Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Rywale Polaków w ME – reprezentacja Bułgarii

Rywale Polaków w ME – reprezentacja Bułgarii

fot. archiwum

W ostatnich latach spotykamy się z nimi często i zawsze gramy o wszystko. Teraz los skojarzył nas ze sobą już w fazie grupowej mistrzostw Europy, ale wcale nie oznacza to, że ta polsko-bułgarska teoria tym razem nie znajdzie zastosowania. Wręcz przeciwnie.

Z Bułgarami stoczymy bowiem drugi pojedynek w mistrzostwach. My będziemy po meczu z Niemcami, oni – ze Słowacją. Od wyników tych pierwszych spotkań może zależeć, czy stawką spotkania będzie zwycięstwo w grupie i bezpośredni awans do ćwierćfinału, czy też raczej uniknięcie w tymże ćwierćfinale Rosji (która wydaje się bardzo prawdopodobnym rywalem dla drugiego zespołu naszej grupy).

Optymizmem niech jednak napawa fakt, że w dotychczasowych ważnych pojedynkach z Bułgarią, częściej szczęśliwi z boiska schodzili Polacy. Tak było w półfinałach mistrzostw świata 2006 i Europy 2009 oraz fazie grupowej turnieju finałowego Ligi Światowej 2011. Na przeciwnym biegunie znajdują się przesądzające o bolesnej przegranej w całej imprezie porażki w mistrzostwach Europy 2007 i świata 2010.

Obie drużyny znają się, jak widać, znakomicie, materiałów do analiz nie powinno zabraknąć, pozostaje tylko skuteczne rozpracowanie rywala.



Bułgaria to taka „mała Rosja": mocna zagrywka i wgniatający rywala w parkiet atak. Pierwszy rozgrywający Andrej Żekow zdecydowanie preferuje grę do skrzydeł, gdzie znajduje prawdziwe ostoje drużyny: Mateja Kazijskiego i Władimira Nikołowa. Obaj mieli co prawda w ostatnim czasie w reprezentacji problemy: ten pierwszy przede wszystkim z odnalezieniem klubowej formy, ten drugi – ze zdrowiem, ale przed mistrzostwami zapowiadają walkę o medal i to z kruszcu cenniejszego niż zdobyty dwa lata temu brąz.

O ile przyjmującego klasy Kazijskiego trudno w zespole bułgarskim znaleźć, o tyle Nikołow nie może się czuć tak pewnie jak jeszcze niedawno. Młody Cwetan Sokołow świetnie zapowiadał się od kilku lat, umiejętności szlifując w najlepszej klubowej drużynie Europy i świata z Trento, ale w tym sezonie wykorzystał swoją szansę w reprezentacji, zgłaszając poważny akces do pierwszej szóstki. Radostin Stojczew ma więc ten komfort wyboru, o którym marzą trenerzy: bez względu na to, kogo „namaści" na podstawowego atakującego, paznokci ze zdenerwowania o jego postawę obgryzać nie będzie musiał.

Oprócz Kazijskiego na przyjęciu mogą zagrać Todor Aleksiew i Metodi Ananiew. Żaden z tej trójki nie może jednak powiedzieć, że odbiór zagrywki, uważany za piętę achillesową Bułgarów, jest jego mocną stroną. W Lidze Światowej tę „dziurę" łatał trener Stojczew juniorem Nikołajem Penczewem. W mistrzostwach Europy swoją szansę wreszcie otrzyma Todor Skrimow, o powołanie którego mocno zabiegali bułgarscy kibice. Dwudziestojednolatek z Paris Volley, jeszcze kilka miesięcy temu rozczarowany brakiem miejsca w narodowej drużynie mówił o możliwości gry dla Francji, teraz może się okazać panaceum na defensywne problemy trzeciego zespołu poprzedniego czempionatu, zwłaszcza, że na pozycji libero zabraknie leczącego kontuzję Teodora Salparowa.

Czy dobre przyjęcie otworzy szansę środkowym na większy niż marginalny udział w ataku? Trójka: Wiktor Josifow, Teodor Todorow i Kostadin Gadżanow ma imponujące warunki fizyczne, które nawet jeśli nie w ofensywie, będą straszyć w bloku. Gdy wzrost i zasięg nie wystarczą, w odwodzie pozostaje jeszcze doświadczony Hristo Cwetanow. Bułgarzy, podobnie jak Polacy, będą do mistrzostw przystępować z mieszanymi uczuciami. Podopieczni trenera Andrei Anastasiego słabo wypadli w ostatnim sprawdzianie podczas Memoriału Huberta Jerzego Wagnera, a graczom z Bałkanów nie udała się próba generalna w międzynarodowym turnieju „Tournoi de France", w którym po porażkach z Francją i Słowenią zajęli dopiero trzecie miejsce.

To wszystko sprawia, że smaczków w meczu z Bułgarami nie powinno zabraknąć. Dodać do nich należy też osobę trenera Radostina Stojczewa. Jako szkoleniowiec Trentino wygrał wszystko, ale wielu wytyka mu, że taką drużynę do sukcesów doprowadziłby nawet półamator. Praca z reprezentacją jest więc dla niego prawdziwym testem trenerskiego kunsztu. Z klubu zna zresztą Stojczew nie tylko Kazijskiego i Sokołowa, ale także Łukasza Żygadłę. Po tym, jak dzięki zwycięstwu nad Włochami w turnieju finałowym Ligi Światowej 2011 Bułgarzy otworzyli Polakom drogę do półfinału, koledzy naszego rozgrywającego żartowali, by w podziękowaniu kupił trenerowi Stojczewowi i całej bułgarskiej kolonii w Trento dobre wino. Oby po meczu w Pradze nie pili go w szampańskich nastrojach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2011-09-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved