Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Mirosław Przedpełski: Rotacje są nieodłącznym elementem

Mirosław Przedpełski: Rotacje są nieodłącznym elementem

fot. archiwum

- To tak nie działa, że przychodzi trener Świderek i po tygodniu wszystkie dziewczyny mają być nagle zdrowe. Podobnie przedstawia się kwestia siatkarek z Muszyny - Katarzyny Gajgał i Joanny Kaczor - mówi prezes PZPS, Mirosław Przedpełski.

Choć rozgrywki World Grand Prix wkraczają w decydującą fazę, nasze reprezentantki zakończyły już swój udział w turnieju. Polski bilans to cztery zwycięstwa i pięć porażek. Jak ocenia pan występ naszych siatkarek?

Mirosław Przedpełski:Ciężko jest je ocenić, dlatego że jako reprezentantki Polski na pewno powinny były osiągnąć lepszy wynik. Byliśmy w stanie wygrać więcej meczów i zagrać w finale. Z drugiej jednak strony, oceniając po składzie, w jakim wystąpiliśmy, rezultat nie był zły, bo dziewczyny grały naprawdę dobrze. Nie mogliśmy się spodziewać po nich wielkich rzeczy, chociaż ten jeden wygrany pojedynek więcej i… wystąpilibyśmy w Final Eight! Podsumowując, nie powiem, że jestem zadowolony, ale nie jestem też rozczarowany.

Nowy selekcjoner, Alojzy Świderek, nie ustrzegł się jednak pierwszej fali krytyki, która na niego spłynęła. Czy nie jest ona jednak trochę niesprawiedliwa i przede wszystkim przedwczesna?



Zdecydowanie tak, trener miał dosłownie kilka dni na przygotowanie kadry do rozgrywek. Trudno mu było nagle cudownie wyleczyć wszystkie zawodniczki, które poddały się zabiegom i były nieprzygotowane go gry. To tak nie działa, że przychodzi trener Świderek i po tygodniu wszystkie dziewczyny mają być nagle zdrowe. Podobnie przedstawia się kwestia siatkarek z Muszyny – Katarzyny Gajgał i Joanny Kaczor. Nie mamy tu do czynienia z konfliktem między szkoleniowcami, chodzi tylko i wyłącznie o stan zdrowia obu zawodniczek. Długo nie można było podjąć decyzji, czy powinno się je powołać do reprezentacji. Nawet teraz wciąż o tym jeszcze rozmawiamy i myślę, że zrobimy dodatkowe badania lekarskie, żeby mieć stuprocentową jasność w sprawie stanu zdrowia naszych siatkarek. Nie jest tak, że nie dostały one powołania, bo trener Świderek uwziął się na trenera Serwińskiego. Taki sposób myślenia jest bez sensu! Myślę, że spróbujemy jeszcze bliżej przyjrzeć się tej kwestii.

Jest to też chyba swoisty konflikt interesów reprezentacji i klubu. Czy racje obu stron da się w ogóle ze sobą pogodzić?

Zaistniała sytuacja występuje chyba nie tylko w Polsce. Podobne problemy można zauważyć także w innych krajach, w których są silne ligi. Do tej pory głównym problemem było rozgrywanie imprez międzynarodowych w środku sezonu klubowego. W tych kilku lub nawet kilkunastu państwach, w których grało się na pełnych obrotach, zawodniczki po prostu nie wytrzymywały. To samo tyczy się zresztą panów. Myślę więc, że naszą rolą, rolą działaczy międzynarodowych, do których się zaliczam, jest zmiana takiego systemu, aby w krajach, w których kluby rosną w siłę, był wyraźny rozdział sezonów klubowego i reprezentacyjnego – również z czasem na odpoczynek i regenerację. Podstawowym problemem jest za duża eksploatacja graczy. Siatkówka staje się coraz bardziej popularna i każdy chce to wykorzystać – i klub, bo wiąże się to ze sponsorami, i kadra, gdyż zwiększa się wtedy popyt na tę dyscyplinę sportu. Myślę, że chodzi tu tak naprawdę o ułożenie tego wszystkiego, bo nie można grać za dużo. Organizm wtedy nie wytrzymuje i stąd potem takie problemy.

Poza swoistymi "ubytkami" – myślę tu między innymi o wspomnianych wcześniej siatkarkach z Muszyny – mamy też jednak w składzie reprezentacji kilka powrotów, które stanowią dobry prognostyk na przyszłość. Wśród powołanych znalazły się Katarzyna Skowrońska-Dolata, Agnieszka Bednarek-Kasza, Katarzyna Skorupa, Izabela Bełcik…

Z rozwijaniem tematu Izy Bełcik w kadrze bym się jeszcze nieco wstrzymał… Ona na pewno chce grać, lecz jej problemy zdrowotne nie są jeszcze do końca wyjaśnione. Mam ponadto nadzieję, że okres konfliktów w naszej reprezentacji już minął. Bardzo bym chciał, abyśmy się zakwalifikowali na olimpiadę, pojechali do Londynu w najsilniejszym składzie i osiągnęli tam naprawdę fajny rezultat.

Już na mistrzostwach Europy nasza wyjściowa szóstka może być jednak niemal nie do poznania…

Wszelkie rotacje są nieodłącznym elementem gier zespołowych. Przypominam, że jeszcze do niedawna Joasia Kaczor była mało znaną dziewczyną, która przyjechała ze Stanów Zjednoczonych, a na czempionacie Starego Kontynentu w 2009 r. poradziła sobie znakomicie. Dajmy młodym zawodniczkom szansę. W tak zespołowej dyscyplinie najważniejsze są atmosfera oraz mentalność. Jeśli praca z drużyną będzie dobra, na pewno wynik też będzie dobry.

Czyli oczekuje pan od Polek medalu?

Tak, ponieważ po praktycznie jednym mocnym meczu, prawdopodobnie z Niemkami, można być już w czołowej czwórce mistrzostw. Myślę, że drużyny, na które trafiliśmy po drodze, powinny być do pokonania. Sport bywa jednak przewrotny – tu o niczym tak naprawdę nie można do końca przesądzać.

Cały wywiad Joanny Seligi w portalu SportoweFakty.pl

źródło: SportoweFakty.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2011-08-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved