Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Poligon na Festiwalu Siatkówki Radomskiej

Poligon na Festiwalu Siatkówki Radomskiej

fot. archiwum

Turnieje im. Jana Skorżyńskiego (seniorzy) i Jacka Wlazłowicza (juniorzy), rozegrane w ramach V Międzynarodowego Festiwalu Siatkówki Radomskiej przeszły do historii. Po nim jest czas na podsumowania i rozmowy o przyszłości.

Dla Krzysztofa Jaskulskiego, szkoleniowca ekipy juniorów Czarnych Radom turniej był ważny z kilku względów. Przede wszystkim, jak każdy trener, chciał, by jego podopieczni zaprezentowali się jak najlepiej. Oprócz tego zależało mu na historycznym triumfie w rozgrywkach poświęconym pamięci Jacka Wlazłowicza. Wraz z Janem Skorżyńskim (zmaganiom seniorów przyglądał się Przemysław, syn szkoleniowca oraz Benek, jego wnuczek) był związany z Czarnymi Radom i wychował kilka pokoleń siatkarzy. Stworzyli podwaliny pod zespół, występujący przez lata w ekstraklasie. Opiekun RCS-u podkreślał, że w zasadzie dzięki tym dwóm szkoleniowcom zaczął grać w siatkówkę, a teraz pracuje jako nauczyciel i trener. Jak się okazało, podobne wspomnienia mają Arkadiusz Sawiczyński, a także dyrektor Publicznego Gimnazjum nr 22 w Radomiu, Jan Sobolewski.

– Byłoby mi przyjemnie, gdybyśmy wygrali. Mówiłem chłopakom, dlaczego to dla mnie ważne. Jesteśmy więc zmotywowani. Czasami wydaje mi się nawet, że motywacja z mojej strony jest większa – zdradzał przed turniejem Krzysztof Jaskulski. Po zwycięstwie nie krył radości. – Bardzo się cieszę z sukcesu, mam jak najbardziej sympatyczne odczucia – przyznał.

Praktycznie wszystkie zespoły przyjechały do Radomia w najsilniejszym składzie. Dla nich jest to bowiem ostatni sprawdzian przed ligą i mistrzostwami województw. Z kolei dla Czarnych to tak naprawdę początek współpracy. Na festiwal udało się ściągnąć wszystkich obecnych reprezentantów ze Spały. Jak wiadomo, ponownie z drużyną zagrają na finałach Mistrzostw Mazowsza. Dlatego turniej obaj radomscy szkoleniowcy określali mianem "poligonu". – To dla nas niezły materiał szkoleniowy. Nie chciałem, żeby grała tylko najlepsza "dwunastka", a reszta siedziała na trybunach, stąd udział dwóch ekip. Chcemy, aby zawodnicy się rozwijali i mieli szansę na grę przeciwko najlepszym – zauważył trener. A poziom był rzeczywiście wysoki. – Były to naprawdę fajne spotkania – ocenił Krzysztof Jaskulski.



W pierwszym zespole Czarnych tytuł najlepszego zawodnika przypadł kapitanowi, Jakubowi Wachnikowi. Na festiwalu grał na przyjęciu, choć zazwyczaj występuje na ataku. Siatkarz przez długi czas zmagał się z kontuzją pleców, z powodów zdrowotnych musiał zrezygnować ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale. Podczas turnieju można było na niego liczyć w decydujących momentach, nie zawodził również w zagrywce. Tym bardziej należą mu się słowa uznania. Podobnie uważa Krzysztof Jaskulski. – Doceniam jego zaangażowanie, że stara się powrócić do zdrowia. Sam pilnuje rehabilitacji, siłowni… Chwała mu za to, że chce grać, że sam się kontroluje. Wraca przecież po poważnej kontuzji – chwalił gracza opiekun.

Festiwal miał również pokazać, w jakiej formie są pozostali siatkarze. Ich dyspozycja będzie kluczowa w spotkaniach ligowych podczas nieobecności kadrowiczów. W drugim RCS-ie na wyróżnienie również zasłużył kapitan, Jakub Sroczyński. Kilkukrotnie swoim dobrym serwisem potrafił przerwać niekorzystną serię rywala. Sam zawodnik nie spodziewał się tytułu najlepszego zawodnika. – To jest dla mnie miła niespodzianka, ale nagrody indywidualne są mniej ważne, jeśli się nie osiąga dobrego wyniku, czyli zwycięstwa – przyznał przyjmujący. – Od sierpnia ciężko pracujemy na to, żeby być w coraz lepszej dyspozycji i walczyć o Mistrzostwo Mazowsza, Takie turnieje jak radomski festiwal pokazują trenerowi, na kogo może liczyć – uzupełnił.

W podobnym tonie wypowiada się Wojciech Stępień, szkoleniowiec seniorów. Drugoligowa ekipa Czarnych zajęła trzecie miejsce, ustępując setami świdnickiej Avii. – Turniej był takim siatkarskim poligonem. Źle zaczęliśmy, ale dobrze skończyliśmy. Rozegraliśmy trzy pożyteczne mecze – podkreśla trener. Wojciech Stępień dał szansę gry niemal wszystkim podopiecznym. – Z pewnością mamy sporo materiału do analizy, który da odpowiedź, jak będzie wyglądała nasza wyjściowa szóstka już w lidze – podsumował.

Szkoleniowiec eksperymentował ze składem, znieniał ustawienia, ale poza pozycją środkowego bloku na której wystąpił Krzysztof Staniec. Doświadczony gracz był jedynym zawodnikiem, który zaprezentował się w każdym meczu od początku do końca. – Ktoś powie, że przegraliśmy jeden mecz i zajęliśmy tylko trzecie miejsce. Nikt nam nie może jednak zarzucić tego, że nie byliśmy ambitni i łatwo oddawaliśmy pole przeciwnikowi. Chcąc sprawdzić się na tle mocnych drużyn w wszystkich meczach dawaliśmy z siebie maksimum – przyznał grający asystent Wojciecha Stępnia.

Krzysztof Staniec przypomniał, że celem turnieju było m.in. ogranie przed rozpoczynającym się w najbliższy weekend sezonem drugoligowym. Tymczasem jeszcze szybciej, bo już w środę do zmagań przystąpią juniorzy. – Zaczynamy z MOS-em II Warszawa o 18.15 w hali przy ul. Rapackiego. Chciałbym zaprosić wszystkich sympatyków siatkówki, żeby pomogli nam swoją obecnością i dopingiem – mówi Jakub Sroczyński, przyjmujący ekipy prowadzonej przez Krzysztofa Jaskulskiego.

* Autor: Agata Kołacz (SportRadom.pl)

źródło: SportRadom.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved