Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Trenerski dwugłos po sparingu AZS-u Olsztyn i Delecty Bydgoszcz

Trenerski dwugłos po sparingu AZS-u Olsztyn i Delecty Bydgoszcz

fot. archiwum

W towarzyskim meczu rozegranym w Lidzbarku, Indykpol AZS Olsztyn musiał uznać wyższość Delecty Bydgoszcz. Trenerzy obu zespołów nie ukrywali, że cały czas ciężko trenują i wiele elementów trzeba jeszcze poprawić.

Dla nas to trening. Ćwiczyliśmy zresztą już dzisiaj rano. Jesteśmy więc zadowoleni. Szukam w naszej grze pozytywów, wiadomo, że czasami coś wychodzi lepiej, czasami gorzej. W pierwszych dwóch setach pokazaliśmy dobrą siatkówkę. Przegraliśmy kilka akcji, szczególnie przez złe przyjęcie. Najważniejsza jest jednak dla nas praktyka. Mamy dobrą drużynę, a jeszcze brakuje kilku zawodników, ale to w tym momencie nieważne. Wiemy, co musimy poprawić. Teraz jest już z nami nasz rozgrywający [Guillermo Hernan – red.], więc możemy pracować jeszcze lepiej – komentował po meczu trener olsztynian, Tomaso Totolo. Jego drużyna wyraźnie, nawet czterema punktami, prowadziła w pierwszym secie, ale ostatecznie partię przegrała. – Było trochę nieporozumień. Mieliśmy też problemy z przyjęciem, i to wcale nie z mocnymi zagrywkami. A Delecta skutecznie kontratakowała – opowiadał o przyczynach porażki. Totolo nie krył jednak radości z gry swojego zespołu w dwóch pierwszych odsłonach czwartkowego sparingu, zapewniając przy tym, że jego zawodnicy wciąż mają nad czym pracować. Zapytany o zdrowie kapitana zespołu, Pawła Siezieniewskiego mówił, że już wrócił do treningów. – Gdyby był w pełni sił, pewnie byśmy pierwszego i drugiego seta nie przegrali. Woleliśmy jednak nie ryzykować. Zaczął ćwiczyć dopiero w ostatnich dniach, ma swój specjalny program. Pełne zdrowie zawodników jest teraz ważniejsze. W przyszłym tygodniu będziemy pracować już normalnie.

Czy nowy szkoleniowiec AZS-u nie obawia się, że opinia optymistycznego gościa, który pomalował włosy na blond, by zmotywować zespół z Jastrzębia do walki o złoty medal sprawi, że po powrocie do Polski będzie traktowany nie do końca poważnie? Okazuje się, że nie. – Teraz jesteśmy w takim okresie, gdy najważniejsze jest skupienie się na technice i systemach gry. A motywacja? Zawsze jest ważna, w treningu też. Zagraliśmy dotąd dwa mecze. Według mnie moi zawodnicy byli za bardzo zdenerwowani, za bardzo przeżywali te spotkania. Może to normalne, bo to naprawdę młoda drużyna. A oni chcieli się pokazać. Tymczasem tu potrzeba spokoju.

Spokój przyda się też trenerowi Delecty. Piotr Makowski z dystansem odnosił się do wyniku sparingu i samej gry. – Oba zespoły są w ciężkim treningu: my wracamy z obozu z Cetniewa, z tego, co wiem, Olsztyn też dość mocno trenuje. Nie mamy do tego wszystkich zawodników: my graliśmy bez Michała Masnego, Anttiego Siltali, Andrzeja Wrony, który ma naciągnięty mięsień, Michał Cerven jest po kontuzji, nie w pełni zdrowy, w Olsztynie zadebiutował nowy rozgrywający. Gra mogłaby być pewnie ładniejsza, ale było też dużo akcji ciekawych. Młodzież w ostatnim secie pokazała się z dobrej strony. Szkoda, że rywale na początku czwartego seta nam „odjechali". Cieszy zwycięstwo, ale zdajemy sobie sprawę z mankamentów, jakie mamy w naszej grze i wiemy, nad czym musimy pracować.



Zapytany o Michała Masnego, który nie znalazł się w kadrze Słowacji na mistrzostwa Europy powiedział, że w Bydgoszczy spodziewany jest w poniedziałek. – Zobaczymy, jak z jego zdrowiem. Pewnie na mistrzostwa mógłby pojechać na siłę, ale z tego, co wiem, było duże zagrożenie, że to zdrowie podupadnie jeszcze bardziej. To była dla niego na pewno trudna decyzja. Wierzę, że w ciągu kilku tygodni dojdzie do siebie i będzie sprawny. A gdyby nie – to mamy Piotrka Lipińskiego, który fajnie się prezentuje. Mam nadzieję, że obaj wniosą bardzo dużo do gry.

Jak Delecta wykorzysta ostatnie tygodnie przed startem PlusLigi? – Będziemy w Ełku. Wiem, że tam się trochę skład drużyn zmienił. Nie będzie chyba zespołu z Charkowa, będzie za to z Ostrołęki. I później, już przed samą ligą gramy ostatni sprawdzian z AZS-em Olsztyn. Z niecierpliwością czekamy już na rozpoczęcie sezonu, z drugiej strony – wiemy, że będzie ciężko. Podobną wstrzemięźliwość zachowuje Makowski w kwestii porównania pracy z kobietami i mężczyznami. – W tej chwili jest mi trudno to oceniać, ponieważ z kobietami pracowało mi się bardzo dobrze. Ostateczną ocenę będę mógł zrobić po sezonie. Na razie to za krótko. W jednym i drugim przypadku wszystko wygląda coraz bardziej profesjonalnie, jeśli chodzi o trening, wyżywienie, samą grę, podejście do zajęć i meczu. Jest więc bardzo podobnie. Tak naprawdę to jednak jeszcze nic nie zagraliśmy, więc wstrzymam się z oceną.

Trener bydgoszczan ostrożny był też w ocenach, dotyczących decyzji o zamknięciu lub – jak wolą niektórzy – otwarciu ligi. – Nie mnie to oceniać. Pewnie mądrzejsze głowy nad tym myślały. Są i zwolennicy, i przeciwnicy tego systemu. Na pewno ci, którzy są w lidze pomysł popierają, ci, których nie ma, są negatywnie nastawieni, ale myślę, że się to wszystko poukłada. Zespoły spełniające warunki, pewnie będą dopuszczone do ligi, a te, które borykają się z ciągłymi problemami pewnie będą musiały poczekać na lepszą sytuację finansową. W tej chwili trudno mi się wypowiadać w tej kwestii, bo tak naprawdę zobaczymy po tym sezonie, komu uda się dostać do tej ligi, komu uda się utrzymać sportowo i finansowo.

* wypowiedzi zebrała i opracowała Agnieszka Kapela (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-09-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved