Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Zbigniew Bartman: Zegar tyka w zastraszającym tempie

Zbigniew Bartman: Zegar tyka w zastraszającym tempie

fot. archiwum

- Największym dla mnie problemem jest właśnie czas, którego mam coraz mniej - mówi przyjmujący reprezentacji Polski, Zbigniew Bartman, który zdołał wyleczyć kontuzję łydki. Czy jednak jest w stanie przygotować formę na bliskie już mistrzostwa Europy?

Jak na dzień dzisiejszy przedstawia się stan twojej kontuzjowanej łydki? Odczuwasz jeszcze w niej ból?

Zbigniew Bartman: Z medycznego punktu jest dobrze. Mięsień jest zagojony w 100 procentach. Włókna, które zostały zerwane, odbudowały się tak jak powinny, czyli wzdłuż mięśnia. Nie ma tam żadnej „pajęczynki" i to jest na pewno informacja pozytywna. Jedyny problem, jaki pozostał, to krwiak. Co prawda nie jest on duży, ale znajdują się w nim jeszcze skrzepy i odczuwam to, gdy wykonuję zbyt wiele obciążeń. Rehabilitacja nadal trwa. Wciąż pracuję bardzo intensywnie zarówno na siłowni, jak i poza nią. Pomaga mi sztab medyczny, który niesamowicie o mnie dba i jestem im bardzo wdzięczny. Niestety noga nie jest jeszcze w pełni gotowa, aby przetrwać trudy meczu.

Jak wygląda twój proces treningowy?



– W tym momencie zaczynam coraz więcej wchodzić w trening z chłopakami. Już tę pierwszą część zajęć czyli rozgrzewkę, odbicia w parach i pierwsze ataki rozpoczynam z całym zespołem. Niestety później przechodzę do swoich indywidualnych, specjalistycznych ćwiczeń. Mają one jak najbardziej wzmocnić nogę, aby doszła do takiej dyspozycji, która pozwoli mi wytrwać cały trening.

Stoisz przed trudnym zadaniem. Twoja rywalizacja o bilet na mistrzostwa Europy to walka czasem. Zdążysz?

– Największym dla mnie problemem jest właśnie czas, którego mam coraz mniej. Zegar tyka dla mnie w zastraszającym tempie. Jest mi przykro i obawiam się, że może tego czasu zabraknąć.

Trener Anastasi mówił ci, kiedy podejmie decyzję, czy znajdziesz się w czternastce na mistrzostwa?

– Nie rozmawiałem jeszcze z trenerem na ten temat. Myślę, że taką rozmowę przeprowadzimy w najbliższych dniach. Nie będzie już żadnych meczów sparingowych, a to nie sprzyja dojściu do formy. Jestem w trudnej sytuacji, ale jeszcze nie składam broni i cały czas robię wszystko, żeby udało mi się powrócić.

Ile dajesz sobie procent szans na wyjazd na turniej do Austrii i Czech?

– Ciężko mi powiedzieć. Raczej procentowo bym tego nie ujął. Teraz moja noga jest przeciążona, bo wykonuję dużo ćwiczeń. Po Memoriale mamy trzy dni wolnego i bardzo istotne będzie jak ona zareaguje na ten odpoczynek. Być może zejdzie całe napięcie mięśniowe i pozwoli mi to już wejść w normalny trening. Ale może zdarzyć się też tak, że niestety nie dam rady.

Je st szansa, że pojawisz się na parkiecie podczas tegorocznego Memoriału Wagnera?

– Myślę, że chyba jednak nie. Trener nie będzie chciał niczego przyspieszać. Aczkolwiek to jest jego decyzja. Ja jestem do dyspozycji i jeżeli desygnuje mnie do gry, to z wielkim honorem i uśmiechem na twarzy wyjdę na boisko. Nie ukrywam, że chciałbym już zagrać. Ciągnie mnie do piłki, ale pewnych rzeczy nie jestem w stanie przyspieszyć.

Poczynania kolegów oglądałeś z trybun. Wczoraj wyglądało to bardzo słabo. Byliśmy tylko tłem dla reprezentacji Czech. To wina ciężkich treningów i braku świeżości?

– Trudno powiedzieć, gdy ogląda się to z boku. Może nie było tego po mnie widać, bo starałem się tego nie okazywać, ale aż się we mnie gotowało. Bardzo chciałbym pomóc kolegom. Zmęczenie na pewno jest, bo trenują mocno i solidnie. Nikt nie odpuszcza w żadnym momencie, ponieważ najważniejsza impreza jest przed nami i mamy jeszcze trochę czasu. Z boku wyglądało to trochę sennie. Uważam, że zabrakło charakteru, który zawsze jest naszą mocną stroną i który pokazywaliśmy w poprzednich spotkaniach, nawet gdy przegrywaliśmy. Wydaje mi się, że to było główną przyczyną tej porażki, bo technicznie nie odstajemy od Czechów, fizycznie też nie. Zabrakło właśnie charakteru. Nie jestem w stanie powiedzieć skąd to się wzięło, bo wcześniej był on domeną naszego zespołu, który walczy do końca i nigdy się nie poddaje. Tego niestety zabrakło.

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-08-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved