Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Z Finlandii do Polski przez… Turcję

Z Finlandii do Polski przez… Turcję

fot. archiwum

Taką właśnie okrężną drogę prowadzącą do naszego kraju przebył przyjmujący bydgoskiej Delecty. Co o swoim wyborze twierdzi sam zainteresowany? Na to i wiele innych pytań specjalnie dla Strefy Siatkówki odpowiedział Antti Siltala.

Kiedy w 1984 roku na świat przyszedł mały Antti, prawdopodobnie nikt nie spodziewał się, iż gdy tylko podrośnie i zapuści brodę przywodzącą na myśl czasy Wikingów i skoczny Fin zacznie podbój Europy. Jego przygoda z zagranicznymi ligami zaczęła się od Francji, po czym okrężną drogą przez Belgię, Grecję i Turcję dotarł na Kujawy, dołączając do zespołu Delecty Bydgoszcz i tym samym został następcą Piotra Gruszki. Czekało go nie lada wyzwanie, gdyż Gruszka w poprzednim sezonie był kapitanem zespołu, więc Antti oprócz "przytrzymania" przyjęcia i dobrej gry w ataku, do bydgoskiego zespołu miał wnieść także pewne czysto mentalne wartości. Przemawiało za nim jego CV z takimi klubowymi sukcesami jak wicemistrzostwo Finlandii, mistrzostwo Belgii, oraz drugie miejsce w Pucharze CEV. Mimo tych osiągnięć nikt nie spodziewa się tego, iż ten siatkarz szybko spocznie na laurach, bo kiedy Antti Siltala wchodzi na parkiet, wszystko poza piłką do siatkówki traci dla niego na znaczeniu.

Czy gra i życie w Polsce podoba mu się? Zapytajmy o to samego zainteresowanego… Jak przyjmujący ze Skandynawii ocenia naszą ligę w skali od jednego do pięciu? Atmosfera na meczach zasługuje na cztery, tak samo jak poziom siatkówki w PlusLidze, natomiast organizacja rozgrywek zasługuje na trójkę.

Jak przystało na Fina, ocena Siltali była dosyć chłodna, jednak przyjmujący Delecty bardzo ceni sobie fanów siatkówki z Polski. – Kibice są naprawdę wspaniali, to przede wszystkim życzliwi ludzie – opowiada Fin. Oczywiście w związku z tym siatkarz odczuł uroki popularności… – Wiele razy byłem w różnych miejscach w Bydgoszczy zatrzymywany przez kibiców, którzy chcieli ze mną po prostu porozmawiać.



Jednak czy między Finami a Polakami są widoczne różnice w kwestii mentalności? – Nie, jesteśmy podobnymi narodami. Zarówno w Finlandii, jak i w Polsce ludzie są pracowici i dość spokojni.

Antti Siltala nie jest oczywiście pierwszym zawodnikiem rodem ze Skandynawii, mającym na koncie występy w polskiej ekstraklasie. Szlaki w kraju nad Wisłą przetarł m.in. Tuomas Sammelvuo i to właśnie były zawodnik ZAKSY polecił Siltali, aby ten rozejrzał się za ofertą pracy w PlusLidze. Czy po roku spędzonym w Polsce siatkarz Delecty faktycznie uważa naszą ligę za miejsce dla siebie? – Tak, myślę, że było to dobry wybór dla rozwoju mojej kariery. Pod koniec sezonu wiele czynników złożyło się na to, iż zagraliśmy poniżej naszych możliwości, mimo to nasz zespół prezentuje dobry poziom, bardzo cieszy mnie ten fakt.

Czy znajomi Fina byli zaskoczeni tym, że będzie od przyszłego sezonu grał w Polsce? – Moi znajomi przyjęli tą wiadomość całkiem spokojnie. Już wcześniej z reprezentacją Finlandii grałem w Polsce, więc opowiadałem im o waszym kraju.

Do Bydgoszczy Antti przybył zwarty i gotowy do gry, jednak z pewnym problemem w postaci bariery językowej… kiedy na pierwszej konferencji prasowej został przeze mnie zapytany o znajomość języka polskiego, uśmiechnął się tylko i wymienił trzy słowa – "dobra", "kochanie" oraz "piwo". Perspektywa nauki naszego języka nie była zbyt miła dla Fina, czy po roku w Polsce w tej kwestii coś się zmieniło i czy w trakcie sezonu miał jakieś kłopoty z komunikowaniem się z członkami zespołu? – Polski nadal jest dla mnie bardzo trudnym językiem, jednak nie przysporzyło mi to kłopotów w komunikacji z resztą zawodników, jedynie między mną a trenerem pojawiła się bariera językowa.

PlusLiga jest już piątym miejscem pracy Siltali. Czy w innych ligach przyjmujący Delecty spotkał się z czymś, co chciałby przenieść na „plusligowe podwórko"? – Nie, wydaje mi się, że to inne ligi powinny czerpać wzorce z polskiej, w żadnym wypadku odwrotnie.

W słowach podsumowania ciężko nie poruszyć tematu słuszności decyzji Fina. Czy gdyby miał możliwość cofnięcia się w czasie wybrałby po raz kolejny ofertę z Bydgoszczy i czy jest coś, za czym tęskniłby gdyby musiał opuścić Polskę? – Tak, na pewno po raz drugi wybrałbym ofertę Delecty, była konkretna, a ja chciałem grać w waszym kraju. Gdybym musiał wyjechać brakowałoby mi wspaniałych ludzi, których tu poznałem, polskiej kuchni (Antti szczególnie upodobał sobie żurek, wieprzowinę i pierogi), a także poziomu, na jakim stoi siatkówka w Polsce.

Śmiało można powiedzieć, że gdyby Antti Siltala musiał odejść z Polski zostawiłby pewną lukę po sobie. Mimo, iż nie zawsze pokazywał się z tak dobrej strony jak w kadrze Finlandii, to swoim zachowaniem na boisku i zaangażowaniem w grę na stałe wpisał się na karty PlusLigi w sezonie 2010/2011. Jednak nawet, jeśli 193 cm czystego testosteronu rodem ze Skandynawii wyruszy na dalszy podbój Europy, zostanie na zawsze po nim pewna pamiątka dla nas, a w jego biografii pewien akcent z naszego kraju – po wpisaniu w wyszukiwarkę nazwiska Antti Siltala jednym z pierwszych wyników będzie jego fenomenalna obrona stopą z meczu z AZS-em Częstochowa.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-08-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved