Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME: Francuzi mogą świętować awans do ćwierćfinałów

ME: Francuzi mogą świętować awans do ćwierćfinałów

fot. archiwum

Reprezentacja Francji jako kolejna drużyna grająca w play-off mistrzostw Europy awansowała do ćwierćfinałów turnieju. Francuzi prawo do dalszej gry wywalczyli, pokonując w czterech setach reprezentantów Turcji. Jutro zagrają z Serbią.

Premierowa odsłona spotkania rozpoczęła się lepiej dla reprezentacji Turcji (1:0), ale rywale szybko odpowiedzieli również skuteczną akcją, a po udanym ataku na kontrze Ngapetha objęli dwupunktowe prowadzenie (3:1), które za sprawą świetnej zagrywki Vadeleuxa powiększyli do sześciu "oczek" na pierwszej przerwie technicznej (8:2). W kolejnych akcjach Trójkolorowi utrzymywali bezpieczne prowadzenie (11:5, 13:7), a nie do zatrzymania w ataku był Ngapeth, który po skutecznym ataku z drugiej linii sprowadził zespoły na drugą przerwę poświęconą na kosmetykę parkietu (16:10). Jednak po przerwie dobrze funkcjonująca francuska "maszyna" zacięła się. Tureccy siatkarze zaczęli grać lepiej w bloku, do tego ataku nie był w stanie skończyć Nicolas Marechal i przewaga aktualnych wicemistrzów Europy zmalała do jednego "oczka" (16:15). Trener Philippe Blain, widząc co dzieje się na boisku, dwukrotnie prosił o czas dla swojego zespołu. Jego podopieczni wzięli sobie uwagi do serca, ponieważ w kolejnych akcjach wrócili do swojej dobrej gry. Co prawda w kolejnych minutach obserwowaliśmy zaciętą walkę punkt za punkt (17:15, 19:17), ale w końcówce wyższy bieg wrzucili Francuzi i pewnie rozstrzygnęli końcówkę pierwszego seta na swoją korzyść, wygrywając 25:19 i obejmując prowadzenie w meczu 1:0.

Druga partia spotkania rozpoczęła się znacznie lepiej dla podopiecznych Philippe Blaina, którzy szybko objęli trzypunktowe prowadzenie (4:1). Po raz kolejny jednak w dzisiejszym spotkaniu nie potrafili utrzymać wypracowanej przewagi i szybko stracili sześć punktów z rzędu (4:7). Na szczęście dla nich szybko zapomnieli o niepowodzeniu w kilku ostatnich akcjach i na pierwszą przerwę techniczną to oni schodzili z jednym "oczkiem" w zapasie za sprawą świetnych zagrywek nowego nabytku ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Antonina Rouziera (8:7). Po krótkiej przerwie wydarzenia na boisku znów przybrały nieoczekiwany przebieg. Reprezentanci Turcji szybko odrobili straty, a po bloku na Rouzierze wyszli na trzypunktowe prowadzenie (11:8). Nie potrafili jednak utrzymać prowadzenia i rywale po skutecznym ataku Ngapetha doprowadzili do remisu (13:13), a na drugiej regulaminowej przerwie na odpoczynek mieli dwa punkty przewagi po autowym ataku przeciwników (16:14). W kolejnych akcjach Trójkolorowi coraz lepiej prezentowali się na boisku, a po skutecznym ataku z przechodzącej piłki Marechala prowadzili już czterema punktami (20:16). Co prawda w końcówce Turcy niebezpiecznie zbliżyli się do rywali na jeden punkt po bloku na Rouzierze (23:24), ale ten sam siatkarz w kolejnej akcji, po czasie wziętym przez Philippe Blaina, skutecznie zaatakował i zakończył drugiego seta, którego wygrali Francuzi 25:23.

Wydawało się, że trzecia partia spotkania będzie ostatnią w tym spotkaniu i Francuzi pewnie awansują do ćwierćfinału tegorocznych mistrzostw Europy. Nic bardziej mylnego. Turcy nie chcieli tak łatwo poddawać się i od początku trzeciej odsłony meczu zaciekle walczyli o każdy punkt. Trójkolorowi chcieli jednak skończyć spotkanie w trzech setach i dlatego na boisku obserwowaliśmy zaciętą walkę (3:3, 5:5). Na pierwszą przerwę techniczną z jednym "oczkiem" przewagi schodzili zawodnicy z kraju znad Sekwany (8:7). W kolejnych akcjach obserwowaliśmy twardą wymianę ciosów z obydwóch stron siatki (11:11), jednak z biegiem czasu przewagę zaczęli uzyskiwać siatkarze z Turcji, którzy po zablokowaniu nie najlepiej spisującego się dzisiaj zwłaszcza w ataku Marechala, wyszli na dwupunktowe prowadzenie (15:13), które w kolejnych akcjach powiększyli najpierw do trzech (19:16), a następnie pięciu punktów (22:17). Francuzi co prawda zmniejszyli straty do trzech "oczek" (19:22), ale na więcej w tym secie nie pozwolili im przeciwnicy, którzy wygrali trzeciego seta 25:19 i przedłużyli swoje szanse na zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu barażowym.



Podrażnieni takim obrotem sprawy Trójkolorowi z dużym animuszem rozpoczęli kolejną partię spotkania i po bardzo dobrych zagrywkach Vadeleuxa wyszli na trzypunktowe prowadzenie (4:1), które utrzymali do pierwszej przerwy technicznej (8:5). Tureccy siatkarze, którzy zdawali sobie sprawę, że muszą wygrać kolejną partię, jeżeli chcą jeszcze pozostać w tym turnieju, szybko zabrali się do odrabiania strat i i zmniejszyli straty do jednego "oczka" (8:9). Dobrym duchem tureckiego zespołu był wprowadzony na parkiet w trakcie meczu były gracz Indykpolu AZS UMW Olsztyn, Sinan Cem Tanik, który starał się swoim doświadczeniem pomagać w trudnych chwilach zespołowi na boisku. Francuzi jednak nie chcieli doprowadzić do tie-breaka i po kilku skutecznych akcjach znów odskoczyli na bezpieczną przewagę (14:10). Widząc co dzieje się na boisku, trener reprezentacji Turcji poprosił o czas i w dość ostrych słowach starał się zmotywować jeszcze swój zespół do walki. Jego uwagi poskutkowały, ponieważ Turcy znów zaczęli odrabiać straty i po kilku rozegranych akcjach na tablicy wyników znów widniał wynik remisowy (17:17). Końcówka seta to jednak popis w grze zarówno w ataku, jak i obronie Ngapetha, który wyprowadził swój zespół na trzypunktowe prowadzenie (22:19). Trójkolorowi nie zmarnowali już takiej szansy i ostatecznie po skutecznym ataku Marechala wygrali seta 25:21 i całe spotkanie 3:1, awansując tym samym do ćwierćfinału mistrzostw starego kontynentu, które rozgrywane są na boiskach Austrii i Czech.

Trójkolorowi zaprezentowali się zdecydowanie lepiej od rywali w ataku, wygrywając ten element 60 do 41. W bloku lepiej wypadli siatkarze reprezentacji Turcji, którzy aż dwunastokrotnie zablokowali rywali, a sami zostali zatrzymani tylko pięć razy. W zagrywce podopieczni Philippe Blaina zdeklasowali rywali (10-1). Reprezentanci Francji popełnili aż 34 błędy własne, a sami otrzymali w prezencie tylko 19 „oczek". W zwycięskim zespole najwięcej 21 punktów zdobył Earvin Ngapeth. W przegranej drużynie 22 punkty do dorobku punktowego drużyny dołożył Serhat Coskun.

Francja – Turcja 3:1
(25:19, 25:23, 19:25, 25:21)

Składy zespołów:
Francja:
Trefle (11), Rouzier (14), Vadeleux (12), Toniutti (1), Marechal (15), Ngapeth (21), Grebennikov (libero) oraz Moreau (1), Lyneel i Pujol
Turcja: Pezuk (6), Subasi (3), Coskun (22), Dunge (9), Batur (11), Eksi, Kilic (libero) oraz Keskin (1), Kayahan i Tanik (2)

Powiedzieli po spotkaniu:
Philipp Blain (szkoleniowiec reprezentacji Francji): – Zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu było najważniejsze dla nas. Kolejną ważną sprawą jest fakt, że dzisiejsze zmiany w składzie naprawdę pomogły drużynie i udowodnili zawodnicy swoje możliwości.

Veljko Basic (szkoleniowiec reprezentacji Turcji): – Podsumowując dzisiejsze spotkanie, muszę przyznać, że drużyna Francji zagrała na wyższym poziomie niż my. Na koniec turnieju zaprezentowaliśmy dobrą grę i to dobrze rokuje na przyszłość.

Pierre Pujol (kapitan reprezentacji Francji): Mistrzostwa Europy trwają bardzo długo i musimy rozegrać wiele spotkań. Nasi zawodnicy, którzy dzisiaj pojawili się w wyjściowym składzie naprawdę wykonali bardzo dobrą robotę.

Serhat Coskun (kapitan reprezentacji Turcji): – Myślę, że popełniliśmy w dniu dzisiejszym wiele niepotrzebnych błędów. Potrzebna jest lepsza komunikacja na boisku jeżeli chcemy wygrywać takie mecze jak ten dzisiejszy.


Zobacz również:

Wyniki rundy finałowej mistrzostw Europy siatkarzy

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-09-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved