Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Andrea Anastasi: Każdy medal smakuje inaczej

Andrea Anastasi: Każdy medal smakuje inaczej

fot. archiwum

- Prowadziłem trzy drużyny narodowe, z każdą zdobyłem medal, ale każdy smakuje inaczej - mówi Andrea Anastasi. Szkoleniowiec polskiej drużyny narodowej już teraz zaczyna myśleć o kolejnych celach biało-czerwonych związanych z awansem do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich.

Tomasz Kowalczyk: Gdzie w swojej bogatej kolekcji trofeów położy pan brązowy medal z Wiednia ?

Andrea Anastasi: Prowadziłem trzy drużyny narodowe, z każdą zdobyłem medal, ale każdy smakuje inaczej. Ten jest dla mnie ważny, bo to jest informacją, że gdzie bym nie pracował, moja robota jest bardzo dobra. Powiem tak: Zawsze kiedy patrzę na ten medal, jestem szczęśliwy jak dziecko, może nie wyglądam jak dziecko, ale naprawdę tak się czuję.

Brakuje panu praktycznie tylko złota olimpijskiego, jakby udało się je wygrać, to już nie będzie na świecie trofeum, którego by pan nie zdobył. Jeżeli się uda, to chyba będzie pan w siatkówce spełniony w stu procentach.



– Oczywiście to moje marzenie, które będę próbował zrealizować. Chcę tyko przypomnieć, że na igrzyskach w Sydney zdobyłem medal ale brązowy, ale jeżeli udałoby się wygrać z Polską złoto, mojego szczęście nie dałoby się opisać w słowach.

Na razie idealnie realizuje pan plan nakreślony przez władze związku. Miały być dwa medale, są dwa medale, możemy więc być chyba spokojni o realizację trzeciej części zadania, czyli awansu na igrzyska w Londynie ?

– Kiedy tak sobie rozmawiamy, wydaje się, że to wszystko jest dość proste, realizowanie planu punkt po punkcie, a to bardzo ciężka robota. W Pucharze Świata z którego możemy uzyskać awans, czeka nas wiele bardzo ciężkich meczów, mam dwa miesiące, żeby przygotować się do tego turnieju. Po tygodniu odpoczynku biorę się za robotę.

Jak wygląda sytuacja z czterema siatkarzami, którzy nie pomogli reprezentacji w tym roku? Jak wiemy Daniel Pliński, Mariusz Wlazły, Michał Winiarski i Paweł Zagumny wybrali leczenie i odpoczynek, czy mimo wszystko teraz któryś z nich może liczyć na powrót do reprezentacji ?

– To możliwe, jestem w kontakcie z zawodnikami, ale teraz to jest moja decyzja. Teraz to oni muszą poczekać.

A czy nie boi się pan, że ich powrót może zniszczyć w reprezentacji atmosferę ?

– Myślę, że to tak nie działa. Mam grupę świetnych ludzi, oczywiście oni muszą zrozumieć, co jest dla mnie najważniejsze, w moim systemie postrzegania siatkówki. Może to banał, ale po prostu najważniejsza jest drużyna.

Wielokrotnie chwalił pan polskich kibiców za ich spontaniczność, a jak smakowało to powitanie przez nich na lotnisku? I jak można porównać polskich fanów do hiszpańskich czy włoskich?

– W Polsce doping jest przez cały mecz nieważne czy wygrywasz, czy przegrywasz, w Hiszpanii siatkówka cieszyła się bardzo małym zainteresowaniem, natomiast włoscy fani tracą często zainteresowanie meczem i budzą się tylko w ważnych momentach. Jeżeli chodzi o Polaków to powiem jeszcze, wcale wam nie kadząc, że dla mnie mecz w Stanach Zjednoczonych, kiedy przyszło 8 tysięcy ludzi, to było coś niesamowitego. Amerykanie stwierdzili, że nie grają u siebie, tylko na wyjeździe. Ważne, że polscy fani są też wyrozumiali, we Włoszech jeśli przegrywasz mecz jest inaczej – możesz mieć nie lada problem.

* Rozmawiał Tomasz Kowalczyk (Polskie Radio Program 1)

źródło: inf. własna, Polskie Radio

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved