libero) oraz Darnel i Karakoyun
Azerbejdżan : Kowalenko (9), Parchomienko O. (5), Alijewa (1), Parchomienko J. (4), Mammadowa (24), Rachimowa (23), Korotienko (libero) oraz Mammadjarowa i Kisjeljowa

Po meczu powiedzieli:

Marco Motta (trener reprezentacji Turcji): – Pierwszy mecz jest zwykle wyzwaniem ponieważ trzeba spokojnie wejść w pojedynek. Drużyna Azerbejdżanu konsekwentnie serwowała dobrze, podczas gdy moje podopieczne zmagały się z wieloma problemami w obronie w pierwszym secie. Siłą naszego zespołu w dzisiejszym spotkaniu była umiejętność skupienia się przez cały pojedynek.

Gözde Kirdar (kapitan reprezentacji Turcji): – Nie zagraliśmy dobrze w pierwszym secie spotkania. Siatkarki reprezentacji Azerbejdżanu silnie atakowały i nasza obrona nie była tak błyskotliwa jak zwykle. Wróciliśmy do dobrej gry w drugiej odsłonie meczu, kiedy wzrosła energia w naszej drużynie. Czekamy na kolejne wyzwania podczas tego turnieju.

Faig Garajew (trener reprezentacji Azerbejdżanu): – To był dobry mecz przeciwko drużynie Turcji. Popełniliśmy zbyt wiele błędów własnych po wygranym pierwszym secie. To była główna przyczyna, naszej porażki w dzisiejszym spotkaniu.


Współgospodynie turnieju, reprezentacja Włoch dość nieoczekiwanie w trzech krótkich setach rozprawiła się z reprezentacją Chorwacji i z kompletem punktów zajęła fotel lidera grupy B po pierwszym dniu rozgrywek mistrzostw Europy. Chorwatki nie zagrały dobrego spotkania i nie potrafiły przeciwstawić się rywalkom w dzisiejszym pojedynku.

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki punkt za punkt, ale z biegiem czasu przewagę zaczęły uzyskiwać podopieczne Massimo Barboliniego, które w środkowym fragmencie seta miały pięć punktów w zapasie (13:8). Chorwatki dzielnie walczyły o każdy centymetr boiska, ale Włoszki oprócz bardzo dobrej gry w ataku dokładały również skuteczną grę na siatce (20:15). Jednak przeciwniczki również nie ustępowały rywalkom w tym elemencie i po skutecznym bloku na Simonie Gioli, zmniejszyły straty do dwóch „oczek” i zmusiły szkoleniowca reprezentacji Italii do wzięcia czasu (18:20). Przerwa pomogła jego podopiecznym, które szybko odbudowały swoją przewagę, a po skutecznej kiwce rozgrywającej Eleonory Lo Bianco, Włoszki miały pierwszą piłkę setową (24:18). Ostatecznie seta udanym atakiem zakończyła Francesca Piccinini, dzięki czemu obrończynie tytułu wygrały seta 25:19 i objęły prowadzenie w meczu 1:0.

Druga partia spotkania od początku nie układała się po myśli Mai Poljak i jej koleżanek, które szybko straciły cztery punkty z rzędu (0:4). Włoszki kontrolowały wydarzenia na boisku i na pierwszej przerwie technicznej prowadziły pięcioma punktami (8:3). Nadzieję w sercach chorwackich kibiców odżyły po przerwie, kiedy to za sprawą bardzo dobrej zagrywki kapitan zespołu Mai Poljak, Chorwatki zmniejszyły straty do jednego „oczka” (7:8). Włoszki szybko opanowały jednak sytuację i po kilku błędach rywalek i skutecznym zbiciu na kontrze znów odzyskały pięciopunktowe prowadzenie (13:8). Kiedy po udanym ataku na kontrze Piccinini, siatkarki z półwyspu Apenińskiego prowadziły 21:12 wydawało się, że pewnie zmierzają do zwycięstwa w drugiej odsłonie spotkania. Podopieczne Damira Jurko pokazały jednak ogromne serce do walki i za sprawą świetnej gry w bloku zredukowały straty tylko do trzech punktów (19:22). Włoszki nie pozwoliły jednak wydrzeć sobie zwycięstwa w tej partii i po asie serwisowym Simony Gioli, rozstrzygnęły drugą odsłonę meczu na swoją korzyść, wygrywając 25:20.

Podłamane takim obrotem sprawy Chorwatki nie były w stanie nawiązać zbyt wyrównanej walki z przeciwniczkami w kolejnej partii spotkania. Co prawda początek trzeciej odsłony meczu był jeszcze wyrównany (3:3), ale z każdą kolejną akcją coraz bardziej uwidaczniała się przewaga podopiecznych Massimo Barboliniego, które po skutecznym bloku Arrighetti prowadziły na pierwszej przerwie poświęconej na kosmetykę parkietu trzema punktami (8:5). Siatkarki z Chorwacji w niczym nie przypominały zespołu, który tak dobrze prezentował się podczas memoriału Agaty Mróz-Olszewskiej i po skutecznym ataku na kontrze Costagrande przegrywały już 6:12. Tryumfatorki poprzednich mistrzostw starego kontynentu starały się kontrolować to co dzieje się na boisku. Przeciwniczki mimo usilnych starań nie były w stanie zbliżyć się do rywalek na więcej niż trzy „oczka” (16:12, 19:16). Włoszki punkt po punkcie zbliżały się do wyznaczonego celu jakim było zdobycie trzech punktów w dzisiejszym pojedynku. Ostatecznie po ataku w aut Miletic, zawodniczki reprezentacji Italii wygrały trzeciego seta 25:19 i całe spotkanie 3:0.

Podopieczne Massimo Barboliniego zaprezentowały się zdecydowanie lepiej od rywalek w ataku, wygrywając ten element 44 do 32. Obydwa zespoły zdobyły po 11 punktów w bloku. W polu serwisowym lepiej zaprezentowały się współgospodynie turnieju, które zdobyły bezpośrednio z zagrywki 4 punkty, przy 2 „oczkach” przeciwniczek. Włoszki po swoich błędach oddały 13 punktów, a same w prezencie otrzymały 16 „oczek”. W zwycięskiej drużynie najwięcej 15 punktów na swoim koncie zapisała Simona Gioli. W przeciwnej drużynie 12 punktów zdobyła Jelena Alajbeg. Najlepiej blokującą w dzisiejszym spotkaniu okazała się gwiazda Vakifbank Stambuł, Maja Poljak, która zatrzymała rywalki na siatce czterokrotnie. W przyjęciu najlepiej spisały się Sanja Popovic i Antonella Del Core przyjmując zagrywki przeciwniczek na poziomie 38%.

Włochy – Chorwacja 3:0
(25:19, 25:20, 25:19)

Składy zespołów:
Chorwacja: Gligorovic (5), Popovic (2), Dugandzic (6), Topic (11), Alajbeg (12), Poljak (6), Dosen (libero) oraz Miletic (3) i Milos
Włochy: Costagrande (11), Piccinini (12), Arrighetti (11), Lo Bianco (2), Del Core (7), Gioli (15), Leonardi (libero) oraz Ortolani (1) i Ferretti

Po meczu powiedzieli:

Massimo Barbolini (trener reprezentacji Włoch): – Celem na dzisiejszy wieczór było zaprezentowanie dobrej gry. Wykonaliśmy bardzo dobrą pracę w polu serwisowym i nasz blok był olśniewający. Chociaż należy podkreślić, że mecz nie był łatwy. Drużna Chorwacji ryzykowała, ale potrafiliśmy utrzymać nasz poziom i w trakcie pojedynku poprawiliśmy naszą grę w ataku.

Francesca Piccinini (zawodniczka reprezentacji Włoch): – To był spokojny mecz gdyż jest to początek mistrzostw Europy. Zagrałyśmy dobre spotkanie. Oczywiście nie lekceważymy przeciwniczek. Ciągle nie zaprezentowałyśmy jeszcze naszego pełnego potencjału.

Jurko Damir (trener reprezentacji Chorwacji): – Gratulacje dla drużyny Włoch. Mecz nie wyglądał źle, zwłaszcza, że było to pierwsze spotkanie dla obydwóch drużyn. Reprezentacja Italii szybko w pierwszym secie uzyskała cztery lub pięć punktów przewagi, dlatego też trudne było dla nas odrobić szybko poniesione straty. Możemy wiele zmienić przed meczami z Turcją i Azerbejdżanem.

Maja Poljak (kapitan reprezentacji Chorwacji): – Złe wrażenie z gry po dzisiejszym spotkaniu odzwierciedla brak zgrania w naszym zespole, ponieważ trenujemy w pełnym składzie zaledwie od trzech tygodni. Naszym głównym celem jest znalezienie pozytywnej chemii. W tym meczu nie potrafiłyśmy zagrać lepiej, ale jesteśmy pozytywnie nastawione przed kolejnymi spotkaniami z reprezentacją Turcji i Azerbejdżanu.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy B mistrzostw Europy kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-09-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved