Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME, gr. A: Słoweńcy ograli gospodarzy, łatwa przeprawa Serbów

ME, gr. A: Słoweńcy ograli gospodarzy, łatwa przeprawa Serbów

fot. archiwum

Reprezentacja Słowenii na rozpoczęcie mistrzostw Europy ograła gospodarzy turnieju, Austriaków. Spotkanie zakończyło się trzysetowym zwycięstwem Słoweńców. W drugim meczu tej grupy Serbia w trzech setach, łatwo uporała się się z ekipą Turcji.

Reprezentanci Słowenii potrzebowali zaledwie osiemdziesięciu jeden minut by zejść z tarczą ze spotkania przeciw gospodarzom mistrzostw Europy, tym samym potwierdzili, iż ich trium na Tournoi de France nie był dziełem przypadku.

Słoweńcy rozpoczęli spotkanie z wysokiego C, narzucając Austriakom od pierwszych piłek własny styl gry. Podopieczni trenera Veselina Vukovicia wyjątkowo dobrze prezentowali się w polu serwisowym, sprawiając swym rywalom nie lada problemy z dokładnym przyjęciem piłki i wyprowadzeniem akcji. Przy stanie 11:5 dla Słoweńców, austriacki trener poprosił o czas. Na niewiele się to jednak zdało – przerwa nie wybiła słoweńskich zawodników z rytmu. Wyśmienicie spisywali się oni w elemencie ataku, kończąc większość swych akcji w pierwszym uderzeniu. Równie dobrze w słoweńskiej ekipie funkcjonowała formacja blok-obrona, na co recepty nie potrafili znaleźć Austriacy.

Druga partia rozpoczęła się bliźniaczo podobnie do pierwszej. Słoweńcy od początku przejęli kontrolę nad przebiegiem seta, wyśmienicie prezentując się w każdym elemencie siatkarskiej sztuki, co przyniosło im aż pięciopunktowe prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej. Po powrocie na parkiet Thomas Zass poderwał swój zespół do walki. dzięki jego skutecznym atakom przewaga Słoweńców stopniała do zaledwie dwóch „oczek” (11:9). Taki obrót spraw zmusił trenera Vukovicia do poproszenia o czas. Był to zdecydowanie dobry ruch z jego strony, gdyż przerwa ta zupełnie wybiła z rytmu Austriaków, co jego podopieczni natychmiast wykorzystali, ponownie wychodząc na wysokie, kilkupunktowe prowadzenie. Znakomicie w tej partii spisywał się były zawodnik ZAKSY, Tine Urnaut, który to właśnie poprowadził swą drużynę do zwycięstwa.



Trzeci set rozpoczął się od wyrównanej walki punkt za punkt obu ekip. Z czasem jednak Słoweńcy sukcesywnie zaczęli powiększać swoją przewagę, dzięki znakomitej grze w obronie – podbijali większość ataków austriackich zawodników, wyprowadzając efektowne i skuteczne kontry, na które gospodarze turnieju nie potrafili znaleźć odpowiedzi. Austriacy co prawda jeszcze dwukrotnie zmniejszali dystans do rywali do dwóch punktów, lecz ci, prowadzeni przez świetnie dysponowanych dziś Urnauta oraz Sketa, nie pozwolili sobie wyrwać zwycięstwa z rąk.

– Pokazaliśmy się dziś z bardzo dobrej strony w polu serwisowym, udało nam się posłać rywalom więcej asów niż popełnić błędów. To bardzo rzadkie w dzisiejszej siatkówce – mówił po spotkaniu trener Austriaków, Michael Warm. – Myślę, że w pierwszym secie pokazaliśmy ciekawą dla oka grę, niestety później w nasze szeregi wkradło się za dużo nerwowości. Wciąż musimy wiele poprawić, stale się doskonalić aby być w stanie pokonać takie drużyny jak choćby Słowenia – zakończył austriacki trener.

Veselin Vuković zaś nie szczędził pochwał swym rywalom, dodając, że jest zadowolony z gry swoich podopiecznych. – Pierwszy mecz turnieju zawsze jest bardzo trudny. Poradziliśmy sobie jednak, wszystko przebiegło tak, jak to sobie zaplanowałem. Jutro czeka nas rywalizacja z Serbami, którzy są faworytami naszej grupy. Po dzisiejszej wygranej jednakże zeszło z nas już ciśnienie, jutro zagramy na luzie – powiedział Vuković.

Słowenia – Austria 3:0
(25:20, 25:21, 25:20)

Składy zespołów:
Słowenia: Flajs (2), Pajenk (6), Sket (18), Vincić (5), Urnaut (16), Radović (5), Skorc (libero) oraz Planinc (3), Gasparini i Plot (libero)
Austria: Schneider (8), Binder (1), Gavan (4), Ichovski (6), Zass (19), Guttmann, Laure (libero) oraz Laimer, Kienbauer, Reiser i Fruhabuer (4)


Lepszej inauguracji mistrzostw Europy Serbowie nie mogli sobie wymarzyć. Podopieczni Igora Kolakovicia w przysłowiową godzinę z prysznicem rozprawili się ze swoimi tureckimi przeciwnikami, nie dając im choćby cienia szansy na nawiązanie jakiejkolwiek walki, o zwycięstwie nie mówiąc.

Już pierwsze akcje meczu pokazały kto jest jego zdecydowanym faworytem. Serbowie rozpoczęli potyczkę z wysokiego C, przejmując nad nią kontrolę. Szybko wyszli na kilkupunktowe prowadzenie, które stale sukcesywnie powiększali. Turcy zaś zupełnie nie radzili sobie z kończeniem własnych akcji, a całe zadanie utrudniał im skutecznie szczelny serbski blok. Podopieczni Igora Kolakovicia wyśmienicie spisywali się także w elemencie ataku, uzyskując w tym elemencie imponującą skuteczność siedemdziesięciu procent. Do zwycięstwa w premierowej odsłonie meczu poprowadził Serbów niezawodny Ivan Miljković.

Druga partia również rozpoczęła się nie najlepiej dla Turków, którzy na pierwszej przerwie technicznej przegrywali trzema „oczkami”. Po powrocie na parkiet ich gra uległa poprawie, co pozwoliło im na zmniejszenie dystansu dzielącego ich od Serbów do zaledwie jednego punktu (8:9). Igor Kolaković zmuszony był wówczas poprosić o czas. Jak się później okazało podziałał on na jego drużynę niezwykle mobilizująco – od tej chwili Serbowie grali jak zaczarowani, pozwalając Turkom na zdobycie jedynie „oczka”, dzięki czemu na drugą przerwę techniczną schodzili z siedmiopunktową przewagą. Podopieczni trenera Veljko Basicia już do końca tej odsłony spotkania nie byli w stanie zniwelować dystansu dzielącego ich od siatkarzy z Bałkanów, tym bardziej, że wciąż nie potrafili skończyć swych ataków w pierwszej akcji. Bez skrupułów wykorzystywali to Serbowie, którym w dzisiejszym meczu wychodziło dosłownie wszystko.

W trzeciej odsłonie spotkania tradycji stało się zadość – na pierwszą przerwę techniczną Serbowie po raz kolejny schodzili z trzema punktami przewagi. Turcy zaś wciąż nie mogli się przełamać w elemencie ataku, a dodatkowo demotywowali ich serbscy obrońcy, doskonale ustawiający się w polu i podbijający większość ich ataków. Wszystkie te znakomite obrony reprezentanci Serbii natychmiast zamieniali w zabójcze dla rywali kontry. Ponadto Serbowie skutecznie utrudniali przeciwnikom grę, popisując się silnymi zagrywkami. Dopiero w końcówce partii gra Turków uległa nieznacznej poprawie – nie mając nic do stracenia wzmocnili zarówno element serwisu jak i zagrywki. Wciąż było to jednak za mało na dobrze dysponowanych Serbów, którzy nie ulegli presji rywala, pewnie zwyciężając zarówno seta jak i całe spotkanie.

– Serbia to klasowa drużyna – chwalił rywali Sinan Tanik. – W naszej ekipie zaś gra mnóstwo młodych zawodników, dla których to pierwsza tak duża impreza w karierze. Dziś nie był to najlepszy dzień dla tureckiej siatkówki. Jutro natomiast zmierzymy się z Austriakami, ten mecz będzie o nasze „być albo nie być” w turnieju, dlatego bardzo chcemy wyjść z niego zwycięsko – zakończył kapitan reprezentacji Turcji.

– Zagraliśmy dziś bardzo dobre spotkanie na inaugurację mistrzostw. Wiedzieliśmy, że jesteśmy faworytami tego meczu, mimo to każdy dał z siebie sto procent. Cieszymy się ze zwycięstwa lecz musimy natychmiast o nim zapomnieć i skupić się na naszym kolejnym rywalu, Słowenii – mówił po meczu Nikola Kovacević.

Serbia – Turcja 3:0
(25:16, 25:18, 25:20)

Składy zespołów:
Serbia: Kovacević (10), Petković, Stanković (10), Nikić (4), Miljković (19), Podrascanin (8), Rosic (libero) oraz Terzić, Rasić i Starović
Turcja: Pezuk (7), Subasi (9), Coskun (8), Eksi (1), Dunge (2), Batur (5), Kilic (libero) oraz Keskin (1)

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy A mistrzostw Europy siatkarzy

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-09-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved